sobota, 2 czerwca 2012

Polska #58 Kraków też ma Euro



Kraków nie znalazł się na wąskiej liście 4 polskich miast, w których zostaną rozegrane mecze Mistrzostw Europy. W stolicy Małopolski na czas turnieju zamieszkają i będą trenować jednak aż trzy wielkie europejskie potęgi piłki nożnej. Holendrzy będą przebywać w hotelu 'Raddison Blu', a jako obiekt treningowy wykorzystają stadion Wisły Kraków. Po drugiej stronie Błoń rozlokują się Włosi, którzy wybrali stadion Cracovii. Jakby tego było mało, na Kraków uparli się także Anglicy i nie zraża ich to, że będą musieli najprawdopodobniej trenować na stadionie Hutnika Kraków, który z obiektami Wisły i Cracovii równać się nie może. Reprezentanci Anglii zamieszkają prawdopodobnie w hotelu "Stary" tuż przy krakowskim Rynku Głównym.

Pierwszy raz w historii tak dużego turnieju w jednej aglomeracji zamieszkają zawodnicy trzech kadr narodowych. W światowych mediach (od maltańskich po wietnamskie) o Krakowie pisze się więcej niż o głównych arenach Euro 2012. Głównie dlatego, że piłkarze Anglii, Holandii i Włoch pod Wawelem mogą trenować i spędzać wolny czas nawet przez... cały miesiąc.

Krakowscy fani liczą, że będą mogli zobaczyć gwiazdy światowego futbolu np. podczas kawy na Rynku Głównym. "Koniec izolacji Anglików!" - ogłosiły brytyjskie tabloidy. Podczas MŚ w RPA reprezentanci ćwiczyli w zamknięciu i szybko odpadli. W Krakowie selekcjoner Roy Hodgson ma dać podopiecznym więcej swobody.

Choć reprezentanci Anglii zamieszkają w ścisłym centrum na ul. Szczepańskiej, to przed ich hotelem zostaną postawione barierki, które odgrodzą piłkarzy od fanów. W brytyjskich tabloidach już zacierają ręce, bo zdaniem dziennikarzy zawodnicy i ich partnerki dadzą znać o sobie podczas zakrapianych imprez.

Problem w tym, że paparazzim nie udało się wytropić słynnych WAG's podczas np. mundialu w RPA, bo bawiły się za zamkniętymi drzwiami klubów. W 2004 roku podczas Euro w Portugalii fotografowie razem z kibicami czekali pod jedną z knajp na partnerki piłkarzy, ale ostatecznie musieli obejść się smakiem. Specjalnie wynajęty autobus podjechał bowiem pod tylne wyście. Podobnie może być w Krakowie. Przed Euro 2012 dziennikarze poważnych gazet z Wysp Brytyjskich piszą, że reprezentanci Anglii raczej nie opuszczą "złotych klatek".

Każda z reprezentacji pokaże się kibicom na żywo tylko raz. Od dziś fani mogą odbierać bezpłatne wejściówki (dwie dla jednej osoby) na treningi otwarte Anglików (8 czerwca), Holendrów (6) i Włochów (5). Wejściówki będą dostępne w Centrum Obsługi Ruchu Turystycznego przy ul. Powiśle 11, ale też w kasach stadionów Wisły i Cracovii.









piątek, 1 czerwca 2012

Tajwan #7 Dzień Dziecka



Wisława Szymborska

Mała dziewczynka ściąga obrus

Od ponad roku jest się na tym świecie,
a na tym świecie nie wszystko zbadane
i wzięte pod kontrolę.

Teraz w próbach są rzeczy,
które same nie mogą się ruszać.

Trzeba im w tym pomagać,
przesuwać, popychać,
brać z miejsca i przenosić.

Nie każde tego chcą, na przykład szafa,
kredens, nieustępliwe ściany, stół.

Ale już obrus na upartym stole
-jeżeli dobrze chwycony za brzegi -
objawia chęć do jazdy.

A na obrusie szklanki, talerzyki,
dzbanuszek z mlekiem, łyżeczki, miseczka
aż trzęsą się z ochoty.

