Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Staż podyplomowy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Staż podyplomowy. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 10 czerwca 2014

Belgia #7 Kurs z wiedzy o HIV i AIDS



Malik jest szczęśliwy. Wkrótce ożeni się. Jednak w przeszłości przeżył wiele rozstań, kiedy ogłaszał swoją seropozytywność.
W dzisiejszych czasach, w miejscu pracy, w środowisku medycznym, w życiu prywatnym wykluczenie oraz dyskryminacja ludzi seropozytywnych pozostaje rzeczywistością.


Od wdrożenia badań w 1985 r. do 31 marca 2014 r. stwierdzono zakażenie HIV u 17.773 osób, odnotowano 3.082 zachorowania na AIDS; 1.256 chorych zmarło. Problem ważny, szczególnie wśród ludzi młodych. Na każdej Wampiriadzie organizowanej w Łodzi odnotowywane są średnio dwa nowe zakażenia wi8rusem HIV.

poniedziałek, 9 czerwca 2014

Belgia #6 Położnictwo



Marie właśnie urodziła. Wszystko dobrze przebiegło. Jednak ludzie z jej otoczenia próbowali ją zniechęcić do posiadania dziecka z powodu jej seropozytywności.  W Belgii transmisja zakażenia z matki na dziecko prawie zniknęła. dzisiejszych czasach, w miejscu pracy, w środowisku medycznym, w życiu prywatnym wykluczenie oraz dyskryminacja ludzi seropozytywnych pozostaje rzeczywistością.

Pocztówka od autorki bloga klik.

Kwintesencja położnictwa. Naprawdę trudno byłoby sobie wyobrazić coś lepiej pasującego do tematu stażu cząstkowego z tej dziedziny medycyny. W położnictwie w ostatnich latach dominuje problematyka rozwiązania ciąży - porodem drogami i siłami natury tudzież operacyjnego, metodą cięcia cesarskiego. Wykonuje się coraz więcej tych ostatnich, bardzo często jedynie "na życzenie" pacjentki. Ze wskazań ... psychologicznych, reumatologicznych.... A warto wiedzieć, że o ile generalna ilośc powikłań w obu przypadkach jest podobna, to powikłania ciężkie, wraż ze zgonem 10 razy częściej zdarzają się w przypadku cięcia cesarskiego.

Odsyłam do fachowego, aczkolwiek przeznaczonego do laików w dziedzinie medycyny artykułu: klik.


czwartek, 15 maja 2014

Japonia #78 Kurs z ratownictwa medycznego


Pocztówka pochodzi z Japonii, dostałem ją natomiast od pewnego duchownego z Torunia, w ramach wsparcia moje kolekcji medycznej. W rezonans magnetyczny wyposażone są nieliczne szpitale, ale przy okazji tej tematyki pozwolę sobie nieco napsiać o zagadnieniach poruszanych na kursie z ratowncitwa medycznego, w ramach lekarskiego stażu podyplomowego.

Ratownictwo medyczne to działanie w stanie nagłego zagrożenia, realizowane w trybie pilnym. Te dwie cechy mają charakter immamentny. W Polsce natomiast przez długi czas ambulanse jeździły do skaleczeń palców i innych banalnych przypadków, które powinny zostać zaopatrzone ambulatoryjnie albo często wręcz domowymi sposobami. Od kiedy dyspozytorzy systemu ratownictwa medycznego zostali przeszkoleni w ocenie faktycznego zagrożenia zgłąsznaych przypadków sytuacja się poprawiła, nie zmienia to jednak faktu, że zespoły ratownictwa medycznego wyruszają do setek alkoholików na przysłowiowym kacu, których rodziny zaczynają panikować i informują przez telefon o zagrożeniu życia. Banalnych 'zagrożeń' będących powodem wzywania ambulansu nadal nie brakuje. Są tylko maskowane kłamstwami w czasie rozmowy telefonicznej. Może warto byłoby wziąć przykłąd z Norwegii - najbogatszego kraju Europy. Tam cała służba zdrowai jest darmowa oprócz dwóch kwestii - tabletek i wyjazdów pogotowia do stanów nie spełniających kryteriów pliności i zagrożenia życia. Dzięki temu norwescy pacjenci niemają dwóch szafek wypełnionych lekami, jakby miała zbliżąć się II wojna światowa tak jak to czynią Polacy. Dzięki temu też  ambulanse w Norwegii nie są wzywane bez potrzeby, a wszystkie mniej nagłe stany zaopatrywane są w trybie ambulatoryjnym.

