Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Z nazwą państwa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Z nazwą państwa. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 9 lipca 2012

Wenezuela #1 La Gran Sabana


 La Gran Sabana klik

Wenezuela należy do tzw. krajów Trzeciego Świata. Pojęcie to wprowadził mimowolnie Winston Churchil
odnosząc się do sytuacji politycznej po drugiej wojnie światowej i podziału na USA i Rosję, ale żyje ono własnym życiem do czasów współczesnych. Kraje Trzeciego Świata to państwa, w których występuje stan nierównowagi pomiędzy szybkim wzrostem zaludnienia w miastach, a wolnym tempem ich rozwoju gospodarczego. W których za rosnącą liczbą ludności nie nadąża przyrost nowych miejsc pracy
i mieszkań. Ta sytuacja ma trzy główne przyczyny. Pierwsza to ekspansja przestrzenna miast, wchłaniających otaczające obszary wiejskie i zmieniających ich charakter na miejski. Druga związana jest z migracjami. Od wielu lat w krajach słabo rozwiniętych działalność gospodarcza skupia się w największych metropoliach, czemu sprzyja silny centralizm polityczny. Taki stan rzeczy skutkuje niekontrolowanym napływem ludności z przeludnionych terenów wiejskich. Z kolei w rezultacie braku mieszkań i niewystarczającej infrastruktury równie bezplanowo powstają dzielnice nędzy, szczególnie na obrzeżach wielkich aglomeracji. Trzecia przyczyna hiperurbanizacji to wysoki przyrost naturalny. Duże aglomeracje charakteryzuje struktura wieku z przewagą osób młodych. Wśród imigrantów dominują ludzie młodzi, co powoduje wzrost wskaźnika urodzeń i eksplozję demograficzną.
Taka też jest Wenezuela. Bogactwo i reprezentacyjny charakter dzielnic centralnych wielkich miast rażąco kontrastuje z biedą i zacofaniem faveli. Mój kolega, który brał udział w Pucharze Świata w judo odbywającym się w tym państwie miał dokładnie taką samą opinię - prawdziwy kraj Trzeciego Świata.

Ostatnio słucham sporo Pierwszego Programu Polskiego Radia i tam też o Wenezueli czasem można się czegoś dowiedzieć. O pisarzach, reżyserach z tego kraju. Ale nawet jak mowa o filmie zawsze pada nazwisko Hugo Chavez. Od 1959 roku władzę w kraju sprawują demokratycznie wybierane rządy.
Hugo Chavez, prezydent od 1999 roku, prowadzi kontrowersyjną politykę "socjalizmu XXI wieku", która rzekomo ma złagodzić społeczne bolączki, atakuje globalizację i zakłóca stabilizację w regionie.
Postać na tyle negatywna, że nie warto o niej przy tej okazji wiecej pisać.

Obecnie główne problemy Wenezueli stanowią osłabienie instytucji demokratycznych, polaryzacja sceny politycznej, upolitycznienie wojska, przestępczość związana z narkotykami wzdłuż granicy z Kolumbią, rosnące spożycie narkotyków, nadmierne uzależnienie gospodarki od przemysłu naftowego i zmian cen ropy oraz nieodpowiedzialna, zagrażająca równikowym lasom deszczowym oraz rdzennym mieszkańcom eksploatacja surowców mineralnych. Egzotyka? Pewnie, że tak. Przecież to słowo rożne wymiary przybiera.

Jeszcze nieco faktów. Stolicą Wenezueli jest Caracas, a rolę języka urzędowego pełni hiszpański. Państwo to położone jest nad Morzem Karaibskim i północnym Atlantykiem, pomiędzy Kolumbią i Gujaną. Leży w przebiegu głównych trasach morskich i lotniczych łączących Amerykę Północną i Południową. Graniczy z Brazylią, Gujaną i Kolumbią. Gospodarka wenezuelska w znacznym stopniu uzależniona jest od ropy naftowej. Wenezuela, obok Ekwadoru i Nowej Grenady (dzisiejsza Kolumbia), była jednym z trzech krajów powstałych wskutek rozpadu Wielkiej Kolumbii w 1830 roku.