Bardzo ciekawe,
jaki ruch wybiorą,
kiedy się już zachwieją na krawędzi:
wędrówkę po suficie?
lot dokoła lampy?
skok na parapet okna, a stamtąd na drzewo?

Pan Newton nie ma jeszcze nic do tego.
Niech sobie patrzy z nieba i wymachuje rękami.

Ta próba dokonana być musi.
I będzie.


czwartek, 31 maja 2012

Uśmiech się! Dzień Czytelnika Bloga :)




Pocztówkę tę dostałem w czasie Nocy Muzeów w Muzeum Książki Artystycznej na łódzkim Księżym Młynie. Nie będę jednak dzisiaj pisał o niej ani o samym muzeum - choć bardzo fajne to miejsce. Chciałbym natomiast napisać trochę o moich czytelnikach, którzy czasem dają mi sygnały, że bloga czytają.  Zadanie bardzo skomplikowane, ponieważ niezmiernie trudne będzie nie pominąć nikogo. Ale spróbuję. Jeśli ktoś jednak zostanie nie uwzględniony - bardzo przepraszam, trochę was jest... Jak ktoś chce się szybko znaleźć polecam "Ctrl + F".Kolejność zupełnie dowolna - żeby nie było wątpliwości.

Na początek wpisani do Księgi Gości:
Stan - twórca strony klik, poznany w czasie zmagań w Konkursie na Bloga Roku
Pani Maria Jakubowska - właścicielka największego w Polsce sklepu z pocztówkami w Katowicach, niesamowita osoba, o której co nieco możecie się dowiedzieć na stronie: klik
Kura, Żywiciel i Przychówek, bohaterowie Azji od kuchni, którzy stwierdzili, że powinienem mieć więcej pocztówek z Singapuru niż ze Stanów.
I nie tylko z Singapuru. Kura prosiła, żeby dopisać jeszcze cały polski klub w Singapurze, toteż to czynię.
I to tyle... Chyba Księga Gości nie przypadła zbyt wielu osobom do gustu, toteż piszę dzisiejszego posta, który taką swego rodzaju księgą gości niewątpliwie jest.