Ratownictwo medyczne to też pierwsza pomoc na miejscu zdarzenie. Jednym z jej ważnych elemntów jest bezpieczeństwo ratowników. Z uwag praktycznych warto zapamiętać, że podchodząc do nieprzytomnego przeciętnego Europejczyka lepiej nie nachylać policzka nad jego ustami, żeby sprawdzić oddech. Może to sie dla nas źle skończyć - przebudzony przeciętny Europejczyk może wymeirzyć nam cios, albo uroczyć nas degustacją tresci zalegajacej w jego żołądku. Dlatego w takich sytuacjach warto podchodzić do nieprzytomnnego od tyłu jego głowy, a oddech sprawdzać na skórze własnej dłoni, która to skóra ma czułość podobną do skóry policzka.


sobota, 26 kwietnia 2014

Finlandia #18 Podsumowanie stażu z ortopedii



Na blogu staram się pisać na bieżąco o każdym ze staży cząstkowych wchodzących w zakres lekarskiego stażu podyplomowego. Jednak chirurgia urazowa, czyli ortopedia wypadła mi w takim okresie, w którym nie miałem zupełnie czasu i ochoty na pisanie bloga. Było to czas zaraz po LEKu, a także przed i po rozdaniu dyplomów i balu absolwentów. A sam staż cząstkowy, który odrabiałem w szpitalu im. Sonnenberga trwał zaledwie dwa tygodnie.

Trudno też było znaleźć kolejną pocztówkę odpowiadającą ortopedycznej tematyce. W przeszlości bywało łatwiej: klik1klik 2. Jednak i tym razem podjąłem wyzwanie i pokazuję wam kartkę otrzymaną w pakiecie 9 pocztówek medycznych od pewnej Finki.
Na pocztówce widzimy dwóch panów ścigajacych się na wózkach inwalidzkich. Jednak z linków z odwrotu kartki klikklik 2, oraz z tekstu w jezyku angielskim, który w tym kontekście przełumaczyłbym jako: "Czy chciałbyś takie samo stanowisko pracy?" (w Satakunta University of Applied Sicence) wynika, że związki z medycyną ta poczówka ma jeszcze mniejsze niż myslałem. Ale z braku laku... Wózki inwalidzkie - są. Kojarzą się z rehabilitacją czy usprawnaianiem motoryki w jakiejkolwiek psotaci. Oddziały rehabilitacji są zwykle blisko oddziałów ortopedii itp. itd.

Przechodząc do rzeczy.
W czasie stażu z ortopedii miałem do zrealizowania dwa proste cele. Chciałem obejrzeć kilka operacji ortopedycznych - bowiem na tego rodzaju zabiegi w czasie studiów, praktyk wakacyjnych nigdy nie dane było mi napotkać. Chciałem również zapoznać się z pracą ortopedy w przychodni, a także poznać metodologię postępowania w stanach ostrych, żeby ewentualnie umieć zająć się takim 'ortopedycznym' pacjentem w gabinecie Podstawowej Opieki Zdrowotnej. Myślę, że oba cele udało mi się zrealizować, aczkolwiek ten drugi wymaga jeszcze trochę pracy własnej, a także uaktualniania i systematycznego pogłębiania wiedzy.

