Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Facebook swap. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Facebook swap. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 10 marca 2014

Peru #1 Radosne Rozdanie Dyplomów vs Peru


Wreszcie trzeba coś napisać.

W poprzedni piątek, 28 lutego odbyło się wręczenie dyplomów absolwentom wydziału lekarskiego Uniwersytetu Medycznego w Łodzi. Na auli 1000, którą szczelnie wypełniło ponad 300 lekarzy tudzież stomatologów oraz licznie reprezentowane rodziny.

Najlepszą studentką okazała sie Kasia Bobeff ze średnią 4,70. Możecie ją obejrzeć na zdjęciach poniżej. Czemu aż tyle o Kasi? Bowiem Kasia była w Peru, bodajze w ramach praktyk wakacyjnych. Niestety dopiero późneij dowiedziała sie o tym, że zbieram pocztowki. Kartkę którą wdzicie powyzej dostalem w ramach prywantje wymiany na facebooku, ale zawsze, jako reprezentantka Peru bedzie mi się kojarzyć z Kasią.





Kasia wraz ze swoim mężem przysłali mi taką pocztówkę, z Austrii: klik

czwartek, 27 czerwca 2013

Rumunia #1 Mury uczelni opuszczone



Pocztówka przedstawia bardzo urokliwe mury Uniwersytetu Medycznego i Farmaceutycznego w Tigru, w Rumunii. Jak na pierwszą kartkę z nowego państwa Rumunia zalicza dosyć nietypowy debiut. Aczkolwiek niezwykle pozytywny.

Dziś właśnie 'opuszczam mury' mojej uczelni. W cudzysłowie, ponieważ Uniwersytet Medyczny jest rozproszony po całej Łodzi. Poza tym z wiadomych względów studenci kształcą się we wszystkich najciekawszych szpitalach, przychodniach itp. A mury podobne do tych ze zdjęcia, z którymi mógłbym sie zidentyfikować? Plac Hallera przychodzi na myśl.

Rozliczyłem się z dziekanatem, złożyłem wymagane do uzyskania ograniczonego prawa wykonywania zawodu dokumenty w Okręgowej Izbie Lekarskiej oraz wniosek o staż podyplomowy.
Wyprowadzam się również z akademika.
I z tej okazji wzbogaciłem się nawet o książkę. W kuchni na parterze czekała taka oto karteczka.




Książką się poczęstowałem, rumiankowi podziękowałem. Dołożyłem olej, z którym nie miałem co zrobić, a współlokator postawił 2/3 butelki octu, pozostałego po przecieraniu lodówki. Ciekawe czy ktoś się skusi?





piątek, 24 maja 2013

Walia #1 Piękny widok

Abaty Tyndyrn


Co ma facebook wspólnego z tym  widokiem? Otóż gdyby nie wspomniany portal społecznościowy nie umówiłbym się na swap z pewną Niemką, która jechała właśnie do rodziny do Anglii, ale do miejscowości bardzo blisko granicy z Walią. Musiałem poczekać ponad trzy tygodnie ale warto było.

Walia to kraj w obrębie Wielkiej Brytanii, który kojarzy mi się głównie z ... Ryanem Giggsem. Dla nie wtajemniczonych chodzi o mocno wiekowego już pomocnika Manchesteru United.
Kraj ten jest miejscem nie tylko pięknym, ale i ciekawym. Żyje tam około 3 miliony ludzi i aż 11 milionów owiec! Narodowym sportem jest rugby. Powierzchnia Walii jest wyżynno-górzysta, prawie całą powierzchnię zajmuje pasmo Gór Kambryjskich.z najwyższym szczytem Snowdon, 1085 m.n.p.m.

Na pocztówce w centralnym punkcie widać Tintern Abbey, dawne opactwo cystersów. Pierwszej 'placówki' tego zakonu na ziemiach walijskich i dopiero drugiej w Wielkiej Brytanii.  Ruiny które można dziś w tym miejscu oglądać są swoistym mixem architektury z lat 1136-1536.
Kraj ten ląduje na listę - "Muszę kiedyś zobaczyć'.




sobota, 19 stycznia 2013

Korea Południowa #1 Seul



Już za kilka chwil bardzo ważny dla polskich piłkarzy ręcznych mecz z Koreą Południową. Liczę na łatwe i gładkie zwycięstwo. Z tej okazji na Przypadkach Pocztówkowych pojawia się pierwsza pocztówka z tego bardzo 'wyrazistego' kraju. Długo musiałem na nią czekać, ale było warto. Pozdrowienia dla Choonjong Parka.



EDIT: No i wygrali!

piątek, 4 stycznia 2013

Rosja #9 Kardiochirurg - zegarmistrz od serca




Wczoraj mówiłem że kartki z Rosji rządzą ostatnimi czasy, a dziś się to potwierdziło, i to w postępie logarytmicznym. Rewelacyjna pocztówka z prywatnej wymiany z mieszkanką Moskwy  przywędrowała dzisiaj do mojego akademika. Zgadniecie jaki przedmiot na klinikach mam od wczoraj?

