poniedziałek, 30 kwietnia 2012

Japonia #55 Kumamoto Castle od Mari (Gotochi Card)


Przy okazji dzisiejszej pocztówki pragnę napisać swego rodzaju laurkę skierowaną do Mari, mojej japońskiej przyjaciółki listowo/pocztówkowej. Jest to osoba bez której zapewne zbieranie pocztówek nie stałoby się tak ważnym i powtarzalnym zajęciem w moim życiu, jak również nie wpadłbym na pomysł prowadzenia tego bloga. Dzisiejsza Gotochi to 55 kartka z Japonii, w tym ... 37 od Mari. Nikomu nie trzeba więc tłumaczyć, jak ważna dla mnie jest ciągła, luźna, nie umawiana wymiana pocztówek z uroczą japońską postcrosserką. Mam Mari więc zwykle nie aranżuje innych wymian - kartki same się pojawiają. A ja z upływem czasu mam coraz większy problem w aspekcie tego, co wysyłać Mari w rewanżu.


Na powyższym skanie możecie zobaczyć drugą stronę mojej pocztówki. Ze znaczkiem pocztowym, specjalnym stemplem oraz naklejką związaną z Kumamoto castle. Nie mam w zwyczaju upubliczniania prywatnych wiadomości ale znając Mari i widząc, że tekst na pocztówce ma charakter turystyczno-informacyjny, a całość wygląda tak rewelacyjnie pozwoliłem sobie na zrobienie wyjątku i pokazanie całokształtu. Bez tej strony ciężko byłoby oddać rzeczywisty urok tej pocztówki. a jest po prostu perfekcyjna. Dzięki Mari zamek w Kumamoto stał się moim ulubionym japońskim zamkiem.



Zamek Kumamoto należy do jednych z najbardziej imponujących w Japonii. Co prawda tylko nieliczne elementy budowli zachowały się nietknięte od jego początków, ale cały zamek jest wykończony niezwykle starannie i w zgodzie z pierwotną architektura a ogrom budynków i przestrzeni robi wrażenie.

Jeśli ktoś lubi historię może poczytać o oblężeniu tej budowli pod koniec XIX wieku: klik.

niedziela, 29 kwietnia 2012

Japonia #54 Pieniądze



Pieniądze podobno rządzą światem. Japońskie jeny to jedna z najbardziej znanych walut. W statystyce najczęściej wymienianych na świecie zajmuje trzecie miejsce, za dolarem amerykańskim i euro. Kurs jena oddziałuje znacząco na strefę Pacyfiku, jak również Stany Zjednoczone. Na Polskę i inne kraje Europy nie ma aż tak wielkiego wpływu.

Kraj Kwitnącej Wiśni wprowadził jeny w roku 1872, jako walutę mająca zastąpić dotychczasowy, bardzo skomplikowany system monetarny. Wcześniej wszelkie transakcje handlowe rozliczano w lokalnych produktach. Rolnik wymieniał ryż i inne produkty zbożowe oraz warzywa z rybakiem na suszone ryby i algi. Wędrowni rzemieślnicy za wykonywane prace otrzymywali zapłatę również w produktach rolnika. Ciekawym rozwiązaniem handlowym były transakcje dokonywane przez wędrownych handlarzy, którzy wcześniej w ustalonych dniach odwiedzali gospodarzy, proponując swoje artykuły. Lekarstwa w określonej ilości zostawiali bezpłatnie, aby po ustalonym czasie pojawić się ponownie i sprawdzić, ile lekarstw zużyto. Wówczas gospodarze płacili za uzupełniany zapas.

Nowa moneta była bita i okrągła (wzorem zachodnich). Dotychczasowe odlewano i formowano w obły kształt. Wraz z rewolucją Meiji wykształcił się najpierw system oparty na złocie, potem srebrze aż w końcu na aktywach bankowych. W 1885 japoński bank wyemitował pierwsze banknoty.

Muzeum walut Banku w Japonii

Bardzo ciekawą jednostką w systemie płatniczym Japonii jest jeden man - odpowiednik 10 tysięcy jenów. Można go przyrównać do 'liczenia tysięcy' w innych krajach. Większe sumy podaje się zwykle w manach, setkach, tysiącach manów.

Wysłanie pocztówki z Japonii do Polski kosztuje 80 jenów, czyli około 3 złotych. Nadanie dużej, grubej, różnokształtnej Gotochi card to wydatek 240 jenów, a znaczki na kopertę z listem kosztują od 160 do 320 jenów. Ceny całkiem przystępne, chociaż wysyłanie Gotochi najtańsze nie jest.