Na ortopedii miałem też okazję poznać bliżej koleżankę ze studiów, którą wcześniej kojarzyłem z imienia i nazwiska, z działalności w IFMSA oraz faktu bycia absolwentką I LO w Łodzi ale nigdy nie miałem okazji bliżej porozmawiać. I to jaką koleżankę - nadal jestem pod ogromnym wrażeniem jej niezliczonych uroków. W dodatku razem z koleżanką mamy element wspólny z dzisiejszą pocztówką - oboje wystartujemy w LCJ Run: klik, czyli nocnym biegu po płycie lotniska. Przypadek?

poniedziałek, 14 kwietnia 2014

Anglia #13 O chirurgach




Zamierzałem pisać dzisiaj o niedzielnym Maratonie DOZ. Ale muszę nabrać do tego biegu trochę dystansu, a dzisaj w pracy spotkała mnie przemiła niespodzianka. Paula, mój nowy najlepszy dostawca pocztówek przyniosła mi dzisiaj 10 pocztówek z Berlina. Moment wręczenia odbył się w pokoju lekarskim Oddziału Chirurgii Ogólnej i Naczyniowej w obecności więszkości lekarzy. Pocztówki zobaczył doktor Górski, który dowiedział się kiedyś o pewnym stażyście z Pirogowa, który zbiera pocztówki medyczne. Najlepszy specjalista od USG Dopler naczyń kończyn dolnych pirogowskiego szpitala poprosił więć mnie, żebym poczekał chwilę i po chwili wręczył mi taką medyczną perełkę. Pewnie musiałbym usiąść z wrażenia, ale tak się składa, że siedziałem już, na wygodnej kanapie w towarzystwie dwóch mlodych lekarek.
Mam na blogu specjalną etykietkę katalogową Od lekarzy, ale do tej pory tyczyła się ona pocztówek od moich kolegów i koleżanek z roku, tudzież bliskich roczników (pomijając japońską postcrosserkę, z którą kiedyś prowadziłem wymiany). Teraz mam pierwsza pocztówkę od specjalisty z wieloletnim doświadczeniem. Jak widać kolekcja się rozwija.

6 tygodni pracy na oddziale chirurgii powoli zbliża się ku końcu. Po Świętach Wielkanocnych zacznę bowiem ginekologię i położnictwo. Muszę przyznać, że miałem mieszane uczucia przychodząc na oddział, ale spotkały mnie tutaj same pozytywy. Na chirurgii można oszlifować nieco internistyczne spojrzenie na pacjenta, dopracować do perfekcji umiejętność mierzenia współczynnika kostka/ramię oraz badania tętna na kończynach dolnych, potrenować pisanie zleceń i wiele, wiele innych. Dużym plusem jest fakt, że jest to też oddział chirurgii naczyniowej - na wakacyjnych praktykach poznałem chirurgię ogólną - naczyniową znałem tylko z krótkiego bloku na studiach. A jest to ciekawa działka medycyny, również dla internisty, któremu często trafiają się pacjenci z obajwami niedokrwienia kończyn, tętniakami aorty brzusznej czy zakrzepicą żył powierzchownych bądź głebokich. Także staż z chirurgii będę bardzo miło wspominał i stawiam go bardzo wysoko - na równi niemal ze stażem cząstkowym z chorób wewnętrznych.


poniedziałek, 17 marca 2014

Belgia #5 Staż na odcinku żeńskim oddziału chirurgii ogólnej i naczyniowej





Pocztówki dostałem od przemiłej autorki bloga.
Tekst przetłumaczyła dla mnie specjalnie Eliza, która w maju zdaje egzamin lekarski we Francji.

Valerie ulżyło. Operacja powiodła się. Jednak na wielu oddziałach odmówiono jej przeprowadzenia interwencji z powodu seropozytywności.

Prawo przeciw dyksryminacji jest także dla osób seropozytywnych. Jeśli byliście ofiarą dyskryminacji, skontaktujcie się z "Centrum dla równości szans" pod nr tel. 0800/12.800.


