sobota, 31 marca 2012

Polska #49 Mój stosunek do Auschwitz-Birkenau




Przy wczorajszej pocztówce przedstawiającej Auschwitz ograniczyłem się do zdjęć oraz oficjalnego tekstu wpisania na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO, tekstu przygotowanego przez światowych ekspertów - wielokrotnie dyskutowanego, w którym nie obyło się bez poprawek... Ale najważniejsze nie jest to do czego doszli eksperci, ale to, co my sami pamiętamy i potrafimy powiedzieć o nazistowskich obozach koncentracyjnych na terenach Polski. A z tym często różnie bywa.

Ja w Oświęcimiu ani Brzezince nigdy nie byłem. Nie miałem okazji obejrzeć na własne oczy tych, albo im podobnych miejsc, pomników martyrologii na ziemiach Polskich. Nie zwalnia mnie to jednak z wiedzy o nich. A co tak naprawdę wiem? Że był sobie obóz w Auschwitz, Konzentrationslager, który mieścił się na terenach Oświęcimia, w dzisiejszym województwie małopolskim. Znam napis na bramie wjazdowej "Arbeit macht frei", wiem też, że bardziej do rzeczywistości miałby się napis: "Arbeit macht Seife" (Seife - mydło). Co do daty funkcjonowania obozu: <1940-1945> - bez przypomnienia byłyby z nią pewne trudności. Wiem, że początkowo przeznaczony był on dla Polaków - opozycji, więźniów politycznych, a potem posłużył za miejsce eksterminacji ponad miliona Żydów. Wiem, że głównym sprawcą tej masowej zagłady był Hitler, który chciał aby światem rządził naród aryjski, a Żydzi ulegli całkowitej eksterminacji. I to chyba na tyle jesli chodzi o informacje, którymi "mogę sypać jak z rękawa" "o każdej porze dnia i nocy".

Przydałoby się poszerzyć wiedzę przynajmniej o kilka faktów
1. Pomysł powstania obozu narodził się we Wrocławiu, który był siedzibą Wyższego Dowódcy SS i Policji.
2. Masowy mord Żydów w Auschwitz rozpoczął się wiosną 1942 roku.
3. Dostępne dane na temat wykształcenia 1209 esesmanów z załogi KL Auschwitz pozwalają stwierdzić, że poziom ich wykształcenia był stosunkowo niski. Aż 70% z nich posiadało wykształcenie podstawowe, 21,5% średnie, a 5,5% wyższe. Spośród posiadających wykształcenie wyższe większość stanowili lekarze oraz architekci zatrudnieni w biurze budowlanym SS.
4. Szczególnie drastycznym przykładem sprzeniewierzenia się etyce lekarskiej jest udział wielu lekarzy niemieckich w zbrodniczych eksperymentach pseudomedycznych, przeprowadzanych na więźniach obozów koncentracyjnych. Wychodząc naprzeciw oczekiwaniom kół rządzących Trzeciej Rzeszy, lekarze hitlerowscy swą działalnością wsparli nazistowską politykę demograficzną, inicjując szereg badań nad metodami masowej sterylizacji, której miały być poddane narody zaliczone do niższego gatunku.
5. Homoseksualiści byli jedną ze specjalnie wyse­lekcjonowanych grup w obozach koncentracyjnych. Mimo że liczebnie było ich znacznie mniej niż in­nych więźniów, przeżywali szczególne piekło. W przeciwieństwie do Żydów i Romów, zamiarem nazistów nie było całkowite zlikwidowanie homoseksualistów, lecz ich „reedukowanie”. Śmiertelność wśród homoseksualistów była wysoka, szczególnie w porównaniu z innymi grupami, więzionymi z zamiarem „reedukacji”. W obozach zmarło 55 proc. więźniów homoseksualnych, w przeciwieństwie do 40 proc. więźniów po­litycznych i 34,7 proc. Świadków Jehowy.
6. Więźniowie otrzymywali trzy 'posiłki' w ciągu dnia. Rano wydawano im tylko pół litra „kawy”, a raczej gotowanej wody z namiastką kawy zbożowej lub „herbaty”, czyli wywaru z ziół. Płynów tych przeważnie nie słodzono. Posiłek południowy składał się z około 1 litra zupy, której podstawowymi składnikami były ziemniaki, brukiew oraz niewielkie ilości kaszy jaglanej, mąki żytniej, ekstraktu spożywczego „Avo”. Zupy gotowane dla więźniów były niesmaczne i często zdarzało się, że nowo przybyli nie chcieli ich jeść lub spożywali je z obrzydzeniem. Na kolację wydawano około 300 gramów czarnego chleba, do którego dodawano około 25 gramów kiełbasy albo margaryny lub łyżkę stołową marmolady czy sera. Otrzymany wieczorem chleb miał być spożywany także rano, lecz wygłodzeni więźniowie zjadali najczęściej całą porcję natychmiast.
7. W Auschwitz zginęło około miliona Żydów, 75 tysięcy Polaków, 21 tysięcy Cyganów, 15 tysięcy jeńców radzieckich oraz około 10 tysięcy innych więźniów.

