Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Od Kasi. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Od Kasi. Pokaż wszystkie posty

piątek, 18 maja 2012

Polska #55 Urodzinowe cudo

(Troszkę dziwnie wygląda na skanie)

1. Kartka urodzinowa
2. Z bykiem
3. Od cudnej dziewczyny
4. Zapisana drobnym maczkiem.
5. Spersonalizowana, nadawczyni poruszyła osobiste tematy
6. Śmieszna grafika
7. = Prawdziwa ozdoba mojego małego zbioru kartek urodzinowych.

Tylko pomysł raczej jednorazowy - druga kartka z byczkiem to już nie będzie to samo. Ciekawe, co Kasia wymyśli za rok. Mam nadzieję, że o mnie nie zapomni. W jej inwencję twórczą nigdy nie wątpiłem. Swoją drogą ciekawe,czy po raz kolejny zasugeruje się moim pomysłem na jej urodziny, które co roku są 6 tygodni wcześniej.

A czemu ta kartka dostała etykietkę Polska, a nie tak jak niektóre, została zakwalifikowana jako 'bezpaństwowa"? Bo byk jest polski.)))   (Staram się nie używać emotikonów, ale tu nie mogłem się powstrzymać)





poniedziałek, 9 stycznia 2012

Polska #32 Głownianka


Głownianka to mieszkanka Głowna. Warto zapamiętać - może się przydać do krzyżówki. Przedstawiona pocztówka miała mnie w skrócony sposób oprowadzić po tym naprawdę ciekawym mieście. I tak dowiedziałem się, że widoczna tu promenada nad Zalewem Mrożyczka jest miejscem dobrej, głośnej zabawy miejscowej młodzieży a całe Głowno ma charakter wypoczynkowy.

Trzeba by tutaj jeszcze coś powiedzieć o Głowniance, skoro taki tytuł nosi ten post.
      Gadatliwa - bardzo, potrafi nadawać jak katarynka
         Ładna
            Obdarzona umiejętnością wypisywania pocztówek drobnym maczkiem
              Wyrozumiała
                  Nieustępliwa
                     Inteligentna
                       Ambitna
                          N
                            Kobieca
                               Atrakcyjna

Nad drugim N jeszcze muszę się zastanowić - chwilowo brakuje weny. Ciekawe czy Gwiazda się kiedyś dowie o tym swoim opisie. Nie zagląda na bloga, więc raczej nie. Ale jak kiedyś zobaczę to pewnie się ucieszy. W najgorszym wypadku oberwie mi się po głowie.


środa, 7 grudnia 2011

Włochy #5 Wenecja


Muszę przyznać, że ta kartka na początku niebyt przypadła mi do gustu. Ale dostałem ją od Kasi, więc i tak nie mogłem wybrzydzać. Z czasem nawet co do samego zdjęcia się przekonałem - jest po prostu unikalne.

Pierwsze banki powstały w Wenecji. Nazwa pochodziła od ławki, na której dokonywane były transakcje. Na drogach było wówczas bardzo  niebezpiecznie i forma weksli lub tego typu poświadczeń wydawała się zdecydowanie bezpieczniejsza. Włosi byli jednak zbyt żywiołowym i spontanicznym narodem, aby zostać w przyszłości potentatami w dziedzinie bankowości. Wybrali zabawę, makarony i pizze.
Co innego Szwajcarzy...

Ciekawe czy Kasia wie, że Wenecja to również nazwa jednej z najważniejszych dzielnic Kutna. Jest bowiem taka rzeka jak Ochnia. I kiedyś Kutno położone było tylko po jednej jej stronie. Z czasem (w latach 30.) mieszkańcy zaczęli budować mosty jak również swoje domostwa na 'nowo włączonych' terenach. Problemy sprawiała jednak Ochnia, której nie wyregulowane koryto powodowało częste podtapiania Nowego Kutna - Wenecji. Tak bowiem powstała nazwa nowej dzielnicy. Teraz nie ma już żadnych problemów z utrzymaniem rzeki  w ryzach. Nawet w czasie ogólnopolskich powodzi.