Pocztówka porusza problematykę osób zakażonych wirusem HIV i obaw pracowników służby zdrowia odnośnie kontaktu z nimi. Ze swojej strony muszę dodać, że nie jest to kwestia tak czarno-biała. Lekarze zarażają się od swoich pacjentów Rhinovirusami, Rotavirusami czy innymi drobnoustrojami. Dlatego kontakt z pacjentem seropozytwnym powoduje całkiem uzasadnione obawy, szczególnie chirurga, w momencie gdy ma się podjąć operacji takiej pacjentki. Na oddziale na któyrm obecnie pracuję jest pacjentka zakażona HBV. Informację o tym fakcie ma napisano czerwonym długopisem na okładce historii choroby, a także na karcie gorączkowej. A jak wiadomo każdy pracownik służby zdoriwa musi być obowiązkowo zaszczepiony przeciwko WZW B.. Przezorny zawsze ubezpieczony..

Wybrałem tę pocztówkę na dziś nie ze względu chęci dyskusji o chorobach zakaźnych lecz z powodu tego, że przedstawia uśmiechniętą pacjentkę. I to po operacji. A takich mam obecnie pod swoją opieką 15! Jeszcze zanim zacząłem staż z chirurgii zastanawiałem się, czy jego części nie zmienić na choroby wewnętrzne. Naoglądałem się już w swoim życiu różnych operacji, doszedłem też do wniosku, że jeśli kiedyś najdzie mnie na oglądanie kolejnych ochota zawsze mogę skorzystać z medycznego odpowiednika youtube. Dlatego też perspektywa 6 tygodni na chirurgii nie wydawała się kusząca.

Jednak rzeczywistość okazała się o wiele atrakcyjniejsza. Trafiłem na odcinek żeński, na którym atmosfera jest naprawdę fenomelna. Jego kierownik, doktor Adam Mikołajczyk okazał się przesypatycznym facetem, a także doskonale odnajdującym się w roli opiekuna stażu lekarzem.  Ja jako stażysta przydzielony do jego ekipy mam dużą swobodę. Do moich stałych obowiązków należy tylko opisywanie nowo przyjętych pacjentek na odcinek żeński oraz pisanie raz na jakis czas obserwacji.. Mam więc dużo czasu na kontakt z moimi pacjentkami.
Pracując na internie byłem w sytuacji, w któej lekarz do którego byłem przydzielony opiekował się maksymalnie 9 pacjentami, a zwykle 4-6 -ma. Tutaj 15 to liczba minimalna - taka jest właśnie w tym momencie. Gdy jeszcze uwzględnimy sporą rotację poszczególnych chorych łatwo można się domyslić, że nie jest łatwo zapoznać się szczegółowo z każdym przypadkiem.
Dodatkowo pacjentki na chirurgii często cierpią na deficyt kontaktu z lekarzem - obchody wydają im się zbyt ktrótkie. Na przykład dzisiaj - pani leżąca od 5 miesięcy na oddziale bardzo ucieszyła się, że postanowiłem ją gruntownie zbadać.. Na internie chore są do tego raczej przyzwyczajone.

Dopiero tydzień przygody ze stażem na chirurgii za mną - ale kolejne 5 zapowiada się bardzo, jak to mówi mój kolega fruktorodnie. Myślę, że mogę tu nauczyć się więcej interny niż na bardzo zapchanym obecnie stażystami i rezydentami Oddziale Wewnętrznym B. A cotygodiowy dyżur na Chorobach Wewnetrznych stanowi również bardzo duże wyzwanie i daje na internę zupełnie inne spojrzenie. Ale wymusza zwiększenie obrotó procesów myślowych jak i efektywności badania.


piątek, 14 lutego 2014

Finlandia #17 Walentynki




14 luty 2014 - Walentynki, w które zakończyłem mój staż (przynajmniej w jego podstawowym wymiarze) z chorób wewnętrznych. Wszystko z dozą pewnego zamętu, ponieważ Lekarski Egzamin Końcowy zbliża się wielkimi krokami i "nie waidomo, w co ręce włożyć".