Moja przyjaciółka z Japonii ostatnio stwierdziła, że obóz koncentracyjny Auschwitz jest jednym z negatywnych miejsc na Liście UNESCO, tak jak Bomb Dome w Hiroshimie. Oba mają nam przypominać o okrucieństwach II wojnie światowej, i sprawić, aby do takich sytuacji nie doszło ponownie.


Pocztówkę otrzymałem od Ashki w ramach "UNESCO tagu".



A co widać na tym zdjęciu?


piątek, 30 marca 2012

Polska #48 Pora zmierzyć się z Auschwitz-Birkenau


Trudno mi było zabrać się za tą tematykę. Pocztówka czekała więc cierpliwie na swoją kolej i chyba odpowiedni czas nadszedł. Tereny pozostałe po nazistowskich obozach koncentracyjnych w Auschwitz - Birkenau wpisane są na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Z tego choćby względu wielu ludzi na świecie co dzień natrafia na taki opis tego bardzo bolesnego dla historii Polski miejsca:

Auschwitz Birkenau
German Nazi Concentration and Extermination Camp (1940-1945)

The fortified walls, barbed wire, platforms, barracks, gallows, gas chambers and cremation ovens show the conditions within which the Nazi genocide took place in the former concentration and extermination camp of Auschwitz-Birkenau, the largest in the Third Reich. According to historical investigations, 1.5 million people, among them a great number of Jews, were systematically starved, tortured and murdered in this camp, the symbol of humanity's cruelty to its fellow human beings in the 20th century.
więcej informacji: tutaj









Jutro odsłona druga. Postaram się napisać też coś od siebie.

czwartek, 29 marca 2012

Japonia #51 Marynowana ikra dorsza jako specjał regionu (Gotochi Card)


Mentaiko
to specjał prefektury Fukuoka. Ikra dorsza, marynowana czerwonym pieprzem, bardzo ostra - nie jest to potrawa typowa dla Polaka z pewnością. Jej początki wywodza się z Korei Południowej, skąd przywędrowała do Japonii po wojnie rosyjsko-japońskiej, wojnie, która toczyła się min. o terytoria koreańskie. Mentaiko zadomowiło się w Japonii, a szczególnie w prefekturze Fukuoka, o czym niech świadczy fakt, że stało się tematem pierwszej serii Gotochi Cards z tego regionu. Zapakowane 'marinated roasted cod', jak na obrazku u dołu, są głównym 'souvenirem' przywożonym z Fukuoki.

Mentaiko to bardzo pikantna specjalność. Lyo, od której dostałem tą pocztówkę użyła sformułowania: "Very spicy, but tasty". Dlatego zwykle Mentaiko podawane jest z ryżem, który znacząco łagodzi smak i tworzy całkiem harmonijną dopełniającą się całość z marynowana ikrą

Prefektura Fukuoka mieści się na japońskiej wyspie Kiusiu. Jest to zachodnia część kraju, Istotnym aspektem ekonomicznym są ogólnie niższe ceny niż w okolicach okręgu stołecznego Tokio. Z tych właśnie powodów prefektura jest celem japońskich firm zamierzających wkraczać na dalekowschodnie rynki zagraniczne.
Z perspektywy bloga Fukuoka to moja trzynasta prefektura w kolekcji. Do liczby 47 brakuje jeszcze bardzo dużo. Ale zbieramy dalej!




wtorek, 27 marca 2012

Ukraina #3 Kobieta i samochodzik



Przebój dzisiejszego dnia - Pin-up girl ze wschodniej Ukrainy otrzymana w ramach Postcrossingu, patrz tu. Pocztówka dotarła do mnie w dziewięć dni, jako resend - nie wędrowała jak pokazują statystyki aż 107 dni. Jest bardzo fajna i idealnie trafiła w moje gusta.