Teraz osoby, które pozostawiły po sobie choć jeden komentarz
betkap, Madzia, Pasażerka, Cleo, Pytia - pojawiły się na moim blogu na początku jego tworzenia, komentarzami zachęciły mnie do dalszych starań. Gdy było mi to najbardziej potrzebne. Część z nich nadal zagląda.
devitto - mój kompanion w wielu projektach, nie mógł nie zostać też tutejszym bywalcem, znany choćby z tego, że przysłał mi kartkę pocztową formatu A4 klik
Petitek 79 - autor własnego bloga, zatytułowanego "W drogę Petitek", na moim też często gościł i komentował, nadal pojawia się od czasu do czasu. Przysłał mi pierwszą kartkę do kolekcji związanej z Euro, wspomógł kolekcję medyczną itp, itd. :)
Laura - bywalczyni od zadań specjalnych, jak choćby pisania o swoich Katowicach na moją prośbę: klik
Romanek - jeden z postcrosserów, którego miałem okazję poznać w Katowicach, dużo wcześniej napisał swój pierwszy komentarz na "Przypadkach Pocztókowych"
Mari - niesamowita dziewczyna z Japonii, która przysłała mi mnóstwo świetnych kartek z Japonii w ciągu naszej 1,5 letniej znajomości. Po polsku nie mówi, mimo to na bogu wpisała się dwa razy używając angielskiego, a moje blogowe wypociny tłumacząc korzystając z funkcji od Google
Ania - Warszawianka, która przysłała mi kartkę z Tanzanii klik, z Algierii, a o innych jej zasługach długoby mówić
Dziabka - mój ulubiony komentator blogowego tygodnia Gotochi Cards :)
Mateusz Palczewski - kolega z Wrocławia, który na poczatku istnienia bloga przekazałmi spora kolekcje swoich czystych kartek z podróży, wysłał kartkę z NY, z igrzysk olimpijskich w ... Montrealu.... ale o tym dopiero, jak kartkę tą wreszcie na blogu opublikuję
Karo - zazdrośnica Tanzanii ;), która na moim blogu poznała nową metodę pozyskiwania kartek klik
natenczas - pojawił się i zniknął, ale Jack Daniel's po nim pozostał: klik
Maxus - autor bloga, który w wielkim konkursie zajął miejsce drugiego - miło wiedzieć, że do mnie czasem też zagląda. Od niego mam choćby drugą "uśmiechową' pocztówkę: klik
pożeczkowa - Martina, od której mam: taką kartkę z ciekawa historią
mevo - kolejny z supporterów mojej medycznej kolekcji
overbreathing - rozmarzona kartką z Palau;)
aladriela - Klaudia ujawniła się bardziej dopiero w marcu, miło mi, że na mojego bloga zagląda. Jedna z niewielu osób, od których pocztówkę dostałem i  pierwszej chwili nie wiedziałem od kogo to. A były to wrocławskie krasnale: klik
singielka+kot - komentarze Singielki był dla mnie sporym ale bardzo miłym zaskoczeniem
Ata_ - i tak proszę państwa, moja mistrzyni w wyszukiwaniu pocztówek medycznych, organizatorka swapów, dobra dusza forum postcrossingowego i wreszcie pomysłodawczyni i fundatorka nagród w Konkursie na Najlepszego Bloga - wymieniona pod koniec stawki, ale tak jak mówie, kolejnośc jest względnie chronologiczna, ale tak naprawdę większego znaczenia nie ma.
Jan Walczewski - kolejna niesamowita postać, grafik, fotograf, autor pocztówek z serii: klik, które są tak niesamowite, że stały się obiektem jednej z moich blogowych kolekcji
get_me_out - kolejna z osób, które miałem okazję poznać w 'realu', związana z Postcrossingiem
Bibliofilka - poznana przy okazji problemów technicznym z Bloggerem, autorka bloga o książkach
Dwa koty -  a właściwie ich właścicielka, przemiła Polka mieszkająca w Japonii, która kiedyś pomogła mi nawet w przetłumaczeniu abstraktu pracy na STN na język angielski.
czarry-marry - i znowu autorka bloga - twórcy korzystający z Web 2.0 to zdecydowanie najliczniejsza grupa odwiedzających Przypadki Pocztówkowe
Polina i Igor- czyli 6-letni chłopiec i jego mama, którzy wspólne lubią przeglądac moją pocztówkową kolekcję za pomocą podziału na etykiety.
Frutina - swój pierwszy komentarz na blogu zostawiła wczoraj, co bardzo mnie ucieszyło, bo pracowałem już nad tym postem i nowa osoba była miłym zaskoczeniem

Dalej o osobach, które żadnego komentarza na blogu nie zostawiły, ale już ślad w postaci pocztówki jak najbardziej. A to przecież mąka na chleb dla mnie.
Tutaj przede wszystkim moja ulubiona Kasia. Kasi chyba nie chce się za bardzo czytać bloga ale fajne pocztówki przysyła: klik
Później kolejna Ania, która przysłała kartkę z Londynu i z Polski
Loh Swee Meng - jeden z moich pierwszych swaperów, z Singapuru, który czasem na blogu się pojawia
Halsza - mistrzyni wysyłania śmiesznych kartek z medycyną związanych, jedna z osób z pierwszej postcrossingowej 10 użytkowników z Polski
ewejka - jedna z tych osób, która widząc, ze ktoś zbiera kartki związane z medycyną potrafi sama zdobyć adres i wysłać jako niespodziankę
Paulina - super dziewczyna, która przysłała mi pierwszą pocztówkę w moje kolekcji
Sergiusz a.k.a. Kapitan Krzepa - od niego mam przedziwną pocztówkę, którą uwielbiam: klik
Bogna - dzięki koleżance ze studiów moja kolekcja zawiera pocztówkę z Martyniki
Alina - sympatyczna dziewczyna z Mińska, z którą wymieniłem kilka kartek
Aneta - Krakowianka dzięki której dostałem moje pierwsze kartki autorstwa Janka Walczewskiego
Nora - sympatyczna dusza z Tajwanu
Mikis - prawdziwa sława polskiego postrossingu, na blogu reprezentowany głównie przez pocztówki wysłane za pomocą poczt specjalnych.
Dagmara - kolejna koleżanka ze studiów, która postanowiła wspomóc moją kolekcję
Śpiąca - niech o niej powiedzą same pocztówki od niej: klik
Enderejew - Warszawiak, który przysłał mi jedną z moich pierwszych kartek medycznych: klik


