Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Night view. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Night view. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 27 kwietnia 2014

Włochy #8 Kanonizacja Jana Pawła II i Jana XXIII




Wydarzenie wielkie. Ja czas samej kanonizacji spędziłem... w szpitalu. Na dyżurze u ordynatora Kałczaka. Transmisję mszy kanonizacyjnej oglądali prawie wszyscy - pacjenci na każdej z sal, ordynator w pokoju lekarskim...

Karol Wojtyła był świętym człowiekiem. Pozostanie dla mnie zawsze niezwruszoną ikoną katolickich wartości, inteligencji i życzliwości wobec wiernych. Symbol tak charakterystyczne jak mury Koloseum.



środa, 26 lutego 2014

Kanada #3 Poolimpijsko





Igrzyska w Soczi zakończone, jestem już po LEKu. Ale życie nie zna pustki - za chwilę rozdanie dyplomów oraz Bal absolwentów, poznaję od wtorku tajniki ortopedii w szpitalu Sonnenberga, wracam też do biegowej formy. Na blogu nadal więc 'nic specjalnego'.

Postanowiłem już dawno temu, że z okazji zakończenia zimwoych igrzysk olimpijskich pokażę drugą pocztówkę z Vancouver od Pauli, więc słowa dotrzymuję. I w Vancouver i w Soczi polska reprezentacja zdobyła sześć medali. Ale jak nieporównywalna jest ich waga. Z Kanady przywieźliśmy jedno złoto, trzy srebrne medale i dwa brązowe. Z Rosji Polska wyjeżdża opromieniona jak nigdy dotąd - cztery złota, przy zaledwie dwóch takiej wagi krążkach we wszystkich poprzednich igrzyskach. Kamil Sotch zgarnął niesamowity dublet, Justyna Kowalczyk mimo borykania się z wieloma przeciwnościami po raz kolejny zdobyła złoto, a Zbigniew Bródka jako jedyny mężczyzna wygrał z Holendrami. Było wiele pięknych chwil. Zastanawia mnie tylko, czy sytuacja z Vancouver i Soczi stanie sie norma dla wystepów naszej reprezentacji, czy jednak tendencja sie odwróci.. Pożyjemy, zobaczymy. Kolejne igrzyska dopiero w 2018 roku, w Korei.

Będezie ten mój blog do tego czasu nadal aktualizowany? Chyba tak, trudno mi będzie odmówić sobie tej przyjemnosci, nawet przy nawale pracy.

niedziela, 24 listopada 2013

Polska #122 Ustroń nocą



Mój pobyt w Ustroniu miał ścisły harmonogram. Śniadanie między 7.00 a 8.30, pierwsze zajęcia warsztatowe od 8.30 do 10.30, potem przerwa kawowa i kolejne zajęcia od 11.00 do 13.00. Następnie obiad, a od 14.00 do 16.00 ostatni blok warsztatowy. Po czym następowała przerwa na kawę, a następnie kolacja od 18.00.
Zestawiając to z godzinami wschodu i zachodu słońca zostawał czas tylko na zwiedzanie Ustronia w okolicach brzasku albo już 'po ciemku". Centrum miasta może nie powalało, ale materiału na jeden skromny post blogowy na pewno starczy.




piątek, 14 czerwca 2013

Japonia #68 Minato Mirai 21 - efektowny widok



Co tu długo mówić. Jedna z moich ulubionych pocztówek. Idealnie wkomponowuje się w szatę graficzną bloga. Przysłana prosto z Japonii więc nietrudno się domyślić, że od mojej tokijskiej przyjaciółki, Mari.

Minato Mirai 21 to centralna dzielnica biznesowa Yokohamy, drugiego co do wielkości miasta Japonii i największego portu morskiego tego kraju. Nazwa zajmującego 180 hektarów obszaru oznacza "Port Przyszłości 21". Kompleks został zbudowany w 1983 roku. Teren pod budowę początkowo nie zapowiadał się rewelacyjnie - obszar dawnych doków, tereny osuszane na potrzeby rozwoju miasta. Efekty są jednak oszałamiające. Dziś stoi tam między innymi Landmark Tower - najwyższy drapacz chmur w Japonii, a samo Minato Mirai może pochwalić się wystąpieniem w filmie Godzilla kontra Mothra.

Szerzej o MM choćby tutaj, ale po angielsku: klik.

Dla mnie jest to na pewno bardzo ważna pocztówka w japońskiej zbieraninie przeróżności, jakie przez ponad 2 lata postcrossingu, prywatnych wymian itd. udało mi się zebrać. Jakby nie patrzeć już sześćdziesiąta ósma kartka z Kraju Kwitnącej Wiśni, która pojawia się na blogu. Połowa z nich to były Gotochi - niesamowita seria 'wybierająca' wszystko co tylko się da najciekawszego z danej prefektury i propagująca to poprzez pocztówki na skalę światową. Ale kartki spoza tej serii też niczym nie ustępują. Najlepszy przykład ta dzisiaj prezentowana. Swoją drogą ma ona swoją odpowiedniczkę w japońskim Posta Collect: klik


http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Minato_Mirai_In_Blue.jpg

wtorek, 5 marca 2013

Singapur #21 Gdzie tu szpilkę wcisnąć?


