środa, 12 października 2011

Brazylia #3 Dawne miasto niewolników


Druga z 3 moich kartek z trzeciego co o wielkości miasta Brazylii.

Część starego miasta Salvadoru, tzw. Pelourinho, należy od 1985 roku do spuścizny światowego dziedzictwa UNESCO. W końcu XX wieku pieczołowicie odrestaurowane. Dzięki silnej prezencji policji zwalczającej przestępczość kryminalną, jest znów atrakcyjnym celem turystycznym. Jednak boczne uliczki Pelourinho i dalsze części centrum miasta, nadal nie są zbyt bezpieczne, szczególnie wieczorem.

Tekst wpisu na listę Światowego Dziedzictwa UNESCO:
Zabytkowe centrum Salvadoru (Bahia) (K IV, VI / 1985)
Salvador, pierwsza stolica Brazylii w latach 1549-1763, świadczy o wymieszaniu kultur europejskiej, afrykańskiej oraz Indian Amerykańskich. Począwszy od 1558 r. Salvador był również pierwszym w Nowym Świecie rynkiem niewolników przeznaczonych do pracy na plantacjach trzciny cukrowej. Zachowały się liczne, cenne przykłady architektury renesansowej. Jedną z cech zespołu miejskiego są różnobarwne domy, często zdobione wysokiej klasy sztukaterią.


Niemcy #4 Najsłynniejszy zamek Niemiec


Neuschwanstein - tak nazywa się ten niezwykły zamek. Trudna nazwa? Trzeba rozebrać ją na części składowe. Neu - nowy, Schwan - łabędź, Stein - kamień. Czyli - Nowy łabędzi kamień. Styl w którym został zbudowany jest niemal tak samo lub nawet bardziej ciekawy od samej nazwy. Jest to bowiem neoromańsko-pseudomauretańsko-neogotycka budowla.

Położony w górach (Alpy Bawarsko-Tyrolskie), na pograniczu niemiecko-austriackim, malowniczy, widniejący na milionach pamiątek, zbudowany przez szalonego króla, który słynął z miłości do gołębi.
Ale co tam. Zamek Neuschwanstein był pierwowzorem dla tego w paryskim Disneylandzie. A każdy jego zarysy kojarzy z kreskówek wytwórni Walta Disneya! I pewnie nigdy bym się o tym nie dowiedział, gyby nie całe to pocztówkowe szaleństwo.

Schloss Neuschwanstein to absolutnie kultowe miejsce pielgrzymek turystów odwiedzających Bawarię i chyba najbardziej wytęskniony wariant pocztówek z Niemiec w preferencjach wielu postcrosserów. Ot taki tam sobie zameczek z ładnym krajobrazem wokół...

Pierwsze prace nad budową tego zamku zostały rozpoczęte 5 września 1869 roku z rozkazu Ludwika II Bawarskiego. Młoego, kontrowersyjnego króla, który kierował się naprawdę wzniosłymi i romantycznymi intencjami (taka wtedy była epoka). Ludwik tak pisał na temat Neuschwanstein do Richarda Wagnera, człowieka, którego bardzo podziwiał 

     It is my intention to rebuild the old castle ruin of Hohenschwangau near the Pöllat Gorge in the authentic style of the old German knights' castles, and I must confess to you that I am looking forward very much to living there one day (in 3 years); there will be several cosy, habitable guest rooms with a splendid view of the noble Säuling, the mountains of Tyrol and far across the plain; you know the revered guest I would like to accommodate there; the location is one of the most beautiful to be found, holy and unapproachable, a worthy temple for the divine friend who has brought salvation and true blessing to the world. It will also remind you of "Tannhäuser" (Singers' Hall with a view of the castle in the background), "Lohengrin'" (castle courtyard, open corridor, path to the chapel); this castle will be in every way more beautiful and habitable than Hohenschwangau further down, which is desecrated every year by the prose of my mother; they will take revenge, the desecrated gods, and come to live with Us on the lofty heights, breathing the air of heaven.

Budowę sali tronowej ramowo zamknięto w roku 1880, ale król nigdy nie ujrzał swego dzieła w pełni. W roku 1886 zarzucono mu chorobę psychiczną i pozbawiono władzy. 3 dni później jego ciało znaleziono w jeziorze Stanberg. Dopiero w 1892 roku zrealizowano cały projekt budowy, nakreślony 23 lata wcześniej.



wtorek, 11 października 2011

Japonia #20 Autumn Mailbox (Special Limited Edition 2011)



Jest jesień. I pocztówki z Japonii konsekwentnie mi o tym przypominają. Biorąc pod uwagę ostatnio obserwowane zjawiska pogodowe wcale mi się to nie podoba. Na dworze jest coraz zimniej i smutniej, a pozytywnych akcentów coraz mniej. Znowu trzeba się zacząć uczyć, wstawać przed 7.00. Ogólnie zaczyna się harówka. Na szczęście  w miarę stopniowo, nie zdaję w końcu za tydzień części egzaminu z chorób zakaźnych jak niektórzy.

