Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Humor. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Humor. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 22 kwietnia 2014

Niemcy #18 Leniwy dzień



Siedzę w domu rodzinnym. Z moim psem. Wszyscy się rozjechali, a my pozastaliśmy na straży obejścia. Czas pożytkujemy na różne przyjemności. Pies uwielbia grać w piłkę, przy czym znaczenia nie ma rozmiar. Do koszykówki czy do tenisa - nie ma różnicy. Jest piłka - jest zabawa. Ja natomiast przeglądam zaległe czasopisma medyczne, trenuję mięśnie brzucha i gimnastykę, skanuję pocztówki i korzystam z uroków świeżego powietrza.

Ostatnio do domu przyjeżdżam zawsze na coś przypominającego wakacje, urlop. Takie naładowanie baterii i odpoczynek od codzienności.

Tak wyglądała rok temu

A tak teraz
I z wspomnianą piłką do koszykówki

poniedziałek, 21 kwietnia 2014

Niemcy #17 Gościnność jest jak świeża ryba




Wielkanoc tak jak Boże Narodzenie to czas gdy gościmy u siebie krewnych, znajomych, a często i my w 'gości jedziemy'. Warto pamiętać, że gościnność to piękna sprawa, ale dla dobra własnego i nie tylko nie należy jej nadużywać.

Pocztówkę przywiozła mi z Berlina Paula, a została ona wydana przez sieć hosteli Aletto. Jeśli klikniecie w linka pod pocztówką zobaczycie jaką specjalną ofertę dla chcących się pozbyć nadużywających gościny krewnych przygotowało Aletto.

czwartek, 27 marca 2014

Anglia #12 Cycki w górę


Cycki w górę - takie hasło widziałem u jednej z koleżanek na facebooku w Dniu Kobiet. Jak wiadomo akceptacja własnego biustu to dla przedstawicielek płci przeciwnej podstawa. Widocznie Dr Dave chciał dostosować się do wymogów rynku niezadowolonych ze swojego wyglądu pacjentek, ale użył zbyt radykalnych środków.
Chociaż pomysł genialny w swej prostocie. Hel jest gazem szlachetnym, niepalnym, stosuje się go choćby do sterowców. Później są takie wielkie, dostojne, unoszące się w przestworzach....

Brytyjski humor w czystej postaci. Wszystko dzięki autorce bloga klik, która przysłała mi tą uroczą kartkę ze swojego pobytu na Wyspach.


wtorek, 4 grudnia 2012

Polska #90 Nie bądź jeleń



Biorąc paragon: ułatwiasz sobie złożenie reklamacji, masz możliwość porównania cen, wspierasz uczciwą konkurencję, masz pewność, że nie zostałeś oszukany, zmniejszasz szarą strefę.

Pocztówka wydana w ramach akcji: Weź paragon.
Rysunek: Andrzej Mleczko

Do pocztówki dołączone były serdeczne pozdrowienia z Kotliny Kłodzkiej od Magdy, która miała pogodę prawie taką jak na obrazku. A dostałem tę kartkę jako nagrodę w loterii na polskim forum postcrossingowym.
Poniżej plakat akcji i druga pocztówka z cyklu rozdawanego na ulicach przez urzędników Ministerstwa Finansów i Urzędów Skarbowych.






niedziela, 2 grudnia 2012

Czechy #2 Terapia szczęściem



Poprzednio było o szybkim jedzeniu i o szybkim seksie. 'Wartościach' jakby nie patrzeć preferowanych w dzisiejszym świecie. Dzisiaj za to o szybkim wzbogaceniu się. Może nie dosłownym, ale kto by nie chciał na chwilę zanurzyć się w wannie pełnej nowiutkich, pachnących drukarnią zielonych?

Czesi mają jak widać bardzo specyficzne podejście do medycyny. Ale czy to nie najlepszy sposób na leczenie depresji? Chodzi rzecz jasna nie tylko o kąpiele w banknotach, ale o poczucie humoru, dystans do siebie i przyjazne postrzeganie świata. Brakuje nam tego. A życie przecież takie fajne może być. Co ja mówię - jest fajne, tylko czasem tego nie dostrzegamy.