Tydzień singapurski: odsłona 2

Ciężko znaleźć miejsce, gdzie można wcisnąć choćby szpilkę. Singapur to jedno z najbardziej zaludnionych miejsc. Jeśli dołoży się kilka milionów charczących Chińczyków to człowiek ma ochotę..."

Czasem genialny tekst na odwrocie pocztówki załatwia całą sprawę jej opisu. Tak jest w tym przypadku. Singapur tętni życiem, tętni różnorodnością i nowoczesnością. Tętni Azją, ale zapewne w niemal wszystkich jej odcieniach.
Chinatown, Little India, Pulau Ubin - mimo małej powierzchni Singapuru znajdziemy tu klimat Chin, Indii, czy Malezji. Prawdziwy kulturowy tygiel, zaludniony aż do granic możliwości. Położony około 100 kilometrów od równika więc również gorący i deszczowy: klik








wtorek, 16 października 2012

Polska #86 W związku z zalanym wodą, pięknym, zadaszonym warszawskim obiektem sportowym....




... na którym nie został dzisiaj rozegrany hitowy mecz Polska-Anglia....
Mecz który pomimo tego, że się nie odbył na pewno do historii polskiego, a nawet europejskiego futbolu przejdzie...

... przypomniało mi się, że jeszcze nie wszystkie Euro-kartki zagościły na blogu. Pora więc na ostatni warszawski niedobitek. Pozostaje pytanie co zrobić z niedobitkami ukraińskimi? Ukraińcy postarają się o równie głośny skandal i będzie okazja o stadionie w Doniecku napisać?


niedziela, 14 października 2012

Macedonia #1 Jezioro Ochrydzkie nocą


Dziś nadszedł czas na moją pierwszą pocztówkę z Macedonii - i to od razu przedstawiającą jedyne miejsce w tym państwie wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Pocztówka więc rewelacyjna, a dostałem ją od Marty L. która Macedonię odwiedziła w wakacje. Nie sama, lecz z całym Chórem Uniwersytetu Medycznego w Łodzi, który zajął II miejsce na Ochrydzkim Festiwalu Muzyki Chóralnej, czy jakby to tam przetłumaczyć na polski. Sukcesu gratuluję, za pocztówkę dziękuję a zwiedzenia Macedonii zazdroszczę. Tu o tym wydarzeniu więcej. Fajnie mieć tak uzdolnioną muzycznie i życzliwą dla powiększania mojej pocztówkowej kolekcji koleżankę.

Jak możemy  na UMEDowskiej stornie z powyższego linka przeczytać: Czas upływał nam nie tylko na śpiewaniu. Czekały nas różne wspaniałe atrakcje - wycieczka łodzią po Jeziorze Ohrydzkim, zwiedzanie muzeów, kościoła św. Zofii, wizyta w St. Naum, oraz spontaniczna wizyta w Albanii.Nie wątpie...

Ochryda to miasto w południowo-zachodniej Macedonii, nad Jeziorem Ochrydzkim, u stóp gór Galiczica. Miejsce to nazywane jest Słowiańską Jerozolimą. Szukając o nim informacji w internecie co rusz napotyka się na bardzo pozytywne opinie.


Ze względu na swój urok i historyczne znaczenie Ochryda została wpisana na Listę Światowego Dziedzictwa.
Oto właśnie wpis do księgi UNESCO, jeszcze z czasów kiedy mnie i Marty L. nie było na świecie:
Ochryda z jeziorem (N III / K I, III, IV / 1980)
Ochryda, wzniesiona nad brzegami Jeziora Ochrydzkiego, jest jedną z najstarszych osad ludzkich w Europie. W większości została zbudowana pomiędzy VII i XIX w. W Ochrydzie znajduje się najstarszy słowiański klasztor (poświęcony świętemu Panteleonowi) oraz kolekcja 800 ikon w stylu bizantyjskim, wykonanych pomiędzy IX i końcem XIV w. Po zbiorach Galerii Trietakowskiej w Moskwie jest ona uważana jest za największy na świecie zbiór prawosławnego malarstwa ikonowego.

Ciekawe miejsce.

Jeśli ktoś uważnie przejrzał zdejęcia pod artykułem z linka ten budynek powinien kojarzyć.

niedziela, 30 września 2012

Polska #83 Lublin nocą



Dwa tygodnie temu miałem okazję po raz pierwszy odwiedzić Lublin i tym samym województwo lubelskie. Nie było niestety czasu na zwiedzanie miasta - po nagraniu Jednego z dziesięciu zostało mi tylko jakieś półtorej godziny do pociągu. Wystarczyło to jedynie na 'delikatny spacer' po mieście i rzecz jasna obowiązkowy punkt - zakup pocztówek. Tak więc dziś prezentuje się najładniejsza z nich.

Wczoraj pisałem jakie miałem pytania we wspomnianym teleturnieju, dzisiaj mogę zaprezentować nawet wersję wideo. http://www.youtube.com/watch?v=5MUnI8nYXUI


środa, 11 lipca 2012

Singapur #10 My name is Ahir Das



To już moja 10-ta pocztówka z Singapuru, tego malutkiego państwa-miasta. Skąd taka liczna reprezentacja? Zaczęło się od dwóch wymian z Loh Swee Mengiem, a później poznałem Kurę i jej rodzinę. Co prawda wirtualnie, ale jest to bardzo ciekawa i jakby nie patrzeć owocna w pocztówki znajomość. W pisany z punktu widzenia życia w Singapurze blog lubię sie wczytywać. Pokazuje zupełnie innny świat a poza tym jest bardzo fajnie redagowany.