Przeliczniki walutowe
1 złoty - około 25,5 jena
1 dolar - 85,5 jena
1 euro - 106,5 jena
1 frank szwajcarski - 88,5 jena
1 funt szterling - 130,5 jena






A oto 10 000 yenów, czyli 1 man

czwartek, 26 kwietnia 2012

Polska #51 Kościół Mariacki widziany przez osobę z masywnym krwotokiem do ciała szklistego


Obraz widziany przez pacjenta z masywnym wylewem krwi do ciała szklistego
Image seen by patient with massive vitreous hemorrhage.



Ciało szkliste jest to bezpostaciowa substancja, przypominająca żel, wypełniająca 4/5 gałki ocznej – jej tylną część. Odgrywa ono ważną rolę, jako ośrodek optyczny (załamuje światło), zapewnia napięcie gałce ocznej oraz amortyzuje naciski na gałkę oczną, chroniąc położoną tuż za nią wrażliwą siatkówkę. Ciało szkliste jest nieunaczynione, w związku z czym wszystkie tytułowe wylewy krwi do niego pochodzą ze struktur otaczających.

Zajęcia z okulistyki będę miał dopiero na szóstym roku, więc na razie o sprawie mało wiem. Ale dzięki uprzejmości pewnej Warszawianki posiadam 6 pocztówek ukazujących świat widziany przez osoby z dolegliwościami okulistycznymi, a dzisiejsza jest czwartą z cyklu. Poprzednia klik przedstawiała symulację obrazu widzianego w tej samej przypadłości - krwotoku do ciała szklistego. Jak widać gama objawów w tej jednostce chorobowej jest bardzo duża. I pewnie wariantów zamazania obrazu starczyłoby na wszystkie polskie obiekty UNESCO, nie tylko stary rynek Krakowa i Warszawy.

Wylew krwi do ciała szklistego jest bardzo częstą przyczyną utraty wzroku u osób z nadciśnieniem tętniczym. Inne typowe czynniki patogenezy to retinopatia cukrzycowa, zakrzep żył siatkówki, krwawienie w obrębie mózgowia.  Jak należy postępować w takiej sytuacji?  Oczekiwanie na samoistne wchłonięcie się krwi jest dobrym wyborem leczniczym w przypadku gdy lekarz po przeprowadzeniu badania przedmiotowego stwierdza iż krwotok z ciała szklistego się wchłania, (co  powinno być także zauważalne dla pacjenta pod postacią poprawy widzenia). Jeżeli krwotok jest masywny, nie zdarza się aby samoistnie uległ wchłonięciu. Należy w takim przypadku stanowczo zadziałać. Zaleca się szybkie wykonanie operacji usunięcia krwi oraz zmian powodujących ten wylew (witrektomia) w maksymalnie krótkim czasie od momentu pojawienia się krwotoku!



środa, 25 kwietnia 2012

Oman #1 Jedyne państwo świata "na O"


Al-Alam Palace, where H. M Sultan Qaboose mit his quests.

Oman - to banał, ale większość osób w Polsce kojarzy to państwo z grą w "Państwa i miasta", gdzie jest jedynym reprezentantem pierwszej kategorii zabawy, gdy wypada litera "O". Ja też nie będę udawał znawcy w tematyce krajów arabskich. Ale zbieranie pocztówek czegoś uczy i mam nadzieję, że ta kartka również poszerzy nieco moją wiedzę.

Stolica Omanu to Maskat, miasto leżące na południu kraju, zamieszkiwane przez nieco mniejszą liczbę ludności niż Łódź. Najważniejszą osobą w państwie jest sułtan Kabus ibn-Said, którego pałac widzimy na załączonym skanie pocztówkowi. Facet bardzo poważnie wygląda: klik. W 1970 roku Kabus Ibn Sa'id Al Sa'id odsunął od władzy swojego ojca i od tego czasu jako sułtan Omanu sprawuje rządy. Jego zakrojony na szeroką skalę program modernizacji kraju otworzył Oman na świat oraz dopomógł w utrzymaniu długoletnich politycznych i militarnych związków z Wielką Brytanią. Umiarkowana, niezależna polityka zagraniczna umożliwia Omanowi utrzymywanie dobrych stosunków z krajami Bliskiego Wschodu.








sobota, 21 kwietnia 2012

Niemcy #11 Stillen macht Schlau!