Na kutnowskiej Wenecji rośnie dużo kasztanowców. A jakieś tam Włochy - przereklamowane. Nie mówiąc już o tym, ze są jednymi z najbardziej zadłużonych krajów w strefie euro - bilion 200 miliardów euro jak podaje Forbes. O ile bankructwo Grecji byłoby do zaakceptowania, to radosne życie Włochów ponad stan determinuje teraz sytuację całej Unii Europejskiej. I to przez nich rząd Tuska sięga po tak skrajne oszczędności.



niedziela, 13 listopada 2011

Włochy #4 Forum Romanum vel Kartka z pazurkami


To jedna z tych kartek, które pamięta się z powodu tekstu na odwrocie. Tekstu bardzo przemyślanego, ironicznego i emocjonalnego. Ale to nie miejsce by o tym pisać. Więc tylko pokazuje pocztówkę, bo musi koniecznie znaleźć się na moim blogu.

Forum Romanum było w starożytności placem położonym u stóp Kapitolu i Palatynu, otoczonym monumentalnymi bazylikami i świątyniami, który stanowił ośrodek życia miasta. Jak to w świcie bywa w którymś momencie skończyła się era świetności tej budowli. Budowano kolejne fora - Fora Imperiori (Forum Cezara, Forum Wespazjana, Forum Augusta, Forum Trajana) które stopniowo przejmowały funkcję Forum Romanum - były mniej monumentalne, bardziej nowoczesne, okazalsze.
Forum Romanum miało też elementy tragiczne w swojej historii. W 283 wybuch pożaru zniszczył większość świątyń i bazylik otaczających plac, w 410 Wizygoci splądrowali cały Rzym nie oszczędzając również i tego miejsca. Forum straciło na wartości, było plądrowane przez okolicznych mieszkańców w celu pozyskania budulca. W wyniku trzęsienia ziemi w 851 roku na ruinach tego niegdyś tak potężnego rynku zaczęto wypasać bydło.

Dopiero około 1700 roku wzrosło zainteresowanie przetrwałymi ruinami Forum. Chodziło o odkrycia archeologiczne, które zapoczątkowały daleko posunięte prace wykopaliskowe. Teren został objęty ochroną, później zaczęto go również wykorzystywać turystycznie.

Święty Piotr był więźniem Carcer Mamertinus, położonego w obrębie Forum Romanum. Według legendy dokonał w tym czasie cudu, każąc wodzie wypłynąć ze skały. Następnie ochrzcił nią swoich strażników. Jak to więc jest z tymi skałami - coś z nich kiedyś będzie jak się nad nimi popracuje?

Trzeba wspomnieć, że na pocztówce widzimy jońskie kolumny Świątyni Saturna. To jeden z 3 porządków architektonicznych, który każdy powinien znać z czasów gimnazjum bądź podstawówki. Styl joński nie był ani najbardziej skromny, ani najbardziej bogaty w zdobienia - plasował się po środku. Wyróżniały go lekkie, smukłe proporcje oraz głowica zbudowana z ozdobnej woluty.




piątek, 7 października 2011

Polska #18 Legendy o Zamku w Olsztynie


Kartka od Kasi.
Dostałem ją pod koniec wakacji. Nie jest to oczywiście kartka z Olsztyna, stolicy Warmii i Mazur, lecz z małej wsi w województwie śląskim.

Z małej wsi z bardzo ważnym zamkiem, a właściwie ruinami tegoż. Został on wzniesiony w okolicach 1306 roku a rozbudowany przez Kazimierza Wielkiego w latach 1349-1359. Zadaniem zamku była ochrona zachodnich granic Królestwa Polskiego przed najazdem od strony Śląska i Czech. Oprócz tego pełnił on funkcję więzienia królewskiego.
W imieniu króla władzę na zamku sprawował burgrabia de Olsten, który posiadał pełnomocnictwo wojskowe i sądownicze. Do dziś pozostanie tajemnicą, czy ów burgrabia nabył nazwisko od zamku, czy zamek nazwano na jego cześć.

Na temat zamku w Olsztynie krąży wiele legend.
Mówi się o tym, że połączony jest podziemnym przejściem z klasztorem jasnogórskim. Liczącym kilkanaście kilometrów, utrzymanym w tajemnicy. Podziemia mają zawierać nawet rzeki,  których pływają złote kaczki.

Legenda mówi o zjawie błąkającej się po murach w ciemne noce. Ma być to duch Maćka Borkowica - wojewody poznańskiego, który za udział w konfederacji wielkopolskiej (1348-1352) został najpierw wygnany na 4 lata,a gdy to nie poskutkowało wtrącony do lochu i skazany na śmierć głodową.Codziennie miał otrzymywać tylko dzban wody i ... wiązkę siana. Kara była okrutna. Padają nawet podejrzenia, ze wcale nie chodziło o bunt, ale o romans Borkowica z królową.
Wojewoda poznański o wodzie i sianie wytrzymał podobno 40 dni. Ale jego jęki ustawicznie roznosiły się po całym zamku. I tak zostało do dziś.