Dzięki blogowej lekturze oraz kartkom z Azji Południowo-wschodniej chcąc nie chcąc przyswajam coraz większą wiedzę na temat tego regionu. Dziś o Singapurze już po raz dziesiąty. Wcześniej zdarzyło mi się pisać o kraju z Merylionem ogólnie, tygrysach bengalskich z singapurskiego ZOO, ręcznie wycinanych kartkach bożonarodzeniowych, orchideach Vanda Miss Joaquim, moście w kształcie... DNA, skojarzeniach z Singapurem moich znajomych, muzeum filatelistycznym jak również opisać dwie kartki pokazujące między innymi najdluższy na świecie kryty basen na dachu budynku i nawet o tym nie wspomnieć... Ale tak po prostu czasem bywa. A super długi kryty basen na dachu budynku to takie wielkie 'halo'?

Przy okazji dziesiątej kartki chciałbym wspomnieć też o podstawowych i ważnych moim zdaniem singapurskich skojarzeniach. Kura pisała o Singapurze jako miejscu klaustrofobicznym, również takim, z ktorego gdzie bądź się nie ruszając przekracza się granicę. Rzeczywiście nie da się ukryć pewnych faktów. Powierzchnia Singapuru to zaledwie 641 km2 (z czego duża, właściwa wyspa Singapur zajmuje 544 km2 ).
Państwo to ma szerokość 25 km i długość 45 km. Niewiele. A należy do najbardziej zurbanizowanych na świecie. Określenie 'klaustrofobicznie' wydaje się bardzo na miejscu. Drugie skojarzenie jest w zasadzie raczej bardziej podstawową informacją z geografii świata. Singapur - Azja Południowo-Wschodnia, Singapur to państwo wciśnięte na mapach świata między Indonezję a Malezję. Niby proste, ale ciekawe ile procent ludzi w Polsce to wie.

I to było by na tyle, jeśli chodzi o dziesiątą opowieść o Singapurze. Ale przecież, zapomniałbym napisać o co z tytułem chodzi. Część wiadomości na odwrocie zostła napisana w języku benagali przez młodą damę z multikulturowej singapurskiej szkoły, koleżankę Przychówka. Miły akcent. Rzecz jasna Bengalka zaczęła od przedstawienia się. A tylko tłumaczenie ozdobnego krzaczkowanego tekstu na język angielski cokolwiek mi powiedziało.


sobota, 9 czerwca 2012

Ukraina #6 Stadion Olimpijski w Kijowie



Nie napiszę nic o wczorajszych pierwszych meczach Mistrzostw Europy - bo w momencie gdy redaguję tego post, jeszcze nie zostały one rozegrane. Jestem teraz w domu rodzinnym, nie mam swobodnego dostępu do internetu, ale mimo wszystko postanowiłem napisać - z wyprzedzeniem - posta otwierającego niejako Euro na Ukrainie. Co prawda dziś jeszcze bez udziału reprezentacji współgospodarzy turnieju i na obiektach we Lwowie i Charkowie, ale za to z udziałem zespołów z 'grupy śmierci'.

Na stadionie uwiecznionym na pocztówce odbędzię się finał Mistrzostw Europy. Jest to największa arena mistrzostw. Wszystkie spotkania grupowe rozegra tutaj  reprezentacja.... Szwecji.
Historia zmodernizowanego na potrzeby imprezy obiektu sięga lat 20. ubiegłego wieku. Od momentu powstania najważniejszy z ukraińskich stadionów piłkarskich był wielokrotnie przebudowywany. W czasach, gdy na trybunach nie trzeba było montować krzesełek, mieścił ponad 100 tysięcy ludzi. Teraz także jest jednym z największych stadionów świata. Został wyposażony w bieżnię lekkoatletyczną, dzięki czemu będzie mógł gościć również inne imprezy.

Pojemność stadionu: 70 000 miejsc
Strefa kibica: 100 000 osób
Koszt budowy: 1 miliard 800 milionów PLN



niedziela, 3 czerwca 2012

Ukraina #5 Charków. Pocztówka z oficjalnym logotypem Euro 2012



"Pajęcza Arena"



W Polsce kartki z oficjalnym logo Mistrzostw Europy są bardzo drogie. Zobaczcie tu. Ukraińskie z tego co wiem są w normalnych cenach, choć mogę się mylić. Ale skończmy dygresję na samym wstępie. Miało być przecież o jednym z 4 ukraińskich stadionów i to o takim, z którym pocztówkę bardzo ciężko zdobyć.

