Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sandy exotic beaches. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sandy exotic beaches. Pokaż wszystkie posty
sobota, 23 listopada 2013
Brazylia #6 Basenowo
Pobyt w Ustroniu zakończony. Zaległości blogowe do nadrobienia wkrótce.
Zacznijmy od basenu. Nigdy nie byłem miłośnikiem wody. Ale skoro trafiła się okazja pobytu w pięciogwiazdkowym hotelu szczyczącym się swoją strefą Spa & Welness nie sposób było omijać basenu i przyległości takich jak jacuzzi, sauna fińska czy tez sauna parowa.
Z tych ostatnich zdjęć brak z przyczyn oczywistych.
Wielu czytelników może zdziwić się skąd pomysł pisania o atrakcjach basenowych jednego z hotelu uzdrowiska położonego w województwie śląskim pod skanem pocztówki z Brazylii. Otóż jak każdy wie mamy listopad. Letni sezon turystyczny zakończony, zimowy jeszcze się nie zaczął. Centrum organizujące moje szkolenie wybrało hotel z fajnym basenem, żeby uatrakcyjnić pobyt wszystkim kursantom. Basen więc odwiedzaliśmy niemal codziennie. Z tego też względu jednymi z czołowych wspomnień z Ustronia będą te z wodą związane. A piękna brazylijska plaża na podrasowanym nieco zdjęciu najbardziej mi się z tym tematem kojarzy.
O wysłaniu pocztówek też oczywiście nie zapomniałem. Bynajmniej nie z brazylijskimi plażami. Niestety kartki do swoich celów dojdą najwcześniej w poniedziałek.
niedziela, 28 października 2012
Filipiny #1 Słońce, palmy, ciepła woda
Za oknem biało. Od wczoraj w Polsce zima w wersji: "sporo śniegu i oscylująca w granicach zera temperatura". Na blogu jednak najmniejszych oznak morzu na razie nie przewiduję. Wręcz przeciwnie. Zapraszam na wędrówkę po Filipinach. A wszystko za sprawą energetycznej pocztówki od Edge'a Azurina, bardzo sympatycznego i bezpośredniego użytkownika jednego z popularnych portali społecznościowych.
Filipiny to państwo wyspiarskie w południowo-wschodniej Azji. Zajmuje Archipelag Filipiński na Oceanie Spokojnym. Stolicą kraju jest Manila, a na jego terenie używa się około 170 języków. Filipiny zajmują 72 miejsce na liście państw świata pod względem powierzchni. Dwa miejsca za Polską. Natomiast ponad 90 milionów mieszkańców daje Filipinów bardzo wysokie, 12 miejsce w odpowiednim zestawieniu. Może to nie wynik godny Bangladeszu (93->7), ale gęstość zaludnienia w porównaniu do Polski robi wrażenie. A jak wiadomo koszula najbliższa ciału.
JAk wygladają Filipiny od kuchni? Bladego pojęcia nie mam. Ale w tych rejonach geograficznych odsyłam zawswze do swietnego bloga . Coś się na nim zawsze znajdzie: klik1 klik2, klik3. Oraz z mniej sprawdzonych źródeł: klik
Filipiny to państwo wyspiarskie w południowo-wschodniej Azji. Zajmuje Archipelag Filipiński na Oceanie Spokojnym. Stolicą kraju jest Manila, a na jego terenie używa się około 170 języków. Filipiny zajmują 72 miejsce na liście państw świata pod względem powierzchni. Dwa miejsca za Polską. Natomiast ponad 90 milionów mieszkańców daje Filipinów bardzo wysokie, 12 miejsce w odpowiednim zestawieniu. Może to nie wynik godny Bangladeszu (93->7), ale gęstość zaludnienia w porównaniu do Polski robi wrażenie. A jak wiadomo koszula najbliższa ciału.