Eine von zehn Postkarten der Kampange Stillepostkarten


Dzisiaj chciałem bardzo napisać o wynikach konferencji STNu w której wziąłem udział. I szukałem usilnie w  kolekcji pocztówki, odpowiadającej tej tematyce. Na szczęście przypomniałem sobie o tej kartce, otrzymanej w ramach Postcrossingu. Jest ona częścią kampanii promującej w Niemczech karmienie piersią. Więcej informacji dotyczących tego szczytnego przedsięwzięcia znajdziecie na stronie: http://www.stillepostkarten.de/index.html. Muszę też przyznać, że nadawczyni, która prywatnie jest opiekunką do dzieci wybrała dla mnie zdecydowanie najfajniejszą ze wszystkich kartek wydanych w tej serii. "Stillen macht schlau!" można w opisowy sposób przetłumaczyć: "Karmiąc soje dziecko piersią sprawisz, ze będzie bardziej bystre, mądrzejsze". Któż by się oparł takiej możliwości.

Na kartce widzimy profesora - wykładowcę i aulę, na której prowadzone są zajęcia. Coś bardziej podobnego do „JUVENES PRO MEDICINA” 50th POLISH 8th INTERNATIONAL TRAINING AND SCIENTIFIC CONFERENCE OF STUDENTS’ SCIENTIFIC SOCIETIES AND JUNIOR DOCTORS raczej  trudno byłoby znaleźć w gronie pocztówek, nie tylko moich. Ale Postcrossing jak zawsze okazuje się niezastąpiony. Poza tym praca moja i kolegi prezentowana była na sesji ginekologicznej. A na obrazku mamy matkę karmiącą piersią - całkiem bliskie kręgi.

Jakie wnioski wynieśliśmy z naszej pracy o antykoncepcji? Temat na osobną dyskusję. Powiem tylko o ciekawych wskaźnikach demograficznych. Spośród naszych respondentek najrzadziej antykoncepcję stosują kobiety wierzące praktykujące - około 31% z ich grona nigdy takich działań nie podejmowało. Również im większe miasto tym odsetek unikających antykoncepcji mniejszy - wiązać to można by zapewne ze zjawiskiem anonimowości w dużych aglomeracjach oraz kontroli społecznej w małych. Nie dziwi ró
wnież fakt, że dużo większe doświadczenie w zapobieganiu zajścia w ciążę mają kobiety w stałych związkach niż 'singielki'.

Główne pytanie które zadała nam komisja złożona z trójki profesorów - Jaką metodę antykoncepcji polecilibyście młodym kobietom? Zdecydowanie środki mechaniczne, z prezerwatywą jako głównym narzędziem zapobiegania ciąży. Doustne środki antykoncepcyjne mogą bowiem bardzo rozregulować równowagę hormonalną młodych kobiet oraz doprowadzić u nich do wielu objawów ubocznych.


w czasie prezentacji

i podczas wręczania nagród

i po rozpakowania torby z nagrodami

Teraz pora wracać do codziennej rzeczywistości. A w wolnej chwili przeczytać obie pozycje książkowe. Może staną się inspiracją do kolejnej pracy na STN?

Blogowy post ze specjalną dedykacją dla koleżanki z pięknymi, ciemnymi oczami.


Singapur #7 Przed konferencją STNu




Dziś czeka mnie moja pierwsza konferencja STNU, pierwsza konferencja na której prezentowana jest praca, której jestem współautorem. Na szczęście nie muszę sam jej wygłosić - choć zobaczymy jak sytuacja się potoczy. Mam nadzieję, że wstydu moim czytelnikom nie przyniosę.

Na konferencjach STNu stosuje się zasadę 7 minut na prezentację pracy oraz trzy minuty na pytania ze strony komisji i ewentualną dyskusję. Tempo ekspresowe. Tak jak ogólna tendencja XXI wieku, który to wiek zdaje się nakazywać pędzić człowiekowi jak oszalałemu. Doskonale ukazuje to prezentowana pocztówka z Singapuru, którą dostałem od przemiłej 'Kury'. Jest to karetka reklamowa, zachęcająca do wzięcia udziału w Czternastej Edycji Międzynarodowego Festiwalu Krótkich Filmów. Mi bardzo kojarzy się z czekającą mnie konferencją. Jeszcze to hasło: "You have 3 minutes to impress the worl - and time is running out! To prawda - w mniejszym bądź większym stopniu. STNy mają rangę konferencji międzynarodowych, tylko zamiast 3 minut postawiamy liczbę 600 sekund.

