poniedziałek, 14 kwietnia 2014

Anglia #13 O chirurgach




Zamierzałem pisać dzisiaj o niedzielnym Maratonie DOZ. Ale muszę nabrać do tego biegu trochę dystansu, a dzisaj w pracy spotkała mnie przemiła niespodzianka. Paula, mój nowy najlepszy dostawca pocztówek przyniosła mi dzisiaj 10 pocztówek z Berlina. Moment wręczenia odbył się w pokoju lekarskim Oddziału Chirurgii Ogólnej i Naczyniowej w obecności więszkości lekarzy. Pocztówki zobaczył doktor Górski, który dowiedział się kiedyś o pewnym stażyście z Pirogowa, który zbiera pocztówki medyczne. Najlepszy specjalista od USG Dopler naczyń kończyn dolnych pirogowskiego szpitala poprosił więć mnie, żebym poczekał chwilę i po chwili wręczył mi taką medyczną perełkę. Pewnie musiałbym usiąść z wrażenia, ale tak się składa, że siedziałem już, na wygodnej kanapie w towarzystwie dwóch mlodych lekarek.
Mam na blogu specjalną etykietkę katalogową Od lekarzy, ale do tej pory tyczyła się ona pocztówek od moich kolegów i koleżanek z roku, tudzież bliskich roczników (pomijając japońską postcrosserkę, z którą kiedyś prowadziłem wymiany). Teraz mam pierwsza pocztówkę od specjalisty z wieloletnim doświadczeniem. Jak widać kolekcja się rozwija.

6 tygodni pracy na oddziale chirurgii powoli zbliża się ku końcu. Po Świętach Wielkanocnych zacznę bowiem ginekologię i położnictwo. Muszę przyznać, że miałem mieszane uczucia przychodząc na oddział, ale spotkały mnie tutaj same pozytywy. Na chirurgii można oszlifować nieco internistyczne spojrzenie na pacjenta, dopracować do perfekcji umiejętność mierzenia współczynnika kostka/ramię oraz badania tętna na kończynach dolnych, potrenować pisanie zleceń i wiele, wiele innych. Dużym plusem jest fakt, że jest to też oddział chirurgii naczyniowej - na wakacyjnych praktykach poznałem chirurgię ogólną - naczyniową znałem tylko z krótkiego bloku na studiach. A jest to ciekawa działka medycyny, również dla internisty, któremu często trafiają się pacjenci z obajwami niedokrwienia kończyn, tętniakami aorty brzusznej czy zakrzepicą żył powierzchownych bądź głebokich. Także staż z chirurgii będę bardzo miło wspominał i stawiam go bardzo wysoko - na równi niemal ze stażem cząstkowym z chorób wewnętrznych.


piątek, 11 kwietnia 2014

Pakiet startowy Maratonu Dbam o Zdrowie odebrany



Wielki dzień już bardzo blisko.
Dzisiaj zostalem w szpitalu do 14.00 czekając na amputację u jednej z pacjentek, a zaraz po pracy udałem się do Atlas Areny po odbiór pakietu startowego. Poczułem też atmosferę biegowego EXPO.





W skład pakietu startowego wchodzą:
# imienny numer startowy, agrafki
# koszulka techniczna na długi rękaw
# kamizelka odblaskowa z PZU
# gąbka - do zwilżania na trasie w specjalnych basenach z wodą i chłodzenia się w czasie biegu
# bardzo dziwne i niepraktyczne ponczo (to pomarańczowe po prawej stronie)
# dosyć oryginalna tablica od Acardu "Brawo! Biegnij dalej!
# kupon na Pasta Party - makaronowy posiłek w sobotę, w restauracji Meta w Atlas Arenie
# jedno opakowanie Immunoglukanu
# 1 plaster na pęcherze średni Compeed
# 1 ALE Gel Strawberry Banana
# maratońska broszura informacyjna
# worek na ubranie pełniący funkcję reklamówki na pakiet startowy, a w dniu biegu do przechowania rzeczy w depozycie - swoją drogą mój drugi taki worek - identyczny dostałem przed biegiem na 15 kilometrów w czasie Pucharu Maratonu

Zwiedzając skromne EXPO maratońskie do pakietu dołączyłem klika żeli pod prysznic, herbatki ziołowe, kilka ulotek. Można było też zmierzyć sobie ciśnienie tętnicze.