Inna legenda mówi o poświęceniu godnym biblijnego Abrahama. W roku 1587 Maksymilian Habsburg próbował zdobyć zamek. Twierdzy, z rozkazu Jana Kazimierza bronił burgrabia Karliński. Oblężenie zamku postępowało powoli. Przypadkiem do austriackiej niewoli dostał się jednak syn burgradii, Kacper Karliński. Wojska Habsburga postanowiły wykorzystać to na swoją korzyść. Zaczęły szturm z potomkiem dowódcy obrony zamku w pierwszej linii. Margrabia obiecał bronić zamku za wszelką cenę, więc sam podpalił lont i sprokurował pierwszy wystrzał armatni dział obrony twierdzy.
Szturm zakończył się klęską Austriaków. Wśród ciał poległych znaleziono również ciało Kacpra. Od tego wydarzenia w wietrzne wieczory koło zamku można usłyszeć płacz dziecka.

Ruiny zamku w Olsztynie posłużyły do nakręcenia bardzo dobrej adaptacji filmowej "Rękopisu znalezionego w Saragossie"




czwartek, 29 września 2011

Włochy #3 Schody Hiszpańskie



To moja ulubiona włoska kartka, a może nawet spośród całej kolekcji. Przedstawia słynne Schody Hiszpańskie i plac takiejż nazwy - Piazza di Spagna. Gdy dowiedziałem się, że moja ulubiona Kasia jedzie do Włoch poprosiłem ją o zdjęcie na Schodach Hiszpańskich. Terminarz wycieczki był jednak napięty i na pozowanie na tle tego słynnego miejsca nie starczyło czasu. Ślicznotka się jednak postarała i ta oto pocztówka dziś pojawia się na blogu.

Na zdjęciu widoczne są wszystkie atrakje Placu Hiszpańskiego. Słynne schody mające 138 stopni - najdłuższe i najszersze w Europie. Zostały ukończone w 1726 roku a architektami byli Francesco de Sanctis i Alessandro Specchi. Projekt został sfinansowany przez rząd francuski, a nazwa pochodzi od ... pobliskiej ambasady hiszpańskiej.
Przesąd głosi, że na schodach nie wolno jeść.

Nad schodami góruje XVI-wieczny kościół Świętej Trójcy. To właśnie on odpowiedzialny jest w okresie Bożego Narodzenia za ustawianie szopki na tarasie schodów. Tarasy są również miejscem pokazów mody i jak pisze Kasia wystawy azalii. Na pocztówce ładnie widać bogatą, kwiatową dekorację tego miejsca.

U podnóży Schodów Hiszpańskich położona jest Fontanna della Barcaccia - Łódeczka. Zaprojektował ją Pietro Bernini, ojciec słynnego Giovanni Lorenzo Berniniego - nadzorcy budowy Placu Św. Piotra, rzeźbiarza, architekta, malarza - jednej z najwybitniejszych postaci baroku. Jest ona pamiątką po powodzi, która miała miejsce na Boże Narodzenie w 1598 roku, gdy wylały wody Tybru. Wyrzuciły one w tym miejscu łódkę.
Fontanna Barcaccia zasilana jest naturalnie. Wody spływają do niej akweduktem. Tym samym, który zasila fontannę Di Trevi.

Kasia napisała, że Plac Hiszpański jest naprawdę fajny - poważny niczym kościół z XVI wieku, wystawny i delikatny jak kwiat z wystawy, spokojny, kojący jak woda i wszechstronny jak ulice odchodzące od niego we wszystkich kierunkach. Ja myślę, że ma jeszcze kilka innych cech. Jest harmonijny - mimo tłumów turystów i upływającego czasu zachowuje swój niezwykły charakter. Zbudowany w dobrym guście, z bogactwem ale bez przesadnego przepychu. Tętniący życiem - ludźmi, kwiatami, wypływają z fontanny wodą. Wreszcie jest wyjątkowy. Nie ma w świecie drugiego takiego miejsca.
I mi zawsze będzie kojarzył się z Kasią.



wtorek, 23 sierpnia 2011

Włochy #2 Parla lentamente, per favore


Kartkę (cartolinę) dostałem od mojej ulubionej Kasi z jej lipcowej wyprawy do Włoch.  Jak widać Kasia zadbała o to, aby znalazły się na niej prawie całe Włochy. A centralne miejsce zajmuje zdjęcie Bazyliki Świętego Piotra, które występując bez tej obwódki z zabytków Italii zakwalifikowane byłoby na pewno na moim blogu do kategorii Watykan. Tak więc Kasia połączyła wszystko w jednym, zapisała moim lubionym drobnym maczkiem cały odwrót kartki i przy okazji nie zbankrutowała na poczcie.