Jeszcze dalej o osobach, o których dowiedziałem się, że sa czytelnikami Przypadków Pocztówkowych dopiero w czasie trwania, bądź po, konkursu na Najlepszego Bloga Pocztówkowego
Babe of Jazz, która tu napisała tak: "Niemal oczywistym dla mnie wyborem był blog osoby, która też pisze obszernie, ale ciekawie, z pasją : ) Do tego tytuł idealnie dopasowany do zainteresowań/kolekcji pocztówkowej : ) Z przyjemnością się to wszystko czyta! Życzę więc powodzenia! :D"
nessa_vana która npisała tak: "Cieszę się, że mój faworyt zwyciężył! Gratuluję pozostałym :)", a wcześniej nie miałem pojęcia, że była kiedykolwiek na moim blogu}Zagłosowały na mnie w tym konkursie 24 osoby z forum, więc myślę, że wiele z nich pozostało nadal anonimowymi. ale bardzo fajnie, że gdzieś tam są, czytają, głosują i dzięki nim ten blog ma taki fajny czerwony baner u góry paska bocznego.

To by było z grubsza na tyle. Wyszło 50 osób. Naprawdę mam nadzieję, że nikogo nie pominąłem. Stwierdziłem też, że paru osobom muszę powysyłać jakieś fajne pocztówki. Po prostu inaczej nie wypada. A tylko paru bo fundusze ograniczone...

środa, 30 maja 2012

Japonia #59 Wieża zegarowa Toki-no-kane (Gotochi Card)


Dawno nie było na blogu żadnej Gotochi Card. To w sumie... niewiarygodne! Ostatni post odnośnie jakiejkolwiek pocztówki z Posta Collect został napisany 30 kwietnia. To jak na dogłębnie zjaponizowane "Przypadki Pocztówkowe" bardzo długi okres. Pora wrócić do japońskich tradycji, tym bardziej że w związku ze zbliżającymi się Mistrzostwami Europy w piłce nożnej pocztówki z Polski zdecydowanie przegonią te z kraju Kwitnącej Wiśni. I w sumie dobrze - w końcu to polski blog, a turniej piłkarski jest znakomita okazją do zaprezentowania pod innym kątem naszego państwa.

Toki-no-kane uwieczniona na dzisiejszej Gotochi to wieża zegarowa, będąca prawdziwą chlubą miasta Kawagoe, jednego z najstarszych w prowincji Saitama. Było to też pierwsze miejsce w Japonii, w którym wybudowano tego rodzaju wieżę. Na przestrzeni wieków Toki-no-kane czterokrotnie ulegała pożarom, ale była z wielkim uporem odbudowywana przez kolejne pokolenia. Dziś jest znanym w całym kraju miejscem, a z samej wieży, cztery razy na dobę  rozlega się przyjemny dla ucha dźwięk dzwonów: o 6 rannej, w południe, o 15.00 i o 18.00. A wszystko to wiem od Mari, która zawsze dba o to, aby na odwrocie pocztówki zawrzeć interesujące fakty, na temat tego, co ona przedstawia

Cyfrowy Spacer po okolicy Toki-no-kane? http://www.360cities.net/image/tokinokane-bell-tower-kawagoe-japan#-318.49,10.29,80.0. Przy okazji pozdrowienia dla Radka i jego firmy: klik.



wtorek, 29 maja 2012

Łódź - Muzeum Tradycji Niepodległościowych, Oddział Martyrologii Radogoszcz




Dzisiaj czas na kolejną relację z Nocy Muzeów 2012 w Łodzi. Najbardziej poważną i doniosłą, poświęconą w Oddziale Muzeum Tradycji Niepodległościowych - dawnym więzieniu na Radogoszczy. Pocztówkę kupiłem w czasie trwania wystawy "Obudzić Ducha w Narodzie..." Pocztówka orężem w walce o niepodległość w głównym oddziale Muzeum Tradycji Niepodległościowych. Pasuje jednak bardziej do radogoskiej martyrologii.