Pin-up girl to powszechnie przyjęta nazwa dziewczyny atrakcyjnej, skąpo bądź po prostu zachęcająco dla meskiego oka ubranej, uśmiechniętej, z czerwonymi ustami i makijażem, wykonującej jakieś czynności domowe lub pozującej na tle przedmiotu, której zdjęcie mężczyźni chętnie przypięliby sobie na szafce, w biurze, nad łóżkiem. W dzisiejszych czasach z stylem pin-up girl u młodych kobiet na szczęście jeszcze nadal możemy się spotkać. A Ukrainka z pocztówki wygląda niezwykle realistycznie i zachęcająco.




poniedziałek, 26 marca 2012

Polska #47 O pocztówkach sanatoryjnych


Sanatorium "Górnik", Sanatorium "Wisła", Sanatorium "Sanvit", Sanatorium "KRUS", Stare Łazienki, Źródło Józefa i Źródło Karola
Wody pitne, zdrowa dieta
- tej kuracji to zaleta
W Iwoniczu znikną troski
A twój nastrój będzie boski

Zastanawiałem się jakiś czas temu, czy pocztówki przedstawiające sanatoria pasują do mojej kolekcji i warto je zbierać. Ten rodzaj kartek jest bardzo rozpowszechniony w Polsce. Przeglądając stoisko z zapisanymi pocztówkami jednego z łódzkich antykwariatów doszedłem do wniosku, że niemal połowa jego oferty to typowe uzdrowiskowe 'przeciętniaki', wysłane przez kuracjuszy, którzy przesyłką "Serdeczne pozdrowienia" ze swoich pensjonatów krewnym albo znajomym. Kartki zupełnie bez polotu, często darmowe i brzydkie a jedyna odmiana co do wiadomości na odwrocie to dywagacje na temat pogody. Generalnie 'bida z nędzą'. Takich pocztówek nie zamierzam zbierać, więc gdyby w przyszłości ktoś z czytelników bloga chciał mnie medyczną kartką uszczęśliwić za monotonne kurorty i uzdrowiska serdecznie dziękuje. Szczególnie z Polski - z innych krajów penie miałyby jakiś większy urok dla mnie, choć niewykluczone, że nie.

Zupełnie inaczej wygląda sytuacja z tą serią pocztówek. Trzeba tu wspomnieć o kilku elementach. Po pierwsze dosyć dokładne przedstawienie bazy uzdrowiskowej, po drugie śmieszny wierszyk z medycyną jak najbardziej związany, po trzecie bardzo ciekawy obrazek. To druga kartka z serii którą nazwałem Sanatoria na wesoło, Posiadam jeszcze trzy inne, a kolejna w drodze, więc moje medyczna kolekcja i na odłam sanatoryjny nie będzie mogła narzekać. A kartki te są po prostu urocze. Większość z nich przysłał mi przemiła Pani Maryla ze najsłynniejszego sklepiku z pocztówkami na Dworcu w Katowicach.


niedziela, 25 marca 2012

Niemcy #10 Sparrenburg


Wczoraj pisałem o pięćdziesiątej pocztówce z Japonii, dzisiaj nadszedł czas na kartkę numer 10 z Niemiec. Deutschlandia to już piąte państwo posiadające dwucyfrową reprezentację na blogu. Niemieckie kartki słyną z tego, iż są niezbyt urodziwe. Ja jednak nie mogę narzekać - żadna pocztówka z tego kraju jeszcze mnie nie rozczarowała. A szczególnie piękne są te z serii "Deutschland ist schön. Wir zeigen es", czego przykład można zobaczyć na załączonym obrazku. Wczoraj pisałem, że Japończycy potrafią pocztówkami promować swój kraj, dzisiaj muszę przyznać, że podobnie wygląda sytuacja u Niemców. Z Polską pod tym wględem nie jest najgorzej, ale wyraźnie brakuje mi jakiegoś mocniejszego, patriotycznego akcentu przy wydawaniu pocztówek.

