wtorek, 11 grudnia 2012

Niemcy #12 Sen jest Sterbenlengweilig?

Sternbenslangwielig - Śmiertelnie nudny

Czy sen jest Sterbenlangweilig?
Ja uważam że zupełnie nie. Ale taką Śpiącą Królewnę mimo to ze snu chętnie bym wybudził! Nawet z fazy NREM, ze świadomością, że będzie nieco rozkojarzona po tym fakcie i że zaborę jej część najbardziej wartościowej fazy snu. Ale zaraz, czy aby na pewno?

Proces homeostatyczny zakłada, że im dłuższy jest okres czuwania, im więcej było w nim aktywności fizycznej, im krótszy był sen poprzedniej nocy, tym zapotrzebowanie na sen jest większe. Po przekroczeniu wartości progowej pojawia się senność, zaśnięcie i sen. Proces homeostatyczny w trakcie snu nie rozładowywany jest tylko przez długość snu. Głównym mechanizmem przywracania homeostazy jest głębokość snu, tzn. człowiek, u którego występuje niedobór snu, nie musi odespać każdej zarwanej godziny snu, ale śpi głębiej niż zwykle. Potocznie mówi się nawet, że 'śpi jak kamień'. Zwiększenie się ilości snu głębokiego odbywa się kosztem zmniejszania ilości snu płytkiego i snu REM, dlatego osoby z niedoborem snu, częśto mówią, że nic im się nie śni w nocy.

Także jak widać, jeśli Śpiąca Królewna z pocztówki ma cechy fizjologii prawdziwej kobiety a nie bajkowego stworzenia, to na pewno w fazie snu NREM nie jest. Możemy też śmiało założyć, że wiele jej się śni i jednocześnie tylko czeka, aż ktoś ją obudzi.

Jednak jakoś dziwnym trafem takie królewny to tylko w bajkach i na pocztówkach.
(Jeśli ktoś się zastanawia skąd podobnej urody pocztówki biorę - tylko Postcrossing! klik)

2 komentarze:

  1. Aj tam śmiertelnie nudny. Zupełnie się ne zgadzam. Na to wygląda, że ja nie mam niedoborów snów, bo sny mam zawsze. Często ich po prostu nie pamiętam, ale jeszcze chyba nie było tak, bym w ogóle snu nie miała. To musi być smutne nie mieć snów.

    OdpowiedzUsuń
  2. Sny jak sny, ale najgorsze jest to że jak się budzisz to masz wrażenie że dopiero się położyłeś. Mimo iż człowiek spał 5 godzin to ma wrażenie że trwało to może z 15-20 minut. Tego najbardziej nie lubię.

    OdpowiedzUsuń