niedziela, 26 lutego 2012

Singapur #4 Orchidea



Orchidea przywędrowała do mnie na początku roku od Kury, Żywiciela i Przychówka z Azji od kuchni. Kwiat ten jest narodowym symbolem Singapuru. Nie bez powodu znalazł się więc na sporej części pocztówek z tego małego, bogatego azjatyckiego państwa. Niekoniecznie jako główny element, ale z pewnością zauważyliście gatunek Vanda Miss Joaquim uwieczniony w lewym dolnym rogu. Czarny pasek, żółty napis informujący co przedstawia pocztówka i flaga danego państwa - schemat jednego z wydawnictw, którego pocztówki można kupić też w Indonezji - ale z ciut inną flagą i bez orchidei rzecz jasna. Z tyłu zawartych jest też kilka podstawowych informacji  o przedstawianym państwie:
Fast facts: Founded 1918, Independence 1965, Land size 7,04 km2, Population 508mln, Temperatur 23-32.

Wracając do głównego tematu: Vanda Miss Joaquim znana też jako Singapurska Orchidea albo Princess Aloha Orchid to naturalna odmiana hybrydowa tego gatunku. Nazwa pochodzi od nazwiska Agnes Joaquim - kobiety, która twierdziła, że znalazła orchideę w kępach bambusa. Ja natknąłem się na bardzo ciekawy tekst o tej osobie umieszczony na łamach ... Armeniapedii: klik Niezwykłe źródło, które zdaje się wyjaśniać oszustwo odnośnie  historii znalezienia nowego gatunku kwiatu. Agnes - ormiańska ogrodniczka twierdziła, że nowy gatunek rósł w kępach bambusa. Według ekspertów w tej dziedzinie orchidea może dojrzewać tylko w pełnym słońcu, przy swobodnym dopływie powietrza. Cała historia jest więc mistyfikacją.

Kwiat powstał ze skrzyżowania dwóch powszechnie występujących gatunków: birmańskiej Vanda teres i malajskiej Vanda hookeriana. Słowo Vanda to łacińska nazwa rodziny storczyków.

Mimo wszystkich niejasności Vanda Miss Joaquim została wybrana na narodowy kwiat Singapuru w roku 1981. Piękna jest. Nie myślałem, że będę pisał na moim blogu o kwiatach ale jak widać życie przynosi różne niespodzianki. Najważniejsze, że są to miłe niespodzianki.





piątek, 20 stycznia 2012

Grenada #2 Mapa Grenady


Ta kartka jest wyjątkowa. Pomijając fakt, że jest jedną z najbardziej egzotycznych i przy tym najładniejszych w całej mojej kolekcji wiąże się również z nią niesamowita historia. Dostałem ją od Arkadiego, człowieka urodzonego w Moskwie, dorastającego na Litwie, wyedukowanego w Montrealu i absolwenta medycyny z Grenady. Arkadi przebywa obecnie w Montrealu. Dzięki jego karaibskiej przygodzie mam w swoje kolekcji dwie kartki z "Korzennej Wsypy". Z tą drugą, czyli wyżej zaprezentowaną mapcard był duży problem. Napisałem na odwrocie pocztówki z Polski swój adres, ale "Litewski sąsiad' bardzo rozczarował się moim pismem i aby ostatecznie wysłać mi kartkę musiał znaleźć mój adres w Google, kierując się kodem pocztowym. Tak więc na odwrocie pocztówki znajduje się życiowa rada dla mnie: "Popraw pismo ręczne". Nie wiem czy się zastosuję... Ale co do samego adresu następnym razem błędu nie popełnię i go wydrukuję.

Zapewne to już moja ostatnia kartka z tej pięknej karaibskiej wyspy, więc chciałbym napisać o niej jak najwięcej charakterystycznych rzeczy i ciekawostek. Tym bardziej, że sama pocztówka zadanie bardzo ułatwia.

Nurkowanie. Grenada jest idealnym miejscem dla amatorów snorkelingu. Można wykupić nawet wycieczki reklamujące się w ten oto sposób: "Unikalny plan podróży prowadzi przez wody terytorialne dwóch krajów: Grenady i Saint Vincent, oraz Grenadines. Ten plan podróży zawiera wszystko: przejrzystą wodę, piękne rafy, niepowtarzalną florę i wiele niesamowitych wraków."
Podwodna sceneria Grenady po prostu zapiera dech w piersiach. Oprócz ryb, ukwiałów i innych żyjątek morskich wody Grenady zawierają najpiękniejszy podwodny wulkan Karaibów oraz największy wrak statku w tym rejonie -> zajrzyjcie, warto: klik.

