Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jedzenie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jedzenie. Pokaż wszystkie posty

piątek, 27 czerwca 2014

Polska #153 Festiwal Dobrego Smaku Łódź 2014




Właśnie odbywa się w Łodzi 11 Edycja Festiwalu Dobrego Smaku, i trzecia w której próbuję wybranych dań. Tym razem opiszę 2 restauracje i 2 kawiarnie, odwiedzone wczoraj i dzisiaj.

Zaczynamy od Ato Sushi. Lokal ten miałem okazję odwiedzić już dwa latemu, kiedy to sukcesy święciła przygotowana przez nich pasta z łososia: klik. Teraz zaserwowali danie jeszcze lepsze, w dodatku odbiór wizyty w lokalu wielokrotnie spotęgowały wrażenia wzrokowe. Potrawa prezentowała się znakomicie, szara ulica przy której mieści się Ato Sushi zamieniła się w piękny woonerf klik, a ozdobą wieczoru była urocza blondynka, która zaszczyciła mnie swoim towarzystwem. Sama potrawa - "różowa kaczka gotowana w niskiej temperaturze podawana z pomarańczowo-rozmarynową pianą na puree z zielonego chill" rozbudziła apetyt. Świetne pure, które dopiero po momencie przechodziło w ostrą nutę dopełniło efektu. Oceniam na 9/10. Punkcik odjąłem za smak kaczki - niespotykany, ciekawy, nigdy takiego nie jadłem. To niewątplwiie plusy... ale bardzo lubię mięso z kaczki i mimo wszystko zabrakło mi trochę smaku... kaczki w kaczce, znanego z dzieciństwa z drobiu przyrządzanego z własnego chowu przez babcię. Może argument miałki, ale czegoś mi w miesnym akcencie  festiwalowego dania po prostu zabrakło. Z drugiej strony dla samej blondynki 10/10. Więc nie czepiajmy się szczegółów.
Ato Sushi ma duże szanse na kolejne zwyciestwo w festiwalu.

Nastepnego dnia odwiedziłem trzy lokale - bylem głodny, poza tym nie miałem planów na piątkowe popołudnie. Na pierwszy ogień poszła Babkarnia, mieszcząca się na rogu Struga i Piotrkowskiej. Tu na gości czekała "Pijana babka". Wg organziatorów: (Kugelhopf, baba drożdżowa, baba al rum, savarin, rum baba). Geneza tego deseru nie jest jednoznaczna, ale pewne jest, że powstał dzięki królowi Stanisławowi Leszczyńskiemu. Połączenie baby z alkoholem nastąpiło w XVIII wieku i trwa aż do dziś. We Francji to savarin, we Włoszech rum baba. Babkarnia postanowiła spolszczyć wersję tego deseru i na festiwal proponuje ciasto drożdżowe z dodatkiem tartej skórki pomarańczy, nasączone sokiem z pomarańczy i polskim alkoholem (Żołądkowa Gorzka tradycyjna), ozdobione kremem. Dopełnieniem Pijanej Babki jest „kawa z jajem”, czyli kawa po turecku na zimno z lodowym kremem na bazie żółtek. Deser został wydany błyskawicznie. Nic w tym dziwnego, skoro babeczki były przechowywane w lodówce, a kawa podana na zimno. Babka była nasącozna alkoholem w stopniu średnim. Nie było go zbyt mało, na pewno też nie za dużo. Nieatplwiie lepiej smakowałaby z dobrym rumem, a nie Żołądkową Gorzką. Ale rozumiem oszczędności.  Za cały deser, klimat lokalu i historyczną otoczkę ze Stanisławem Leszczyńskim w tle ode mnie mocne 7/10.


Lili - jedna z restauracji w Off Piotrkowska i Sztufada  z cytrynową leguminą i warzywami polnymi z marmeladą i ziemią Adama, jak dodał kelner. Uprzedził również, że legumina została przygotowana z cytryn gotowanych wraz ze skrókami, tak aby nadać jej smak goryczki. Cóż. Dla mnie była średnio zjadliwa. Próbowąłem samej, próbowałem z mięsem w różnych konfiguracjach, z warzywami, a większośc leguminy i tak pzoostała na talerzu. Teraz o plusach. Sama sztufada - czyli duszona pieczeń z wołowiny szpikowana słoniną - palce lizać. Młoda marchewka, 'marmelada' wzmacniały różnorodnośc smaków na talerzu. Prawdziwym smaczkiem była dla mnie natomiast ziemia. Z nutą lawendy jak mi sie zdaje: klik.
Nota dla potrawy 7/10. Chociaż gdyby nie legumina mogło być zdecydowanie wyżej.


Na deser zostawiłem równeiż OFF-ową Meblotekę Yellow. Kawiarnia ta już dwa lata z rzędu broni tytułu najlepszego deseru festiwalowego. W tym roku przygotowali wręcz obłedną propozycję.                      SZALONY DZIAŁKOWIEC
To wariacja na temat ciasta czekoladowego – murzynka. To ciasto czekoladowo-pomidorowe z nutką chili, rozpływające się w ustach, aromatyczne, dzięki pomidorom – z odrobiną pikanterii.





Uwielbiam murzynka, a ten podany przez Meblotekę był nieziemski. W dodatku żółty słodki sos podany w małym dzbaneczku. Tak, nie mylicie się. Sos do ciasta. I to jaki. Deser rozpływający sie wustach. I ten żal z każdą łyżeczką, że na talerzu pozostaje coraz mniej wysypanej z donickzi ziemi...
Ale wszystko popsuła w mojej ocenie kawa.... Espresso z miętą podane w małym słoiku ze słomką. Mocne, ale z wieloma kostkami lodu na spodzie, gorzkie, jakieś takie... dziwne.... Niedobre.
Gdyby podali filiżankę zwykłego gciepłego cappucino byłoby 10/10. A tak jedynie 8/10.
Mebloteka tak jak Ato Sushi po raz kolejny chce zgarnąć "Grand Prix".


Tak wygląda 'spustoszony" szalony działkowiec.

Festiwal Dobrego Smaku potrwa do niedzieli. Kto jeszcze nie był - polecam. W dwóch restauracjach i dwóch kawiarniach wydałem łącznie 34 złote a spróbowałem naprawdę ściekawych potraw. Naprawdę warto.

piątek, 8 listopada 2013

Japonia #71 Kulinarnie (Gotochi Card)



Wasabi to japoński chrzan. Przyprawa znana każdemu, kto miał kiedyś okazję gościć w "suszarni". Chrzan wasabi został zaprezentowany jako piąty z kolei symbol kojarzący się z prefekturą Shizuoka w serii Gotochi Cards. Co o nim wie Mari, Japonka mieszkająca w Tokio możecie przeczytać na odwrocie pocztówki. Oczywiście za jej zgodą.

Ostatnio w wolnych chwilach oglądam ... programy kulinarne TVN, a konkretnie "Kuchenne rewolucje" i "Master Chefa". W nowym, ósmym sezonie tego pierwszego show zostały zaprezentowane dwie łódzkie knajpy. O ile po obejrzeniu odcinka z barem mlecznym"Pod Jabłonką' byłem zniesmaczony, o tyle "Gorąca kiełbasiarnia" przy ulicy Głowackiego zachęciło mnie do spróbowania tamtejszej kuchni. Niestety, gdy pojawiłem się w środę lokal był wypełniony po brzegi. Musiałem więc obejść się smakiem. Może innym razem.

http://tvnplayer.pl/programy-online/kuchenne-rewolucje-odcinki,114/odcinek-9,S08E09,23328.html


sobota, 8 czerwca 2013

Łódzcy Fabrykanci, czyli Festiwal Dobrego Smaku 2013.




Nie milkną echa ewentualnej 'wyprowadzki' na stałe  z ulicy Piotrkowskiej rzeźb określanych wspólnym mianem pod nazwą Galeria Wielkich Łodzian. Ale Łódź w ten weekend żyje Festiwalem Dobrego Smaku.
Więc zasiądźmy na chwilę do stołu, jak zrobili to Poznański, Grohman i Scheibler, bohaterowie dzieła pana Marcela Szytenhelma.

Wczoraj odwiedziłem tylko jedną festiwalową restaurację - Bierhalle w Manufakturze, delektując się daniem "Strogonow w nowej odsłonie - nie tylko z grzybkami". Motywem przewodnim tegorocznego festiwalu jest kino, toteż to akurat danie odwołuje się do filmu "Sztos" Olafa Lubaszenko. Inne z łódzkich lokali zaserwowały w tym roku choćby Kill Bill Rock Sushi czy Burgera God Father. Bardzo dobry motyw przewodni.