Pisałem wczoraj historię choroby nastoletniej dziewczyny, która już kilkakrotnie z powodu nawracającej depresji, prawdopodobnie w przebiegu choroby afektywnej dwubiegunowej chciała popełnić samobójstwo. Problemy z mamą, ojczymem, powtarzanie klasy. Ale próbować odebrać sobie życie? Nie ma żadnej choroby somatycznej, jest zgrabna, w miarę ładna, od dzieciństwa marzyła o studiach na wybranym kierunku, ma kochająca mamę, nigdy nie była bita, molestowana, nie pije alkoholu, nie bierze narkotyków. Ma ojczyma uzależnionego od alkoholu z którym kłóci się codziennie. Ale czemu próbowała odbierać sobie życie? Czemu takie rzeczy się dzieją?

Według danych polskich częstość występowania nawracającej depresji wynosi 6 %. Za to ryzyko zachorowania w ciągu życia na to schorzenie psychiczne to aż 10-25% u kobiet i 5-12% u mężczyzn. Wśród pacjentów POZ rozpowszechnienie depresji szacuje się na 23%. Statystyki przerażające.

Nie warto zatem czasem się uśmiechnąć? Pomyśleć sobie jak ważne dla nas są najbliższe osoby. Przytulić dziecko, żonę, mamę...





czwartek, 26 lipca 2012

Polska #78 Wakacyjne odsysanie



To cudo przysłała mi z z Lądka Zdroju Magda (znana w kręgu polskiego postcrossingu jako kolekcja). Pocztówek z przeróżnymi senatoriami jest całe mnóstwo i nie warto tracić czasu na ich zbieranie. Zwykle przedstawiają budynki danego uzdrowiska, przeważnie nie grzeszące urodą. Ale ta kartka jest po prostu boska i doskonale wpasowuje się w wakacyjny nastrój. Wydawnictwo Ancher i rysownik Mirosław Andrzejewski naprawdę znakomicie się spisali. A Magda stała się kolejną osobą wspierającą bez żadnego uprzedzenia mój medyczny zbiór!

Sanatorium jako miejsce odsysania z kasy... Trudno to lepiej ująć. Co prawda sam w żadnym takim przybytku nigdy ani przez moment nie byłem ale co nieco o zasadach ich funkcjonowania wiem. Choćby z podróży pociągami w towarzystwie osób wracających z kilkutygodniowego pobytu w sanatorium. Dansingi, spacerki, obgadywanie koleżanek, flirtowanie z innymi kuracjuszami, ledwo czasu starcza na jakąś godzinkę kąpieli w borowinach czy krioterapii. No ale czemu się dziwić - toż to wakacje, i w dużej mierze darmowe. I jest tak fajnie, że nawet Polak swoim znajomym, rodzinie pocztówke wyśle! Można się o tym przekonać przeglądając zbiory w antykwariatach. Ponad 1/3 pocztówek to 'kurortówki'. Ale takiej fajnej jak dzisiejsza jeszcze nie widziałem.

Mam jeszcze drugą, też od Magdy, też z grafiką Mirosława Andrzejewskiego. Kiedyś pokażę.

wtorek, 15 maja 2012

Polska #54 Mam nadzieję, że ...





Mam nadzieję, że będę dobrym lekarzem. Że wszyscy pacjenci będą chorować na moje ulubione choroby - w znaczeniu - takie, z którymi będę mógł sobie zgodnie z panująca wiedza medyczną poradzić i zrobić wszystko co w mojej mocy i za co NFZ zapłaci, aby pomóc pacjentom. Że w trakcie ich leczenia będę widział obiektywne skutki podejmowanych przeze mnie działań. I że moja praca będzie sprawiała mi satysfakcję.

Pocztówka dzisiejsza jest urodzinową przesyłkąod Beaty, prawdziwej mistrzyni w przysyłaniu mi przeróżnych kartek o tematyce medycznej. Dzięki temu moja kolekcja powiększa się też o bardziej humorystyczny aspekt związany z lekarską branżą. Przed Beatą ogromne Chapeau bas i wielkie podziękowania za bardzo miłe i mądre słowa na odwrocie pocztówki.
Mam nadzieję, że nigdy nie będę tracił z oczu tego co najważniejsze, i nie będę spalał swojej energii na błahostki - tak, jak życzy mi tego Beata.