Sparrenburg to odrestaurowany zamek-twierdza mieszczący się w Bielefeld, w Nadrenii Północnej Westfalii. Wybudowana go na 180-metrowym wzniesieniu, pośrodku lasu Teutoburger. Powstały w 1250 zamek miał zapewniać bezpieczeństwo przepraw przez rozległy las, tzw. Bielefelder Pass.  W 1550 przebudowany w celu zwiększenia obronności. Mimo wielokrotnego oblężenia zamek pozostał niezdobyty. W XVII wieku używano go jako więzienie. Najgorszy moment w swej historii twierdza przeszła w trakcie II wojny światowej, kiedy to 30 września 1944 w wyniku bombardowania znaczna jej część legła w gruzach. Niemcy jednak z dużym przejęciem podeszli do odbudowy Sparrenbura. Rekonstrukcja trwała od 1948 do 1987.
Dziś z odrestaurowanej twierdzy rozciąga się wspaniała panorama na miasto i okolicę. Każdego roku w imponującej zamkowej scenerii odbywa się średniowieczny festyn Sparrenburgfest.



sobota, 24 marca 2012

Japonia #50 Senbei rice cracker


W Japonii możemy spotkać wiele rodzajów ryżowych krakersów. Jeden z najsłynniejszych wytwarzany i sprzedawany jest w mieście Soka, w prefekturze Saitama: klik. Jest wiele historii opisujących początki tej potrawy. Najbardziej wiarygodna i najdłużej przekazywana jest opowieść o pani Osen. Bardzo dawno temu starsza pani sprzedawała dango rice (słodkie ryżowe kuleczki) w sklepie z herbatą wzdłuż drogi prowadzącej do Nikko. Były one bardzo smaczne i w dużej mierze dzięki nim sklepik cieszył się niezwykłą popularnością. Pewnego dnia panią Osen odwiedził samuraj, który zasugerował że swoje kuleczki ryżowe mogłaby porozciągać i upiec. I tak właśnie postały Soko Senbei w obecnej postaci. Do dziś są one prawdziwym przebojem.

Jubileuszowa pięćdziesiąta pozycja z Japonii na Przypadkach Pocztówkowych! Szybko ten czas leci. Bloga zacząłem prowadzić 14 kwietna 2011 roku. Od tego czasu moja kolekcja powiększyła się niesamowicie. Dużą jej część stanowią kartki z Japonii, a szczególnie seria Gotochi Cards. Tutaj możecie zobaczyć uaktualniane na bieżąco wszystkie moje pocztówki z tej serii i im podobne. Gotochi są niezwykłe. Pozwalają poznać uroki każdej z prefektur Japonii, nawet tych najmniej popularnych i zupełnie nie promowanych. Muszę szczerze pogratulować Japończykom takiego pomysłu. Umieją promować swój kraj.





czwartek, 22 marca 2012

Malezja #2 Friendly faces



Bardzo piękna, pełna radości i optymizmu pocztówka, która przywędrowała do mnie prosto z Kuala Lumpur. Od Kury, Żywiciela i Przychówka z ich malezyjskich wakacji. Niezmiernie się ucieszyłem, gdy ją dostałem. Tyle orientalnych, uśmiechniętych egzotycznych twarzy na raz! A do tego większość reprezentowana przez płeć piękną. Wcześniej nie widziałem tego typu pocztówki - skonstruowanej z kilkunastu (tu 24) zdjęć mieszkańców danego regionu. A przecież dany kraj, to głównie ludzie, którzy w nim mieszkają, ich tradycje, kultura. Na drugim miejscu budowle i cuda przyrody. Malezja uznawana jest za tygiel kultur, kraj pełen różnorodności i widać to tutaj doskonale. Powtórzę się, ale jest to kartka po prostu rewelacyjna i dumnie dołączy do mojej domowej kolekcji.

Malezja czy też Malaysia to państwo położone w Azji Południowo-Wschodniej, plasujące się na miejscu 67 (trzy pozycje przed Polską), na liście państw świata o największej powierzchni oraz na miejscu 43 pod względem liczby ludności (tu już o 9 pozycji niżej od Polski). Stolicą kraju jest wspomniane Kuala Lumpur, jednostka monetarna to ringgit, a około 58% mieszkańców wyznaje islam. Z persepktywy Polski jest to niemal koniec świata. Malezja to różnorodność - należy się przygotować na podróż w czasie o wiele lat wstecz lub dać się ponieść nowoczesności. Znajdziemy tu egzotyczną mieszankę starego i nowego. W miastach (inteligentne) wieżowce, szybki transport miejski, najnowsze systemy telekomunikacyjne i technologie informatyczne są dowodem nowoczesności i postępu. A tuż obok, o kilka minut jazdy samochodem, można znaleźć prawdziwie rustykalną w charakterze wieś.

Teraz pora na obraz Malezji 2012 widzianej polskimi oczami. Najlepiej mieć bowiem wyobrażenie o danym kraju nie z przewodników, telewizji, globalnych statystyk tylko od ludzi, którzy dane miejsce odwiedzili  i opisali: