Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Legendy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Legendy. Pokaż wszystkie posty

piątek, 7 października 2011

Polska #18 Legendy o Zamku w Olsztynie


Kartka od Kasi.
Dostałem ją pod koniec wakacji. Nie jest to oczywiście kartka z Olsztyna, stolicy Warmii i Mazur, lecz z małej wsi w województwie śląskim.

Z małej wsi z bardzo ważnym zamkiem, a właściwie ruinami tegoż. Został on wzniesiony w okolicach 1306 roku a rozbudowany przez Kazimierza Wielkiego w latach 1349-1359. Zadaniem zamku była ochrona zachodnich granic Królestwa Polskiego przed najazdem od strony Śląska i Czech. Oprócz tego pełnił on funkcję więzienia królewskiego.
W imieniu króla władzę na zamku sprawował burgrabia de Olsten, który posiadał pełnomocnictwo wojskowe i sądownicze. Do dziś pozostanie tajemnicą, czy ów burgrabia nabył nazwisko od zamku, czy zamek nazwano na jego cześć.

Na temat zamku w Olsztynie krąży wiele legend.
Mówi się o tym, że połączony jest podziemnym przejściem z klasztorem jasnogórskim. Liczącym kilkanaście kilometrów, utrzymanym w tajemnicy. Podziemia mają zawierać nawet rzeki,  których pływają złote kaczki.

Legenda mówi o zjawie błąkającej się po murach w ciemne noce. Ma być to duch Maćka Borkowica - wojewody poznańskiego, który za udział w konfederacji wielkopolskiej (1348-1352) został najpierw wygnany na 4 lata,a gdy to nie poskutkowało wtrącony do lochu i skazany na śmierć głodową.Codziennie miał otrzymywać tylko dzban wody i ... wiązkę siana. Kara była okrutna. Padają nawet podejrzenia, ze wcale nie chodziło o bunt, ale o romans Borkowica z królową.
Wojewoda poznański o wodzie i sianie wytrzymał podobno 40 dni. Ale jego jęki ustawicznie roznosiły się po całym zamku. I tak zostało do dziś.

Inna legenda mówi o poświęceniu godnym biblijnego Abrahama. W roku 1587 Maksymilian Habsburg próbował zdobyć zamek. Twierdzy, z rozkazu Jana Kazimierza bronił burgrabia Karliński. Oblężenie zamku postępowało powoli. Przypadkiem do austriackiej niewoli dostał się jednak syn burgradii, Kacper Karliński. Wojska Habsburga postanowiły wykorzystać to na swoją korzyść. Zaczęły szturm z potomkiem dowódcy obrony zamku w pierwszej linii. Margrabia obiecał bronić zamku za wszelką cenę, więc sam podpalił lont i sprokurował pierwszy wystrzał armatni dział obrony twierdzy.
Szturm zakończył się klęską Austriaków. Wśród ciał poległych znaleziono również ciało Kacpra. Od tego wydarzenia w wietrzne wieczory koło zamku można usłyszeć płacz dziecka.

Ruiny zamku w Olsztynie posłużyły do nakręcenia bardzo dobrej adaptacji filmowej "Rękopisu znalezionego w Saragossie"




piątek, 2 września 2011

Rosja #1 Japanese Style


Legenda o cesarzu Nintoko z końca XVI wieku
W 355 r. imperatorowi Nintoku podarowano dziwnego ptaka. Opowiedziano mu, że takie ptaki nazywa się sokołami, a w Korei używa się ich do polowań. Wyszkolony sokół, ku wielkiemu zadowoleniu właściciela, złapał mnóstwo bażantów. Od tego czasu polowanie z sokołem stało się ulubioną rozrywką Nintoku.

