sobota, 29 grudnia 2012

Japonia #63 Życie jak w Tochigi! Ashikaga School (Gotochi Card)


Anna Ikeda Życie jak w Tochigi


Dzisiaj chciałbym napisać o bardzo fajnej książce, którą zdarzyło mi się w ostatnim czasie przeczytać. Chodzi o "Życie jak w Tochigi" autorstwa Anny Ikedy. Książka lekko napisana, pięknie wydana, ze zdjęciami w dużej ilości i to sięgającymi aż po brzegi kartki co sprawia, że absolutnie całość jest kolorowa! Dla mnie ogromny plus, nawet za taki wydawałoby się małoistotny drobiazg.

Opowieści z prefektury na północ od Tokio naprawdę wciągają. Ja miałem przyjemność setki razy zatapiać się w lekturze bloga prowadzonego przez Annę Ikedę, ale to zmienia faktu, że książkę połknąłem prawie na jeden raz, na kilka dni przed egzaminem testowym z psychiatrii. Dwa tygodnie wcześniej się o niej dowiedziałem - z bagatela półrocznym opóźnieniem... Ale to nieistotne.
Nawet tematy o których czytałem wiele na blogu Na wsi w Japonii poruszone w "Życiu jak w Tochigi" były dla mnie tak samo ciekawe, jak te, o których miałem okazję usłyszeć po raz pierwszy. Czemu? Bo książka jest napisana znakomicie, blogowy styl autorki rozpoznawalny, ale wyraźnie dopieszczony i podrasowany. Dzięki temu książkę mogę śmiało polecić każdej osobie, która chciałaby poczytać nieco o Japonii widzianej z innej niż typowa perspektywy. Zarówno stałemu czytelnikowi bloga jak i osobie, która nigdy o nim nie słyszała. Zarówno znawcy Japonii, jak i zupełnemu laikowi w tej dziedzinie.

W Życiu jak w Tochigi przeczytamy min. o tym jak: autorka pracowała dla mafii, jakie procedury trzeba przejść, żeby sprowadzić do Japonii kota z innego państwa, kim są gaijini i czemu ta nazwa brzmi podobnie jak gadzina, jak Japończycy radzą sobie z zimą i zimnem, jak doszło do tego, że autorka udzieliła ślubu w stylu europejskim japońskiej parze i jakie łacińskie zdanie wygłosiła na koniec oraz wiele wiele innych. W kliku rozdziałach przeczytamy też dosyć szeroko o historii Nikko (miasta w prefekturze Tochigi z obiektem wpisanym na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO) i szintoizmie, czyli narodowej religii Kraju Kwitnącej Wiśni.

W sumie jejst to moja pierwsza mini recenzja książki na blogu. Wybaczcie niedociągnięcia. Zdarza mi się opisywać filmy, seriale i książki medyczne, jak np. klik, ale to jednak nie jest to samo. Poza tym "Życie jak w Tochigi" to wybitnie niemedyczna książka! I pierwsza od kliku lat po jaką sięgnąłem w trakcie trwania roku akademickiego (oczywiście poza niezliczonymi podręcznikami z kolejnych gałęzi wiedzy medycznej)

Dzisiejszą Gotochi card dostałem... od autorki tej książki. Cóż za zbieg okoliczności, nieprawdaż?
Nie tylko tę pocztówkę zresztą, ale także pozostałe 3 spośród wydanych dotychczas Gotochi Cards z prefektury Tochigi. O jednej już była mowa, teraz jest 5 minut drugiej, dwóch kolejnych możecie się spodziewać niebawem - nie powiedziałem przecież jeszcze ostatniego słowa na temat mojego nowego książkowego nabytku. Ani moje dwa koty, które możecie zobaczyć na zdjęciu powyżej. W sumie to nie moje, tylko mojej mamy i wszystkich ich jest sztuk cztery, ale te dwa jakoś lepiej wyglądają. I do książki pasują znakomicie.

Wypada jeszcze coś skrobnąć na temat szkoły Ashikaga, której brama została uwieczniona na pocztówce. Jest to słynna placówka dydaktyczna, najstarsza w Japonii, która z małą przerwą działa do tej pory. klik. Bardzo fajny filmik znajdziecie po lewej stronie adresu z linka





3 komentarze:

  1. Z chęcią bym ją przeczytała, tylko dorwać nie umiem :) Jestem ciekawa książki Ani, zwłaszcza, że sama Japonia jest fascynującym krajem.

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytać książkę i jednocześnie podziwiać piękne pocztówki od autorki- niesamowite :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak uważam.
      Wyjątkowo sprawa.

      Usuń