Na początek trochę informacji podstawowych:
Liczba miejsc: 38 600
Oświetlenie: 2400 lux
Mecze: Holandia - Dania sobota, 9 czerwca
            Holandia - Niemcy, środa 13 czerwca
            Portugalia - Holandia, niedziela, 17 czerwca
Czas budowy: czerwiec 2007 - grudzień 2009
Koszt budowy: 1 miliard 500 milionów w przeliczeniu na PLN
Koszt samej renowacji: 239 484 000 PLN
Strefa kibica: 75 000 osób

Ostatnią modernizację jednego z najstarszych stadionów na Ukrainie częściowo sfinansował właściciel i prezes występującego na tym obiekcie Metalista Ołeksandr Jarosławski. Wydał około 900 milionów złotych. Trybuna południowa została zbudowana praktycznie od nowa, szykowana na Euro arena zyskała też nowy dach. Ze względu na podtrzymujące konstrukcję metalowe wsporniki miejscowi zaczęli nazywać stadion Pajęczą Areną. Wcześniej obiekt nazywał się min. Traktor i Dzierżyniec.

Wyremontowany stadion został otwarty 5 grudnia 2009 roku, czyli dokładnie w 50. urodziny prezydenta Jarosławskiego. Pierwszym meczem na udostępnionym na nowo obiekcie była konfrontacja Metalista z Obołon Kijów. Ku zdziwieniu kompletu widzów na trybunach gospodarze nie udźwignęli presji i niespodziewanie przegrali z zespołem ze stolicy 0:1. Ujma była to niezwykła, bo każda potyczka charkowskiej jedenastki z przedstawicielami kijowskiego futbolu budzi podobne emocje do tych, które są do zaobserwowania podczas meczów Schalke z Borussią Dortmund czy Realu z Barceloną.

Co by nie mówić - na tym stadionie co najmniej jeden mecz rozegra potencjalny ćwierćfinałowy rywal reprezentacji Polski - choćby dlatego obiekt wart uwagi. Swoje wszystkie trzy mecze zagrają tu Holendrzy, którzy jak wczoraj pisałem swoją bazę założyli w ... Krakowie.





piątek, 6 kwietnia 2012

Singapur #6 Helix Bridge nocą




Dzisiaj druga odsłona Helix Birdge i Sanda Skyparku. Poprzednia była we wtorek i obiecałem wtedy napisać więcej o samym miejscu. Ale jeszcze odniosę się do skojarzeń moich kolegów z roku odnośnie Singapuru. Nie miałem sily zbierać dalej mojego "sondażu', ale zapytałem tylko jedną koleżankę. Ewelina odpowiedziała, że Singapur kojarzy jej się z ... azjatycką kuchnią! Kurze na pewno spodoba się ta odpowiedź.

Helix Bridge to kładka dla pieszych w Singapurze nad zatoką Marina Bay. Uznano ją za najlepszą konstrukcję dla transportu w ramach World Architecture Festival 2010. Przerzucony przez rzekę Singapore River most połączył istniejącą dzielnicę Central Business District z nową dzielnicą miasta – Bayfront. Jego założeniem koncepcyjnym była unikalna forma, która mogłaby być symbolem misji Singapuru, jaką jest promocja tożsamości Azji jako „miasta połączonego”. I tu tkwi sedno sprawy. Konstrukcja Helix Bridge została zaprojektowana tak, aby przypominać strukturę DNA. Podwójna helisa zapewnia wrażenie płynnego przepływu ruchu pieszych, odwłując się też do symboliki roli |DNA w życiu człowieka.

Podwójna spirala ciągnie się przez całe 280 metrów długości konstrukcji, co jest zasługą - między innymi - zastosowania komputerowego modelowania 3D. Aby podkreślić wstęgi i ogólne kształty obiektu, zastosowano modne oświetlenie LED.  Rurowy przekrój konstrukcji pozwolił na integrację belki mostu z widocznym na zdjęciu u dołu baldachimem pełniącym funkcję zadaszenia.

Na ostatnim zdjęciu widać dobrze jedną z platform/wysepek, które umożliwiają przechodniom obserwowanie całej zatoki i służą jako punkt widokowy. Przyszedł czas na pytanie za sto punktów. Helix Brigde bliżej architektonicznemu arcydziełu, czy raczej przerostowi formy nad treścią? Dla mnie wygląda fajnie i mi się podoba, ale nie trafiła do mnie symbolika. DNA jest jednym z najmniejszych tworów naszego organizmu - służy do zapisu informacji, a nie do przenoszenia obciążeń, stałych i dynamicznych. I sama wizja ludzi spacerujących pośrodku podwójnej helisy nie przypadła mi do gustu...






















piątek, 2 marca 2012

Polska #41 Stadion Narodowy w Warszawie



29 lutego 2012 roku na nowo wybudowanym Stadionie Narodowym w Warszawie odbył się pierwszy oficjalny mecz piłkarski. Reprezentacja Polski podjęła drużynę narodową Portugalii, w najsilniejszym składzie. Starcie zakończyło się bezbramkowym remisem po dobrej grze i stworzeniu przez obie strony licznych sytuacji bramkowych. Brakowało jednak skuteczności, choć nie można nie wspomnieć o solidnie spisujących się tego dnia bramkarzach obu drużyn. Mecz obejrzało 53 tysiące widzów. Zapełnione były wszystkie miejsca, poza pierwszym rzędem, z którego widoczność murawy była nie satysfakcjonująca.