Radogoszcz to nazwa gminy graniczącej przed II wojną światową od północy z Łodzią, dziś rejon miasta w dzielnicy Bałuty. To tu, w fabryce włókienniczej Samuela Abbego, powstał obóz, przekształcony później na więzienie. Radogoszcz był więzieniem policyjnym, ale zadania jakie spełniał przekraczały funkcje wynikające z oficjalnej nazwy: „Poszerzone Więzienie Policyjne, Radogoszcz" (Erwei-tertes Polizeigefängnis, Radegast). W okresie 1940-1941 obóz spełniał również rolę obozu przesiedleńczego dla Polaków, masowo wysiedlanych ze swoich gospodarstw. Każdego dnia z głodu, chorób i wycieńczenia ginął na Ra-dogoszczu co najmniej jeden więzień. Całą załogę Radogoszcza (60-70 wachmanów) cechowała wyjątkowa bezwzględność w nieludzkim traktowaniu więźniów. Jedną z podstawowych form dręczenia więźniów były apele. Odbywały się kilka razy dziennie, podczas których więźniowie byli w najróżniejszy sposób maltretowani. Z braku pełnej dokumentacji szacuje się, że przez więzienie radogoskie przeszło około 40.000 ludzi (do tej pory pracownicy Muzeum ustalili 10.000 nazwisk byłych więźniów)

Długą listę zbrodni popełnionych na Radogoszczu zamyka najpotworniejsza - spalenie więzienia razem z przebywającymi tam ludźmi w nocy z 17 na 18 stycznia 1945 r. Tylko nieliczni spośród 1500 więźniów zdołali się uratować. Według dokumentów Okręgowej Komisji Badania Zbrodni Przeciwko Narodowi Polskiemu (obecnie Instytut Pamięci Narodowej) z masakry uratowało się tylko 25 więźniów.







poniedziałek, 28 maja 2012

Polska #57 Prognozy przed Euro 2012


Jak wiadomo jednym z wcieleń każdego Polaka jest bycie niepodważalnym ekspertem piłkarskim. Prognozujmy więc, jak wypadną XIV Mistrzostwa Europy. Pytania do sondażu zaczerpnąłem w dużej mierze z portalu RealMadrid.pl

1. Kto zagra w półfinałach Euro, kto wygra finał?
2. Kto zostanie Królem Strzelców Turnieju?
3. Która drużyna będzie największą niespodzianką, a która rozczarowaniem?
4. Jak wypadnie Polska?
5. Jak wypadnie Hiszpania?6. Jak wypadnie Ukraina?
7. Kto nie wyjdzie z "grupy śmierci"? Niemcy, Holandia czy Portugalia?
8. Wybierz potencjalną najlepszą "jedenastkę" EURO.
9. Jaki będzie poziom piłkarski tych Mistrzostw? Czy pojawią się jakieś taktyczne nowinki?
10. Czy przewidujesz problemy z zachowaniem pseudokibiców lub inne kłopoty mogące zaszkodzić przebiegowi i wizerunkowi EURO?

11. Który stadion w Polsce, lub na Ukrainie, zbierze najlepsze recenzje od kibiców?
12. Kto organizacyjnie wypadnie lepiej, Polska czy Ukraina?
13. Który spośród piłkarzy reprezentacji Smudy wypadnie najlepiej?

