poniedziałek, 16 kwietnia 2012

Japonia #53 Zagadka z Kumamoto (Gotochi Card)



Tak wyglada na pocztówce, a tak w rzeczywistości. Co to?
Dla zwycięzcy pocztówka z moich kartek do wysłania w nagrodę;)


EDIT: Już dawno po konkursie, więc najwyższa pora napisać coś o samej pocztówce. Dostałem ją od Mari, wraz z trzema pozostałymi Gotochi przedstawiającymi prefekturę Kumamoto. Jest to naprawdę bardzo ciekawa prefektura, położona w zachodniej części wyspy Kiusiu. Może pochwalić się wodospadami, wygasłymi wulkanami, jednym z najsłynniejszych zamków w Japonii a także lokalnymi specjałami z Karashi Renkon, czyli potrawą prezentowaną na zdjęciu, na czele.

Danie to wzbudziłoby zapewne kontrowersje mieszkańców Europy. "Karashi' to typ bardzo ostrej musztardy, używanej zwykle w niewielkich ilościach w celu wzbogacenia smaku potrawy. "Renkon" to korzeń lotosa, dosyć typowy dla kuchni japońskiej specjał. Razem tworzą specjalną potrawę. Niezwykle ostra, znaną tylko w tym rejonie Japonii. Lecz równiez bardzo tanią i taką, której nie można nie spróbować raz będąc w Kumamoto.

Oto najprostszy z możliwych opisów sposobu przyrządzania tej potrawy - w języku angielskim, dla ścisłości z oryginałem: First, a spicy mixture of miso and chili pepper is stuffed into a lotus root. This is wrapped in a turmeric-yellow wheat-flour dough that is deep-fried and cut into round slices. The crisp texture of the lotus root is complemented by the spiciness of the chili pepper.

A tutaj piękny opis doznań towarz\yszących zachłannemu jedzeniu tego specjału:

That night, after a can of chu-hi or two, we decided to try eating one. But how does one eat a karashi renkon? we both asked. (My travel partner and girlfriend, despite being Japanese, was from Osaka, so this food was also new to her.) I, not being the kind of person who likes to do rather than over-think in this type of situation, decided to dive right in and just eat it. Yes, that’s right. I picked up a karashi renkon, filled with about twenty times the normal amount of head-exploding-spicy mustard a person would ever consider eating at once, and took a big ol’ bite out of it.

There are very few occasions in which expletives and screams of agony will simultaneously issue from my mouth in such high concentrations. Agonizing spiciness. On the up side, the cold that had rendered my nose useless for weeks was instantly cleared up. I can’t say I’ll ever look at mustard the same way again after that experience.


niedziela, 15 kwietnia 2012

Hiszpania #2 Valencia




Valencia nie okazała się w tym roku przychylna dla Realu Madryt. Najpierw królewscy przegrali na Mestallia, a teraz Barcelona po karnym 'z kapelusza' wyciułała komplet punktów w starciu z Levante. Ale nie robi to i tak wielkiej różnicy. Wszystko zależy od piłkarzy Realu, którzy maja nadal nad drużyną z Katalonii 4 punkty przewagi. Niech wygra lepszy. (dla niewtajemniczonych, jeśli tacy się uchowali - chodzi o sytuację w hiszpańskiej lidze piłki nożnej - Primera Division).

Będę chyba musiał znacznie przystopowac z prowadzeniem bloga. Czasu co raz mniej a do czerwca muszę zdać jeszcze egzaminy z 4 trudnych przedmiotów (immunologia, radiologia, ortopedia, neurologia). I wszystkie na co najmniej 4, żeby realnie myśleć o stypendium rektora. W poniedziałek kolokwium z pediatrii, w następny poniedziałek z immunologii a w sobotę konferencja STNu. Może po chwili odpoczynku od bloga wrócę do pisania bardziej rześki i z nowymi, ciekawymi pomysłami? Kto wie. Czas pokaże.

Na zdjęciu Torres de Serranos.


czwartek, 12 kwietnia 2012

USA #14 Profesor Osz...kowski?


Jest pewna Polka w Nowym Jorku, która ma mnóstwo pięknych pocztówek. W dodatku w swoich zbiorach znalazła kilka kartek medycznych, które są teraz prawdziwą ozdobą mojej kolekcji. Na łamach tego skromnego bloga chciałbym jej bardzo podziękować prezentując pierwszą i zarazem chyba najfajniejszą z nich. Pocztówka przedstawia zdjęcie kolekcji preparatów mózgów stworzonej na przełomie XIX i XX wieku przez doktora Burta Wildera. Na terenie Cornell University w Nowym Yorku zgromadzono wtedy około 600 preparatów.