Nie zabrakło dziś słodkości. Te, które możecie oglądać na poniższym zdjęciu przyniosła rodzina pacjenta z sali intensywnego nadzoru. W pokoju lekarskim pojawiły się też czekoladki "Merci" i kilka zwykłych czekolad. Hitem był jednak prezent-niespodzianka, jaki dostała jedna z pielęgniarek. Kurier przyniósł wielkie pudło pączków, z naklejonym u góry serduszkiem, nazwiskiem owej kobiety, nazwą szpitala i oddziału. A na wierzchu bukiet czerwonych tulipanów. Od tajemniczego wielbiciela.


W mojej kolekcji nie mogło zabraknąć pocztówki odpowiadającej dzisiejszemu dniu. Przy okazji związana jest z medycyną, więc po prostu pełnia szczęścia. Rakieta, którą podróżuje dwójka postaci z obrazka - trzeba przyznać wyjątkowa.


sobota, 4 stycznia 2014

Finlandia #16 Zgubne skutki palenia tytoniu



Staż na internie to poważna sprawa.  Precyzyjne badanie pacjentów, umiejętność wyodrębniania najważniejszych rzeczy, rozmowy z rodzinami nieraz bardzo trudne, załatwianie dla chorych mnóstwa badań, przeniesień, przewozów, pisanie zleceń. To też reagowanie na sytuacje nietypowe.

Od pierwszego dnia mojego pobytu na oddziale interny jest pewien pacjent. Alkoholik, z cechami upośledzenia umysłowego, przewodniony, z zastojem nad polami płucnymi, niescaleniem mięśnia lewej komory serca. Uzależniony od nikotyny - czemu dzisiaj bliżej się przyjrzymy.Otóż pan S. jak nietrudny się domyślić jest nałogowym palaczem. Popala w toalecie, na korytarzu, nawet w sali. Doszło do incydentu w którym niedopałek wrzucony do kosza na śmieci w toalecie wywołał mały pożar. Praktycznie bez jakichkolwiek strat i ugaszony na czas ale zapach spalenizny unosił się przez parę minut na korytarzach szpitalnych. Ordynator był wściekły. Pan S. 'przysiągł na Boga", że już więcej palić nie będzie. Jak łatwo się domyślić przysięgi nie dotrzymał. Były incydenty z przechwytywaniem przez pielęgniarki ukradkowo donoszonych przez życzliwych  pacjentowi papierosów. 1 stycznia, w Nowy Rok miał miejsce natomiast przedziwny wypadek. Pan S. palił 'fajkę' na swojej sali, przy uchylony oknie Miał w tym samym momecnie... wąsy tlenowe podłączone do nosa. W efekcie nastąpił wybuch. Na szczęście niezbyt duży. Pan S. stracił wąsy - własne wąsy, poparzył sobie też dużą część prawego policzka. Ucierpiała nieco podłoga.
Za karę zabrano mu z sali butlę z tlenem.

Jak widać palenie tytoniu może być śmiertelnie groźne.

poniedziałek, 16 grudnia 2013

Polska #128 15 przystanków tramwajem numer 15






Pocztówka z Krakowa, podpisy z Wrocławia i Gdańska, ale będzie oczywiście o Łodzi.

15 przystanków tramwajem numer 15 łódzkiego MPK to odcinek jaki będę pokonywał od dziś co tydzień od poniedziałku do piątku, a także prawdopodobnie w niedziele. Zaczął się bowiem mój czwarty już staż cząstkowy po anestezjologii i intensywnej terapii, pediatrii oraz neonatologii. Tym czwartym stażem sa choroby wewnętrzne - interna. Trwają aż 10 tygodni, a praca na oddziale jest naprawdę ciężka, odpowiedzialna i satysfakcjonująca. Już od pierwszego dnia, a wszystkie dotychczasowe moje staże pierwszego dnia wypadały dużo bardziej blado niż w dniach kolejnych.

