Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Trójwymiarowe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Trójwymiarowe. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 25 grudnia 2012
Autonomia Palestyńska #1 Grota Narodzenia
Autonomia Palestyńska to obszar obejmujące Strefę Gazy oraz część zachodniego brzegu rzeki Jordan. Ugrupowaniem sprawującym władzę w Strefie Gazy jest Hamas. To arabskie słowo oznacza ‘gorliwość’ lub ‘entuzjazm’. Jest ono jednocześnie akronimem pełnej nazwy tej organizacji: Muzułmański Ruch Oporu. W 2005 roku Izrael całkowicie wycofał się ze Strefy Gazy, likwidując wszystkie miejscowości żydowskie oraz bazy wojskowe. W 2007 roku Hamas na drodze krwawego puczu obalił partię Fatah. Fatah to obecnie główne ugrupowanie rządzące w pozostałej części Autonomii Palestyńskiej, czyli na tzw. Zachodnim Brzegu (Zachodni Brzeg jest terminem ukutym na określenie centralnego wyżynnego obszaru Izraela; właściwsza – biblijna – nazwa to Judea i Samaria).
Autonomia Palestyńska planuje wnioskowanie do Zgromadzenia Ogólnego ONZ o uznanie jej jako państwa nie-członkowskiego. W negocjacjach pokojowych między Izraelem a Autonomią Palestyńską nie ma żadnego postępu od roku 1996. Rok temu Autonomia zwróciła się do ONZ z wnioskiem o uznanie swej państwowości poprzez złożenie wniosku do Rady Bezpieczeństwa, jednak Rada Bezpieczeństwa nie uznała formalnie państwa palestyńskiego. Dlatego teraz Autonomia Palestyńska zwraca się z wnioskiem o to do Zgromadzenia Ogólnego. Rezolucje tego ciała nie mają mocy aktów prawa międzynarodowego, ale taki ruch ze strony Zgromadzenia Ogólnego ONZ nadałby większy prestiż Autonomii Palestyńskiej. Izrael natomiast domaga się, aby Autonomia starała się o formalne uznanie państwowości na drodze negocjacji z Izraelem.
Ważną rzeczą jest uprzytomnienie sobie, jak małym państwem jest Izrael: jego powierzchnia jest 15 razy mniejsza od powierzchni Polski, co oznacza, że na terytorium Polski Izrael pomieściłby się 15 razy. Długość terytorium Izraela jest niewiele większa niż odległość z Warszawy do Krakowa. Natomiast szerokość tego państwa (w jego centralnym – najszerszym – miejscu) to tylko 90 km, a więc odległość porównywalna do odległości między Warszawą a Radomiem. Oznacza to, że główne skupiska ludności znajdują się w niewielkiej odległości od granic państwa
Betlejem leży na zachodnim brzegu rzeki Jordan. Dokładnie pośrodku tego konfliktu. Miejsce o którym każdy katolik słyszał w swoim życiu dziesiątki tysięcy razy. Szczególnie 25 grudnia każdego roku. Ale zapytam się nieco przekornie - co to zmienia? Tłuką się i będą się tłukli dalej. Naród wybrany.
piątek, 8 czerwca 2012
Polska #63 Do boju Polsko!
Dziś jest ten dzień!
O godzinie 18.00 na Stadionie Narodowym Reprezentacja Polski zmierzy się z drużyną narodową Grecji, a o 20.45 w ciekawym dla dalszego układu naszej grupy meczu Rosja zagra z Czechami we Wrocławiu. Czekaliśmy bardzo długo na początek turnieju i wreszcie nadszedł. Mam wysokie oczekiwania co do całych Mistrzostw i postawy Reprezentacji Polski. Bo kiedy, jeśli nie teraz?
Reprezentacja ma klasowych piłkarzy - bramkarza Arsenalu Londyn, zgraną trójkę z Borussii Dortmund, trzymających linię defensywmą dwóch naturalizowanych piłkarzy, niezłych Obraniaka i Rybusa. Selekcjoner też wreszcie jak może się wydawać odpowiedni i sympatyczny. Martwi tylko, już po raz kolejny przed wielka impreza przygotowanie kondycyjne naszych piłkarzy. W ostatnich meczach Biało-Czerwoni byli wolni, mieli opóźniony start do piłki, brakowało im formy. A na tydzień przed mistrzostwami powinni kolokwialnie mówiąc 'śmigać". Miejmy nadzieję, że na Grecję odzyskają trochę świeżości.