Teraz ja spróbuję odpowiedzieć na te pytania
Ad 1) Polska, Niemcy, Anglia, Hiszpania
Ad 2) Mario Gomez
Ad 3) Polska in plus, Ukraina in minus
Ad 4) Odpadnie w półfinale. Polacy na wszystkich poprzednich turniejach mistrzowskich, które oglądałem (2002, 2006,2008) grali w fazie grupowej z gospodarzami turnieju i z grupy nie wychodzili. Teraz sami są gospodarzami, więc liczę na dobry występ. Obronę udało się połatać obcokrajowcami (Boenisch, Perquis, wspomagani przez defensywnie grającego Polańskiego ), mamy klasowego bramkarza, nie najgorszych pomocników i wreszcie (!) klasowego napastnika. Pora na sukces
Ad 5) Przegra w finale
Ad 6) Nie wyjdzie z grupy
Ad 7) Portugalia
Ad 8) Szczęsny - Piszczek, Ramos, Pepe, Lahm - Xabi Aonso, Xavi, Ozil, Iniesta - Benzema, Gomez
Ad 9) Umiarkowany. Nie przewiduję żadnych nowinek taktycznych. Choć myślę, że będa to mistrzostwa na których Polacy po nieszczęsnej Korei, Niemczech, i Austrii wreszcie pograją trochę w piłkę. Nie tylko do tyłu.
Ad 10) Myślę, że jest to zbyt wyolbrzymiany temat.
Ad 11) Stadion Narodowy w Warszawie i Stadion we Wrocławiu.
Ad 12) Zdecydowanie Polska
Ad 13) Wojciech Szczęsny. Liczę też na dobre występy Perquisa, Piszczka, Obraniaka, Rybusa,, Błaszczykowskiego i Lewandowskiego.





niedziela, 27 maja 2012

Polska #56 Znamy kadrę - do EURO pozostało już tylko 12 dni


Pocztówka od Beaty, która odpowiedziała na mój blogowy apel o pocztówki
związane z Euro 2012 w Polsce i Ukrainie

23-osobowa Kadra Polski na Euro 2012:

Bramkarze: Grzegorz Sandomierski (Genk), Wojciech Szczęsny (Arsenal Londyn), Przemysław Tytoń (PSV Eidhoven).
Obrońcy: Sebastian Boenisch (Werder Brema), Marcin Kamiński (Lech Poznań), Damien Perquis (Sochaux), Łukasz Piszczek (Borussia Dortmund), Marcin Wasilewski (Anderlecht), Jakub Wawrzyniak (Legia Warszawa), Grzegorz Wojtkowiak (Lech Poznań).
Pomocnicy: Jakub Błaszczykowski (Borussia Dortmund), Dariusz Dudka (Auxerre), Kamil Grosicki (Sivasspor), Adam Matuszczyk (1. FC Koeln), Adrian Mierzejewski (Trabzonspor), Rafał Murawski (Lech Poznań), Ludovic Obraniak (Bordeaux), Eugen Polanski (FSV Mainz), Maciej Rybus (Terek Grozny), Rafał Wolski (Legia Warszawa).
Napastnicy: Paweł Brożek (Trabzonsport), Robert Lewandowski (Borussia Dortmund), Artur Sobiech (Hannover 96).

Tak jak Smuda zdążył nas przyzwyczaić -niespodzianek brak. Swoją droga człowiek się przyzwyczaił do perspektywy Mistrzostw za jakiś czas, a teraz to już tuż tuź. 12 dni minie bardzo szybko, sesja porządnie jeszcze się nie zacznie a tu Biało-Czerwonym przyjdzie grać mecz otwarcia. Na bardzo fajnym Stadionie Narodowym, który znakomicie prezentuje się na dzisiejszej pocztówce. Kartek takich jak ta nigdy nie za wiele!

UWAGA ! Od teraz na moim blogu zaczną przeważać pocztówki związane z Euro, a piłkarskie klimaty będę starał się przeplatać akcentami łódzkimi - ze szczególnym naciskiem na niedawną odbytą Noc Muzeów. Dzięki temu pisząc o najbardziej interesujących tematach rozwinę dwa ważne aspekty bloga: zakładka Kolekcje zyska nowego, 'sezonowego', unikalnego reprezentanta, a część bloga poświęcona Łodzi być może wreszcie zacznie bardziej oddawać różnorodność i charakter tego miasta.