Zagadka chyba nie trudna, bowiem jego nazwa zawiera sie w tytule posta. Kardiochirurg to jest własnie taki zegarmistrz od serca - bardzo mi się ten koncept podoba. Zajęcia z tej dziedziny dla studentów VI roku wydziału lekarskiego w Łodzi odbywają się w szpitalu przy ulicy Sterlinga. Jest bardzo mało kontaktu z pacjentami, czy udziału w operacjach, ale za to oferowane są nam dosyć ciekawe prelekcje, filmy nakręcone podczas trudnych operacji kardiochirurgicznych, bardzo ciekawie zrealizowane, na których wszystko znakomicie widać. W przeciwieństwie do sali operacyjnej, gdzie poza dwoma operatorami i instrumentariuszką nie ma miejsca, żeby zbyt wiele zobaczyć. Z tych filmów można się  nauczyć więcej niż stojąc 4 godziny przy stole operacyjnym. Wiem, bo kiedyś sam przyglądałem się trwającemu mniej więcej tyle zabiegowi  CABG. W dodatku mamy do dyspozycji asystenta, który odpowie chętnie na wszystkie pytania. Więc całkiem pozytywnie. Jak ktoś chce sie znacznie więcej nauczyć z tej dziedziny niż oferuje to 'standard' ma całkiem duże możliwości.

Łódź to miasto z ogromnymi kardiochirurgicznymi. Profesor Moll i jego uczniowie. Na jednych z zajęć dowiedziałem się, że wszyscy obecnie szefowie klinik kardiochirurgicznych w Polsce mają związek z klinika przy ulicy Sterlinga.
Do poczytania: http://drugieserce.jaw.pl/lekarz/?pionier-kardiochrurki-kardiochirurg-moll,31

czwartek, 13 grudnia 2012

Holandia #14 O medycynie paliatywnej


Ta pocztówka jest poważna. Artystyczna, z głębią. Intencją autora było poruszenie problemu tzw. "The last generation of little-foot women in China". Zdjęcie zostało zgłoszone w 1995 roku do konkursu World Press Photo. Pocztówka wydana następnie przez Art Unlimited Amsterdam a dostałem ją od przesympatycznej Wilmy, poznanej na Facebooku.

Nie chciałbym jednak tutaj pisać zbyt dużo o chińskich staruszkach ze zdeformowanymi przez głupie zwyczaje stopami klik, a tym bardziej o tematach codziennych, błahych. Korzystając niejako z pewnego mroku jaki ta pocztówka ze sobą niesie napiszę parę słów o umieraniu. Pod kątem dzisiejszych ćwiczeń klinicznych z medycyny paliatywnej

Wstępem do rozmowy z pacjentami przebywającymi na oddziale opieki paliatywnej były dwa rozdziały z książki doktora Tomasza Dzierżanowskiego zatytułowanej "Zimne wody Styksu". Książki bardzo ciekawej, niezwykle osobistej, zdradzającej całkiem spory talent literacki autora, ale przede wszystkim pokazującej problem relacji lekarza z umierającymi na nieuleczalne choroby pacjentami, reakcji ich rodzin, osób najbliższych w obliczu tak ciężkiej próby. Książki bardzo pouczającej. Cieszy mnie to, że moje studia, na co dzień tak ścisłe i konkretne, czasem podejmują tak bliskie humanistom tematy. I to nawet na zajęciach klinicznych.

Warto bowiem wiedzieć, że ludzie to takie stworzenia, które zawsze chcą żyć. I każdy dzień, wyrwany chorobie jest dla nich sukcesem. Prośby o śmierć, o eutanazję tak naprawdę są wołaniem o pomoc i zwróceniem na siebie uwagi. Dużym problemem w medycynie paliatywnej jest ból. I często dochodzi do sytuacji w których jest o źle leczony, przez co przesłania cały obraz świata chorego terminalnie pacjenta. Ale jeśli ból 'odejmiemy' - uśmierzymy za pomocą silnych lub bardzo silnych leków, jakimi medycyna dysponuje sytuacja zmienia się diametralnie.
Często chodzi też o brak opieki, brak osoby bliskiej, celu w życiu. Wszystko to można zmienić.