środa, 9 kwietnia 2014

USA #24 Wiosenie z Haaameryki


This is the Carriage Entrance, where major Thomas Snowden most likely greated Georg Washington when he logded here traveling to the Constitutional Convention in May, 1787. Other distinguished guests where Marta Washington and Abigail Adams. Inset: A rare triple blossom dogwood three graces the cariage entrace to the mansion. It was an anniversary gift from Mr. Long to his wife, the last private owners of Montpelier.

Jedna z ostatnich pocztówek, jakie dostałem uczestnicząc w projekcie Postcrossing.com. Ze Stanów Zjednocoznych, od osoby anglojęzycznej - ale, co całkiem typowe przyznającej się do polskich przodków.


poniedziałek, 7 kwietnia 2014

Polska #144 Tydzień maratoński



Maraton już w najbliższą niedzielę. Koronny start sezonyu na królewskim dystansie w niemal rodzinnym mieście. Będzie się działo.

Tak wygląda mój maratoński strój, gromadzony od pażdziernika. Najstarsze są buty, a najmłodsze spodenki i czapeczka- dokupione w poprzednim tygodniu ze względu na coraz lepsze warunki pogodowe. Aczkolwiek w odwodzie pozostają biegowe legginsy i cieplejsza czapka.


W doborze stroju kierowałem się przede wszystkim wygodą, trwałością i ceną, ale są też dwa jego elementy mające dodatkową funkcję. Koszulka z Juwenaliów 2013 z napisem "Nie ma Byka na Medyka" oraz chusta wielofunkcyjna z serii znaki zodiaku: Byk. Elementy te mają działać jako talizmany i motywować do walki z samym sobą, a poza tym personalizują mój strój - większość pozostałych produktów jest decathlonowskiej marki Kalenji, bardzo popularnej wśród łódzkich biegaczy.

A tak wygladały mój ostatni sprawdzian przed dystansem królewskim - 10 kilometów po Parku Julianowskimw ramach peirwszych zawodów Letneigo cyklu Grand Prix Łodzi.



Gdyby ktoś chciał mnie wypatrywac na trasie będę miał numer 304.

niedziela, 6 kwietnia 2014

Polska #143 Park Julianowski wiosną




Łódzkie parki mają wiele uroków. Brakuje tylko ciekawych pocztówek pozwalających na ich odkrywanie. Ale od czego jest produkcja własna. Dzisaj biegłem na 10 kilometrów w ramach pierwszej odsłony Letniego Grand Prix Łodzi. Organziatorzy przygotowali 3,333 kilometrowe kółko, któe każdy z biegaczy musiał pokonać trzy razy. Nie zabrakło góek, podbiegów, ostrych leśnych zakrętów. Właśnie w parku im. Adama Mickiewicza. Pojawiłem sie na miejscu dużo wcześniej, żeby wyrobić sobie zdanie o tym miejscu. I zrobić około 40 zdjęć. Powstał prezentowany właśnie kolaż.





sobota, 5 kwietnia 2014

Łódź - Mural Totalizator Sportowy (i treningi Biegam Bo Lubię)



Dawno żadnego murala nie pokazywałem. A prawda jest taka, że nie doszedłem jeszcze nawet do połowy mojej pocztówkowej kolekcji z nimi w roli głównej. Dzisiaj na sportowo. Rano bowiem wybrałem się na swój pierwszy z treningów "Biegam, Bo Lubię". O tym za chwilę dokładniej, ale spójrzmy na PRL-owską wielkoformatową reklamę "Totalizatora sportowego". Mimo upływu czasu prezentuje się całkiem okazale. Przynajmniej takie jest moje zdanie. Mural doskonale widoczny z okien tramwajów na trasie ŁTR.







Zdjęcia obejrzane, przejdźmy więc do drugiej części.