sobota, 26 maja 2012

Łódź - Festiwal Dobrego Smaku 2012





Nigdy nie myślałem, że na blogu poświęconym stricte pocztówkom będę pisał o tym, jakie łódzkie restauracje dzisiaj odwiedziłem i co w nich jadłem. A jednak. Wszystko za sprawą 9. Festiwalu Dobrego Smaku, który odbywa się od 24 do 27 maja, na terenie łódzkiego Śródmieścia. Festiwal ten to niesamowita sprawa. Na cztery dni wybrane łódzkie restauracje, poza swoim normalnym funkcjonowaniem stają się swego rodzaju ekskluzywnymi stołówkami, serwującymi zazwyczaj w ekspresowym tempie wyszukane specjały. Czasem trudno to daniem obiadowym nazwać - raczej przekąską, chociaż niektóre lokale przygotowały obfitsze porcje. Nie sposób jednak nie zauważyć, że to niebywała okazja, żeby w tani sposób poznać wiele łódzkich restauracji. Ja w tym roku skromniutko - 2 Dania Festiwalowe i jeden Deser z Kawą spośród 28 biorących udziału w konkursach.

Moją wyprawę zacząłem od restauracji La Strada.
La Strada-  "to restauracja powstała z pasji do prostej i aromatycznej kuchni włoskiej. Najważniejsze dla nas jest sporządzanie potraw z wysokiej jakości autentycznych składników; makarony wyrabiane są na miejscu z mąki z twardej pszenicy, podobnie pizza, której ciasto powstaje wg oryginalnej włoskiej receptury. Niezastąpionymi dodatkami są sporządzony ze świeżych pomidorów sos oraz specjalna mieszanka sera i ziół. Wszystko to sprawia, że smak naszych potraw jest naprawdę wyjątkowy." Mieszczący się przy ulicy Piotrkowskiej 25 lokal nigdy wcześniej nie przykuł mojej uwagi.

Danie konkursowe: Cotoletta Toscana - Kotlet toskański. Potrawa bardzo fajna. Kotlet dobry, ale kluseczki i szczególnie sos - rewelacja. Porcja całkiem sporej wielkości. Raczej pobudzająca smak i apetyt niż sycąca ale niewątpliwie godna uwagi i polecenia.Bardzo miło i energiczny kelner, który obsługiwał całą salę prawie pustego przed godziną 13.00 lokalu. Wyniosłem same pozytywne wrażenia i zapewne wrócę tam jeszcze - na podobną najlepszą w całej Łodzi włoską pizzę.

Następnie udałem się do kawiarni Czekolada Retro Cafe. Mieści się ona w dawnej łódzkiej kamienicy, a wystój wnętrz jest po prostu niezwykły. Przypomina saloniki kawowe w mieszczańskich siedzibach na początku XX wieku. Tylko Czekolada Retro Cafe składa się z pięciu bardzo dużych pokoi, z których każdy  ma niepowtarzalny wygląd. Słowem - jedno przytulnie urządzone mieszkanie-kawiarnia.

Wybrałem tą kawiarnię z grona 10 biorących udział w Festialu Smaku ze względu na zaproponowany deser - szarlotkę na gorąco z lodami. Naprawdę pyszna! Do tego filiżanka kawy z osobno podanym dzbanuszkiem mleka. Tak więc mój napój najpierw był kawą z mlekiem, a później już bardziej mlekiem z kawą....



Koło 18.00 postanowiłem odwiedzić jeszcze jeden z lokali serwujących kuchnię japońską. Padło na lokal o nazwie Ato sushi położony przy ulicy 6 sierpnia 1/3. Tym razem wyposażyłem się w aparat fotograficzny. Nie na wiele się to jednak przydało. Jak widać na ostatnim zdjęciu nie mogłem oprzeć się przyniesionej przez kelnera potrawie - widzicie ją już solidnie napoczętą.
A co to właściwie jest? Delikatna pasta z łososia otulona płatkiem sojowym w towarzystwie świeżego szpinaku, całość skropiona kremowym sosem blue cheese. Danie bardzo dobre i całkiem sycące. Przy okazje odświeżyłem umiejętności posługiwania się pałeczkami.

Festiwal Dobrego Smaku to super sprawa! O tego typie imprezie ... nigdy wcześniej nie słyszałem. A mamy już dziewiątą edycję. Jak się jednak dowiedziałem poprzednie przypadały na koniec czerwca - termin dużo mniej atrakcyjny dla studentów niż ostatni weekend maja. Tak więc plus dla miasta za zmianę terminu. Mam nadzieję na równie udany festiwal za rok.