Ryby. O ich walorach estetycznych bądź co bądź było już nieco przy nurkowaniu. Ale ryby się przede wszystkim je: klik. W jednym z miast Grenady, Gouyave odbywają się Rybne Piątki - rodzaj festynu połączonego z dużą ilością smażonych i pieczonych ryb do kupienia przez turystów.

Rozgwiazdy. Jest to gromada morskich drapieżników z rodziny szkarłupni. Żyją one na dnie mórz i oceanów, pod skałami i na rafach koralowych. Są bardzo powolne - zwykle pełzają z prędkością około 15 centymetrów na minutę. Rozgwiazdy polują na jeżowce i małże, żywią się też padliną, mułem dennym i detrytusem. Ciekae jest to, że rozgwiazda może stracić w walce z innym drapieżnikiem wszystkie ramiona oprócz jednego i po pewnym czasie w pełni zregenerować wygląd oraz funkcjonalność swojego organizmu.

Przyprawy. Obecnie Grenada nazywana jest Korzenną Wyspą - ze względu na prowadzoną tu na szeroką skalę uprawę muszkatołowców (nutmeg, mace) oraz goździków, cynamonu, kakaowca, imbiru i karkumy. Zgodnie z legendą pewien lekarz, który przybył na Grenadę z Indii Wschodnich, doprawił startą gałką muszkatołową miejscowy rum, co wzbudziło ogólne uznanie. Do rozwoju uprawy muszkatołowca na Grenadzie przyczyniła się zaraza, która zaatakowała w połowie XIX wieku plantacje muszkatołowca w Indiach Wschodnich (Grenada należy do tzw. Indii Zachodnich). Wtedy rozpoczęto na masową skalę uprawę muszkatołowców.

Saint George's to stolica i największe miasto Grenady. Jest to również główny port morski oraz lotniczy kraju. Miasto zostało założone przez Francuzów, pierwszych kolonizatorów wyspy.

Granice: Grenada położona jest  na północny-zachód od Trynidadu i Tobago, na północ od Wenezueli i na południowy-zachód od Saint Vincent. Państwo to ma 344 kilometry kwadratowe powierzchni i 110 tysięcy ludności. 82% mieszkańców jest czarnoskórych, język urzędowy to angielski. .Niepodległość Grenada uzyskała w roku 1974, od Wielkiej Brytanii.

wtorek, 23 sierpnia 2011

Włochy #2 Parla lentamente, per favore


Kartkę (cartolinę) dostałem od mojej ulubionej Kasi z jej lipcowej wyprawy do Włoch.  Jak widać Kasia zadbała o to, aby znalazły się na niej prawie całe Włochy. A centralne miejsce zajmuje zdjęcie Bazyliki Świętego Piotra, które występując bez tej obwódki z zabytków Italii zakwalifikowane byłoby na pewno na moim blogu do kategorii Watykan. Tak więc Kasia połączyła wszystko w jednym, zapisała moim lubionym drobnym maczkiem cały odwrót kartki i przy okazji nie zbankrutowała na poczcie.

Ale koniec z tymi żartami - kartka mi się podoba niezmiernie. Została zaprojektowana z  dużym wyczuciem dobrego smaku. Z jeszcze większym wyczuciem nadawczyni ją wybrała. Cartolina ta stanowi przekrój przez cała panoramę Włoch. Ciekawe czy w innych państwach też mają takie 'kompendialne' pocztówki. Japonia na przykład próbuje rozwiązania z ciekawą mapcard, ale to jednak nie tego typu kategoria kartek.


A swoją drogą - ktoś potrafi nazwać wszystkie po kolei obrazki? Jest ich bowiem aż szesnaście i niektóre stanowią dla mnie prawdziwa zagadkę.

piątek, 29 lipca 2011

Holandia #4 Wolność czy jej brak?



Niedawno w telewizji mówili o tym, że w Holandii pracuje ponad 170 tysięcy Polaków, a w kraju Oranje płaca minimalna wynosi 5 tysięcy złotych.  Przypomniała mi się przy tej okazji ta rewelacyjna kartka od Sebastiana z Loterii zagranicznej. Wygrałem ją opisując na polskim forum postcrossingu moje skojarzenia z Holandią. Jest ona bowiem krajem budzącym kontrowersje. Hmmm... To zbyt mało powiedziane.