Pora wziąć się do roboty, bo pacjenci którymi opiekuje się razem z doktor Boroń nie należą do łatwych. Na internie będę aż do Lekarskiego Egzaminu Końcowego więc tym bardziej muszę zmobilizować się do systematycznej nauki.


wtorek, 22 października 2013

USA #22 Texas Medical Center vs Szpital Kopernika w Łodzi



Jakie fajne znaczki na odwrocie



Pora zacząć nowy staż cząstkowy. Tym razem pediatria. W największym szpitalu w Łodzi. Co prawda trochę mniejszym niż widoczne na pocztówce Texas Medical Center, ale jednak dosyć pokaźnym. Poza tym położonym nad największym w Łodzi rondem.

Co mnie czeka na oddziale Interny dziecięcej i Alergologii tego jeszcze nie wiem. Pierwszy dzień był stricte organizacyjny. A w środę wolne. Nie jestem zbyt zmartwiony z tego powodu. Na oddziale obecnie jest strasznie dużo infekcji, nawet wśród lekarek. A jestem w okresie ostatnich przygotowań do dużej niedzielnej imprezy biegowej, jaką niewątpliwie będzie IV Półmaraton Szakala w Lesie Łagiewnickim.


czwartek, 10 października 2013

Indonezja #4 Wypadki i przypadki


Wypadek 1
Sala operacyjna. Zabieg usunięcia żylaków. Przy stole dwóch chirurgów naczyniowych: jeden bardzo wysoki, drugi dosyć ułomnego wzrostu. Nagle ten dwumetrowy ląduje na podłodze. Pada hasło: Chirurg zemdlał, proszę zawołać anestezjologów. Jako że było to blisko ich pokoju wpada cała ekipa. Bez masek na twarze, czepków. Okazuje się, że chirurg nie zemdlał. Miał od jakiegoś czasu problemy z kręgosłupem i 'sparaliżowało" go na kilkanaście sekund od pasa w dół. Leży w bezpiecznej odległości od stołu, na plecach, z podkulonymi pod klatkę piersiową kolanami. Pacjentka już śpi choć to miała być miejscówka - pielęgniarka anestezjologiczna szybko zareagowała i podała etomidat. Zaczynają się  żarty anestezjologów z nieszczęsnego operatora. On sam nie chce dać sobie założyć cewnika dożylnego i podać ketonalu. Przydałby mu się Tacor?
Według tej indonezyjskiej pocztówki zapewne tak. Dostałem ją od lekarki-postcrosserki z tego państwa. Tacor to już u nich wycofany lek. Nie udało nam się wspólnie ustalić jaką substancję czynną zawierał. A;e zapewne jakiś cudowny, choćby działał na zasadzie placebo.

Przypadek 1
Pacjent po przeszczepie nerki od żony, który to przeszczep odbył się pod koniec września. Szaro-żółto-zielony. Przyjeżdża na blok operacyjny z ciśnieniem 250/150 mmHg. Ciśnienie nie reaguje prawie na żadne leki. propofol, etomidat leją się jak woda, a ciśnienie nawet nie drgnie. W końcu zapada decyzja. Nitrogliceryna. Nie taka jak w zaleceniach z pompy. 5 cm3 podanych bezpośrednio do kroplówki. Powolny wlew nic nie daje. Ciśnienie obniża się dopiero gdy sól fizjologiczna z nitrogliceryną leci ciurkiem Zabieg nie jest skomplikowany. Wokół przeszczepionej nerki wytworzył sie krwiak, chirurdzy radza sobie ze wszystkim w 40 minut. Ale z punktu widzeni8a anestezjologów dzieją się dantejskie sceny.
Pacjent po rozintubowaniu prezentuje całkiem dobre ciśnienie : 160/110 mm Hg. Gdy przejeżdża widną 2 piętra wyżej i trafia na salę pooperacyjną ciśnienie wynosi już 210/150 mm Hg. Jeśli opiekujący się nim po przeszczepie nefrolodzy szybko nie unormują ciśnienia tętniczego nerka od żony się zmarnuje.W bardzo krótkim czasie.