W wyniku różnych zaniedbań kolekcja mózgów trafiła do piwnic instytucji i w miarę upływu lat wiele z eksponatów uległo zniszczeniu. Podjęto jednak w latach 70. działania mające na celu uratowanie najcenniejszych okazów i dziś zbiór liczy ponad 70 preparatów kompletny ludzkich mózgów. Wśród nich znajdziemy mózg należący do sufrażystki, która ofiarowała swój mózg w celu udowodnienia, że mózg kobiecy nie jest mniejszy niż męski oraz Mózgowie Edwarda Rulloffa, który został skazany i powieszony w roku 1871.

Dzisiejsza kartka bardzo silnie przypomniała mi zajęcia z anatomii prawidłowej na pierwszym roku. To było już tak daaaawno temu. Byłem wtedy jednym z tych studentów pierwszych dwóch lat, którzy uczą się samej teorii, zdają egzaminy z często mało przydatnych przedmiotów, traktowanych przez profesorów i asystentów bardzo poważnie. Ale mimo wszystko wspominam chemię, biofizykę, fizjologię i histologię całkiem przyjemnie. No może poza tą ostatnią. A anatomia prawidłowa to był prawdziwy przebój. Szkoda, że nie mam z tamtych czasów żadnych zdjęć - chętnie zamieściłbym jakieś na blogu, żeby jeszcze bardziej oddać klimat tej kartki. Oczywiście zdjęć samych nas studentów w przeszłości, przy pustym stole prosektoryjnym albo przed drzwiami do 'lodówki'.

Kolekcja medyczna powiększa się w zatrważającym tempie i już dawno przerosła moja oczekiwania.

sobota, 7 kwietnia 2012

Polska #50 Vitreous hemorrhage


Obraz widziany przez pacjenta z masywnym wylewem krwi do ciała szklistego
Image seen by patient with massive vitreous hemorrhage

Kolejna z rewelacyjnych, medycznych pocztówek z serii przedstawiającej dysfunkcje wzroku. Oczywiście od Beaty, której sam nie wiem jak mam dziękować. Akurat tak się złożyło, że jest to 50 kartka z Polski na blogu i ostatnia przed świętami wielkanocnymi. Tematyka może nie jest zbyt pokrewna. Można by powiedzieć, że kartka jak na taką okazję jest drastyczna bardzo, ale cóż zrobić. Pocztówek z kurczaczkami albo zającem wielkanocnym nie mam jeszcze. Obrazek ze skanu powstał zapewne w Photoshopie i jest swojego rodzaju wariacją na postrzeganie rzeczywistości. A otaczający nas świat nie jest wcale taki prosty i szablonowy jakby się czasem mogło zdawać.



Życzę Wam, abyście spędzili tegoroczną Wielkanoc w rodzinnym gronie, o ile tylko rodzina nie będzie Wam się za bardzo dawać we znaki. Aby w święta dopisała pogoda, dzięki czemu nie będziecie skazani dwa dni nudy przed telewizorem. Aby bliscy pozwolili Wam choć na chwilę wypocząć i spojrzeć na otaczający świat z nowej, lepszej perspektywy. Tym, którzy zbierają pocztówki życzę pięknych kartek z egzotycznych krajów. Tym którzy jeszcze tego nie praktykują również.


piątek, 6 kwietnia 2012

Singapur #6 Helix Bridge nocą




Dzisiaj druga odsłona Helix Birdge i Sanda Skyparku. Poprzednia była we wtorek i obiecałem wtedy napisać więcej o samym miejscu. Ale jeszcze odniosę się do skojarzeń moich kolegów z roku odnośnie Singapuru. Nie miałem sily zbierać dalej mojego "sondażu', ale zapytałem tylko jedną koleżankę. Ewelina odpowiedziała, że Singapur kojarzy jej się z ... azjatycką kuchnią! Kurze na pewno spodoba się ta odpowiedź.

Helix Bridge to kładka dla pieszych w Singapurze nad zatoką Marina Bay. Uznano ją za najlepszą konstrukcję dla transportu w ramach World Architecture Festival 2010. Przerzucony przez rzekę Singapore River most połączył istniejącą dzielnicę Central Business District z nową dzielnicą miasta – Bayfront. Jego założeniem koncepcyjnym była unikalna forma, która mogłaby być symbolem misji Singapuru, jaką jest promocja tożsamości Azji jako „miasta połączonego”. I tu tkwi sedno sprawy. Konstrukcja Helix Bridge została zaprojektowana tak, aby przypominać strukturę DNA. Podwójna helisa zapewnia wrażenie płynnego przepływu ruchu pieszych, odwłując się też do symboliki roli |DNA w życiu człowieka.