Muszę powiedzieć, że danie, które miałem okazję skosztować oceniam bardzo pozytywnie. Kurczak jak kurczak, kluseczki przepyszne, sos świetny, a warzywa miękkie i soczyste. W dodatku piwo znakomite, ładne kelnerki - nic tylko polecać.




Rok temu byłem aktywniejszy nieco w degustowaniu dań festiwalowych, możecie porównać: klik. Jak widać z powyższego linka rok temu z festiwalu wróciłem nawet z pocztówkami. Po tym właśnie poznaje się postcrossera.

Edycja specjalna:
Robotnicy pracujący  pryz ocieplaniu akademika czynili taki rumor, że wygonili mnie na spróbowanie kolejnego dania festiwalowego. Tym razem znowu rynek Manufaktury i naleśnikarnia Suzette. Samo ciasto mogłoby być odrobinę bardziej wyraziste, ale cała potrawa pyszna, porcja duża i zachęcająca do ponownych odwiedzin lokalu.


poniedziałek, 18 marca 2013

Japonia #67 Ostrygi (Gotochi Card)



W prefekturze Hiroshmia produkowanych jest od 25 do 30 tysięcy ton ostryg rocznie.

"7. Hiroshima – świątynia Itsukushima, Kopuła Bomby Atomowej, ostrygi" - To wycinek z przewodnika po Japonii, zahaczającego o wszystkie najpopularniejsze miejsca i atrakcje. Jak widać również w tym 'wydawnictwie' uważa się, że ostrygi są bardzo ważnym elementem prefektury znajdującej się w regionie Chugoku. Nie dziwi więc uwiecznienie tego specjału na najpopularniejszej serii pocztówkowej z Japonii, czyli słynnych Gotochi Cards. Dawno o nich nie pisałem na blogu więc należy się małe przypomnienie. Wszystkie informacje na temat Gotochi znajdziecie klikając w baner z japońską skrzynką pocztowa i poruszającym się na rowerze listonoszem po prawej stronie bloga. Naprawdę niezwykła seria, ale nie mam czasu, pieniędzy i wielkiej potrzeby dalszego powiększania mojej kolekcji o te niewątpliwie niesamowicie ciekawe kartki.



Przyzwyczajeni jesteśmy myśleć, że ostrygi to francuski specjał. Tymczasem największe hodowle tego smakowitego mięczaka znajdują się w Japonii. Jakby tego było mało, ostrygi, o których myślimy, że są francuskie, też są japońskie.

Francuskie ostrygi jadalne niemal całkowicie wymarły przetrzebione zakaźną epidemią w 1920 roku. Żeby ratować hodowle, sprowadzono z Japonii larwy tamtejszych gigantycznych ostryg, które zadomowiły się na dobre w słonych stawach hodowlanych Bretanii. Europejscy smakosze tego morskiego zwierzątka najbardziej lubią jeść je na surowo. Tymczasem japońska książka kucharska z ostrygowymi przepisami jest liczącym kilkaset stron opasłym tomem. Kilka z tych egzotycznych sposobów na mięczaki, można było poznać na warsztatach kulinarnych organizowanych ostatnio przez Ambasadę Japonii. Mistrzowie ostrygowej sztuki z prefektury Miyagi, będącej japońskim zagłębiem tych delikatnych stworzeń, uczyło blogerów i dziennikarzy kulinarnych otwierania, marynowania i gotowania ostryg. Ostrygi z Miyagi zaraz po połowie są wyjmowane z muszli i pakowane próżniowo w plastikowe woreczki. W takiej postaci sprzedawane są w całej Japonii. W Europie ostrygi transportuje się w muszlach i oprawia dopiero przed przyrządzeniem. W Japonii mięczaki po rozpakowaniu przyrządza się tylko na ciepło i nie spożywa ich na surowo. Przed gotowaniem, duszeniem czy grillowaniem mięso marynuje się w sake, która nadaje im głęboki, ciekawy smak. Jednym z dań, które mogliśmy spróbować i przygotować podczas warsztatów było dengaku z yuzu i miso, czyli ostrygi krótko gotowane w sake, podawane w muszlach i polane słodkawym sosem dengaku, przyrządzonym z sake, pasty miso, mirinu (słodkiego płynu z lekko sfermentowanego ryżu z wódką ryżową) i odrobiny yuzu (rodzaj cytrusa). Inną potrawą były ostrygi tsukudani, podgotowane w wywarze z sake, mirinu, cukru, sosu sojowego imbiru i ostrej papryczki. Gotowaliśmy również ostrygi z ryżem. Danie to, dzięki ma słonawy smak morza. Mięczaki zaparza się przez niecałą minutę, a następnie miesza z gorącym ryżem ugotowanym w bulionie. Ostrygowe warsztaty japońskie warszawskiej Akademii Kulinarnej były wspaniałą okazją do spróbowania, że kuchnia japońska to nie tylko sushi.