A tytuł pracy to: WHICH METHOD OF CONTRACEPTION DOES A WOMAN CHOOSE IN THE 21ST CENTURY? – QUESTIONNAIRE ANALYSIS OF PSYCHOSOCIAL AND HEALTH ASPECTS. Została ona napisana w oparciu o internetową ankietę, o taką. Jeśli któraś z Pań nie miała okazji jej wypełnić to zapraszam - może zrobimy kiedyś resume na większej próbie respondentek? W obecnej pracy wykorzystaliśmy z kolegą 1806 ankiet.




środa, 18 kwietnia 2012

Rocznica powstania bloga, Konkurs na polski NAJLEPSZY BLOG pocztówkowy i przy okazji Finlandia #4, czyli późnowieczorne refleksje studenta medycyny




1. Dziś mija rok od dnia, w którym założyłem bloga. Właściwie rok i cztery dni, ale byłem tak pochłonięty nauką pediatrii, że pomyliłem daty --> patrz tu. Nic straconego - zawsze jest pora na dobre podsumowanie. Mam nadzieję, że Was nim nie zanudzę. Postaram się jak najzwięźlej zawrzeć wszystkie moje przemyślenia z tym okresem związane, ale jest ich tyyyle. Przejdźmy do rzeczy.

We wspomnianym czasie na "Przypadkach Pocztówkowych" pojawiły się posty poświęcone 227 otrzymanym przeze mnie w przeróżny sposób pocztówkom, pochodzącym z 51 państw (tudzież Martyniki, Watykanu, Tajwanu oraz Anglii klasyfikowanej oddzielnie od innych krajów Wielkiej Brytanii). Większość z kartek trafiła do mnie drogą pocztową, w formie oznaczkowanej i ostemplowanej, z kraju w którym zostały wydane. Wyjątkiem jest Japonia - z tego państwa dostałem 8 (?) wypchanych rewelacyjnymi okazami kopert. Całości dopełniają pojedyncze sztuki podarowane mi przez znajomych bądź wyszperane w antykwariacie. Spośród państw najsilniej reprezentowane były Kraj Kwitnącej Wiśni i Polska, a magiczną dziesiątkę przekroczyły również USA, Holandia i Niemcy.

Bardzo wyraźnie wykrastylizowały się grupy tematyczne, z kręgu których zacząłem kolekcjonować pocztówki. Na czoło zdecydowanie wysunęła się dziedzina najbardziej z moją przyszłością związana - medycyna. Mam już ponad 50 kartek czasem dość luźno, lecz przeważnie bardzo ściśle z tą tematyką związanych. Nawet wczoraj przybyła kolejna do kolekcji - od Aty, która stała się prawdziwą mistrzynią w znajdowaniu dla mnie tego typu okazów. Druga co do wielkości kolekcja - japońskich Gotochi cards, wydawanych przez każdą z 47 prefektur również zdobyła moje serce i coraz liczniej reprezentowana jest na "Przypadkach Pocztówkowych". O innych kolekcjach tu.

Czy przez ten rok dużo się w moim życiu zmieniło? I tak, i nie. Nadal bardzo podoba mi się wysyłanie pocztówek i odbywanie dzięki nim wirtualnych podróży do najodleglejszych zakątków świata, moje życie poza postcrossingiem również nie uległo wielkim zmianom. Równocześnie wydarzyło się mnóstwo fajnych rzeczy z kolekcjonowaniem pocztówek związanych. Poznałem rewelacyjnych ludzi - i w realu i za pośrednictwem prowadzonych przez nich blogów: Azja od kuchniNa wsi w Japonii.

Co stało się z planowanym działem poświęconym łódzkim pocztówkowom? Obecnie porzuciłem ten projekt, ale kiedyś na pewno do niego wrócę. Bardzo lubię miasto moich studiów, i nie przepuszczę okazji, żeby je trochę popromować.

Czy sprzedałbym kiedyś, oddał, bądź wyrzucił moją kolekcję pocztówek? Nigdy. Są dla mnie bezcenne.

Co jest najważniejsze w postcrossingu? Uśmiech, ludzie, to podekscytowanie gdy zbliżamy się codziennie do skrzynki pocztowej i bicie serca, gdy widzimy, że przyszły pocztówki i za chwilę dowiemy się jakie, skąd. Możliwość zwiedzania świata za pośrednictwem kawałków papieru, wymiana myśli z ludźmi na całym świecie, przekonanie się, że z własnym angielskim nie jest najgorzej i że bez żadnego słownika można dogadać się z niemal każdym.