A żeby nie było jednostronnie: klik. Swoją drogą ciekawy blog. szkoda, że autor zakończył już pisanie.

A teraz zgodnie z dokończeniem myśli przewodniej idę uczyć się radiologii. Egzamin w piątek, więc do soboty na blogu będzie cisza. Warto się przyłożyć - radiologia jest przecież ważną częścią arkanów wiedzy medycznej. Czasem drobny szczegół dobrze zinterpretowanego zdjęcia RTG bądź obrazu TK może sporo zmienić w leczeniu.

Jak widzę niektóre kartki urodzinowe pojawią się na Przypadkach Pocztówkowych ze sporym opóźnieniem. Ale nic nie jestem w stanie na to poradzić. Tak więc - cierpliwości.


piątek, 4 maja 2012

Polska #52 Zdrowie najważniejsze!



Co by tu powiedzieć o tej pocztówce:
Wysłana: 14.04.2012
Nadawczyni:  Beata
Grafika: Andrzej Mleczko
Rozmiary: całkiem duże, chyba pełnowymiarowe A5
Znaczek: link

To że zdrowie w życiu jest najważniejsze każdy wie. Czemu? Można by przecież powiedzieć że pieniądze, rodzina są ważniejsze. Tylko, że bez nich naprawdę da się czerpać z życia pełnymi garściami, a zdrowie jest tym elementem, którego w ogóle nie doceniamy gdy je mamy,  a gdy zaczyna go brakować często zbyt wiele nie da się zrobić. Może dziwne dywagacje zaczynam snuć ale to trochę jak z levelem życia w grze komputerowej. W tym przypadku trzeba by postawić znak równości między poziomem życia a zdrowiem. Ale też można uznać że zdrowie tak jak jedzenie, picie i spełnianie innych potrzeb fizjologicznych jest czymś podstawowym i nie powinniśmy tak przyziemnych spraw wliczać w temat "Co w życiu jest najważniejsze". Tylko skupić sie na potrzebach rzędu wyższego: miłości, przyjaźni, rodzinie?

To sobie pofilozofowałem. Możecie dla odmiany przeczytać wywiad z prawdziwym filozofem na podobny temat do moich dzisiejszych rozważań: Rozmowa z prof. Kołakowskim.

Ale schodząc na ziemię: "Zdrowie jest najważniejsze!

(z resztą co innego może stwierdzić student medycyny i przyszły lekarz)

niedziela, 1 kwietnia 2012

Holandia #11 Prima Aprillisowo o poczuciu humoru Holendrów



Mijn neef is laatst geopereerd an ezelsoor - pocztówkę z takim napisem i obrazkiem przysłała mi pewna holenderska postcrosserka, chcąc przyczynić się powiększeniu mojej medycznej kolekcji. Gdy tylko kartkę dostałem poprosiłem nadawczynię o wytłumaczenie przekazu pocztówki. Swoją interpretację oczywiście miałem, ale wolałem się upewnić. A wyjaśnienie brzmiało tak:

Literally translated: "My cousin had recently surgery on his donkey-ear." It is a linguistic joke. A donkey-ear is in dutch used for a folded corner of a page of a book, or in this case the folded corner of the card. That's why there is a plaster in the corner of this card. I hope you understand my attempt to translate it... best wishes, Merianda.

Ośle ucho oślym uchem, bądź  zagiętym rogiem książki, czy też pocztówki. Ale zestawienie tego z operacją odstających uszu i plasterkiem po takim zabiegu - boskie. Bardzo cieszę się, że dzięki Postcrossingowi, sporej dawce szczęścia przy losowaniu mojego adresu i dużej życzliwości Pani z Holandii mam taką pocztówkę w mojej kolekcji. Chwilę zajęło mi przemyślenie jaką pocztówkę wrzucić dzisiaj na bloga, ale ta pasuje po prostu idealnie.



sobota, 14 stycznia 2012

Anglia #6 Thorough examination.



Jeśli ktoś nie zna English to moje luźne tłumaczenie: "Gruntownie panią zbadałem, pani Ciacho i miło mi powiedzieć, że po pani infekcji ucha nie został żaden ślad."