-Ta książka to opowieść filozoficzna w kilku, krótkich rozdziałach. Niezależnie od tego czy będziemy rozmawiali o kosztach, i ile nam NFZ da pieniędzy na pacjenta -a właściwie używając ich nomenklatury: świadczeniobiorcy - to musimy pamiętać, że na końcu jest człowiek. W tym wypadku człowiek idzie do drugiego człowieka po to, żeby się z nim spotkać. To książka, która uczy: chcesz być dobrym lekarzem musisz być przede wszystkim dobrym człowiekiem. Lekarze ponoszą osobisty koszt – zresztą nie tylko oni, ale także pielęgniarki i psycholodzy. My wszyscy spotykamy się z problemem cierpienia i nie uciekamy od tego problemu. Zachowujemy się tak –z moralnego punktu widzenia-jak osoby, które pozostają na miejscu wypadku. Bo przecież ucieczka z takiego miejsca rodzi nie tylko konsekwencje prawne, ale i moralne. Naszym obowiązkiem jest pomagać tym, którzy szczególnie tego potrzebują. Lekarz idąc do chorego wchodzi na scenę i nigdy z tej sceny nie wraca takim samym człowiekiem, ponosi koszt osobisty. Tytuł książki „Zimne wody Styksu” mówi sam za siebie. Towarzysząc osobie w ostatnich dniach czy miesiącach życia w pewnym momencie rozstajemy się z nią-właśnie gdzieś w połowie Styksu. Wchodzimy do tego Styksu i wychodzimy umoczeni lodowatą wodą. Jesteśmy już innymi ludźmi. – mówił autor książki.

niedziela, 9 grudnia 2012

Anglia #9 Służba zdrowia



For life's litlle help emergencies
For help making the right choices
For help advice, right now
For ressurance, 24 hours a day


Pocztówka pochodzi z Anglii. NHS to National Helth Service, ichniejszy Narodowy Fundusz Zdrowia. Jak sie pewnie domyślacie o tym brytyjskim ustrojstwie nie zamierzam pisać zbyt wiele. Są znacznie poważniejsze tematy do poruszenia.

Ostatnio Medycyna Praktyczna zamieściła na YouTubie filmik bardzo dobrze obrazujący sytuację w polskiej służbie zdrowia. Materiał ten jest częścią akcji, wspólnego apelu lekarzy i pacjentów o zmianę wprowadzonych przez obecnego Ministra Zdrowia przepisów refundacyjnych, które weszły w życie w styczniu tego roku. Że są beznadziejne każdy widzi. Pisałem już o nich nieco tutaj. Ale teraz macie okazję zapoznać się (i poprzeć) apel przygotowany przez największych fachowców do spraw medycznych w Polsce, włączyć się do dyskusji. Zapraszam.

                                            http://www.mp.pl/premierzepomoz/




piątek, 7 grudnia 2012

Dania #4 Koniec ćwiczeń z psychiatrii



Dzisiaj miałem ostatnie zajęcia z psychiatrii na studiach. Zakończone z resztą egzaminem, a właściwie tylko jedną z jego trzech części. Ale na początek wypada napisać parę słów o pocztówce, którą możecie oglądać powyżej. Jest bowiem dosyć niezwykła i niepozorna, ale doskonale do tematu pasuje.

Przywędrowała do mnie prosto od Peter'a Christiansena z Kopenhagi, który pracował jako wolontariusz zajmujący się pomaganiem pacjentom chorym psychicznie, nie znajdującym się w szpitalach ani w innych placówkach. Dajmy mu najlepiej samemu dojść do głosu: 
" We do the psychological job along with medication. And some practic help like making sure they wash themselves, get clean clothes on now and then and something to eat.
And make sure they pay their bills and so ...
It´s paid by taxes."
Tak to w Danii wygląda. W Polsce przyznam - nie mam pojęcia. Specjalne ośrodki psychologiczne czy psychiatryczne, skupiające wolontariuszy gotowych pomagać często zagubionym w codziennym życiu chorym psychicznie łatwo chyba nie jest znaleźć.

Wracając do egzaminu praktycznego z psychiatrii. Ciekawe zjawisko na tych studiach. Zwykłą rozmowa z pacjentem, zbieranie wywiadu dla studenta medycyny jest chlebem powszednim. Ale badanie psychiatryczne to już nie taka prosta sprawa. Największego smaczku dodaje jednak cała psychiatryczna konwencja. Tym razem byliśmy oceniani w czasie rozmowy z pacjentem. To jakich słów użyjemy, jaki kontakt z pacjentem "złapaliśmy" determinowało część naszej końcowej oceny. Takich reguł gry nikt wcześniej nie wprowdzał.

A wszystko w obecności bardzo miłej Pani profesor Gmitrowicz, którą możecie zobaczyć na poniższym zdjęciu.

Zdjęcie zaczerpnięte ze strony: klik

niedziela, 2 grudnia 2012

Czechy #2 Terapia szczęściem



Poprzednio było o szybkim jedzeniu i o szybkim seksie. 'Wartościach' jakby nie patrzeć preferowanych w dzisiejszym świecie. Dzisiaj za to o szybkim wzbogaceniu się. Może nie dosłownym, ale kto by nie chciał na chwilę zanurzyć się w wannie pełnej nowiutkich, pachnących drukarnią zielonych?

Czesi mają jak widać bardzo specyficzne podejście do medycyny. Ale czy to nie najlepszy sposób na leczenie depresji? Chodzi rzecz jasna nie tylko o kąpiele w banknotach, ale o poczucie humoru, dystans do siebie i przyjazne postrzeganie świata. Brakuje nam tego. A życie przecież takie fajne może być. Co ja mówię - jest fajne, tylko czasem tego nie dostrzegamy.