Źródło ostatniego tekstu: Smaki życia

sobota, 26 maja 2012

Łódź - Festiwal Dobrego Smaku 2012





Nigdy nie myślałem, że na blogu poświęconym stricte pocztówkom będę pisał o tym, jakie łódzkie restauracje dzisiaj odwiedziłem i co w nich jadłem. A jednak. Wszystko za sprawą 9. Festiwalu Dobrego Smaku, który odbywa się od 24 do 27 maja, na terenie łódzkiego Śródmieścia. Festiwal ten to niesamowita sprawa. Na cztery dni wybrane łódzkie restauracje, poza swoim normalnym funkcjonowaniem stają się swego rodzaju ekskluzywnymi stołówkami, serwującymi zazwyczaj w ekspresowym tempie wyszukane specjały. Czasem trudno to daniem obiadowym nazwać - raczej przekąską, chociaż niektóre lokale przygotowały obfitsze porcje. Nie sposób jednak nie zauważyć, że to niebywała okazja, żeby w tani sposób poznać wiele łódzkich restauracji. Ja w tym roku skromniutko - 2 Dania Festiwalowe i jeden Deser z Kawą spośród 28 biorących udziału w konkursach.

Moją wyprawę zacząłem od restauracji La Strada.
La Strada-  "to restauracja powstała z pasji do prostej i aromatycznej kuchni włoskiej. Najważniejsze dla nas jest sporządzanie potraw z wysokiej jakości autentycznych składników; makarony wyrabiane są na miejscu z mąki z twardej pszenicy, podobnie pizza, której ciasto powstaje wg oryginalnej włoskiej receptury. Niezastąpionymi dodatkami są sporządzony ze świeżych pomidorów sos oraz specjalna mieszanka sera i ziół. Wszystko to sprawia, że smak naszych potraw jest naprawdę wyjątkowy." Mieszczący się przy ulicy Piotrkowskiej 25 lokal nigdy wcześniej nie przykuł mojej uwagi.

Danie konkursowe: Cotoletta Toscana - Kotlet toskański. Potrawa bardzo fajna. Kotlet dobry, ale kluseczki i szczególnie sos - rewelacja. Porcja całkiem sporej wielkości. Raczej pobudzająca smak i apetyt niż sycąca ale niewątpliwie godna uwagi i polecenia.Bardzo miło i energiczny kelner, który obsługiwał całą salę prawie pustego przed godziną 13.00 lokalu. Wyniosłem same pozytywne wrażenia i zapewne wrócę tam jeszcze - na podobną najlepszą w całej Łodzi włoską pizzę.

Następnie udałem się do kawiarni Czekolada Retro Cafe. Mieści się ona w dawnej łódzkiej kamienicy, a wystój wnętrz jest po prostu niezwykły. Przypomina saloniki kawowe w mieszczańskich siedzibach na początku XX wieku. Tylko Czekolada Retro Cafe składa się z pięciu bardzo dużych pokoi, z których każdy  ma niepowtarzalny wygląd. Słowem - jedno przytulnie urządzone mieszkanie-kawiarnia.

Wybrałem tą kawiarnię z grona 10 biorących udział w Festialu Smaku ze względu na zaproponowany deser - szarlotkę na gorąco z lodami. Naprawdę pyszna! Do tego filiżanka kawy z osobno podanym dzbanuszkiem mleka. Tak więc mój napój najpierw był kawą z mlekiem, a później już bardziej mlekiem z kawą....



Koło 18.00 postanowiłem odwiedzić jeszcze jeden z lokali serwujących kuchnię japońską. Padło na lokal o nazwie Ato sushi położony przy ulicy 6 sierpnia 1/3. Tym razem wyposażyłem się w aparat fotograficzny. Nie na wiele się to jednak przydało. Jak widać na ostatnim zdjęciu nie mogłem oprzeć się przyniesionej przez kelnera potrawie - widzicie ją już solidnie napoczętą.
A co to właściwie jest? Delikatna pasta z łososia otulona płatkiem sojowym w towarzystwie świeżego szpinaku, całość skropiona kremowym sosem blue cheese. Danie bardzo dobre i całkiem sycące. Przy okazje odświeżyłem umiejętności posługiwania się pałeczkami.