A na pediatrii jak zwykle pełno wirusów. Co prawda niby chirurgia dziecięca, ale szpital ten sam i parę dni z chusteczkami higienicznymi po raz kolejny. Życie jak zwykle niesprawiedliwe.

Kształt skrzynek pocztowych w Japonii jest naprawdę ciekawy. Miałem okazję się o tym przekonać już przy poprzedniej kartce w tym guście. A propos:
Jakieś pomysły co znajduje się przed skrzynką pocztową na obrazku powyżej?




poniedziałek, 10 października 2011

Hiszpania #1 Asturyjskie plażowiczki


W końcu moja pierwsza Hiszpania! Musiała mieć impet.

Pocztówka mówi chyba sama za siebie. Uśmiechnąłem się od razu, jak ją zobaczyłem. A wysłała mi ją kobieta. Kartkę zakupił jej mąż. Czemu tak mało jest takich pocztówek?

Jak widać ewolucja stroju plażowego na przestrzeni wieku sięgnęła maksimum granic. Z jednej skrajności w drugą. Obyczaje się zmieniają, moda też. A każdy z nas ma na to minimalny wpływ i musi się cały czas dostosowywać.
W XIX wieku damski strój nadmorski stanowiły ciężkie suknie, pod którymi założone były obowiązkowo pantalony do kolan. Często do brzegi sukni doszywany obciążniki, by ta nie unosiła się w wodzie. Obowiązywał\ też moda na bladość. Kobieta opalona była kobietą pracującą, kobietą z plebsu. Ubrania modnych pań zakrywały więc skrupulatnie niemal wszystkie części ciała.

Skandal jaki wywołało bikini przed 65 laty porównywano przecież do eksplozji bomby. Nie można było znaleźć modelek, które zaprezentowałyby na wybiegach ten nowy plażowy strój. Dlatego poproszono o pomoc striptizerki, które nie miały z tym problemu. Wiele z kobiet nadal nie chciało uznać tego stroju, ale jego frywolność stopniowo zyskiwała na popularności. Gwiazdy filmowe jak Brigitte Bardot czy Sophia Loren dumnie lansowały bikini i stopniowo wkradało się ono w kobiecą podświadomość jako coś bardzo atrakcyjnego.

Dzisiejsze kobiety w bikini mają chyba dusze striptizerki we krwi. ;)


Gijon to miasto położone w Asturii, jednej z 17 wspólnot autonomicznych Hiszpanii. Pozostałe to Andaluzja, Aragonia, Baleary, Estremadura, Galicia, Kastylia La-Mancha, Kastylia i Leon, Madryt, Katalonia, Kraj Basków, La Rioja, Murcja, Nawarra, Walencja, Wyspsy Kanaryjskie i Kantabria, skąd kartka została wysłana.




niedziela, 9 października 2011

Tajwan #2 Old School


Tajwan to miejsce ciekawe. Miejsce, w którym na trochę zatrzymał się czas. A dostać z Tajwanu old schoolową pocztówkę to już naprawdę bardzo ciekawie. Ta przywędrowała do mnie od Nory, która okazała się bardzo miłą i sympatyczną osobą.

Old school to pojęcie odnoszące się do czegoś z poprzedniej epoki, ale takiej, która była jeszcze w miarę niedawno. Trudno napisać mi coś więcej o tej kartce .Jaka jest, każdy widzi. Przedstawia sklep ze starociami z lat 1950-1980. Teraz już nie istnieje jak pisze Nora. Został wyremontowany i przekształcony w Retro-Chick, czyli taki butik z ubraniami w stylu retro.

Zdziwiło mnie też, że w słowniku języka polskiego można znaleźć spolszczenie wspomnianego określenia - oldskul. Strasznie mnie to razi i naprawdę nie rozumiem idei, którą kierowały się odpowiedzialne za to osoby. Język polski charakteryzuje się przecież takim bogactwem słownictwa.



sobota, 8 października 2011

Japonia #19 Piraci z Kanagawy (Gotochi Card)



Dzisiejsza pocztówka od  uroczej Mari to jeden z najciekawszych okazów spośród całej serii Gotoichi Cards. Przedstawia ona Ashinoko Lake, urokliwe kraterowe jezioro w Honshu, na terenie prefektury Kanagawa. Jezioro znane bardzo dobrze turystom, choćby z powodu niesamowitej urody widoków na pobliską Górę Fuji.

Po jeziorze Ashinoko pływa wiele statków, łodzi. Najbardziej znane są jednak cztery okręty ... pirackie. Kto nie słyszał bowiem o piratach z Kanagawy!

Okręty te są replikami prawdziwych statków z różnych epok. Na pocztówce widoczna jest Ms.Victory, wierne odtworzenie słynnego 18-wiecznego brytyjskiego okrętu wojennego. Na zdjęciu na dole, po lewej stronie widać okręt o nazwie The Vasa. Jest on pomalowany na zielono i zdobiony ornamentalnymi rzeźbami w drewnie. W XVII wieku takimi statkami mógł poszczycić się król Szwecji, Gustawa Adolf.
Na zdjęciu po prawej widać okręt noszący miano The Royal, inspirowany na francuskiej flotylli z 17-stego wieku. Czwarty do brydża statek nazywa się The Fronitier i wzorowany jest na jednostkach pływających po rzece Missisipi.