Dzisiaj bardzo nietypowo. Jest to pierwsza pocztówka prezentowana na moim blogu, której fizycznie nie posiadam. Umówiłem się na wymianę z przemiłą Brytyjką, która zaoferowała mi dwie kartki medyczne do mojej kolekcji. W zamian posłałem swoje i teraz jedne i drugie wędrują gdzieś pomiędzy Wyspami a Polską. Ale mam silne przekonanie, graniczące z pewnością, że ta świetna kartka znajdzie się niedługo w moim posiadaniu.

Wymiany za pośrednictwem facebookowej Grupy Postcrossingowej to naprawdę niesamowita rzecz. Mają tylko jedną wadę - znalazłem sobie na nie niezbyt dobry czas. Egzamin z Chorób Zakaźnych zbliża się coraz większymi krokami, później Chirurgia, a taka wzmożona aktywność na fb i prowadzenie różnych, czasem zupełnie szalonych 'swapów' stanowi bardzo absorbujące zajęcie. Ale cóż poradzić, skoro w ciągu 4 dni  od dołączenia do tej grupy zaproponowano mi ponad 8 kartek medycznych i pocztówki z Trynidadu i Tobago, Filipin, Indonezji, Walii i Węgier. A być może uda się też Bahrajnem, Kolumbią i Kostaryką. Jakby nie patrzeć przybędzie wiele nowych, ciekawych kartek których zamieszczanie na blogu sprawi mi dużą frajdę.

Ale pora wracać do nauki. lekarz musi być przecież dokładny. W czasie nauki jak i w czasie badania pacjenta/tki. Profesja zobowiązuje. Mamy przecież w Polsce coraz bardziej roszczeniowych pacjentów, którzy czekają tylko na najmniejsze odstępstwo od zalecanych norm w postępowaniu lekarza. Ja oczywiście pisząc o tym pod ta kartką żartuje, ale czasem życie lekarza nękanego bezsensownymi pozwami ze strony wiecznie niezadowolonych pacjentów zakrawa o czarny humor.


poniedziałek, 10 października 2011

Hiszpania #1 Asturyjskie plażowiczki


W końcu moja pierwsza Hiszpania! Musiała mieć impet.

Pocztówka mówi chyba sama za siebie. Uśmiechnąłem się od razu, jak ją zobaczyłem. A wysłała mi ją kobieta. Kartkę zakupił jej mąż. Czemu tak mało jest takich pocztówek?

Jak widać ewolucja stroju plażowego na przestrzeni wieku sięgnęła maksimum granic. Z jednej skrajności w drugą. Obyczaje się zmieniają, moda też. A każdy z nas ma na to minimalny wpływ i musi się cały czas dostosowywać.
W XIX wieku damski strój nadmorski stanowiły ciężkie suknie, pod którymi założone były obowiązkowo pantalony do kolan. Często do brzegi sukni doszywany obciążniki, by ta nie unosiła się w wodzie. Obowiązywał\ też moda na bladość. Kobieta opalona była kobietą pracującą, kobietą z plebsu. Ubrania modnych pań zakrywały więc skrupulatnie niemal wszystkie części ciała.

Skandal jaki wywołało bikini przed 65 laty porównywano przecież do eksplozji bomby. Nie można było znaleźć modelek, które zaprezentowałyby na wybiegach ten nowy plażowy strój. Dlatego poproszono o pomoc striptizerki, które nie miały z tym problemu. Wiele z kobiet nadal nie chciało uznać tego stroju, ale jego frywolność stopniowo zyskiwała na popularności. Gwiazdy filmowe jak Brigitte Bardot czy Sophia Loren dumnie lansowały bikini i stopniowo wkradało się ono w kobiecą podświadomość jako coś bardzo atrakcyjnego.

Dzisiejsze kobiety w bikini mają chyba dusze striptizerki we krwi. ;)


Gijon to miasto położone w Asturii, jednej z 17 wspólnot autonomicznych Hiszpanii. Pozostałe to Andaluzja, Aragonia, Baleary, Estremadura, Galicia, Kastylia La-Mancha, Kastylia i Leon, Madryt, Katalonia, Kraj Basków, La Rioja, Murcja, Nawarra, Walencja, Wyspsy Kanaryjskie i Kantabria, skąd kartka została wysłana.