Festiwal Dobrego Smaku to super sprawa! O tego typie imprezie ... nigdy wcześniej nie słyszałem. A mamy już dziewiątą edycję. Jak się jednak dowiedziałem poprzednie przypadały na koniec czerwca - termin dużo mniej atrakcyjny dla studentów niż ostatni weekend maja. Tak więc plus dla miasta za zmianę terminu. Mam nadzieję na równie udany festiwal za rok.



poniedziałek, 16 kwietnia 2012

Japonia #53 Zagadka z Kumamoto (Gotochi Card)



Tak wyglada na pocztówce, a tak w rzeczywistości. Co to?
Dla zwycięzcy pocztówka z moich kartek do wysłania w nagrodę;)


EDIT: Już dawno po konkursie, więc najwyższa pora napisać coś o samej pocztówce. Dostałem ją od Mari, wraz z trzema pozostałymi Gotochi przedstawiającymi prefekturę Kumamoto. Jest to naprawdę bardzo ciekawa prefektura, położona w zachodniej części wyspy Kiusiu. Może pochwalić się wodospadami, wygasłymi wulkanami, jednym z najsłynniejszych zamków w Japonii a także lokalnymi specjałami z Karashi Renkon, czyli potrawą prezentowaną na zdjęciu, na czele.

Danie to wzbudziłoby zapewne kontrowersje mieszkańców Europy. "Karashi' to typ bardzo ostrej musztardy, używanej zwykle w niewielkich ilościach w celu wzbogacenia smaku potrawy. "Renkon" to korzeń lotosa, dosyć typowy dla kuchni japońskiej specjał. Razem tworzą specjalną potrawę. Niezwykle ostra, znaną tylko w tym rejonie Japonii. Lecz równiez bardzo tanią i taką, której nie można nie spróbować raz będąc w Kumamoto.

Oto najprostszy z możliwych opisów sposobu przyrządzania tej potrawy - w języku angielskim, dla ścisłości z oryginałem: First, a spicy mixture of miso and chili pepper is stuffed into a lotus root. This is wrapped in a turmeric-yellow wheat-flour dough that is deep-fried and cut into round slices. The crisp texture of the lotus root is complemented by the spiciness of the chili pepper.

A tutaj piękny opis doznań towarz\yszących zachłannemu jedzeniu tego specjału:

That night, after a can of chu-hi or two, we decided to try eating one. But how does one eat a karashi renkon? we both asked. (My travel partner and girlfriend, despite being Japanese, was from Osaka, so this food was also new to her.) I, not being the kind of person who likes to do rather than over-think in this type of situation, decided to dive right in and just eat it. Yes, that’s right. I picked up a karashi renkon, filled with about twenty times the normal amount of head-exploding-spicy mustard a person would ever consider eating at once, and took a big ol’ bite out of it.

There are very few occasions in which expletives and screams of agony will simultaneously issue from my mouth in such high concentrations. Agonizing spiciness. On the up side, the cold that had rendered my nose useless for weeks was instantly cleared up. I can’t say I’ll ever look at mustard the same way again after that experience.


czwartek, 29 marca 2012

Japonia #51 Marynowana ikra dorsza jako specjał regionu (Gotochi Card)


Mentaiko
to specjał prefektury Fukuoka. Ikra dorsza, marynowana czerwonym pieprzem, bardzo ostra - nie jest to potrawa typowa dla Polaka z pewnością. Jej początki wywodza się z Korei Południowej, skąd przywędrowała do Japonii po wojnie rosyjsko-japońskiej, wojnie, która toczyła się min. o terytoria koreańskie. Mentaiko zadomowiło się w Japonii, a szczególnie w prefekturze Fukuoka, o czym niech świadczy fakt, że stało się tematem pierwszej serii Gotochi Cards z tego regionu. Zapakowane 'marinated roasted cod', jak na obrazku u dołu, są głównym 'souvenirem' przywożonym z Fukuoki.