1 czerwca dostałem przemiłą kopertę z Ukrainy. Zawierała 6 pocztówek oraz 2 magnesy na lodówkę. Ale jakie. Z bohaterami bajki: "Kozacy". Oglądałem tą bajkę kiedyś w dzieciństwie, ale wyciągając magnesy z koperty nigdy bym postaci z niej nie skojarzył: klik. Na szczęście z pomocą przyszła Beata i dzięki temu po raz kolejny obejrzałem tą uroczą, radziecką bajkę futbolową. Może Wojciech Szczęsny do Kozaka z kapeluszem podobny nie jest, ale reszta bajkowej ekipy w biało-czerwonych barwach prezentuje się znakomicie. Czy to znak? Polska myśl taktyczna zatrymfuje? :)
Oby. Dziś wiara całego narodu i doping kibiców na stadionie bardzo się przyda. A wszystko i tak w nogach piłkarzy. Nie mogę się doczekać.
czwartek, 31 maja 2012
Uśmiech się! Dzień Czytelnika Bloga :)
Pocztówkę tę dostałem w czasie Nocy Muzeów w Muzeum Książki Artystycznej na łódzkim Księżym Młynie. Nie będę jednak dzisiaj pisał o niej ani o samym muzeum - choć bardzo fajne to miejsce. Chciałbym natomiast napisać trochę o moich czytelnikach, którzy czasem dają mi sygnały, że bloga czytają. Zadanie bardzo skomplikowane, ponieważ niezmiernie trudne będzie nie pominąć nikogo. Ale spróbuję. Jeśli ktoś jednak zostanie nie uwzględniony - bardzo przepraszam, trochę was jest... Jak ktoś chce się szybko znaleźć polecam "Ctrl + F".Kolejność zupełnie dowolna - żeby nie było wątpliwości.
Na początek wpisani do Księgi Gości:
Stan - twórca strony klik, poznany w czasie zmagań w Konkursie na Bloga Roku
Pani Maria Jakubowska - właścicielka największego w Polsce sklepu z pocztówkami w Katowicach, niesamowita osoba, o której co nieco możecie się dowiedzieć na stronie: klik
Kura, Żywiciel i Przychówek, bohaterowie Azji od kuchni, którzy stwierdzili, że powinienem mieć więcej pocztówek z Singapuru niż ze Stanów.
I nie tylko z Singapuru. Kura prosiła, żeby dopisać jeszcze cały polski klub w Singapurze, toteż to czynię.
I to tyle... Chyba Księga Gości nie przypadła zbyt wielu osobom do gustu, toteż piszę dzisiejszego posta, który taką swego rodzaju księgą gości niewątpliwie jest.
Teraz osoby, które pozostawiły po sobie choć jeden komentarz
betkap, Madzia, Pasażerka, Cleo, Pytia - pojawiły się na moim blogu na początku jego tworzenia, komentarzami zachęciły mnie do dalszych starań. Gdy było mi to najbardziej potrzebne. Część z nich nadal zagląda.
devitto - mój kompanion w wielu projektach, nie mógł nie zostać też tutejszym bywalcem, znany choćby z tego, że przysłał mi kartkę pocztową formatu A4 klik
Petitek 79 - autor własnego bloga, zatytułowanego "W drogę Petitek", na moim też często gościł i komentował, nadal pojawia się od czasu do czasu. Przysłał mi pierwszą kartkę do kolekcji związanej z Euro, wspomógł kolekcję medyczną itp, itd. :)
Laura - bywalczyni od zadań specjalnych, jak choćby pisania o swoich Katowicach na moją prośbę: klik
Romanek - jeden z postcrosserów, którego miałem okazję poznać w Katowicach, dużo wcześniej napisał swój pierwszy komentarz na "Przypadkach Pocztókowych"
Mari - niesamowita dziewczyna z Japonii, która przysłała mi mnóstwo świetnych kartek z Japonii w ciągu naszej 1,5 letniej znajomości. Po polsku nie mówi, mimo to na bogu wpisała się dwa razy używając angielskiego, a moje blogowe wypociny tłumacząc korzystając z funkcji od Google
Ania - Warszawianka, która przysłała mi kartkę z Tanzanii klik, z Algierii, a o innych jej zasługach długoby mówić
Dziabka - mój ulubiony komentator blogowego tygodnia Gotochi Cards :)
Mateusz Palczewski - kolega z Wrocławia, który na poczatku istnienia bloga przekazałmi spora kolekcje swoich czystych kartek z podróży, wysłał kartkę z NY, z igrzysk olimpijskich w ... Montrealu.... ale o tym dopiero, jak kartkę tą wreszcie na blogu opublikuję
Karo - zazdrośnica Tanzanii ;), która na moim blogu poznała nową metodę pozyskiwania kartek klik
natenczas - pojawił się i zniknął, ale Jack Daniel's po nim pozostał: klik
Maxus - autor bloga, który w wielkim konkursie zajął miejsce drugiego - miło wiedzieć, że do mnie czasem też zagląda. Od niego mam choćby drugą "uśmiechową' pocztówkę: klik
pożeczkowa - Martina, od której mam: taką kartkę z ciekawa historią
mevo - kolejny z supporterów mojej medycznej kolekcji
overbreathing - rozmarzona kartką z Palau;)
aladriela - Klaudia ujawniła się bardziej dopiero w marcu, miło mi, że na mojego bloga zagląda. Jedna z niewielu osób, od których pocztówkę dostałem i pierwszej chwili nie wiedziałem od kogo to. A były to wrocławskie krasnale: klik
singielka+kot - komentarze Singielki był dla mnie sporym ale bardzo miłym zaskoczeniem
Ata_ - i tak proszę państwa, moja mistrzyni w wyszukiwaniu pocztówek medycznych, organizatorka swapów, dobra dusza forum postcrossingowego i wreszcie pomysłodawczyni i fundatorka nagród w Konkursie na Najlepszego Bloga - wymieniona pod koniec stawki, ale tak jak mówie, kolejnośc jest względnie chronologiczna, ale tak naprawdę większego znaczenia nie ma.
Jan Walczewski - kolejna niesamowita postać, grafik, fotograf, autor pocztówek z serii: klik, które są tak niesamowite, że stały się obiektem jednej z moich blogowych kolekcji
get_me_out - kolejna z osób, które miałem okazję poznać w 'realu', związana z Postcrossingiem
Bibliofilka - poznana przy okazji problemów technicznym z Bloggerem, autorka bloga o książkach
Dwa koty - a właściwie ich właścicielka, przemiła Polka mieszkająca w Japonii, która kiedyś pomogła mi nawet w przetłumaczeniu abstraktu pracy na STN na język angielski.
czarry-marry - i znowu autorka bloga - twórcy korzystający z Web 2.0 to zdecydowanie najliczniejsza grupa odwiedzających Przypadki Pocztówkowe
Polina i Igor- czyli 6-letni chłopiec i jego mama, którzy wspólne lubią przeglądac moją pocztówkową kolekcję za pomocą podziału na etykiety.
Frutina - swój pierwszy komentarz na blogu zostawiła wczoraj, co bardzo mnie ucieszyło, bo pracowałem już nad tym postem i nowa osoba była miłym zaskoczeniem
Dalej o osobach, które żadnego komentarza na blogu nie zostawiły, ale już ślad w postaci pocztówki jak najbardziej. A to przecież mąka na chleb dla mnie.