Pisałem wczoraj historię choroby nastoletniej dziewczyny, która już kilkakrotnie z powodu nawracającej depresji, prawdopodobnie w przebiegu choroby afektywnej dwubiegunowej chciała popełnić samobójstwo. Problemy z mamą, ojczymem, powtarzanie klasy. Ale próbować odebrać sobie życie? Nie ma żadnej choroby somatycznej, jest zgrabna, w miarę ładna, od dzieciństwa marzyła o studiach na wybranym kierunku, ma kochająca mamę, nigdy nie była bita, molestowana, nie pije alkoholu, nie bierze narkotyków. Ma ojczyma uzależnionego od alkoholu z którym kłóci się codziennie. Ale czemu próbowała odbierać sobie życie? Czemu takie rzeczy się dzieją?

Według danych polskich częstość występowania nawracającej depresji wynosi 6 %. Za to ryzyko zachorowania w ciągu życia na to schorzenie psychiczne to aż 10-25% u kobiet i 5-12% u mężczyzn. Wśród pacjentów POZ rozpowszechnienie depresji szacuje się na 23%. Statystyki przerażające.

Nie warto zatem czasem się uśmiechnąć? Pomyśleć sobie jak ważne dla nas są najbliższe osoby. Przytulić dziecko, żonę, mamę...





sobota, 24 listopada 2012

Węgry #1 Szeged - trzecie co do wielkości miasto na Węgrzech


Do chwili dostania tej pocztówki o mieście Szeged nie słyszałem. Ani tym bardziej o polskiej wersji jego nazwy - Segedyn. Jak widać postcrossing czasem rozszerza horyzonty. Dowiedziałem się też przy tej samej okazji, że jednym z miast partnerskich Szegedu jest właśnie Łódź. Jaki ten świat mały. No ale w końcu "Polak Węgier dwa bratanki, I do szabli i do szklanki"

Segedyn nazywany jest często "Miastem słońca" ponieważ ma bardzo dużo słonecznych godzin w roku w porównaniu do innych węgierskich miast. Całkiem miłe, malownicze miejsce, położone blisko południowej granicy państwa, czyli granicy z Serbią. Mało kto wie, że to właśnie z Segedyn pochodzi słynna na całą Europę, węgierska kiełbasa salami, oraz charakterystyczna dla tego miasta zupa rybna. Okolice Segedyn natomiast są głównymi rejonami uprawy narodowej przyprawy Węgrów – czerwonej papryki.

Przy okazji warto wspomnieć o bardzo ciekawej postaci doktorze Albercie Szent-Györgyi . W 1937 roku otrzymał on Nagrodę Nobla w dziale medycyny i fizjologii. Pracował on na Uniwersytecie Segedyńskim jako profesor biochemii. Prowadził doświadczenia, które doprowadziły do zidentyfikowania witaminy C. Właśnie w swoich doświadczeniach używał segedyńską paprykę, która zawiera o wiele więcej witaminy C niż owoce cytrusowe.

Gdy już wiem to wszystko, o czym napisałem dochodzę do wniosku, że ta pocztówka to świetny wybór na zaczęcie przygody z kartkami z tego kraju.






niedziela, 28 października 2012

Filipiny #1 Słońce, palmy, ciepła woda





Za oknem biało. Od wczoraj w Polsce  zima w wersji: "sporo śniegu i oscylująca w granicach zera temperatura". Na blogu jednak najmniejszych oznak morzu na razie nie przewiduję. Wręcz przeciwnie. Zapraszam na wędrówkę po Filipinach. A wszystko za sprawą energetycznej pocztówki od Edge'a Azurina, bardzo sympatycznego i bezpośredniego użytkownika jednego z popularnych portali społecznościowych.

Filipiny to państwo wyspiarskie w południowo-wschodniej Azji. Zajmuje Archipelag Filipiński na Oceanie Spokojnym. Stolicą kraju jest Manila, a na jego terenie używa się około 170 języków. Filipiny zajmują 72 miejsce na liście państw świata pod względem powierzchni. Dwa miejsca za Polską. Natomiast ponad 90 milionów mieszkańców daje Filipinów bardzo wysokie, 12 miejsce w odpowiednim zestawieniu. Może to nie wynik godny Bangladeszu (93->7), ale gęstość zaludnienia w porównaniu do Polski robi wrażenie. A jak wiadomo koszula najbliższa ciału.