Co  w przyszłości na "Przypadkach Pocztówkowych"? Przede wszystkim pocztówki z 'nowych krajów', które już posiadam ale cierpliwie czekają na swoją kolej na zaprezentowanie, min. Oman, Filipiny, Trynidad i Tobago, Wyspa Pitcaim, Indie, Rumunia. Kolekcja kartek związanych z medycyną rozrośnie się pewnie do niewyobrażalnych rozmiarów,a dzięki kolejnych Gotochi cards zgłębie jeszcze bardziej uroki, jakie kryje Japonia.


2. Dzisiaj  na Polskim Forum Postcrossingu pojawił się taki temat. Postanowiłem więc zgłosić swojego bloga. Nie wiem jak mi pójdzie - nie to jest najważniejsze. Liczy się dobra zabawa, która zawsze towarzyszy mi przy pisaniu bloga oraz to, że mam tak wielu odwiedzających. Oczywiście nie zmienia to faktu, że każdego z gości bloga, który może brać udział w konkursie, zachęcam do głosowania na "Przypadki Pocztówkowe".

3. Poruszam tym wpisem wiele tematów, ale jakaś pocztówka tradycyjnie też musi zostać przedstawiona. Padło na Finlandię, państwo z którego kartek posiadam stosunkowo mało. A musicie wiedzieć, że jest to miejsce na ziemi, w którym postcrossing jest bardzo popularny i przez pierwsze 4 lata działania projektu to skandynawskie państwo miało największą wśród wszystkich liczbę wysłanych, 'oficjalnych' pocztówek. Finowie bili wtedy wszystkie rekordy. Spójrzcie na powyższe statystyki obrazujące stan dzisiejszy. Na moim blogu póki co Finlandia jest odrobinę niedoreprezentowana.

Z zimową pocztówką z logo WWF wiąże się tez ciekawa historia. Była to moja pierwsza kartka  z Finlandii otrzymana w ramach Postcrossingu. Właśnie ... pierwsza. Jednego dnia wyciągnąłem ze skrzynki taką, a następnego dnia  tą opisywaną. Obie z tym samym numerem ID, wysłane tego samego dnia - miła pani z Finlandii uznała bowiem, że wyśle dwie zamiast jednej.


poniedziałek, 16 kwietnia 2012

Japonia #53 Zagadka z Kumamoto (Gotochi Card)



Tak wyglada na pocztówce, a tak w rzeczywistości. Co to?
Dla zwycięzcy pocztówka z moich kartek do wysłania w nagrodę;)


EDIT: Już dawno po konkursie, więc najwyższa pora napisać coś o samej pocztówce. Dostałem ją od Mari, wraz z trzema pozostałymi Gotochi przedstawiającymi prefekturę Kumamoto. Jest to naprawdę bardzo ciekawa prefektura, położona w zachodniej części wyspy Kiusiu. Może pochwalić się wodospadami, wygasłymi wulkanami, jednym z najsłynniejszych zamków w Japonii a także lokalnymi specjałami z Karashi Renkon, czyli potrawą prezentowaną na zdjęciu, na czele.

Danie to wzbudziłoby zapewne kontrowersje mieszkańców Europy. "Karashi' to typ bardzo ostrej musztardy, używanej zwykle w niewielkich ilościach w celu wzbogacenia smaku potrawy. "Renkon" to korzeń lotosa, dosyć typowy dla kuchni japońskiej specjał. Razem tworzą specjalną potrawę. Niezwykle ostra, znaną tylko w tym rejonie Japonii. Lecz równiez bardzo tanią i taką, której nie można nie spróbować raz będąc w Kumamoto.

Oto najprostszy z możliwych opisów sposobu przyrządzania tej potrawy - w języku angielskim, dla ścisłości z oryginałem: First, a spicy mixture of miso and chili pepper is stuffed into a lotus root. This is wrapped in a turmeric-yellow wheat-flour dough that is deep-fried and cut into round slices. The crisp texture of the lotus root is complemented by the spiciness of the chili pepper.