Na boisku poza reprezentacją Polski w najsilniejszym składzie zaprezentowała się trójka graczy mojego ulubionego klubu, Realu Madryt; Fabio Cuentrao, Pepe i Cristiano Ronaldo. Polscy piłkarze nie mieli jednak przed nimi większego respektu i za to trzeba ich zdecydowanie pochwalić. Do najbardziej efektownych starć dochodziło między Wasilewskim a Cristiano. Z meczu na pewno zapamiętam znakomita sytuację z pierwszej połowy zmarnowaną przez Ireneusza Jelenia, kilka strzałów Ludovica Obraniaka oraz akcje Naniego i Ronaldo, po których piłka powinna znaleźć się w siatce bramki bronionej przez Wojciecha Szczęsnego.

Składy
Polska: Szczęsny - Piszczek, Wasilewski, Perquis, Wawrzyniak (83. Boenisch) - Dudka, Polański (80. Matuszczyk) - Błaszczykowski (88. Mila), Obraniak (80. Mierzejewski), Rybus (76. Peszko) - Jeleń (67. Grosicki)
Portugalia: Patricio - Pereira, Alves, Pepe (67. Rolando), Coentrao (21. Nelson) - Meireles, Veloso - Nani (81. Oliveira), Moutinho, Ronaldo (75. Quaresma) - Almeida (64. Postiga)

Franciszek Smuda, selekcjoner kadry po meczu: 
- Próba stadionu wyszła dobrze, to fantastyczny obiekt. Kibice nie zobaczyli bramek, ale mecz był żywy, było dużo sytuacji podbramkowych. Gdyby grał Robert Lewandowski, to może jakąś by wykorzystał? Najpewniejszym punktem zespołu był Wojtek Szczęsny. To bramkarz wysokiej klasy, choć cały czas się uczy.







Pocztówka, którą dziś pokazuje na blogu pochodzi ze wspomnianego zamówienia kartek wydawanych przez Pana Jana Walczewskiego. Wolałbym ją  dostać od kogoś, zapisaną i ostemplowaną, ale nie ma co marudzić. Lubię pisać na 'Przypadkach Pocztówkowych' o aktualnych wydarzeniach, zwłaszcza sportowych więc Stadion Narodowy nocą jest dziś jak najbardziej na miejscu. Nie mogłem nie skorzystać z okazji, i z lekkim już dystansem co do całych wydarzeń zredagować ten tekst odnośnie meczu reprezentacji Polski z graczami z Półwyspu Iberyjskiego. Co jest niebywałe jest to dopiero pierwszy stadion piłkarski w mojej kolekcji...

Na koniec jeszcze mała dygresja, stricte pocztówkowa. Rosja zaraz po zapadnięciu decyzji o przyznaniu je organizacji Mistrzostw Świata w 2018 roku wydała pocztówki ze stadionami, z oficjalnym logo. Do polsko-ukraińskiej imprezy pozostały cztery miesiące a pocztówek jak nie było, tak nie ma. Można spotkać jedynie wątpliwej jakości podróbki. Toteż kartka z galerii Janka Walczewskiego jest absolutnym strzałem w dziesiątkę!.


środa, 7 grudnia 2011

Włochy #5 Wenecja


Muszę przyznać, że ta kartka na początku niebyt przypadła mi do gustu. Ale dostałem ją od Kasi, więc i tak nie mogłem wybrzydzać. Z czasem nawet co do samego zdjęcia się przekonałem - jest po prostu unikalne.

Pierwsze banki powstały w Wenecji. Nazwa pochodziła od ławki, na której dokonywane były transakcje. Na drogach było wówczas bardzo  niebezpiecznie i forma weksli lub tego typu poświadczeń wydawała się zdecydowanie bezpieczniejsza. Włosi byli jednak zbyt żywiołowym i spontanicznym narodem, aby zostać w przyszłości potentatami w dziedzinie bankowości. Wybrali zabawę, makarony i pizze.
Co innego Szwajcarzy...

Ciekawe czy Kasia wie, że Wenecja to również nazwa jednej z najważniejszych dzielnic Kutna. Jest bowiem taka rzeka jak Ochnia. I kiedyś Kutno położone było tylko po jednej jej stronie. Z czasem (w latach 30.) mieszkańcy zaczęli budować mosty jak również swoje domostwa na 'nowo włączonych' terenach. Problemy sprawiała jednak Ochnia, której nie wyregulowane koryto powodowało częste podtapiania Nowego Kutna - Wenecji. Tak bowiem powstała nazwa nowej dzielnicy. Teraz nie ma już żadnych problemów z utrzymaniem rzeki  w ryzach. Nawet w czasie ogólnopolskich powodzi.

Na kutnowskiej Wenecji rośnie dużo kasztanowców. A jakieś tam Włochy - przereklamowane. Nie mówiąc już o tym, ze są jednymi z najbardziej zadłużonych krajów w strefie euro - bilion 200 miliardów euro jak podaje Forbes. O ile bankructwo Grecji byłoby do zaakceptowania, to radosne życie Włochów ponad stan determinuje teraz sytuację całej Unii Europejskiej. I to przez nich rząd Tuska sięga po tak skrajne oszczędności.



czwartek, 1 grudnia 2011

Tajwan #4 Tajwan-shaped card


Pocztówka przedstawia Shichlin Night Market. Jest to największy i najbardziej znany nocny rynek w stolicy Tajwanu, Tajpei. Rynek podzielony jest na dwie odrębne sekcje znakomicie uzupełniające się. W centrum znajdują się budki z żywnością i małe knajpki, restauracje natomiast wokół mieszczą się innego rodzaju usługi i sklepy, głównie z ubraniami. W okolicy można też znaleźć kina, lokale z karaoke i inne atrakcje. Żyjący, samonapędzający się organizm.