Mentaiko to bardzo pikantna specjalność. Lyo, od której dostałem tą pocztówkę użyła sformułowania: "Very spicy, but tasty". Dlatego zwykle Mentaiko podawane jest z ryżem, który znacząco łagodzi smak i tworzy całkiem harmonijną dopełniającą się całość z marynowana ikrą

Prefektura Fukuoka mieści się na japońskiej wyspie Kiusiu. Jest to zachodnia część kraju, Istotnym aspektem ekonomicznym są ogólnie niższe ceny niż w okolicach okręgu stołecznego Tokio. Z tych właśnie powodów prefektura jest celem japońskich firm zamierzających wkraczać na dalekowschodnie rynki zagraniczne.
Z perspektywy bloga Fukuoka to moja trzynasta prefektura w kolekcji. Do liczby 47 brakuje jeszcze bardzo dużo. Ale zbieramy dalej!




sobota, 24 marca 2012

Japonia #50 Senbei rice cracker


W Japonii możemy spotkać wiele rodzajów ryżowych krakersów. Jeden z najsłynniejszych wytwarzany i sprzedawany jest w mieście Soka, w prefekturze Saitama: klik. Jest wiele historii opisujących początki tej potrawy. Najbardziej wiarygodna i najdłużej przekazywana jest opowieść o pani Osen. Bardzo dawno temu starsza pani sprzedawała dango rice (słodkie ryżowe kuleczki) w sklepie z herbatą wzdłuż drogi prowadzącej do Nikko. Były one bardzo smaczne i w dużej mierze dzięki nim sklepik cieszył się niezwykłą popularnością. Pewnego dnia panią Osen odwiedził samuraj, który zasugerował że swoje kuleczki ryżowe mogłaby porozciągać i upiec. I tak właśnie postały Soko Senbei w obecnej postaci. Do dziś są one prawdziwym przebojem.

Jubileuszowa pięćdziesiąta pozycja z Japonii na Przypadkach Pocztówkowych! Szybko ten czas leci. Bloga zacząłem prowadzić 14 kwietna 2011 roku. Od tego czasu moja kolekcja powiększyła się niesamowicie. Dużą jej część stanowią kartki z Japonii, a szczególnie seria Gotochi Cards. Tutaj możecie zobaczyć uaktualniane na bieżąco wszystkie moje pocztówki z tej serii i im podobne. Gotochi są niezwykłe. Pozwalają poznać uroki każdej z prefektur Japonii, nawet tych najmniej popularnych i zupełnie nie promowanych. Muszę szczerze pogratulować Japończykom takiego pomysłu. Umieją promować swój kraj.





środa, 29 lutego 2012

USA #13 Przepis na grzechotnika



Jest dosyć liczna grupa kolekcjonerów pocztówek, którzy lubią kartki z przepisami. Ja do tej pory żadnej tego typu pocztówki nie posiadałem i nie byłem zbyt przekonany, czy chciałbym mieć. Wszystko zmieniło się, gdy odwiedziłem antykwariat "Gratka" mieszczący się na ulicy Piotrkowskiej, którego właściciel ma w ofercie poza książkami i czasopismami również stare i całkiem nowe pocztówki. Znalazłem kilka perełek wśród tych 'czystych' ale najbardziej spodobała mi się ta właśnie pocztówka. Zapisana, wysłana z Arizony do Niemiec. Nigdy nie pałałem miłością do 'cudzych' kartek, ale grzechotnik po prostu mówił "Kup mnie!" Więc kupiłem (a właściwie dostałem za darmo, bo pan z antykwariatu policzył tylko za niezapisane kartki) i dzisiaj prezentuje na moim blogu. Mam nadzieję, że wam również się podoba.

Sposób na przyrządzenie grzechotnika w garnku i podanie go z salsą - ciekawa sprawa! Ja amatorem takiej wyszukanej kuchni nie jest. Nawet gdybym miał możliwośc grzechotnika zapewne bym nie skosztował.



poniedziałek, 13 lutego 2012

Japonia #43 Sunshine in Himi, Toyama



Dzisiaj  zdałem chirurgię! Na egzaminie praktycznym dostałem pacjentkę z przepukliną pooperacyjną (po resekcji prawego jajnika i dróg rodnych) u której podejrzewano możliwość wszczepu komórek nowotworowych spowodowanego właśnie tą przepukliną. Bardzo miła kobieta, z którą można było zebrać bez problemu wywiad. A sam egzeminator - docent Nejc - po prostu rewelacja. Chirurdzy to są naprawdę bardzo wyluzowani ludzie.

Na blogu Japonia. Jasne, że Japonia - cóż mogło by być innego?
Wschód słońca. Tak optymistycznie. Nowy etap się zaczyna. Ostatnia część dyplomowego egzaminu z chirurgii zdana trochę na wariackich papierach, ale jak słucham opowieści starszych roczników to na VI roku będzie to wręcz norma. Pora więc się przyzwyczaić.