Przypadek 2
Adenocarcinoma prostatae. Chirurdzy wymyślili sobie laparoskopię. Czyli zamiast niecałych dwóch godzin jakieś 7-8. Trenować przecież na czymś trzeba. Wynikły lecz pewne komplikacje. Otóż aparat Julian klik pokazywał krańcowe wyczerpanie baterii. I nie chciał się ładować. A tu peszek. Taaaaki długi zabieg. Anestezjolog w pośpiechu musiał przyprowadzić kolejny aparat anestezjologiczny z sali obok, która na szczęście już się 'zwolniła'. Ale kable do powietrza nie pasują... A ciężka metalowa połówka drzwiczek od szafki z lekami spada anestezjologowi na mały palec u stopy.
Sytuację udaje się na szczęście zażegnać. Zabieg trwa, Julian nadal pracuje aż się rozładuje. Przychodzi ten moment. Lampka pika na czerwono, wyje. Anestezjolog zamarł i szykuje się do przełączania na inną wersję Juliana. Jednak los jest łaskawy. Julian automatycznie włącza ładowanie i może działać dalej.


piątek, 4 października 2013

Anglia #10 Staż cząstkowy z anestezjologi




Ahoj.
W poniedziałek zapowiadałem wielki powrót do regularnego pisania, a kolejny post pojawia się dopiero dziś... Ale co zrobić, skoro internet w akademiku woła o pomstę do nieba. Mam nadzieję że niedługo sytuacja sie ustabilizuje.

Mój staż podyplomowy zacząłem od anestezjologi i intensywnej terapii. Może dosyć nietypowo, ale myślę, że całkiem ciekawie. Anestezjologia to znakomita okazja do nabycia bardzo przydatnej umiejętności dla każdego lekarza - intubacji dotchawiczej. Poza tym warto przyswoić sobie leki, parametry monitorowania stanu pacjenta, postępowanie w stanach zagrożenia życia na bloku operacyjnym. Przy okazji mogę obserwować zabiegi z zakresu chirurgii naczyniowej i urologii, których na studiach było niezwykle mało.

Pocztówka od niezastąpionej Śpiącej, która potrafi znajdować prawdziwe medyczne perełki w internecie.


czwartek, 6 czerwca 2013

Belgia #4 Practice makes perfect


Dziś zagłębiałem sie w formalności związane z ukończeniem studiów, kwalifikacją na staż podyplomowy i zgłoszeniem do OIL (Okręgowej Izby Lekarskiej) w celu uzyskania ograniczonego prawa do wykonywania zawodu lekarza. Sporo różnych dokumentów, zdjęć i zaświadczeń trzeba dostarczyć, ale chyba nie będzie z niczym problemu. Tym bardziej, że pierwsza, podstawowa rekrutacja na staż kończy się dopiero wraz z końcem sierpnia. Czasu mnóstwo.

Więc i na refleksje przyszła pora. Ostatnio mój o rok starszy kolega, który studiował medycynę we Wrocławiu, a teraz kończy staż napisał, że 'zawód lekarza to jednak nie przelewki, szczególnie w Polsce". Myślę, że ma zdecydowanie rację. Zawód lekarza to zawód bardzo ciekawy, wymagający ciągłego dokształcania się, nieustannego analizowania i diagnozowania pacjentów, którzy tylko z pozoru są do siebie podobni. Wiążący się więc z dużą odpowiedzialnością za ludzkie życie. Moralną, etyczną, ale też zawodową, prawną i karną. Błędy zdarzają się każdemu, ale nie ma miejsca na niedouczenie wynikające z lenistwa.

Tę ze wszechmiar unikalną i zapadająca w pamięć pocztówkę dostałem od Kasi, również autorki bloga klik. Przywędrowała do mnie w kopercie, razem z min.  równie niezapomnianą kartką reklamową. Myślę, że belgijskie "Insulinenshocktherapie' dobrze ilustruje medyczne 'nie-przelewki'.