Na nocnym rynku można zjeść takie specjały jak tempura (owoce morza i warzywa zapanierowane i smażone w głębokim tłuszczu), pieczone kawałki kurczaka przypominające te z KFC ale w nieco bardziej orientalnym wydaniu, omlet z ostryg a do tego wszystkiego balonową, mleczną ... herbatę podaną jak shake.

Kartkę dostałem od Nory, której znakiem rozpoznawczym jest przysyłanie 'papierowych kawałków Tajwanu' odpowiednio zabezpieczonych przed deszczem. Dzisiaj opublikowana pocztówka dotarła w folijce, w której leżała wcześniej spokojnie w sklepie i czekała na nabywcę. Nora wycięła w niej tylko kwadracik umożliwiający ostemplowanie znaczka - co widać na załączonym skanie. Fajnie się takie kartki dostaje. A dzisiejsza podoba mi się zdecydowanie najbardziej spośród wszystkich od Nory.



środa, 30 listopada 2011

Hong Kong #1 Miejsce narodzin ptasiej grypy


Hong Kong to specjalny rejon administracyjny Chin, znany mi najbardziej z faktu, że wybuchła tutaj w 1997 roku pierwsza epidemia ptasiej grypy. Niedawno na wykładzie z Chorób Zakaźnych miałem okazję o niej posłuchać, wygrzebałem więc jeszcze więcej informacji i zeskanowałem kartkę, którą dostałem dawno temu, jako jedną z pierwszych na Postcrossingu.

Dokładnie 9 maja1997 roku doszło w Hong Kongu do złamania bariery gatunkowej. Wirus ptasiej grypy A/H5N1/, który nigdy nie był chorobotwórczy dla człowieka, stał się patogennym, niejednokrotnie ze skutkiem śmiertelnym. Pierwszą ofiarą śmiertelną był trzyletni chłopczyk. Łącznie zachorowało 18 osób, z czego 6 zmarło. Wirus przenosił się od drobiu na człowieka, nie było możliwości zakażenia człowieka od człowieka. W celu ograniczenia rozprzestrzeniania się wirusa spalono kilka milionów ptaków hodowlanych. Ponadto WHO zarekomendowało 10 reguł, jakie muszą zostać spełnione aby móc bezpiecznie dopuścić drób hodowlany do spożycia.

W 2006 roku Hong Kong został uznany za obszar pandemiczny ptasiej grypy (jeśli chodzi o zwierzęta, nie ludzi). W Polsce nie zanotowano jednak żadnych przypadków zachorowania człowieka. Wykryto jedynie pojedyncze zachorowania wśród zwierząt - łabędzi, indyków, kur.

Do roku 2010 na ptasią grypę A/H5N1/ na całym świecie zachorowało 507 osób. Stanowczo zbyt mało aby wprowadzać panikę. Według danych Światowej Organizacji Zdrowia co roku w świecie choruje z powodu 'klasycznej' grypy od ok. 330 milionów do 1,575 miliarda ludzi, a umiera od 500 000 do 1 miliona. Ptasia grypa jest natomiast realnym zagrożeniem dla drobiu. W rejonach gdzie się pojawia podejmowane są drastyczne środki polegające na utylizacji całych hodowli.


Dzieci w jednym z przedszkoli w Hongkongu w maskach, które mają je uchronić przed wirusem grypy A/H1N1. Z powodu wykrycia tego wirusa u 12 uczniów władze Hongkongu nakazały zamknięcie na dwa tygodnie szkół podstawowych, przedszkoli i żłobków (rok 2006)

wtorek, 25 października 2011

Rosja #2 Stolica Syberii nocą


Nowosybirsk State Academic Opera and Ballet Theatre

Fajnie jest dostać kartkę z Syberii. I to z jej nieoficjalnej stolicy, jaką jest Nowosybirsk.

Mam mieszane uczucia co do całej Rosji, a szczególnie Syberii. Pierwsze skojarzenia każdego chyba Polaka jest takie same - zimno, daleko, władze rosyjskie zsyłały tam Polaków - choćby za czasów powstania listopadowego. Przypominają mi się tu też od razu "Dziady' Adama Mickiewicza z licznymi nawiązaniami do tego tematu. Lubiłem tą książkę - szczególnie przed maturą, gdy ją sobie przypominałem i przeczytałem wszystkie przypisy historyczne. A na samej maturze z języka polskiego, oczywiście: "Dziady", a dokładniej
Jak symbolika ziarna z bajki opowiedzianej przez Żegotę objaśnia sens  męczeństwa młodzieży polskiej? Analizując przytoczony fragment Dziadów Adama Mickiewicza, zwróć uwagę na sytuację studentów i ich postawy.