Biegam Bo Lubię - o tej akcji już dawno słyszałem, ale nie miałem pojęcia, że dzieli mnie od niej... jakieś 100 metrów. Na dzisiejszym treningu pojawiłem się dzięki wielkiej tablicy informacyjnej, umieszcoznej na bramie obiektu AZS. A było naprawdę warto. Zajęcia poprowadziła Małgorzata Pskit, którą oglądałem jeszcze kilka lat temu w telewizji reprezentującą Polskę na arenach międzynarodowych w biegu na 400 metrów przez płotki. Atmosfera była przyjazna, stopień zaawansowania kondycyjnego i wiekowego uczestników bardzo różnorodny. Trening zaczął siię od truchtu, potem wiele ćwiczeń rozciągających w więksozści połączonych z 30-metrowymi przebieżkami, później przebieżki około 100-metrowe i przysiady, pompki, brzuszki, wykroki, a na koniec przebieżki 200-metrowe z powrotem na linię startu po skosie stadionu - po trawie. 60 minut między 9.30 a 10.30 zostało przetrenowe dosyć intensywnie, ale muszę powiedzieć, że nie spociłem się zupełnie. To tylko kolejny plus tych treningów.

Zostalbym stałym bywalcem tej formy aktywności w sobotnie poranki, gdyby nie Parkrun. Parkrun startuje też w soboty, o 9.00. Pokonanie trasy zajmuje mi około 23 minut, ale powrót z Parku Poniatowskiego do Lumumbowa to kolejne 30 minut. Teoretycznie można by jeszcze zdążyć na końcówkę BBL, ale chyba jednak nie o to w tym wszystkim chodzi..





czwartek, 3 kwietnia 2014

Kambodża #2 Siem Reap Province



Piękna pogoda za oknem - pokazuję więc piękną pocztówkę. Z Kambodży ale wypisaną po polsku. Tym razem nie od ekipy z Azji od kuchni, tylko od Aty_, która zrobiła mi swego czasu wielką i bardzo miłą niespodziankę. Z której strony nie patrzeć by na te kartę cudo niepodważalne.

Siem Reap Province to prowincja w północnej Kambodży podzielona na 12 dystryktów. Siem Reap to też nazwa najwiekszego maista tego rejonu, liczącego 190 tysiecy mieszkańców. W pobliżu Siem Reap znajdują się pozostałości dawnej stolicy Imperium Khmerskiego, Angkoru. Nazwa miasta oznacza "Klęskę Syjamu", na cześć zwycięskiej bitwy, którą Khmerzy stoczyli z Tajami (d. Syjamczykami). W zawiązku ze stabilizacją sytuacji politycznej w Kambodży, od końca lat 90. burzliwie rośnie liczba turystów odwiedzających Siem Reap, co powoduje szybki rozwój miasta. Na potrzeby turystów wybudowano międzynarodowe lotnisko oraz liczne hotele.

Poszukałem w internecie innych zdjęć Kambodży.






wtorek, 1 kwietnia 2014

Uroki Łodzi



Prima Aprilis.
W wykonaniu łódzkim:  klik 1
Wielu komentujących nie wpadło na to, że bieg odbył się w sobotę, a artykuł opublikowano dopiero 1 kwietnia. Cóż - taka mentalność internetowych komentatorów. Parkrunerzy przynajmniej mieli dużo zabawy. I pamiątkowe zdjęcia z radarem.



A tu już bardziej wątpliwa kwestia. Wielkie otwarcie szpitala w obrębie CKD Uniwersytetu Medycznego. Otwarcie po 39 latach... 1 kwietnia...   klik 2. Ciężko mi sobie wyobrazić funkcjonowanie tego molocha. Żal też ortopedii z Sonnenberga, która doskonale sobie radziła w spokojnym szpitalu na Stokach... Zobaczymy co czas pokaże.

I sprawa z gatunku Prima Aprilis, która okazała się prawdziwa: klik Jestem w szoku. Przecież to taki typowy 'news' na 1 kwietnia...
Dużo tych trójkropków, wiem.