Tutaj przede wszystkim moja ulubiona Kasia. Kasi chyba nie chce się za bardzo czytać bloga ale fajne pocztówki przysyła: klik
Później kolejna Ania, która przysłała kartkę z Londynu i z Polski
Loh Swee Meng - jeden z moich pierwszych swaperów, z Singapuru, który czasem na blogu się pojawia
Halsza - mistrzyni wysyłania śmiesznych kartek z medycyną związanych, jedna z osób z pierwszej postcrossingowej 10 użytkowników z Polski
ewejka - jedna z tych osób, która widząc, ze ktoś zbiera kartki związane z medycyną potrafi sama zdobyć adres i wysłać jako niespodziankę
Paulina - super dziewczyna, która przysłała mi pierwszą pocztówkę w moje kolekcji
Sergiusz a.k.a. Kapitan Krzepa - od niego mam przedziwną pocztówkę, którą uwielbiam: klik
Bogna - dzięki koleżance ze studiów moja kolekcja zawiera pocztówkę z Martyniki
Alina - sympatyczna dziewczyna z Mińska, z którą wymieniłem kilka kartek
Aneta - Krakowianka dzięki której dostałem moje pierwsze kartki autorstwa Janka Walczewskiego
Nora - sympatyczna dusza z Tajwanu
Mikis - prawdziwa sława polskiego postrossingu, na blogu reprezentowany głównie przez pocztówki wysłane za pomocą poczt specjalnych.
Dagmara - kolejna koleżanka ze studiów, która postanowiła wspomóc moją kolekcję
Śpiąca - niech o niej powiedzą same pocztówki od niej: klik
Enderejew - Warszawiak, który przysłał mi jedną z moich pierwszych kartek medycznych: klik
Jeszcze dalej o osobach, o których dowiedziałem się, że sa czytelnikami Przypadków Pocztówkowych dopiero w czasie trwania, bądź po, konkursu na Najlepszego Bloga Pocztówkowego
Babe of Jazz, która tu napisała tak: "Niemal oczywistym dla mnie wyborem był blog osoby, która też pisze obszernie, ale ciekawie, z pasją : ) Do tego tytuł idealnie dopasowany do zainteresowań/kolekcji pocztówkowej : ) Z przyjemnością się to wszystko czyta! Życzę więc powodzenia! :D"
nessa_vana która npisała tak: "Cieszę się, że mój faworyt zwyciężył! Gratuluję pozostałym :)", a wcześniej nie miałem pojęcia, że była kiedykolwiek na moim blogu}Zagłosowały na mnie w tym konkursie 24 osoby z forum, więc myślę, że wiele z nich pozostało nadal anonimowymi. ale bardzo fajnie, że gdzieś tam są, czytają, głosują i dzięki nim ten blog ma taki fajny czerwony baner u góry paska bocznego.
To by było z grubsza na tyle. Wyszło 50 osób. Naprawdę mam nadzieję, że nikogo nie pominąłem. Stwierdziłem też, że paru osobom muszę powysyłać jakieś fajne pocztówki. Po prostu inaczej nie wypada. A tylko paru bo fundusze ograniczone...
sobota, 29 października 2011
Finlandia #3 Bobek, czyli największy zbir Doliny Muminków
Tą pocztówkę od Ari dostałem w ramach Postcrossingu. Mam w profilu napisane, że lubię Muminki i trójwymiarowe kartki, więc powędrował do mnie Bobek na skrzyni ze skarbami. A do Finlandii powędrowała TYC z katowickiego zlotu.
Bobek to postać, która na pocztówka pojawia się dosyć rzadko. W końcu był to jedyny zbir w Dolnie Muminków, jak pisała sama Tove Jansson. Nie ma co ukrywać, że Bobek oraz Czarownica, babcia Alicji to postacie nadające tej bajce sporo dynamiki.
Czasy w których oglądałem Muminki były już dosyć dawno temu. Przy okazji tej kartki wróciłem nieco do wspomnień z dzieciństwa i obejrzałem dwa odcinki, z których jeden miał nawet tytuł; "Muminek, czy Bobek?"
W odcinku tym Muminki chciały wystawiać Czerwonego Kapturka. Bobkowi spodobała się jednak czerwona płachta z muminkowej choreografii i ją zabrał. Uciekł do lasu, nad skraj przepaści. Tam znalazł go Muminek i w wyniku szamotaniny oboje zesunęli się po stromym zboczu. W końcu wpadli do dziupli samotnego drzewa. I Muminek z Bobkiem ... zamienili się ciałami. Bobek oczywiście wykorzystuje sytuację i skupia się na wyjedzeniu całej spiżarni. Zaczął psocić, niszczyć i psuć reputację Muminka. Jak to Bobek.