Sytuację studentów, a no proszę. Świetny temat maturalny, naprawdę. Łatwy do przewidzenia, ciekawy historycznie, z wieloma odniesieniami których można było użyć, aby dostać dodatkowe punkty za walory pracy. Rezultat na świadectwie maturalnym też mi się spodobał.

To zacytuję nieco o Syberii, z tegoż tekstu źródłowego z matury:


ŻEGOTA
6
Jużci przecież bez winy w Sybir nas nie wyślą; 
A jakąż winę naszą znajdą lub wymyślą? 
Milczycie,  – wytłumaczcież, co się tutaj dzieje, 
O co nas oskarżono, jaki powód sprawy? 
TOMASZ
7
Powód – że Nowosilcow przybył tu z Warszawy. 
Znasz zapewne charakter pana Senatora.  
[...] pomimo największych starań i zabiegów 
Nie może w Polsce spisku żadnego wyśledzić; 
Więc postanowił świeży kraj, Litwę, nawiedzić, 
I tu przeniósł się z całym głównym sztabem szpiegów. 
Żeby zaś mógł bezkarnie po Litwie plądrować
I na nowo się w łaskę samodzierżcy wkręcić, 
Musi z towarzystw naszych
8
 wielką rzecz wysnować
I nowych wiele ofiar carowi poświęcić.
-----------------------------------------------------------------------

Kilku więźniów
No, Janie! Nowiny?

JAN SOBOLEWSKI 
ponuro 
Niedobre – dziś – na Sybir – kibitek dwadzieście 
Wywieźli. […] 
Wszystkich, – do jednego. 
Sam widziałem. […] 
Małe chłopcy, znędzniałe, wszyscy jak rekruci 
Z golonymi głowami; – na nogach okuci. 
Biedne chłopcy! – najmłodszy, dziesięć lat, nieboże, 
Skarżył się, że łańcucha podźwignąć nie może; 
I pokazywał nogę skrwawioną i nagą. […] 
Wywiedli Janczewskiego; – poznałem, oszpetniał, 
Sczerniał, schudł, ale jakoś dziwnie wyszlachetniał. […] 
On postrzegł, że lud płacze patrząc na łańcuchy, 
Wstrząsł nogą łańcuch, na znak, że mu niezbyt ciężył.  
A wtem zacięto konia – kibitka runęła – 
On zdjął z głowy kapelusz, wstał i głos natężył, 
I trzykroć krzyknął: „Jeszcze Polska nie zginęła”. – 
Wpadli w tłum; – ale długo ta ręka ku niebu, 
Kapelusz czarny jako chorągiew pogrzebu, 
Głowa, z której włos przemoc odarła bezwstydna, 
Głowa niezawstydzona, dumna, z dala widna, 
Co wszystkim swą niewinność i hańbę obwieszcza […]

I taką znam Syberię. A budynek teatru i opery ładny. Ale dużo bardziej w nocy - zdjęcia przy świetle dziennym nie robią wielkiego wrażenia.



piątek, 7 października 2011

Polska #18 Legendy o Zamku w Olsztynie


Kartka od Kasi.
Dostałem ją pod koniec wakacji. Nie jest to oczywiście kartka z Olsztyna, stolicy Warmii i Mazur, lecz z małej wsi w województwie śląskim.

Z małej wsi z bardzo ważnym zamkiem, a właściwie ruinami tegoż. Został on wzniesiony w okolicach 1306 roku a rozbudowany przez Kazimierza Wielkiego w latach 1349-1359. Zadaniem zamku była ochrona zachodnich granic Królestwa Polskiego przed najazdem od strony Śląska i Czech. Oprócz tego pełnił on funkcję więzienia królewskiego.
W imieniu króla władzę na zamku sprawował burgrabia de Olsten, który posiadał pełnomocnictwo wojskowe i sądownicze. Do dziś pozostanie tajemnicą, czy ów burgrabia nabył nazwisko od zamku, czy zamek nazwano na jego cześć.

Na temat zamku w Olsztynie krąży wiele legend.
Mówi się o tym, że połączony jest podziemnym przejściem z klasztorem jasnogórskim. Liczącym kilkanaście kilometrów, utrzymanym w tajemnicy. Podziemia mają zawierać nawet rzeki,  których pływają złote kaczki.

Legenda mówi o zjawie błąkającej się po murach w ciemne noce. Ma być to duch Maćka Borkowica - wojewody poznańskiego, który za udział w konfederacji wielkopolskiej (1348-1352) został najpierw wygnany na 4 lata,a gdy to nie poskutkowało wtrącony do lochu i skazany na śmierć głodową.Codziennie miał otrzymywać tylko dzban wody i ... wiązkę siana. Kara była okrutna. Padają nawet podejrzenia, ze wcale nie chodziło o bunt, ale o romans Borkowica z królową.
Wojewoda poznański o wodzie i sianie wytrzymał podobno 40 dni. Ale jego jęki ustawicznie roznosiły się po całym zamku. I tak zostało do dziś.