Najbardziej niezwykłym zjawiskiem społecznym w Holandii nie są wcale sklepy z marihuaną, ani dzielnice czerwonych latarni. Trzeba zwrócić uwagę przede wszystkim na całkowite zalegalizowanie eutanazji - proceder unikatowy na skalę światową, szczególnie, że wiąże się z olbrzymi przyzwoleniem społecznym.
W Nederlandach eutanazja jest dozwolona a ultraliberalne i otwarte społeczeństwo ludzi młodych i w średnim wieku zdaje się podtrzymywać mit celowości takiego prawodawstwa. Po co bowiem opiekować się starszymi ludźmi - jeśli sami nie poczują 'momentu zejścia ze sceny' to rodzina 'ciapnie' ich w porozumieniu z lekarzem w przypadku choćby zwykłego zasłabnięcia.

81% holenderskich lekarzy co najmniej raz dokonało eutanazji. Ponad 10% wszystkich zgonów w Holandii to eutanazje bez zgody i wiedzy pacjenta. 41% lekarzy w Holandii dokonało eutanazji bez zgody i woli pacjenta. 77% wszystkich Holendrów popiera eutanazję bez zgody i wiedzy pacjenta.
Jakoś dziwnym trafem w grupie ludzi powyżej 65 roku odsetek jest znacznie mniejszy, a dla wielu osób jest to właśnie czas zmiany poglądów.

'Eutanazja to działanie jednej osoby na rzecz drugiej, która kończy jej życie na jej życzenie' - tak wg holenderskiego związku na rzecz eutanazji brzmi definicja tego procederu. Z jakich powodów eutanazja jest praktykowana?
1. Ból pacjenta według WHO w 95 % można go całkowicie uśmierzyć
2. Cierpienie.Co zabijamy; pacjenta, czy cierpienie?
3. Proste rozwiązanie. Wielu starszych ludzi czuje, że mają obowiązek umrzeć zgodnie z polityką państwa wobec chorób wieku starości i cierpienia. Obawiają się swoich własnych rodzin.
4. Propaganda życia bez bólu. Nazywania humanitarnym przerywania ludzkiego istnienia. Są fanatycy, którzy uważają, że powołaniem lekarza jest umożliwić choremu łagodne przejście na tamten świat.
5. Źle rozumiana wolność samodecydowania. Prawo do eutanazji staje się obowiązkiem do eutanazji

Nie rozumiem jak ktokolwiek świadomy może być zwolennikiem zalegalizowania eutanazji w Polsce. Proceder ten prowadzi w linii prostej do dehumanizacji społeczeństwa i eliminowania z niego osobników słabych, ale też biednych, podupadłych w danym momencie na zdrowiu, mimo dużej szansy na pełny powrót do pełni formy. A nie oszukujmy się - to nie Holandia była miejscem Afery Łowców skór.Rozpisałem się na temat eutanazji a miało być o Holandii generalnie. Kraj rowerów, wiatraków, tulipanów,
niesamowitych muzeów, rozrywki, klubów piłkarskich. Państwo w którym panuje daleko posunięty liberalizm, skutkujący otwartością wszystkich sfer życia. W dużym holenderskim mieście zasłonienie żaluzji w oknie może wiązać się z telefonem na  policję wykonanym przez uczynnych sąsiadów, ze zgłoszeniem prawdopodobnego istnienia plantacji ciężkich narkotyków w mieszkaniu.
Zdrowe, tradycyjne poglądy spotykają się co najmniej ze zdziwieniem. Zyskując pseudowolność mieszkańcy Holandii zatracają wiele z wolności, którą znamy choćby z Polski. Prawo do wielu kontrowersyjnych rzeczy, zachowań łączące się z przyzwoleniem społecznym często staje się obowiązkiem.

Chętnie odwiedzę kiedyś Holandię, nigdy tam nie zamieszkam.
A te malownicze wiatraki jakoś skłoniły mnie do krótkiej refleksji na temat tak bezczelnie wykorzystywany przez polityków i jednocześnie tak z Holandią związany.