Co było dalej? Zakończeń bajek się nie zdradza.
sobota, 14 maja 2011
Japonia #7 Bajki w 3D i te bardziej klasyczne...
Na tej świetnej kartce od Mari można zobaczyć Tokio Tower, Zojoi Temple, kwiaty wiśni i królika noszącego kimono. Plus znaczek z kabuki, jednym z rodzajów tradycyjnego teatru japońskiego. Pora więc na klasyczna bajkę z Japonii. Jedną z tych, która kształtowała mentalność tego narodu jeszcze za czasów Edo.
Opowieść o młodym drwalu
Dawno, dawno temu żył sobie młody drwal. Pewnego dnia poszedł jak zwykle w góry i ścinał drzewa. Nagle z nieba spadł żuraw. Leżał na ziemi, trzepocząc skrzydłami nie mogąc wzbić się w powietrze.
Drwalowi zdawało się, że ptak jest zraniony, a kiedy podszedł bliżej, zobaczył strzałę wbitą w ciało żurawia…
- Jaki biedny ptak – pomyślał drwal. Wyciągnął strzałę i zaniósł żurawia
nad rzekę, aby przemyć ranę wodą. Rzekł do ptaka: - Wszystko będzie dobrze, tylko musisz teraz na siebie uważać. Powiedziawszy to, drwal odszedł w swoją stronę. A szczęśliwy ptak zatoczył nad młodzieńcem kilka kółek i wzbił się wysoko w niebo. Minęło kilka dni…
Pewnego wieczoru ktoś zapukał do chaty drwala. Zdziwiony otworzył drzwi i ujrzał piękną dziewczynę stojącą na progu. - Czy mogłabym zostać twoją żoną? – zapytała.
Drwal bardzo się ucieszył, ale odpowiedział:
- Ależ ja nie mogę ożenić się z dziewczyną tak piękną jak ty. Jestem tylko biednym drwalem.
Mimo odmowy nieznajoma nalegała:
- Bardzo cię proszę, pozwól mi zostać twoją żoną. W końcu drwal zgodził się. Piękna dziewczyna okazała się bardzo dobrą żoną - dobrze prowadziła dom, sprzątała i gotowała smaczne posiłki.
Pewnego dnia rzekła do męża:
- Potrafię bardzo dobrze tkać na krośnie. Czy mógłbyś przygotować mi miejsce do pracy?
Więc drwal wybudował chatkę i na jej środku postawił krosno. Żona bardzo się ucieszyła, od razu udała się do chatki, ale zanim weszła poprosiła męża by nie podglądał jej w czasie pracy. Kiedy była w chatce, pracując przy krośnie, drwal czekał na zewnątrz i zgodnie z umową nie przyglądał się jej.
Gdy wyszła z chaty wyglądała na bardzo zmęczoną, ale w rękach trzymała przepiękną tkaninę, którą zaraz wręczyła mężowi, mówiąc:
- Weź ją proszę, i sprzedaj w mieście.
Mąż usłuchał jej i następnego dnia poszedł do miasta. Mieszkańcy miasta byli bardzo zdziwieni, gdyż nigdy wcześniej nie widzieli tak pięknej tkaniny. A wieść o tym dotarła nawet do pana tego miasta.
Gdy dowiedział się o tej przepięknej tkaninie, kupił ją zaraz, płacąc wysoką sumę w złocie. Zadowolony drwal wrócił do domu i poprosił żonę, aby dalej tkała. Prośbę swą powtarzał jeszcze kilka razy, żona za każdym razem ją spełniała, a drwal stawał się coraz bogatszy. Dziwne jednak było to, że za każdym razem po skończonej pracy kobieta była bardzo zmęczona i zdawało się, że coraz bardziej chudnie. Mimo to mąż prosił o kolejne tkaniny.