A tutaj piękny opis doznań towarz\yszących zachłannemu jedzeniu tego specjału:

That night, after a can of chu-hi or two, we decided to try eating one. But how does one eat a karashi renkon? we both asked. (My travel partner and girlfriend, despite being Japanese, was from Osaka, so this food was also new to her.) I, not being the kind of person who likes to do rather than over-think in this type of situation, decided to dive right in and just eat it. Yes, that’s right. I picked up a karashi renkon, filled with about twenty times the normal amount of head-exploding-spicy mustard a person would ever consider eating at once, and took a big ol’ bite out of it.

There are very few occasions in which expletives and screams of agony will simultaneously issue from my mouth in such high concentrations. Agonizing spiciness. On the up side, the cold that had rendered my nose useless for weeks was instantly cleared up. I can’t say I’ll ever look at mustard the same way again after that experience.


niedziela, 15 kwietnia 2012

Hiszpania #2 Valencia




Valencia nie okazała się w tym roku przychylna dla Realu Madryt. Najpierw królewscy przegrali na Mestallia, a teraz Barcelona po karnym 'z kapelusza' wyciułała komplet punktów w starciu z Levante. Ale nie robi to i tak wielkiej różnicy. Wszystko zależy od piłkarzy Realu, którzy maja nadal nad drużyną z Katalonii 4 punkty przewagi. Niech wygra lepszy. (dla niewtajemniczonych, jeśli tacy się uchowali - chodzi o sytuację w hiszpańskiej lidze piłki nożnej - Primera Division).

Będę chyba musiał znacznie przystopowac z prowadzeniem bloga. Czasu co raz mniej a do czerwca muszę zdać jeszcze egzaminy z 4 trudnych przedmiotów (immunologia, radiologia, ortopedia, neurologia). I wszystkie na co najmniej 4, żeby realnie myśleć o stypendium rektora. W poniedziałek kolokwium z pediatrii, w następny poniedziałek z immunologii a w sobotę konferencja STNu. Może po chwili odpoczynku od bloga wrócę do pisania bardziej rześki i z nowymi, ciekawymi pomysłami? Kto wie. Czas pokaże.

Na zdjęciu Torres de Serranos.


czwartek, 12 kwietnia 2012

USA #14 Profesor Osz...kowski?


Jest pewna Polka w Nowym Jorku, która ma mnóstwo pięknych pocztówek. W dodatku w swoich zbiorach znalazła kilka kartek medycznych, które są teraz prawdziwą ozdobą mojej kolekcji. Na łamach tego skromnego bloga chciałbym jej bardzo podziękować prezentując pierwszą i zarazem chyba najfajniejszą z nich. Pocztówka przedstawia zdjęcie kolekcji preparatów mózgów stworzonej na przełomie XIX i XX wieku przez doktora Burta Wildera. Na terenie Cornell University w Nowym Yorku zgromadzono wtedy około 600 preparatów.

W wyniku różnych zaniedbań kolekcja mózgów trafiła do piwnic instytucji i w miarę upływu lat wiele z eksponatów uległo zniszczeniu. Podjęto jednak w latach 70. działania mające na celu uratowanie najcenniejszych okazów i dziś zbiór liczy ponad 70 preparatów kompletny ludzkich mózgów. Wśród nich znajdziemy mózg należący do sufrażystki, która ofiarowała swój mózg w celu udowodnienia, że mózg kobiecy nie jest mniejszy niż męski oraz Mózgowie Edwarda Rulloffa, który został skazany i powieszony w roku 1871.

Dzisiejsza kartka bardzo silnie przypomniała mi zajęcia z anatomii prawidłowej na pierwszym roku. To było już tak daaaawno temu. Byłem wtedy jednym z tych studentów pierwszych dwóch lat, którzy uczą się samej teorii, zdają egzaminy z często mało przydatnych przedmiotów, traktowanych przez profesorów i asystentów bardzo poważnie. Ale mimo wszystko wspominam chemię, biofizykę, fizjologię i histologię całkiem przyjemnie. No może poza tą ostatnią. A anatomia prawidłowa to był prawdziwy przebój. Szkoda, że nie mam z tamtych czasów żadnych zdjęć - chętnie zamieściłbym jakieś na blogu, żeby jeszcze bardziej oddać klimat tej kartki. Oczywiście zdjęć samych nas studentów w przeszłości, przy pustym stole prosektoryjnym albo przed drzwiami do 'lodówki'.