JAk wygladają Filipiny od kuchni? Bladego pojęcia nie mam. Ale w tych rejonach geograficznych odsyłam zawswze do swietnego bloga . Coś się na nim zawsze znajdzie: klik1 klik2klik3. Oraz z mniej sprawdzonych źródeł: klik







wtorek, 9 października 2012

Litwa #2 Litewska skrzynka pocztowa





Dzisiaj typowy zestaw (pocztówka odpowiednia tematycznie i ciekawe znaczki), z kraju z jednej strony bardzo bliskiego Polsce, a z drugiej mało znanego mi "postcrossingowo". Wystarczy wspomnieć, że jest to jedna z zaledwie dwóch pocztówek, jakie przez prawie 2 lata intensywnych wymian udało mi się zdobyć z tego nadbałtyckiego, sąsiadującego z Polską kraju. Może nie starałem się aż tak bardzo, ale liczby nie kłamią.

Pora więc na małą wizytówkę Litwy:
Stolica : Wilno
Sport narodowy: koszykówka
Powierzchnia: 65 tys 200 km2
Liczba ludności: 3 mln
Przejścia graniczne z Polską: Ogrodniki, Budzisko, Berżniki
Złoci medaliści na Igrzyskach Olimpijskich w Londynie: Laura Asadauskaite pięciobój nowoczesny, Ruta Mellutyte pływanie, 100 metrów stylem grzbietowym
Najważniejsze wydarzenie ze wspólnej historii Polski i Litwy: Unia Lubelska, podpisana 1 lipca 1569 roku, unia realna wpowadzająca wspólny sejm, walutę, politykję obronną i zagraniczną
Podział administracyjny: 10 okręgów
W Unii Europejskiej: od: 1 maja 2004 roku
Najwybitniejszy człowiek sztuki z Litwy: Mikalojus Konstantinas Ciurlionis
Najdłuższa rzeka: Niemen
Polska mniejszość narodowa: ponad 300 tysięcy w 4 milionowym społeczeństwie
Ciekawe miasto: Możejki, ósme co do wielkości miasto Litwy, znajduje się tam rafineria ORLEN Lietuva, przejęta od rosyjskiego koncernu Jukos w 2006 roku
Uzyskanie niepodległości: 16 luty 1918 rok
Słowniczek: - vieszbutis (w dosłownym tłumaczeniu to dom publiczny)
 - hotel- pedkelnes (dosł. tłumacz. - stopospodnie) – rajstopy
- surainis (serownik) – cheeseburger
- deszrainis (kiełbaśnik) – hot dog


środa, 12 września 2012

Dania #3 Horror?



Oglądałem ostatnio Szpital Królestwo Stephena Kinga: klik. I tak, nie wiedzieć czemu przypomniałami się ta pocztówka. Warto też zwrócić uwagę, że od jakiegoś czasu nie było tutaj żadnego medycznego akcentu, a to niedopuszczalne! Pocztówka została wyprodukowana i przysłana z Danii, czyli ojczyzny Larsa von Triera, autora oryginalengo, kultowego skandynawskiego Królestwa: klik2, na którym Szpital Królestwo został oparty.

W 13-odcinkowym serialu występuje postać ducha nazistowskiego doktora Gottreicha, który ma swoje teorie na temat bólu. Jest zwolennikiem psychochirurgii i posiada komplet narzędzi własnej roboty do tego typu zabiegów. Ludzi - świnek morskich do jego eksperymentów nigdy mu nie brakowało - ranni pracownicy fabryki farb, zarówno dorośli, jak i dzieci. A wszystko w przestrzeni Swedenborgiana. Zapraszam do krainy Triera i Kinga.

Znaczki z odwrotu kartki też jakieś takie 'w klimacie'.


środa, 29 sierpnia 2012

Trynidad i Tobago #1 Jeszcze miesiąc wakacji!







Wakacje dla większości, a w szczególności dla uczniów szkół już się niebawem skończą. Ale nie dla studentów i warto to w jakiś sposób zaznaczyć. Tym bardziej, że moje zadowolenie z tego faktu do najmniejszych nie należy.
Dotychczas w lipcu i sierpniu były cztery odsłony Wakacyjnej Egzotyki na PP, pora więc na odcinek piąty. Tym razem wybieramy się na Karaiby. A konkretniej do Trynidadu i Tobago, państwa znanego mi wcześniej głównie z licznych sprinterów, z Ato Boldonem na czele. Teraz Trynidad i Tobago będzie kojarzył mi się też ze świątynią na morzu, w mieście Waterloo: klik. Z jeziorem asfaltowym: klik 2 i z Ericiem Williamsem, nazywanym w tym karaibskim państwie:  "The Father of The Nation." klik3

Wizytówka Trynidadu i Tobago

Stolica: Port-of-Spain
Powierzchnia: 5128 km2
Ludność: 1 mln 100 tys
Położenie: Karaiby, blisko granicy Wenezueli
Ustrój: republika
Religia: wiele różnych wyznań: hinduiści, zielonoświątkowcy, anglikanie, adwentyści,muzułmanie
Bogactwa naturalne: ropa naftowa, gaz ziemny, naturalny afalt
Związki z Polską: w latach 1639-1693 wyspa Tobago była kolonią księstwa Kurlandii, polskiego lenna
Historia: wyspy odkryte przez Kolumba, później pod władzą Wielkiej Brytanii
Połączenie adminsitracyjne wysp Trynida i Tobago: XIX wiek
Niepodległość: 1962 rok






wtorek, 19 czerwca 2012

Holandia #13 Pożegnanie z ortopedią!





Ortopedia już wpisana do indeksu, teraz została tylko immunologia i piąty rok moich studiów będzie z głowy. Egzamin ze znajomości interleukin już w czwartek. Trzymajcie kciuki. Po czwartku blog na jakiś czas wróci do życia, a potem po raz kolejny 'zapadnie w letarg'.


Ortopedia to był ciekawy przedmiot. Spodziewałem się zgłębiania na nim zawiłości traumatologii i onkologii kości, a okazało się, iż klinika na Drewnowskiej i jej kierownik specjalizują się raczej w ortopedii dziecięcej. Tak więc na postępowanie w przypadku wrodzonej dysplazji stawu biodrowego, stopy końsko-szpotawej, choroby Perthesa, mózgowego porażenia dziecięcego czy przepukliny oponowo-rdzeniowej kładzono największy nacisk. Zawiodłem się trochę faktem, że na całych ćwiczeniach nie widzieliśmy nawet żadnego złamania, ani też ani razu nie poszliśmy na blok. Ale cóż zrobić - takie życie studenta. Z ortopedią nie wiąże i tak swojej przyszłości

Sporym zaskoczeniem była też forma egzaminu z tego przedmiotu - ustna odpowiedź. Jak o tym usłyszałem wprost nie mogłem uwierzyć. Ortopedia wydawała się przecież niemal pewniakiem do ułożenia z tego zakresu wiedzy testu. Tym bardziej, że nasza uczelnia testowe egzaminy preferuje. A tu taka niespodzianka. Jednak im dalej w las tym bardziej przekonywałem się do tego rozwiązania, a sam egzamin ustny u profesora Syndera na długo zapadnie mi w pamięć. Przede wszystkim godzina - 7.00, bez wyjątku. A egzamin bardzo konkretny, mieszczący się pewnie w 5-6 minutach. Fajna sprawa. Dużo bardziej studencka atmosfera niż rozwiązywanie durnych testów na komputerach w Centrum Egzaminacyjno-Dydaktycznym.

piątek, 25 maja 2012

Czechy #1 Prezentacja grupowego rywala Polski na Euro 2012




Z reprezentacją Czech Polska zmierzy się 16 czerwca, na Stadionie Narodowym we Wrocławiu. Będzie to zapewne mecz o wszystko dla Biało-Czerwonych. Warto więc bliżej przyjrzeć się naszym grupowym rywalom. Tak też się składa, że jest to moja pierwsza pocztówka z tego sympatycznego kraju. Więc podwójna prezentacja Czeskiej Republiki.

Czechy to kraj, który mam zamiar odwiedzić w przyszłości. Kojarzy mi się z fajnym, luzackim sposobem życia, dobrym poczuciem humoru, śmiesznym z punktu widzenia Polaka brzmieniem języka, dobrymi filmami. Niezwykle wychwalanym miejscem jest stolica kraju - Praga. Na tyle sławna, że kiedyś po prostu trzeba ją odwiedzić. Wizyta w Czechach nie może jednak ograniczyć się do stołecznego miasta - prawdziwą czeską dusze i kulturę poznamy w mniejszych mieścinach, odwiedzając różne tamtejsze jednostki administracyjne - kraje.

A reprezentacja Czech w piłce nożnej? Bardzo solidny zespół. W 1996 roku ekipa ta zdobyła wicemistrzostwo Europy, nie będąc zaliczana zupełnie do faworytów turnieju. Pavel Nedved, Karel Poborsky, Vladimir Smicer -ten turniej wykreował takich piłkarzy. Dziś Czesi jadą na polsko-ukraińskie Euro jako silna europejska marka ale do faworytów nie zaliczają się po raz kolejny. Jak pójdzie im na turnieju?

Szeroka kadra Czech na Euro 2012:

Bramkarze: Petr Čech (Chelsea Londyn, Anglia), Jaroslav Drobný (Hamburger SV, Niemcy), Tomáš Grigar (FK Teplice), Jan Laštůvka (Dnipro Dniepropetrowsk, Ukraina)

Obrońcy: Theodor Gebre Selassie (Slovan Liberec), Roman Hubník (Hertha Berlin, Niemcy), Michal Kadlec (Bayer 04 Leverkusen, Niemcy), David Limberský (Viktoria Pilzno), Daniel Pudil (AC Cesena, Włochy), František Rajtoral (Viktoria Pilzno), Tomáš Sivok (Beşiktaş Stambuł, Turcja), Marek Suchý (Spartak Moskwa, Rosja)

Pomocnicy: Tomáš Hübschman (Szachtar Donieck, Ukraina), Petr Jiráček (VfL Wolfsburg, Niemcy), Daniel Kolář (Viktoria Pilzno), Milan Petržela (Viktoria Pilzno), Václav Pilař (Viktoria Pilzno), Jaroslav Plašil (Girondins de Bordeaux, Francja), Jan Rezek (Anorthosis Famagusta Larnaka, Cypr), Tomáš Rosický (Arsenal Londyn, Anglia)

Napastnicy: Milan Baroš (Galatasaray Stambuł, Turcja), David Lafata (FK Baumit Jablonec), Tomáš Necid (CSKA Moskwa, Rosja), Tomáš Pekhart (1.FC Nürnberg, Niemcy)

Bramkarz Chelsea, zwycięzca Ligi Mistrzów, Plasil, Rosicky, kolektyw i dyscyplina taktyczna - to wydają się być najsilniejsze punkty reprezentacji Czech. Drużyna narodowa naszych sąsiadów przechodzi obecnie przemianę pokoleniową. Turniej rozgrywany w Polsce i Ukrainie jest dla wielu z tych piłkarzy szansą na poważne zaistnienie w świecie futbolu i reprezentacji swego kraju. Tak jak  w1996 roku. Oby im się tym razem nie udało.




czwartek, 24 maja 2012

Holandia #12 Ortopedyczny kot uzdrowiciel




Pocztówka pochodzi z prywatnej wymiany z holenderską postcrosserką, ale dzisiaj będzie o łódzkich wydarzeniach. Miałem bowiem w ten piękny, słoneczny dzień pierwsze zajęcia z ortopedii, zakończone wejściówką z anatomii. Wejściówką, którą udało mi się całkiem dobrze zaliczyć,  a jak sobie wcześniej postanowiłem wiązało się to również z odwiedzeniem 'w nagrodę' manufakturowego MS2, Muzeum Sztuki Nowoczesnej. Ale po kolei.

Wejściówka z ortopedii nie okazała się taka straszna. Kartkówka składająca się z 6 pytań, do tego każdy dostawał po 2-3 pytania ustne. Spora część z nich była z 'giełdy'. Tak więc pierwsza przeszkodę ortopedyczną udało się pokonać bez większego problemu. Czeka mnie jeszcze zaliczenie historii choroby, kolokwium i egzamin. A jutro solidna odpytka - nasz asystent jest wymagający i kazał przygotować się z całkiem obszernego materiału.

W muzeum tez czekała mnie nie lada niespodzianka. 24 maja to bowiem "Dzień bez sztuki" - dzień strajku wielu muzeów i galerii sztuki w całej Polsce. Na szczęście MS2 wzięło udział w tym strajku w niepełnym wymiarze. Jako, że przypadał on w czwartek, dzień wolnego wstępu muzeum otworzyło swoje podwoje dopiero o 13.00, ale co najważniejsze w ogóle otworzyło.

A wracając do samej pocztówki - Całkiem przyjemna, nie uważacie?


poniedziałek, 14 maja 2012

Indonezja #2 Wulkan Bromo



Ostatnimi czasy raczyłem moich czytelników nieco bardziej zwariowanymi postami, związanymi z bieżącymi wydarzeniami i fotorelacjami z nich. Mam nadzieję, że taka forma prowadzenia "Przypadków Pocztówkowych" również Wam się podoba, ale dzisiaj chcę wrócić nieco do klasyki. Sprawdzony motyw - pocztówka, inne zdjęcie tego samego miejsca, krótki bądź dłuższy opis.

Mount Bromo to aktywny wulkan będący nie lada turystyczną atrakcją Indonezji. Era, nadawczyni pocztówki poznana za pomocą Facebooka napisała mi, że jeśli zainteresował mnie Bromo to nie pozostaje nic prostszego - tylko przyjechać do Indonezji i zobaczyć go na własne oczy. Tia. W Indonezji jak widać też mają niezłe poczucie humoru.

Ostatnio czytałem sobie nieco o Indonezji, korzystając ze strony polskiego podróżnika: klik. Również o Wulkanie Bromo znajdziemy tam wiele cennych informacji. Ja przynajmniej poznałem nowe słowo - kaldera. Jest to wielkie zagłębienie w szczytowej części wulkanu, powstające w wyniku zniszczenia górnej części stożka wulkanicznego. 





wtorek, 1 maja 2012

Indie #1 Święto pracy


A vendor in the market place

Dziś mamy 1 maja. W Polsce Święto Narodowe, dzień ustawowo wolny od pracy. To ciekawe bo Polska jest krajem, w którym prawie każdy myśli jak by tylko się nie narobić, a często ustosunkowując się do pracy innych uznaje ją za 'zasrany obowiązek".

Nie zamierzam gloryfikować pracy samej w sobie - jako uszlachetniającej itd. Żyjemy w czasach kapitalistycznych i wiadomo, że praca ma przede wszystkim przynosić dochody, zapewnić bezpieczny byt materialny człowiekowi i jego rodzinie. Wypadałoby ta pracę więc szanować, aa tym bardziej pracę innych. W Polsce nam jednak bardzo daleko od tego.