JAk wygladają Filipiny od kuchni? Bladego pojęcia nie mam. Ale w tych rejonach geograficznych odsyłam zawswze do swietnego bloga . Coś się na nim zawsze znajdzie: klik1 klik2, klik3. Oraz z mniej sprawdzonych źródeł: klik
środa, 8 sierpnia 2012
Wyspa Pitcairn #1 Po prostu Pitcairn

Dziś prawdziwy hit, czyli bardzo egzotyczna, wulkaniczna wyspa na Oceanie Spokojnym, a przy okazji kraj numer 50* na blogu. Konkretniej terytorium zależne Wielkiej Brytanii, w którym jednym z głównych towarów eksportowych są znaczki pocztowe i turystyczne souveniry. Punkcik na mapach świata o którym na lekcjach geografii nikt nawet nie wspomina. Ale warto o takich miejscach posiadać choćby elementarną wiedzę.
" . . . . we discovered land to the northward of us. Upon approaching it the next day (Friday, 3 July), it appeared like a great rock rising from the sea. . . and it having been discovered by a young gentleman, son of Major Pitcairn of the Marines, we called it Pitcairn’s Island." - tak opisał kapitan Philip Carteret w dzienniku pokładowym HMS Swalow, okrętu, który odkrył wyspę. Stała się ona kolejnym punktem na żeglarskich mapach, z którego korzystano w celu uzupełnienia zapasów świeżego jedzenia.
Los jednak sprawił, że przeznaczenie wyspy stało się inne. W 1787 roku do Pitcairn przypłynęła z Tahitii załoga HMS Bounty. Okazało się, że duża część marynarzy wraz z kapitanem statku nie ma ochoty na powrót do Anglii. Załoga za pół roku miała być bowiem rozwiązana, a na wyspie żeglarzom bardzo się podobało. Gdyby wrócili na Tahiti mogliby zostać latwo odnalezieni przez ekspedycję wysłaną niechybnie na ich poszukiwania. Na Pitcairn mogli być stosunkowo bezpieczni. W 1970 osadnicy założyli więc Adamstown - pierwszą i miejscowość całego terytoium na Pacyfiku.
Wyspa Pitcairn jest położona jako druga od zachodu spośród czterech wysp wchodzących wskład terytorium i jedyną zamieszkałą. Znajduje się ok. 5500 km od wybrzeży Nowej Zelandii jak również w podobnej odległości od wybrzeży Ameryki Południowej. Powierzchnia wyspy wynosi 4,53 km2. Jakby nie patrzeć jedna z największych perełek w całej mojej kolekcji. Wysłała mi ją przemiła autorka bloga klik.
Do tego temat dzisiejszego posta to nie tylko pocztówka z kraju* numer 50, ale też kartka numer 300 zaprezentowanana Przypadkach Pocztówkowych! Kolekcja rozwija się coraz bardziej i nie wiadomo co będzie dalej! Może kiedyś dobije do setki, ale nie jest to bynajmniej najważniejsze.

*Liczba obejmuje również terytoria zależne Francjii (Martynika), Wielkiej Brytanii (Pitcairn), kraje Wielkiej Brytanii (dotychczas Anglia) klasyfikowane osobno, quasi-państwo Tajwan, terytorium chińskie HongKong oraz Watykan.
Labels:
Egzotyka,
Historia,
Oceany,
Od Dwóch Kotów,
Pocztówka numer 300,
Sandy exotic beaches,
Terytoria zależne,
Wakacyjna Egzotyka na PP,
Wyspa Pitcairn
wtorek, 3 lipca 2012
Tajlandia #1 Jedzenie dla buddyjskich mnichów i Koh Phi Phi Don
W te wakacje w żadne egzotyczne miejsce się nie wybieram, lecz na Przypadkach Pocztówkowych nie zabraknie pięknych plaż, palm i tego typu klimatów. A wszystko w serii opatrzonej specjalnym banerem, jaki możecie zobaczyć poniżej.