A na horyzoncie - wreszcie ferie! Postaram się więc trochę zintensyfikować blogowe wpisy. Na swoją publikację czekają kartki z Palau, Mikronezji, Rumunii, Algierii, Fiji. Oj będzie się działo. Trzeba się za nie brać bo jak za długo poleżą nie pokazane światu to później spadną na sam koniec kolejki. A takie perełki nie powinny się marnować. Jakby nie patrzeć za Japonię też trzeba się brać. I Polskę - tyle się tego nazbierało...

Pocztówka ze skanu została wysłana z Himi, w prefekturze Toyama. Himi to miasto słynne z połowu ryb. Jest to miejsce licznie odwiedzane przez Japończyków, w celach rybnej konsumpcji, rzecz jasna.
Do Himi można bardzo łatwo dojechać: Shinkansenem z Tokio czy Nagoi, Thunderbirdem z Kioto. Ryby i skorupiaki, sprzedawane w tej miejscowości uznawane są za jedne z najświeższych i najsmaczniejszych w Japonii. Codziennie rybacy wyruszają bladym świtem na połów a potem tony ryb i owoców morza trafiają  do smażalni i na stoły rybnych restauracji.

Zimą (od grudnia do lutego) w Himi panuje sezon na Yellowtail, rybę widoczną na zdjęciu poniżej. Jest to bardzo tłusty i smaczny gatunek, całkiem ceniony przez rybaków. Będąc w Himi w czasie trwania sezonu na Yellowtail fish nie wypada jej nie skosztować. Tak też zrobiła Mari, a w przerwie od degustacji wysłała mi pocztówkę. Z rybnym. lokalnym stemplem.


Taaka ryba!
I na talerzu

niedziela, 5 lutego 2012

Japonia #42 Choshi Electric Railway (Gotochi Card)



O tym pociągu nie łatwo było znaleźć informacje w internecie. Ale w końcu się udało. Choshi-Dentetsu (Choshi Electric Railway) to mała linia kolejowa założona w 1913, której tabor podróżuje na trasie od JR Choshi station do Tokawy. Całość zajmuje około 6.4 km.

W 2006 roku, prezes spółki został aresztowany za sprzeniewierzenie 110 milionów jenów własności Choshi Electric Railway. Spowodowało to niedobór funduszy operacyjnych, a  przedsiębiorstwo nie było w stanie spełniać usług przewoźnika. Władze spółki wpadły więc na pomysł, aby sprzedawać za pośrednictwem internetu japońskie wet rice craker "Nure-senbei", będące wyrobem jednej z należących do spółki firm. Z wiadomością do kupujących: "We must get the money to repair our trams..."
Cała akcja odbiła się szerokim echem w mediach wywołując duże zainteresowanie Nure-Senbei, które zaczęły rozchodzić się jak ciepłe bułeczki. Dzięki temu Choishi Electric Railway udało się stanąć na nogi.

Ta linia kolejowa biegnie wokół pięknej okolicy z niesamowitymi krajobrazami. Pamiętajcie - nie można odwiedzić Chosi bez przejażdżki prezentowanym tramwajo-pociągiem. Nie można odwiedzić Choshi i wsiąść do Choshi-Dentetsu bez zapasu Nure-senbei.




Zdjęcie Nure-Senbei



poniedziałek, 14 listopada 2011

Japonia #25 Okonomiyaki - Hiroshima Pancake (Gotochi Card)




Tydzień japoński czas zacząć! I to nie byle japoński - tydzień tylko i wyłącznie z Gotochi Cards. 7 pocztówek, z 7 różnych prefektur i od 4 różnych Japonek. Zaczynamy od Hiroshimy i słynnego dania z tego regionu, jakim jest Okonomiyaki.

Nazwę potrawy, w wolnym tłumaczeniu możemy uznać za skądinąd dobrze nam znane "Co kto lubi". Dokładniej zgłębiając japoński okonomiyaki, お好み焼き to o-konomi-yaki --> łącznik-co lubisz, chcesz - smażyc, grillować. I tu uzyskujemy informację co do sposobu przyrządzenia - Usmaż sobie, co chcesz.
Japoński omlet, pizza, placki ziemniaczane, pikantne racuchy, japońskie placki z kapustą - możemy spotkać się na różnych stronach z wieloma określeniami tej potrawy. Jest ona jednak na tyle oryginalna, ciekawa i jak zapewnia wielu pyszna, że wypada nauczyć się nowego kulinarnego terminu - po prostu Okonomiyaki. I wszystko jasne.