Kolekcja medyczna powiększa się w zatrważającym tempie i już dawno przerosła moja oczekiwania.

wtorek, 10 kwietnia 2012

Japonia #52 Gyoza (Gotochi Card)


Święta, święta i po świętach.  Pora więc na kolejną jedzeniową Gotochi Card. Ostatnio coraz ich więcej w mojej kolekcji. Ta jest jednak wyjątkowa. wysłana z Japonii, z prefektury którą przedstawia, przez osobę, która na terenie Tochigi mieszka. A ta osoba jest Polką i prowadzi świetnego bloga o swoim życiu w Japonii. Zawsze pisząc o tematyce moich pocztówek szukam informacji w internecie, opieram się na tym co nadawca napisał na odwrocie oraz co sam wiem o danym miejscu itp. Internet jest jednak źródłem różnych informacji i o ich weryfikację czasem ciężko. Dlatego przepraszam moich czytelników, jeśli się w niektórych aspektach nieco mijam z rzeczywistością. Ale w przypadku pierożków gyoza mogę oprzeć się na opinii Ani, która w Tochigi mieszka i tej potrawie może przyglądać na co dzień. A swojego czasu wspomnianym pierożkom poświęciła cały post.

Tak więc życzę miłej lektury: klik






sobota, 7 kwietnia 2012

Polska #50 Vitreous hemorrhage


Obraz widziany przez pacjenta z masywnym wylewem krwi do ciała szklistego
Image seen by patient with massive vitreous hemorrhage

Kolejna z rewelacyjnych, medycznych pocztówek z serii przedstawiającej dysfunkcje wzroku. Oczywiście od Beaty, której sam nie wiem jak mam dziękować. Akurat tak się złożyło, że jest to 50 kartka z Polski na blogu i ostatnia przed świętami wielkanocnymi. Tematyka może nie jest zbyt pokrewna. Można by powiedzieć, że kartka jak na taką okazję jest drastyczna bardzo, ale cóż zrobić. Pocztówek z kurczaczkami albo zającem wielkanocnym nie mam jeszcze. Obrazek ze skanu powstał zapewne w Photoshopie i jest swojego rodzaju wariacją na postrzeganie rzeczywistości. A otaczający nas świat nie jest wcale taki prosty i szablonowy jakby się czasem mogło zdawać.



Życzę Wam, abyście spędzili tegoroczną Wielkanoc w rodzinnym gronie, o ile tylko rodzina nie będzie Wam się za bardzo dawać we znaki. Aby w święta dopisała pogoda, dzięki czemu nie będziecie skazani dwa dni nudy przed telewizorem. Aby bliscy pozwolili Wam choć na chwilę wypocząć i spojrzeć na otaczający świat z nowej, lepszej perspektywy. Tym, którzy zbierają pocztówki życzę pięknych kartek z egzotycznych krajów. Tym którzy jeszcze tego nie praktykują również.


piątek, 6 kwietnia 2012

Singapur #6 Helix Bridge nocą




Dzisiaj druga odsłona Helix Birdge i Sanda Skyparku. Poprzednia była we wtorek i obiecałem wtedy napisać więcej o samym miejscu. Ale jeszcze odniosę się do skojarzeń moich kolegów z roku odnośnie Singapuru. Nie miałem sily zbierać dalej mojego "sondażu', ale zapytałem tylko jedną koleżankę. Ewelina odpowiedziała, że Singapur kojarzy jej się z ... azjatycką kuchnią! Kurze na pewno spodoba się ta odpowiedź.

Helix Bridge to kładka dla pieszych w Singapurze nad zatoką Marina Bay. Uznano ją za najlepszą konstrukcję dla transportu w ramach World Architecture Festival 2010. Przerzucony przez rzekę Singapore River most połączył istniejącą dzielnicę Central Business District z nową dzielnicą miasta – Bayfront. Jego założeniem koncepcyjnym była unikalna forma, która mogłaby być symbolem misji Singapuru, jaką jest promocja tożsamości Azji jako „miasta połączonego”. I tu tkwi sedno sprawy. Konstrukcja Helix Bridge została zaprojektowana tak, aby przypominać strukturę DNA. Podwójna helisa zapewnia wrażenie płynnego przepływu ruchu pieszych, odwłując się też do symboliki roli |DNA w życiu człowieka.

Podwójna spirala ciągnie się przez całe 280 metrów długości konstrukcji, co jest zasługą - między innymi - zastosowania komputerowego modelowania 3D. Aby podkreślić wstęgi i ogólne kształty obiektu, zastosowano modne oświetlenie LED.  Rurowy przekrój konstrukcji pozwolił na integrację belki mostu z widocznym na zdjęciu u dołu baldachimem pełniącym funkcję zadaszenia.