Takie pocztówki wydawane są w Rosjii! Zaskoczenie to mało powiedziane. Gdy wyjmowałem tą kartkę ze skrzynki byłem pewien, ze przyszła z Japonii. Zobaczyłem jednak rosyjskie znaczki i stemple więc druga myśl wiodła nieuchronnie do stwierdzenia, ze ktoś wysłał mi z Rosji kartkę pochodzącą z Kraju Kwitnącej Wiśni. Lekki zawód, ale zaraz... - przecież tekst wydrukowany fabrycznie na kartce jest po rosyjsku! Ta pocztówka to perełka, cudo. Dziękuję, bardzo,  bardzo dziękuję nadawczyni - Svietlanie. Nie znam języka rosyjskiego, więc o pomoc musiałem ostatecznie poprosić rusofili - i teraz wiem dokładnie, co na kartce jest napisane. I znam legendę o cesarzu Nintoku i jego sokole.

O cesarzu Nintoku warto wiedzieć również, że wybudowano dla niego największy w Japonii grobowiec - Daisen Kogun  Sakai, prefektura Osaka. Tak wygląda on z lotu ptaka.




poniedziałek, 29 sierpnia 2011

Polska #14 Zlot postcrosserów w Krakowie


Pocztówka od ayuto z lipcowego, krakowskiego zlotu polskich postcrosserów. Takie kartki dodają smaczku postcrossingowi - szczególnie, gdy kojarzy się wszystkich, którzy podpisali się na odwrocie, a z dużą częścią miało się okazję w jakiś sposób wymienić. Jednocześnie jeden z najciekawszych wzorów spośród kartek autorstwa Jana Walczewskiego. I okazja do dowiedzenia się czegoś więcej o Kopcu Kraka i  Święcie Rękawki.

Kopiec Krakusa to mająca 16 metrów wysokości antropogeniczna forma ukształtowania terenu, z lokalizacją na prawym brzegu Wisły. Legenda podaje, że kopiec został zbudowany prze lud po śmierci króla Kraka. 'Narzędziami' do przenoszenia ziemi były rękawy ubrań, stąd nazwa Święto Rękawki. Prawdopodobnie święto to jest dużo starsze niż początki polskiej państwowości. Miało ono charakter Zaduszek wiosennych, wiele wspólnego z pogańskimi Dziadami

Atrakcje związane z obchodami Rękawki czekają na Krakowian i turystów co roku we wtorek po Świętach Wielkanocy. Zmieniają się motywy przewodnie, zmieniają się przybyli widzowie - lecz święto pozostaje niezmiennie.



środa, 13 lipca 2011

Polska #9 Głowno



Kartka od moje ulubionej Kasi z jej miasta rodzinnego. Głowno jest miejscem ciekawym. Wystarczy spojrzeć na widok miasta z lotu ptaka. Dzięki dużej ilości lasów i obecności Zalewu Mrożyczka panuje tutaj niezwykły mikroklimat. Średnia temperatura wynosi 10°C w lecie i -2,5°C w zimie.  Miasto położone jest nad trzema rzekami: Mrogą, Mrożycą i Brzuśnią, a otaczają je bory sosnowe i sosnowo-dębowe.
Do Głowna można dojechać autobusem z Łodzi, Zgierza i Łowicza. Miejski Zakład Komunalny w tym mieście jest najmniejszym przewoźnikiem autobusowym w Polsce! Centralny przystanek znajduje się na Placu Wolności. którego głównym punktem nie jest pomnik Kościuszki lecz Drzewo Wolności, czyli dąb posadzony w 1928 roku, w dziesiątą rocznicę odzyskania niepodległości.

Z Głownem wiąże się również legenda. Kiedyś drogą przez bagna próbowała przejechać lokalna dziedziczka ze swoim skarbem. Wóz jednak ugrzązł w błotach Mrogi i poszedł na dno. Dzisiaj na tych terenach znajduje się Zalew Mrożyczki, a pływając łódką po jego wodach można rozmyślać o tych wszystkich kosztownościach ukrytych w głębinach.

Głowno jest fajne. Nie mam jednak wątpliwości, że największa atrakcją miasta jest sama Kasia. Pozdrowienia dla nadawczyni.



