Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Indonezja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Indonezja. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 31 grudnia 2013

Indonezja #6 Szczęśliwego Nowego Roku!

'




                                 Oby Nam się Szczęściło!

Pora zamknąć kolejny, bardzo ciekawy rok. Dla mnie przyniósł przede wszystkim dwa ważne wydarzenia: ukończenie studiów i zaczęcie pracy jako lekarz stażysta. Przyniósł też nowe hobby - bieganie. Bieganie okraszone startami w Parkrunach, półmaratonie, biegu na orientację, a w planach maraton i kilka innych imprez biegowych  Na pierwszy trening wyruszam już jutro a pierwszy noworoczny start już w niedzielę!

Przed nami jeszcze większe wyzwanie ale też możliwości. Rok 2014 musi być bowiem lepszy niż rok 2013!

Patrząc z perspektywy bloga - był to rok przemian. Zmniejszyła się częstotliwość pisania, częściej pojawiły się krótsze, bardziej zdawkowe notki. Zrobiłem sobie długą przerwę od Postcrossingu, wymian na facebooku. - nadganiam powoli natłok kartek na które zdążyłem powymieniać się wcześniej.


środa, 13 listopada 2013

Indonezja #5 Tajfun Haiyan


Nie mam już żadnych pocztówek z Filipin ani Wietnamu, czyli państw, które dotknął  tajfun Haiyan. Ale ten ciekawy okaz przysłany przez rodzinę prowadzącą bloga Azja od kuchni z Indonezji ma w sobie taki pozorny spokój, noszący jednak znamiona grożącego niebezpieczeństwa, że postanowiłem dzisiaj o Haiyan napisać.

Wołanie o pomoc, niemy krzyk zdesperowanych ludzi. Tajfun Haiyan ocalałym już nie grozi. Ale jak długo wytrzymają bez jedzenia i wody pitnej? Drogi są nieprzejezdne.Generalnie jest to jeden z najbiedniejszych regionów świata, często nawiedzany przez tego typu zjawiska.
A ofiary żywiołu są rozproszone na tysiącach wysp. Można dostać się do nich tylko helikopterami, których jest stanowczo za mało. Morze jest ciągle zbyt wzburzone, żeby użyć statków.


Indonezję od Filipin dzieli pewna odległość




Szczyt klimatyczny w Warszawie. Protest głodowy reprezentanta Filipin. Z drugiej strony pretensje państw Unii Europejskiej do Polski, o nadmierną emisję CO2. Ale nikt inny w Unii nie ma takiej sytuacji. Polska nie może sobie pozwolić na drastyczne podwyżki cen energii.
Z drugiej strony 'wybielone' unijne mocarstwa, które budują dymiące na potęgę fabryki w Chinach..

Rozumiem uwarunkowania dzisiejszego świata.Ale jest w nich mnóstwo obłudy.


czwartek, 10 października 2013

Indonezja #4 Wypadki i przypadki


Wypadek 1
Sala operacyjna. Zabieg usunięcia żylaków. Przy stole dwóch chirurgów naczyniowych: jeden bardzo wysoki, drugi dosyć ułomnego wzrostu. Nagle ten dwumetrowy ląduje na podłodze. Pada hasło: Chirurg zemdlał, proszę zawołać anestezjologów. Jako że było to blisko ich pokoju wpada cała ekipa. Bez masek na twarze, czepków. Okazuje się, że chirurg nie zemdlał. Miał od jakiegoś czasu problemy z kręgosłupem i 'sparaliżowało" go na kilkanaście sekund od pasa w dół. Leży w bezpiecznej odległości od stołu, na plecach, z podkulonymi pod klatkę piersiową kolanami. Pacjentka już śpi choć to miała być miejscówka - pielęgniarka anestezjologiczna szybko zareagowała i podała etomidat. Zaczynają się  żarty anestezjologów z nieszczęsnego operatora. On sam nie chce dać sobie założyć cewnika dożylnego i podać ketonalu. Przydałby mu się Tacor?
Według tej indonezyjskiej pocztówki zapewne tak. Dostałem ją od lekarki-postcrosserki z tego państwa. Tacor to już u nich wycofany lek. Nie udało nam się wspólnie ustalić jaką substancję czynną zawierał. A;e zapewne jakiś cudowny, choćby działał na zasadzie placebo.

Przypadek 1
Pacjent po przeszczepie nerki od żony, który to przeszczep odbył się pod koniec września. Szaro-żółto-zielony. Przyjeżdża na blok operacyjny z ciśnieniem 250/150 mmHg. Ciśnienie nie reaguje prawie na żadne leki. propofol, etomidat leją się jak woda, a ciśnienie nawet nie drgnie. W końcu zapada decyzja. Nitrogliceryna. Nie taka jak w zaleceniach z pompy. 5 cm3 podanych bezpośrednio do kroplówki. Powolny wlew nic nie daje. Ciśnienie obniża się dopiero gdy sól fizjologiczna z nitrogliceryną leci ciurkiem Zabieg nie jest skomplikowany. Wokół przeszczepionej nerki wytworzył sie krwiak, chirurdzy radza sobie ze wszystkim w 40 minut. Ale z punktu widzeni8a anestezjologów dzieją się dantejskie sceny.
Pacjent po rozintubowaniu prezentuje całkiem dobre ciśnienie : 160/110 mm Hg. Gdy przejeżdża widną 2 piętra wyżej i trafia na salę pooperacyjną ciśnienie wynosi już 210/150 mm Hg. Jeśli opiekujący się nim po przeszczepie nefrolodzy szybko nie unormują ciśnienia tętniczego nerka od żony się zmarnuje.W bardzo krótkim czasie.

Przypadek 2
Adenocarcinoma prostatae. Chirurdzy wymyślili sobie laparoskopię. Czyli zamiast niecałych dwóch godzin jakieś 7-8. Trenować przecież na czymś trzeba. Wynikły lecz pewne komplikacje. Otóż aparat Julian klik pokazywał krańcowe wyczerpanie baterii. I nie chciał się ładować. A tu peszek. Taaaaki długi zabieg. Anestezjolog w pośpiechu musiał przyprowadzić kolejny aparat anestezjologiczny z sali obok, która na szczęście już się 'zwolniła'. Ale kable do powietrza nie pasują... A ciężka metalowa połówka drzwiczek od szafki z lekami spada anestezjologowi na mały palec u stopy.
Sytuację udaje się na szczęście zażegnać. Zabieg trwa, Julian nadal pracuje aż się rozładuje. Przychodzi ten moment. Lampka pika na czerwono, wyje. Anestezjolog zamarł i szykuje się do przełączania na inną wersję Juliana. Jednak los jest łaskawy. Julian automatycznie włącza ładowanie i może działać dalej.


piątek, 7 czerwca 2013

Indonezja #3 Królewska kremacja





Ceremonia kremacji na Bali nosi nazwę ngaben i jest to ostatni rytuał dla niemal każdego balijczyka. Na podstawie hinduskich wierzeń uważa się, że spalenie zwłok pozwala duszy uwolnić się całkowicie od ciała, aby przedostać się do nieba w celu reinkarnacji. A to przecież dla wierzących warunek sine qua non.

Istnieje wiele długich przygotowań i uroczystości związanych z tym rytuałem. W odróżnieniu od hinduistów w Indiach, Balijczycy często grzebani są tuż po śmierci. Czas między pogrzebem i ngaben to czas przygotowań. Po ich zakończeniu zmarły wyjmowany jest z tymczasowego grobu. W końcu następuje spalenie ciała wraz z całym sarkofagiem. 12 dni po kremacji prochy uwalniane są do rzeki lub częściej do morza. W minionych wiekach wdowa zmarłego męża również poddawana była kremacji. Jej obowiązkiem było pomóc mężowi w znalezieniu właściwej drogi do nieba. Na szczęście w czasach obecnych odeszło się od tego zwyczaju.

Ceremonia kremacji królewskiej rodziny nosi nazwę palabon. Bardzo interesujący artykuł na ten tego obrzędu możecie znaleźć tutaj. Okazuje się, że kremacji ważnej osoby, a już zwłaszcza członka rodziny królewskiej towarzyszy bardzo często kremacja nawet 100 innych osób, których rodziny, chcą aby 'jak najlepiej powiodła się reinkarnacja".





poniedziałek, 14 maja 2012

Indonezja #2 Wulkan Bromo



Ostatnimi czasy raczyłem moich czytelników nieco bardziej zwariowanymi postami, związanymi z bieżącymi wydarzeniami i fotorelacjami z nich. Mam nadzieję, że taka forma prowadzenia "Przypadków Pocztówkowych" również Wam się podoba, ale dzisiaj chcę wrócić nieco do klasyki. Sprawdzony motyw - pocztówka, inne zdjęcie tego samego miejsca, krótki bądź dłuższy opis.