- Dobrze – powiedziała żona. – Ale tkanina, którą dziś utkam będzie już ostatnia. Jeśli będę to robiła dalej – umrę. To powiedziawszy weszła do chatki z krosnem. Stuk, stuk, stuk… słychać było odgłos krosna. Gdy zaczęła tkać, drwal zapragnął zobaczyć swą żonę przy pracy, jak robi tak piękną tkaninę. I zajrzał po cichu do środka, mimo złożonej obietnicy. Tam przy krośnie siedział biedny, wychudzony żuraw, który wyskubywał swe ostatnie pióra i tkał z nich. Widząc to, drwal bardzo się wystraszył. Po chwili z chaty wyszła kobieta i rzekła smutnym głosem:
- Obiecałeś, że nie będziesz mnie podglądał. Prosiłam cię, a mimo to nie dotrzymałeś słowa. Jestem żurawiem, któremu kiedyś uratowałeś życie. Przybyłam tu by ci się odwdzięczyć, ale muszę odejść, bo poznałeś moją tajemnicę.
I podała mu ostatnią utkaną przez siebie tkaninę. Po chwili przemieniła się w żałośnie wychudzonego żurawia i odleciała daleko smutno zawodząc. [Autor Nieznany]
Drwal bardzo się ucieszył, ale odpowiedział:
- Ależ ja nie mogę ożenić się z dziewczyną tak piękną jak ty. Jestem tylko biednym drwalem.
Mimo odmowy nieznajoma nalegała:
- Bardzo cię proszę, pozwól mi zostać twoją żoną. W końcu drwal zgodził się. Piękna dziewczyna okazała się bardzo dobrą żoną - dobrze prowadziła dom, sprzątała i gotowała smaczne posiłki.
Pewnego dnia rzekła do męża:
- Potrafię bardzo dobrze tkać na krośnie. Czy mógłbyś przygotować mi miejsce do pracy?
Więc drwal wybudował chatkę i na jej środku postawił krosno. Żona bardzo się ucieszyła, od razu udała się do chatki, ale zanim weszła poprosiła męża by nie podglądał jej w czasie pracy. Kiedy była w chatce, pracując przy krośnie, drwal czekał na zewnątrz i zgodnie z umową nie przyglądał się jej.
Gdy wyszła z chaty wyglądała na bardzo zmęczoną, ale w rękach trzymała przepiękną tkaninę, którą zaraz wręczyła mężowi, mówiąc:
- Weź ją proszę, i sprzedaj w mieście.
Mąż usłuchał jej i następnego dnia poszedł do miasta. Mieszkańcy miasta byli bardzo zdziwieni, gdyż nigdy wcześniej nie widzieli tak pięknej tkaniny. A wieść o tym dotarła nawet do pana tego miasta.
Gdy dowiedział się o tej przepięknej tkaninie, kupił ją zaraz, płacąc wysoką sumę w złocie. Zadowolony drwal wrócił do domu i poprosił żonę, aby dalej tkała. Prośbę swą powtarzał jeszcze kilka razy, żona za każdym razem ją spełniała, a drwal stawał się coraz bogatszy. Dziwne jednak było to, że za każdym razem po skończonej pracy kobieta była bardzo zmęczona i zdawało się, że coraz bardziej chudnie. Mimo to mąż prosił o kolejne tkaniny.
- Dobrze – powiedziała żona. – Ale tkanina, którą dziś utkam będzie już ostatnia. Jeśli będę to robiła dalej – umrę. To powiedziawszy weszła do chatki z krosnem. Stuk, stuk, stuk… słychać było odgłos krosna. Gdy zaczęła tkać, drwal zapragnął zobaczyć swą żonę przy pracy, jak robi tak piękną tkaninę. I zajrzał po cichu do środka, mimo złożonej obietnicy. Tam przy krośnie siedział biedny, wychudzony żuraw, który wyskubywał swe ostatnie pióra i tkał z nich. Widząc to, drwal bardzo się wystraszył. Po chwili z chaty wyszła kobieta i rzekła smutnym głosem:
- Obiecałeś, że nie będziesz mnie podglądał. Prosiłam cię, a mimo to nie dotrzymałeś słowa. Jestem żurawiem, któremu kiedyś uratowałeś życie. Przybyłam tu by ci się odwdzięczyć, ale muszę odejść, bo poznałeś moją tajemnicę.
I podała mu ostatnią utkaną przez siebie tkaninę. Po chwili przemieniła się w żałośnie wychudzonego żurawia i odleciała daleko smutno zawodząc. [Autor Nieznany]
Subskrybuj:
Posty (Atom)