I  taki oto sposób na Przypadkach Pocztówkowych debiutują Indie. Jest to kraj o wysokim potencjale rozwoju, gdzie istnieje drugi na świecie pod względem liczebności rynek konsumentów, tworzony przez około 1,2 mld mieszkańców. Struktura zatrudnienia w Indiach daleko odbiega od krajów wysokorozwiniętych - 52% siły roboczej jest zatrudnionej w rolnictwie, 34% w usługach, pozostała w przemyśle. Stopa bezrobocia rejestrowanego jest stosunkowo wysoka i wynosi 9,8%. Pan sfotografowany dla potrzeb pocztówki jak widać pracuje w usługach, sprzedając min. noże i maczety.

Kolega gdy pokazałem mu dzisiejsza pocztówkę z wieloma ostrymi narzędziami stwierdził, że ktoś w tych Indiach musi mnie bardzo lubić...






Ile biało-czerwonych flag jest na tym zdjęciu Piotrkowskiej?



sobota, 10 marca 2012

Niemcy #9 Spenderausweis - Spender Niere


Spenders Ausweis - immer dabei.
Senatsverwaltung fur Gesudheit, Umwelt und Verbraucherschutz.

Dzisiaj 10 marca, Dzień Mężczyzny więc na blogu 'kawał' kobiecego ciała, który przywędrował do mnie z ... Francji. I na dodatek ze świetnym znaczkiem z okazji Roku Smoka.

Teraz mała powtórka z języka niemieckiego w celu uzyskania dokładniejszych informacji o tej pocztówce:
Der Berliner Senat wirbt mit "Tattoos" für Organspende. Es handelt sich um Postkarten mit Motiven wie das Wort „Spenderleber“ in schwarzen Lettern wie eintätowiert unter einer Männerbrust, „Spenderherz“ über einem Frauenbusen und das Wort „Spenderniere“ über einen nackten Rücken. "Tattoos" auf knackigen Körpern sollen die Entscheidung für einen Organspenderausweis leichter machen. Die Postkarten werden derzeit in einer Auflage von 83.000 Exemplaren in Kneipen und Kinos, Restaurants und Hochschulen sowie Familien- und Freizeiteinrichtungen verteilt. Die Postkarte ist ein Organspendeausweis und soll dazu anregen mitzumachen.

Dowiadujemy się z tego tekstu, że wspomniana pocztówka została wydana zgodnie z uchwałą niemieckiego senatu, w ramach akcji promującej pobieranie narządów po śmierci dawcy. Przygotowano 3 kartki z tej serii: klik, a każda z nich traktowana jest jako deklaracja dobrowolnego oddania narządu po śmierci. Wszyscy popierający tą ideę powinni nosić ją w swoim portfelu. Pocztówki rozdawano w kinach, restauracjach drukując je w ponad 80 tysiącach egzemplarzy.

Zaczynam więc poszukiwania dwóch pozostałych wzorów. Zapewne będzie to trudne, ale duży nakład daje jakieś szanse na powodzenie. Trzeba będzie się ładnie uśmiechać do niemieckich postcrosserów.

Co do samego przeszczepiania nerek w Polsce: miałem w tym roku zajęcia z doktor Rutkowską z Kliniki Neurologii pracującą  w 'komórce' zajmującej się przeszczepami. Nie jest z tym w Polsce najgorzej. Organów oczywiście brakuje ale pacjenci po zakwalifikowaniu czekają średnio półtorej - dwa lata. Nie jest to mało, ale w przeszłości bywało znacznie gorzej. Większość pacjentów przechodzi okres dializoterapii w czasie oczekiwania na przeszczep, chociaż czasem można zaplanować wykonanie przeszczepu, np. od żywego spokrewnionego dawcy (np. u dziecka nerką pobrana od jednego z rodziców), zanim jeszcze zaistnieje konieczność dializowania. W czasie oczekiwania pacjent musi być zawsze dostępny i gotowy na wezwanie zespołu transplantacyjnego, na wypadek uzyskania nerki do przeszczepu. Dlatego też ośrodek dializacyjny oraz koordynator transplantacyjny muszą posiadać listę numerów telefonicznych, pod którymi mogą oni odnaleźć potencjalnego biorcę przeszczepu. Należy informować o każdym wyjeździe, nawet jeśli miałby on trwać tylko jeden dzień.

Doktor Rutkowska opowiadała nam o przypadku dwudziestokiluletniego górala, który przyjechał do Łodzi na przeszczep nerki. Na miejscu okazało się jednak, ze ma czarne korzenie zamiast zębów i "na gwałt" szukano stomatologa, który usunie te potencjalne źródła zakażenia. W późnych godzinach nocnych problemy z uzębieniem udało się rozwiązać ale pacjent ostatecznie i tak został zdyskwalifikowany z zabiegu. DO Łodzi wybrał się więc na wyrywanie zębów zamiast przeszczep nerki...