Mount Bromo to aktywny wulkan będący nie lada turystyczną atrakcją Indonezji. Era, nadawczyni pocztówki poznana za pomocą Facebooka napisała mi, że jeśli zainteresował mnie Bromo to nie pozostaje nic prostszego - tylko przyjechać do Indonezji i zobaczyć go na własne oczy. Tia. W Indonezji jak widać też mają niezłe poczucie humoru.

Ostatnio czytałem sobie nieco o Indonezji, korzystając ze strony polskiego podróżnika: klik. Również o Wulkanie Bromo znajdziemy tam wiele cennych informacji. Ja przynajmniej poznałem nowe słowo - kaldera. Jest to wielkie zagłębienie w szczytowej części wulkanu, powstające w wyniku zniszczenia górnej części stożka wulkanicznego. 





wtorek, 17 maja 2011

Indonezja #1 Magia tańca na Bali



Ta kartka podróżowała do mnie przez 3 miesiące. Ale było naprawdę warto. Przyszła razem ze świetną kartką do kolekcji medycznej, z pocztówkami z USA i białymi tygrysami z Singapuru. Jednak to ją chcę dzisiaj wam pokazać.

Kartka ta bowiem łączy w sobie wszystko to co lubię w pocztówkach najbardziej - oddaje klimat danego miejsca, jest charakterystyczna, świetnie wygląda wizualnie, zachęca do poczytania więcej o tym rejonie i jego zwyczajach. Poza tym tą tancerkę chętnie by się zbadało... Więc wszystko w jednym.
A pocztówka jest zrobiona amatorsko. Zdjęcie zrobił kolega ze studiów nadawczyni. Dostała ona po kilka egzemplarzy od niego w prezencie. Ale pocztówki są profesjonalnie wydane i trzeba im się dokładnie przyjrzeć, żeby zauważyć różnicę.

Indonezja to kraj, który skrywa w sobie wiele tajemnic. Zacznijmy od tego że leży on na 17 tysiącach wysp. Bogactwo tamtejszej natury jest przeogromne i bez końca można odkrywać kolejne rzeczy. Nietknięta, dzika, egzotyczna przyroda. Bezludne wyspy, aktywne wulkany. Wśród mieszkańców tego rejonu można usłyszeć ponad 365 języków etnicznych. To liczba, która wprost powala na kolana.

Jest to państwo na nieco niższym stopniu cywilizacyjnego rozwoju niż Polska, w którym spora część ludności nie zna języków obcych, w którym o punktualności można zapomnieć. Przyjeżdżając tu trzeba przygotować się na gruntowną zmianę jadłospisu. Kuchnia indonezyjska opiera się na ryżu z dodatkiem ryb, owoców morza i mnóstwa lokalnych przypraw. Ciężko się zaaklimatyzować mając do dyspozycji tylko tego typu potrawy.

Dominującą religią jest islam. Tutaj kobiety chodzą z zakrytymi głowami. Nie brakuje im jednak niezależności. Studiują, pracują, same wybierają sobie mężczyzn. Rzadko też dochodzi do konfliktów na tle religijnym.
Indonezyjczycy to ludzie, którym od dziecka wpaja się szacunek dla innych. Tu nie spotkamy się z tak częstym u nas dążeniem do celu "po trupach", tutaj większość ludzi poświęca dużo czasu na spotkania ze znajomi. Ciekawość, wypytywanie się o wszystko to nieodzowny element tutejszej kultury. Ludzie są otwarci, niezawistni, życzliwi i gotowi do niesienia pomocy.

Indonezja to też kraj w którym każdy jest kibicem piłki nożnej. Większość Indonezyjczyków ma swój ulubiony klub lokalny oraz drugi, z absolutnej czołówki europejskiej. Dziewczyna od której dostałem tą kartkę jest wielką fanką Arsenalu Londyn, a szczególnie Cesca Fabregasa.

Wyspa Bali, na której odbywają się pokazy tańca widoczne na zdjęciu zdecydowanie wyróżnia się spośród innych indonezyjskich wysp. Oparła się islamowi, tutaj dominuje hinduizm a ludzie wznoszą posągi bogom ofiarując im płatki kwiatów, krakersy i liście. Kobiety nie zakrywają głów i wszędzie wyczuwalne jest nastawienie na turystykę i promocję właśnie tej wyspy. Ale trzeba koniecznie tam zajrzeć. Piękne, piaszczyste plaże. Idealne warunki dla surferów. Bardzo ciepła woda.

I piękne tancerki...