W tytule posta mamy piratów z Kanagawy. Można to określenie uściślić jeszcze trochę - do piratów z Hakone. Jest to niewielka turystyczna miejscowość położona u stóp Góry Fuji. Statki należą do Odakyu company, która zajmuje się turystyką na szeroką skalę. Firma to oferuje nam choćby półgodzinny przejazd nad jeziorem Ashi - kolejką kabinowa (Hakone Tozan Cablecar)



Statki pirackie z Hakone

Ciekawa ta Japonia, oj ciekawa.

piątek, 7 października 2011

Polska #18 Legendy o Zamku w Olsztynie


Kartka od Kasi.
Dostałem ją pod koniec wakacji. Nie jest to oczywiście kartka z Olsztyna, stolicy Warmii i Mazur, lecz z małej wsi w województwie śląskim.

Z małej wsi z bardzo ważnym zamkiem, a właściwie ruinami tegoż. Został on wzniesiony w okolicach 1306 roku a rozbudowany przez Kazimierza Wielkiego w latach 1349-1359. Zadaniem zamku była ochrona zachodnich granic Królestwa Polskiego przed najazdem od strony Śląska i Czech. Oprócz tego pełnił on funkcję więzienia królewskiego.
W imieniu króla władzę na zamku sprawował burgrabia de Olsten, który posiadał pełnomocnictwo wojskowe i sądownicze. Do dziś pozostanie tajemnicą, czy ów burgrabia nabył nazwisko od zamku, czy zamek nazwano na jego cześć.

Na temat zamku w Olsztynie krąży wiele legend.
Mówi się o tym, że połączony jest podziemnym przejściem z klasztorem jasnogórskim. Liczącym kilkanaście kilometrów, utrzymanym w tajemnicy. Podziemia mają zawierać nawet rzeki,  których pływają złote kaczki.

Legenda mówi o zjawie błąkającej się po murach w ciemne noce. Ma być to duch Maćka Borkowica - wojewody poznańskiego, który za udział w konfederacji wielkopolskiej (1348-1352) został najpierw wygnany na 4 lata,a gdy to nie poskutkowało wtrącony do lochu i skazany na śmierć głodową.Codziennie miał otrzymywać tylko dzban wody i ... wiązkę siana. Kara była okrutna. Padają nawet podejrzenia, ze wcale nie chodziło o bunt, ale o romans Borkowica z królową.
Wojewoda poznański o wodzie i sianie wytrzymał podobno 40 dni. Ale jego jęki ustawicznie roznosiły się po całym zamku. I tak zostało do dziś.

Inna legenda mówi o poświęceniu godnym biblijnego Abrahama. W roku 1587 Maksymilian Habsburg próbował zdobyć zamek. Twierdzy, z rozkazu Jana Kazimierza bronił burgrabia Karliński. Oblężenie zamku postępowało powoli. Przypadkiem do austriackiej niewoli dostał się jednak syn burgradii, Kacper Karliński. Wojska Habsburga postanowiły wykorzystać to na swoją korzyść. Zaczęły szturm z potomkiem dowódcy obrony zamku w pierwszej linii. Margrabia obiecał bronić zamku za wszelką cenę, więc sam podpalił lont i sprokurował pierwszy wystrzał armatni dział obrony twierdzy.
Szturm zakończył się klęską Austriaków. Wśród ciał poległych znaleziono również ciało Kacpra. Od tego wydarzenia w wietrzne wieczory koło zamku można usłyszeć płacz dziecka.

Ruiny zamku w Olsztynie posłużyły do nakręcenia bardzo dobrej adaptacji filmowej "Rękopisu znalezionego w Saragossie"




środa, 5 października 2011

Szwecja #1 Potopowo


Dzisiejsza kartka to nagroda z wakacyjnej loterii "szwedzkiej". Szkoda tylko, że multiview.
O Szwedach z mojej ulubionej książki, czyli "Potopu" Henryka Sienkiewicza.  Pieśń śpiewana przez wojska marszałka Lubomirskiego maszerujące z wracającym do kraju królem Janem Kazimierzem do Lubowoli

"Sieczże Szwedów siecz,
Wyostrzywszy miecz
Bijże Szwedów, bij,
Wziąwszy tęgi kij

Walże Szwedów, wal,
Wbijaj ich na pal.
Męczże Szwedów, męcz
I jak możesz dręcz.

Łupże Szwedów, łup
I ze skóry złup
Tnijże Szedów, tnij
To ich będzie mniej

Topże Szwedów, top
Jeśliś dobry chłop.

Zważywszy na ówczesną sytuację polityczną bardzo patriotyczna polska pieśń.