Inna legenda mówi o poświęceniu godnym biblijnego Abrahama. W roku 1587 Maksymilian Habsburg próbował zdobyć zamek. Twierdzy, z rozkazu Jana Kazimierza bronił burgrabia Karliński. Oblężenie zamku postępowało powoli. Przypadkiem do austriackiej niewoli dostał się jednak syn burgradii, Kacper Karliński. Wojska Habsburga postanowiły wykorzystać to na swoją korzyść. Zaczęły szturm z potomkiem dowódcy obrony zamku w pierwszej linii. Margrabia obiecał bronić zamku za wszelką cenę, więc sam podpalił lont i sprokurował pierwszy wystrzał armatni dział obrony twierdzy.
Szturm zakończył się klęską Austriaków. Wśród ciał poległych znaleziono również ciało Kacpra. Od tego wydarzenia w wietrzne wieczory koło zamku można usłyszeć płacz dziecka.

Ruiny zamku w Olsztynie posłużyły do nakręcenia bardzo dobrej adaptacji filmowej "Rękopisu znalezionego w Saragossie"




środa, 24 sierpnia 2011

Arabia Saudyjska #1 Medyna, Meczet Qba (Proroka)



Ostatnio dzieje się, oj dzieje w Libii. Wcześniej rewolucja miała miejsce w Egipcie i Tunezji. O tych państwach dużo słyszymy w radio, telewizji. Ale czy tak naprawdę sporo o nich wiemy? Państwa arabskie powiązane są wspólnotą języka, kultury, historii, tradycji i religii. Z tego powodu została utworzona Liga Państw Arabskich - organizacja, której zadaniem było jeszcze większe zacieśnienie współpracy politycznej, ekonomicznej i społecznej między tymi krajami. Po drugiej wojnie światowej powstało wiele nowych państw w tym regionie, a celem zakładanej organizacji stało się również zapewnienie równowagi politycznej i zasymilowanie nowych tworów politycznych. Na powstanie Ligi Państw Arabskich niewątpliwie duży wpływ również miał ruch syjonistyczny - potrzebna była jednolita siła przeciwstawna do niego.

Jednym z państw założycielskich Ligi Państw Arabskich, a jednocześnie jedynym, z którego mam do tej pory pocztówkę jest Arabia Saudyjska. Kraj ten, ze stolicą w Rijadzie zawiera takie miasta jak Mekka i Medyna. Każdy z nas wie, jak te dwa ośrodki są ważne dla każdego muzułmanina. Ale chyba nie dla każdego oczywiste jest, że Mekka i Medyna leżą w Arabii Saudyjskiej. Przynajmniej o ile sobie przypominam tego nie uczą w szkołach. A rola Arabii Saudyjskiej w świecie islamu jest ogromna. Jaki więc jest to kraj?

W Arabii Saudyjskiej obowiązuje szariat. Sądy religijne nie zajmują się tutaj tylko sprawami małżeńskimi i dziedziczenia jak w większości krajów tego regionu. W Arabii sprawują one absolutną władzę. Szariat zakłada, że państwo musi dostarczać wszystkiego, co niezbędne jest dla duchowego i fizycznego rozwoju jednostki. Rozwojem i wykładnią szariatu zajmują się ulamowie. I tak według szariatu karą za  kradzież jest ucięcie reki. W Arabii Saudyjskiej, dzięki wysokiemu poziomowi życia i bezpłatnej służbie zdrowia złodziej poddawany jest amputacji ręki ale do końca życia ma darmowa opiekę.
 W Arabii Saudyjskiej główne oparcie znajduje ruch wahhabitów, który dąży do wprowadzenia we wszystkich krajach ortodoksyjnej wersji szariatu, jak również dla Muzułmanów mieszkających w innych krajach.

Można by o tym kraju pisać wiele, ale wypada wrócić do samej pocztówki. Napis na niej głosi Medinah - The Qba Mosque. Jest więc to kartka z Medyny. Qba Mosque to natomiast najstarszy meczet na świecie! Pierwsze kamienie pod podwaliny budowli układał sam wielki prorok Mohamet po opuszczeniu Mekki.
Tutaj znajduje się jego grób, oraz jego córki Fatimy.Groby te sa celem pielgrzymek setki tysięcy muzułmanów.




poniedziałek, 1 sierpnia 2011

Japonia #13 Centrum Tokio nocą



Ta kartka była dołączona do mojej 'kulturowej' koperty z Japonii.  Obok pocztówek z Maiko girls, Kodomo-no-chi, sushi czy carp streamerami. Japonia i jej stolica to bowiem nie tylko historia, tradycje ale również nowoczesność. Tokio wraz z Jokohamą i innymi miastami nad Zatoką Tokijską tworzy megalopolis skupiające ponad 35 mln ludzi.

W stolicy Japonii ponad 100 metrów ma przeszło 300 budynków. Większość z nich to biurowce, ale coraz częściej przeznaczane są na mieszkania czy też hotele.  Wraz z niesamowicie rozwiniętą technologią elektroniczną w Kraju Kwitnącej Wiśni wszechobecne są najnowocześniejsze trendy architektoniczne. Niezwykła jest zachowywana mimo to harmonia - dowód na to, że nowoczesność i tradycje mogą zgodnie koegzystować.

Oczywiście każdego z nas fascynuje raczej tradycyjna strona Kraju Kwitnącej Wiśni. Postępu jednak nie zatrzymamy. Ale trzeba go wdrażać z rozsądkiem, a Japonia może tutaj służyć jako przykład.