Ale koniec z tymi żartami - kartka mi się podoba niezmiernie. Została zaprojektowana z  dużym wyczuciem dobrego smaku. Z jeszcze większym wyczuciem nadawczyni ją wybrała. Cartolina ta stanowi przekrój przez cała panoramę Włoch. Ciekawe czy w innych państwach też mają takie 'kompendialne' pocztówki. Japonia na przykład próbuje rozwiązania z ciekawą mapcard, ale to jednak nie tego typu kategoria kartek.


A swoją drogą - ktoś potrafi nazwać wszystkie po kolei obrazki? Jest ich bowiem aż szesnaście i niektóre stanowią dla mnie prawdziwa zagadkę.

środa, 13 lipca 2011

Polska #10 'Rue Piotrkowska'



Łódź. Ulica Piotrkowska - widok w kierunku nowego Rynku (obecnie Plac Wolności)

Kartka numer dziesięć z Polski na moim blogu jest prawdziwym strzałem w dziesiątkę. Dostałem ją od mojej ulubionej Kasi. Jest to pierwsza kartka przedstawiająca Łódź, jaką otrzymałem ostemplowaną i przyniesioną przez listonosza. Mimo, że w temacie łódzkich pocztówek jestem całkiem obeznany, tej nigdy nie widziałem. 'Rue Piotrkowska' była bowiem dodatkiem do Dziennika Łódzkiego z 2008 roku, wydanym przy pomocy finansowej Miasta Łodzi. Gazeta wypuściła serię przedstawiająca cztery klultury Łodzi: Polaków, Żydów, Niemców i Rosjan. Ta kartka dotyczyła oczywiście wyznawców judaizmu. Jest bardzo ciekawa, reprint zdjęcia wręcz niezapomniany. Ale to przede wszystkim kartka tramwajami! I to jakimi! Widoczny po prawej stronie kartki model to wagon silnikowy typu VNB-125  - taki sam jak na pierwszej pocztówce z serii  łódzkie tramwaje opisywanych w innej części mojego bloga, poświęconej wyłącznie Łodzi.  Po prostu rewelacja. Bardzo cieszy mnie, że można znaleźć również takie kartki przedstawiające to bardzo ciekawe i niezwykłe miasto.

"Ach, te tramwaje
Świat w cieniu zostaje
Szumią, psują zdrowie
Jeżdżą, mącą w głowie
Nie dają cienia
ale jakie pozostawiają wspomnienia!"



Polska #9 Głowno



Kartka od moje ulubionej Kasi z jej miasta rodzinnego. Głowno jest miejscem ciekawym. Wystarczy spojrzeć na widok miasta z lotu ptaka. Dzięki dużej ilości lasów i obecności Zalewu Mrożyczka panuje tutaj niezwykły mikroklimat. Średnia temperatura wynosi 10°C w lecie i -2,5°C w zimie.  Miasto położone jest nad trzema rzekami: Mrogą, Mrożycą i Brzuśnią, a otaczają je bory sosnowe i sosnowo-dębowe.
Do Głowna można dojechać autobusem z Łodzi, Zgierza i Łowicza. Miejski Zakład Komunalny w tym mieście jest najmniejszym przewoźnikiem autobusowym w Polsce! Centralny przystanek znajduje się na Placu Wolności. którego głównym punktem nie jest pomnik Kościuszki lecz Drzewo Wolności, czyli dąb posadzony w 1928 roku, w dziesiątą rocznicę odzyskania niepodległości.

Z Głownem wiąże się również legenda. Kiedyś drogą przez bagna próbowała przejechać lokalna dziedziczka ze swoim skarbem. Wóz jednak ugrzązł w błotach Mrogi i poszedł na dno. Dzisiaj na tych terenach znajduje się Zalew Mrożyczki, a pływając łódką po jego wodach można rozmyślać o tych wszystkich kosztownościach ukrytych w głębinach.

Głowno jest fajne. Nie mam jednak wątpliwości, że największa atrakcją miasta jest sama Kasia. Pozdrowienia dla nadawczyni.