Podwójna spirala ciągnie się przez całe 280 metrów długości konstrukcji, co jest zasługą - między innymi - zastosowania komputerowego modelowania 3D. Aby podkreślić wstęgi i ogólne kształty obiektu, zastosowano modne oświetlenie LED.  Rurowy przekrój konstrukcji pozwolił na integrację belki mostu z widocznym na zdjęciu u dołu baldachimem pełniącym funkcję zadaszenia.

Na ostatnim zdjęciu widać dobrze jedną z platform/wysepek, które umożliwiają przechodniom obserwowanie całej zatoki i służą jako punkt widokowy. Przyszedł czas na pytanie za sto punktów. Helix Brigde bliżej architektonicznemu arcydziełu, czy raczej przerostowi formy nad treścią? Dla mnie wygląda fajnie i mi się podoba, ale nie trafiła do mnie symbolika. DNA jest jednym z najmniejszych tworów naszego organizmu - służy do zapisu informacji, a nie do przenoszenia obciążeń, stałych i dynamicznych. I sama wizja ludzi spacerujących pośrodku podwójnej helisy nie przypadła mi do gustu...






















czwartek, 5 kwietnia 2012

Tajwan #6 Ślicznotki



Pięknie to wygląda - kobiety, kwiaty, długie czarne włosy. Uśmiechnięte Tajwanki. Idealnie pasują do mojej kolekcji Local beauties, która po woli coraz bardziej się rozrasta. Die czarnowłose Polki z kwiatami pewnie ładniej by wyglądały, ale Chinki nie są złe, szczególnie ta po lewej.


wtorek, 3 kwietnia 2012

Singapur #5 Salam dari Singapuru


"Salam dari Singapuru", czyli "Pozdrowienia z Singapuru" po malajsku.

Singapur jest wyspą, miastem i państwem. Według malajskiej legendy, dawno temu książę z Sumatry odwiedził wyspę Temasek. Szukając schronienia przed burzą, napotkał lwa. Potraktował to jako dobrą wróżbę i założył Singapurę, czyli Miasto Lwa. Singapur ma ciekawe położenie geograficzne.

Przeprowadziłem małą ankietę wśród moich kolegów i koleżanek ze studiów w czasie przerw w zajęciach z pediatrii i nie tylko na temat tego, z czym kojarzy im się Singapur, oto wyniki:

# Mario - wyspa, wieżowce, dużo ludzi na małym terenie
# S. - Jakie masz pierwsze skojarzenie z Singapurem? Żadne, ... Kuala Lumpur, nie czekaj, to nie Singapur.
# M.L. - Skośni ludzie
# Elli - Żadne.
# M. N. - z piratami
# Maciek - duży rozwój gospodarczy, miasto państwo, 'multi-kulti'
Jutro postaram się zebrać więcej opinii.



A tu dla odmiany Singapur widziany oczyma polskiego turysty: klik - kogoś kto przyjechał, pozwiedzał i wykreował sobie obraz tego miejsca na podstawie krótkiego pobytu.




Pewnie znajdzie się ktoś zawiedziony brakiem informacji o miejscem przedstawionym na kartce - Sanda Skypark. Ale spokojnie. Mam od "Kurzej" rodziny jeszcze drugą pocztówkę, przedstawiająca to samo miejsce o zmroku - genialną swoją drogą. A teraz tylko dwie takie moje Made by Picassa fantazje na temat tej pocztówki.

niedziela, 1 kwietnia 2012

Holandia #11 Prima Aprillisowo o poczuciu humoru Holendrów



Mijn neef is laatst geopereerd an ezelsoor - pocztówkę z takim napisem i obrazkiem przysłała mi pewna holenderska postcrosserka, chcąc przyczynić się powiększeniu mojej medycznej kolekcji. Gdy tylko kartkę dostałem poprosiłem nadawczynię o wytłumaczenie przekazu pocztówki. Swoją interpretację oczywiście miałem, ale wolałem się upewnić. A wyjaśnienie brzmiało tak:

Literally translated: "My cousin had recently surgery on his donkey-ear." It is a linguistic joke. A donkey-ear is in dutch used for a folded corner of a page of a book, or in this case the folded corner of the card. That's why there is a plaster in the corner of this card. I hope you understand my attempt to translate it... best wishes, Merianda.

Ośle ucho oślym uchem, bądź  zagiętym rogiem książki, czy też pocztówki. Ale zestawienie tego z operacją odstających uszu i plasterkiem po takim zabiegu - boskie. Bardzo cieszę się, że dzięki Postcrossingowi, sporej dawce szczęścia przy losowaniu mojego adresu i dużej życzliwości Pani z Holandii mam taką pocztówkę w mojej kolekcji. Chwilę zajęło mi przemyślenie jaką pocztówkę wrzucić dzisiaj na bloga, ale ta pasuje po prostu idealnie.