Czym więc jest owe Okonomiyaki? Są to placki a'la omlet, z mnóstwem rozmaitych dodatków, pieczone na rozgrzanej blasze. Przepisy są różnorodne, ale danie to ma dwie główne odmiany: Hiroshima-lilke i Osaka-like. W pierwszej, tutaj przedstawionej poszczególne warstwy stopniowo układa się na rozgrzanej blasze. Nic się nie miesza,a sam proces przygotowania jest długi. To Okonomiyaki zawiera również makaron. Wersja z Osaki jest pozbawiona klusek. Przygotowuje się ja szybciej - wszystkie składniki łączy się na samym początku i wrzuca na rozgrzaną patelnię.
 Lepiej smakuje podobno wersja z Hiroshimy.






A tutaj przepis na Naleśnik z Hiroshimy: klik
I w jeszcze bardziej oryginalnej wersji: klik

piątek, 26 sierpnia 2011

Japonia #15 Summer Greetings Card


               Wakacje,  wciąż jeszcze wakacje
                                   (i prze cały wrzesień)
                                   na pewno mam rację
             (drugie wakacje będą aż po jesień)
                                   wakacje będa znów

A w Japonii mają nawet specjalne kartki z wakacyjnymi pozdrowieniami. To jest dopiero pozytywnie nastawiony do świata naród. My wysyłamy kartki na Boże Narodzenie, Nowy Rok, Wielkanoc - oni również, ale tak samo modne są pozdrowienia przesyłane w lipcu za pomocą takich jak ta kartek. A pocztówka przedstawia watermelon, czyli arbuza. W towarzystwie maty bambusowej i wachlarza, żeby nikt
nie miał watpliości skąd kartka pochodzi. Ja przyznam, że miałem. Spojrzałem na arbuza na talerzu i odwróciłem na drugą stronę aby przeczytać od kogo i z jakiego kraju przyszła... No cóż, bywa. Może trochę późno na dodawanie tej kartki, ale patrz piosena/wierszyk wyżej.

I japońskie wakacyjne pozdrowienia: Schochu o mimai moushi agemasu!
Best wishes for the summer season!


niedziela, 1 maja 2011

Japonia #3 Sushi




Sushi (Nigirisushi) is a typical Japanese dish in which various ingredients, such as raw fish, are added to vinegar-flavored MESHI or boled rice. Consisting of many colorful varieties, it is widely enjoyed at seasonal events, at home, in box lunches, as an accopaniment for sake.

Trzecia kartka z mojej koperty przybliżającej kulturę i tradycję Japonii. Oryginalnie do sushi używano piklowanych ryb. Ale w czasie okresu Endo (1600-1868) dodawano już świeże rybie mięso. Warto pamiętać, że według definicji sushi to nie potrawa z surowej ryby. Takie uproszczenie dotyczy sashimi

widocznego na zdjęciu. Sushi to potrawa z ryżu oraz z octu ryżowego, która może, ale wcale nie musi zawierać rybę. Mięsne składniki najczęściej są surowe lecz nie jest to cecha charakterystyczna sushi.

Moja przyjaciółka z Japonii najbardziej lubi sushi, którego podstawą jest tuńczyk. Większość amatorów sushi również. Jednakże w wyniku coraz wiekszego popytu na sushi i inne potrawy z ryb, liczebność populacji tuńczyka białopłetwego zmalała o ponad 80%. Gatunek ten znalazł się na granicy wymarcia w bezpośrednim rezultacie przełowienia i nielegalnych, nieraportowanych połowów.Rządy przymykają jednak oko na proceder a interes kwitnie. Szacuje się że w połowie obecnego stulecia ten gatunek tuńczyka wyginie jeśli nic nie ulegnie zmianie.

Jakie rodzaje rybiego mięsa pasują do sushi?
1. Łosoś     2. Tuńczyk  3. Węgorz - ale zawsze gotowany, nie jest łatwo go odpowiednio przyrządzić do sushi   4. Makrela     5. Krewetki    6. Ośmiornica
Trzeba pamiętać, że dobra ryba to klucz do sukcesu. Musi być świeża.


Z medycznego punktu widzenia sushi jest jak najbardziej wskazane. Należy do potraw niskokalorycznych, ma wysokie wartości odżywcze, jest bogate w witaminy oraz kwas Omega 3.
Smacznego!