środa, 8 czerwca 2011

Polska #4 Hejnalista



Zawsze lubię słuchać Programu Pierwszego Polskiego Radia. O godzinie dwunastnej, każdego dnia można usłyszeć niezwykła transmisję. Na żywo z Kościoła Mariackiego w Krakowie. Hejnalista, zgodnie z tradycją miasta odgrywa wtedy melodię upamiętniającą wydarzenia o których mówi legenda. W pewnym momencie melodia się urywa, słychać kroki na schodach i muzyk zaczyna grać w kierunku kolejnej strony świata.
Dla Polaków rzecz powszednia, szczególnie dla fanów radia, którzy słuchają PR1 bądź mieszkańców Krakowa. Dla turystów nie lada atrakcja, myślę...

Legenda o Hejnale:
Kościół Mariacki, mający dwie wieże, był miejscem ważnym dla miasta. Z wyższej, zwanej hejnalicą, (która jest zarazem najwyższą wieżą w Krakowie) przed wiekami strażnik miejski trąbką dawał sygnał rano do otwierania, zaś wieczorem do zamykania bram grodu. Ale nie tylko. Trąbił na alarm, gdy dostrzegł pożar lub zbliżającego się wroga. Gdy pewnego razu Tatarzy, którzy często napadali na polskie wsie i miasteczka, doszli aż pod Kraków, strażnik zaczął grać hejnał. Zdążono zamknąć bramy miejskie, ale tatarska strzała przeszyła gardło hejnalisty, nim skończył melodię. Na pamiątkę tego zdarzenia melodia już zawsze urywa się. Czy trębacz stał na Wieży Mariackiej, czy na jednej z wież muru obronnego, tego już nie wiadomo.



czwartek, 2 czerwca 2011

Malezja #1 Tioman Island



Napis na odwrocie: "A popular beach resort of Tioman Island In Pahang caters even to the needs of the beachcomber chess player

Tą kartkę dostałem od Magdy w ramach wsparcia mojej kolekcji pocztówek przedstawiających egzotyczne plaże. Widok jest niesamowity, a ujęcie z perspektywy szachownicy wprost genialne. Myślę, że dla miłośników tej gry wśród turystów partyjka lub dwie w takich okolicznościach stanowić będzie czystą przyjemność, lecz na pewno nie dłuższe siedzenie nad szachownicą. Szkoda takiej plaży.

Malezja to państwo składające się z dwóch terytoriów, przedzielonych Morzem Południowochińskim. Na Półwyspie Malajski graniczy z Tajlandią i Singapurem, natomiast na Borneo z Brunei i Indonezją. Jest to kraj wielokulturowy, głównie z powodu swej historii oraz częstych migracji z Chin, Indonezji, Indii.

Przedstawiona na zdjęciu Tiomand Island to jedna z najbardziej imponujących wysp na wschodnim wybrzeżu Malezji. W światowych rankingach najbardziej atrakcyjnych "rajskich tropików" również plasuje się zawsze bardzo wysoko. Turyści mogą tutaj nurkować w krystalicznie czystej wodzie, korzystać z uroków słońca lub odkrywać tajemnice dżungli. W czasie drugiej wojny światowej Tioman było miejscem stacjonowania dla okrętów brytyjskich i japońskich. Ciekawi wrażeń nurkowie mogą wybrać się w okolice spoczywających w morzu okrętów takich jak: HMS Repulse i HMS Prince of Wales.

Według legend malezyjskich Tiomand Island była miejscem odpoczynku dla magicznej smoczycy-księżniczki, która zatrzymywała się by zaczerpnąć krystalicznie czystej wody w drodze z Chin do swojego księcia w Singapurze. Wyspa była tak piękna, że smoczyca postanowiła na niej zamieszkać aż do śmierci. Z wdzięczności miała otoczyć magiczną opieką tamtejszą roślinność i faunę.