Na ostatnim zdjęciu widać dobrze jedną z platform/wysepek, które umożliwiają przechodniom obserwowanie całej zatoki i służą jako punkt widokowy. Przyszedł czas na pytanie za sto punktów. Helix Brigde bliżej architektonicznemu arcydziełu, czy raczej przerostowi formy nad treścią? Dla mnie wygląda fajnie i mi się podoba, ale nie trafiła do mnie symbolika. DNA jest jednym z najmniejszych tworów naszego organizmu - służy do zapisu informacji, a nie do przenoszenia obciążeń, stałych i dynamicznych. I sama wizja ludzi spacerujących pośrodku podwójnej helisy nie przypadła mi do gustu...






















czwartek, 5 kwietnia 2012

Tajwan #6 Ślicznotki



Pięknie to wygląda - kobiety, kwiaty, długie czarne włosy. Uśmiechnięte Tajwanki. Idealnie pasują do mojej kolekcji Local beauties, która po woli coraz bardziej się rozrasta. Die czarnowłose Polki z kwiatami pewnie ładniej by wyglądały, ale Chinki nie są złe, szczególnie ta po lewej.


wtorek, 3 kwietnia 2012

Singapur #5 Salam dari Singapuru


"Salam dari Singapuru", czyli "Pozdrowienia z Singapuru" po malajsku.

Singapur jest wyspą, miastem i państwem. Według malajskiej legendy, dawno temu książę z Sumatry odwiedził wyspę Temasek. Szukając schronienia przed burzą, napotkał lwa. Potraktował to jako dobrą wróżbę i założył Singapurę, czyli Miasto Lwa. Singapur ma ciekawe położenie geograficzne.

Przeprowadziłem małą ankietę wśród moich kolegów i koleżanek ze studiów w czasie przerw w zajęciach z pediatrii i nie tylko na temat tego, z czym kojarzy im się Singapur, oto wyniki:

# Mario - wyspa, wieżowce, dużo ludzi na małym terenie
# S. - Jakie masz pierwsze skojarzenie z Singapurem? Żadne, ... Kuala Lumpur, nie czekaj, to nie Singapur.
# M.L. - Skośni ludzie
# Elli - Żadne.
# M. N. - z piratami
# Maciek - duży rozwój gospodarczy, miasto państwo, 'multi-kulti'
Jutro postaram się zebrać więcej opinii.



A tu dla odmiany Singapur widziany oczyma polskiego turysty: klik - kogoś kto przyjechał, pozwiedzał i wykreował sobie obraz tego miejsca na podstawie krótkiego pobytu.




Pewnie znajdzie się ktoś zawiedziony brakiem informacji o miejscem przedstawionym na kartce - Sanda Skypark. Ale spokojnie. Mam od "Kurzej" rodziny jeszcze drugą pocztówkę, przedstawiająca to samo miejsce o zmroku - genialną swoją drogą. A teraz tylko dwie takie moje Made by Picassa fantazje na temat tej pocztówki.

niedziela, 1 kwietnia 2012

Holandia #11 Prima Aprillisowo o poczuciu humoru Holendrów



Mijn neef is laatst geopereerd an ezelsoor - pocztówkę z takim napisem i obrazkiem przysłała mi pewna holenderska postcrosserka, chcąc przyczynić się powiększeniu mojej medycznej kolekcji. Gdy tylko kartkę dostałem poprosiłem nadawczynię o wytłumaczenie przekazu pocztówki. Swoją interpretację oczywiście miałem, ale wolałem się upewnić. A wyjaśnienie brzmiało tak:

Literally translated: "My cousin had recently surgery on his donkey-ear." It is a linguistic joke. A donkey-ear is in dutch used for a folded corner of a page of a book, or in this case the folded corner of the card. That's why there is a plaster in the corner of this card. I hope you understand my attempt to translate it... best wishes, Merianda.

Ośle ucho oślym uchem, bądź  zagiętym rogiem książki, czy też pocztówki. Ale zestawienie tego z operacją odstających uszu i plasterkiem po takim zabiegu - boskie. Bardzo cieszę się, że dzięki Postcrossingowi, sporej dawce szczęścia przy losowaniu mojego adresu i dużej życzliwości Pani z Holandii mam taką pocztówkę w mojej kolekcji. Chwilę zajęło mi przemyślenie jaką pocztówkę wrzucić dzisiaj na bloga, ale ta pasuje po prostu idealnie.