Na początek Tajlandia i wyjątkowo aż 2 pocztówki. Pierwsza przedstawiająca buddyjskich mnichów przywędrowała prosto z Bangkoku, od Azji od kuchni. Druga trafiła do mnie ponad rok temu, w kopercie z kilkoma innymi, wysłana z Warszawy przez Magdalenę, która chciała wspomóc moją kolekcję w samych jej początkach. Niezapisany, niestemplowany multiview z tajską plażą mimo uroku, egzotyki i miłych intencji nadawczyni zawsze nieco dyskwalifikowałem. Lecz teraz w połączeniu z drugą kartką pasuje idealnie do otworzenia blogowego sezonu na egzotykę. A plażę w Tajlandii są naprawdę piękne i szkoda byłoby pisać o tym kraju o nich nie wspominając.
Wrócmy jednak do mnichów, bo to bardzo ciekawy i kształcący temat. Po raz kolejny najprostszym rozwiązaniem okazuje się odesłanie do bloga Azja od kuchni. Kto ma bowiem opisać ten zwyczaj w języku polskim lepiej niż Kura? Już sam fakt, że ktoś był w jakimś egzotycznym miejscu, opisał ciekawe zjawisko, ja miałem okazję przeczytać relację i poszperać sobie nieco na ten temat w internecie, a później dostać taką pocztówkę (a nawet dwie, ale o tym innym razem) jest rewelacyjny. Dostaje takie piękne pocztówki więc muszę przynajmniej zaprezentować je na blogu w sposób ciekawy. Ale to przecież czysta przyjemność.
Na pocztówce od Madzi widać Phi Phi, najsłynniejszą plażę Tajlandii. Koh Phi Phi Don, to niewiele więcej niż dwie wapienne skały wystające prosto z morza, porośnięte bujną roślinnością, połączone wąskim przesmykiem z piaszczystymi plażami po obu stronach. To sprawia, że wyspa jest jedną z najpiękniejszych w całej Tajlandii. Dostrzegł to przemysł turystyczny, który zamienił jeszcze niedawno dziewicze miejsce w prawdziwy kombinat turystyczny. Hotele, bungalowy, restauracje, bary, dyskoteki, imprezy do rana, piękne plaże, turkusowa woda, oszałamiające widoki, tłumy turystów, zwłasza młodych, z całego świata, nie brak tu niczego, poza ciszą i świętym spokojem.
Na tej plaży kręcony był również film "Niebiańska plaża", z Di Caprio w roli głównej. Tytuł mówi sam za siebie.
czwartek, 1 marca 2012
Palau #2 "All gave some, some gave all" cz. 2
Pelieu miało być kolejną wyspą, którą Amerykanie w czasie operacji Stalemate II mieli zająć bez problemu. Tymczasem stało się ono miejscem najbardziej zaciętych walk w całej wojnie na Pacyfiku. Były dowódca Korpusu Piechoty Morskiej, gen. Clifton B. Cates, powiedział, że walki o Peleliu należały do najbardziej zaciekłych i toczonych z największym uporem bitew wojny i nigdzie piechota morska Stanów Zjednoczonych nie zademonstrowała swej skuteczności bojowej w sposób bardziej przekonujący. Z drugiej strony nigdy wcześniej wojska japońskie nie zastosowały tak skutecznej metody obrony wyspy przed armią wroga. Na Peleliu dowódca sił japońskich, pułkownik Kunio Nakagawa, pozwolił oddziałom amerykańskim zbliżyć się do blisko 10 tysięcy żołnierzy jego dumnej 14. Dywizji Piechoty. Zajmując wspierające się pozycje, Japończycy kontrolowali niemal każdy metr wyspy od plaży aż do centrum stanowiska dowodzenia Nakagawy, znajdującego się pod powierzchnią koralowca, wewnątrz kompleksu grzbietów górskich. Niektóre stanowiska obronne były tak małe, że mieściły tylko jednego człowieka. W innych zaś grotach znajdowały się setki żołnierzy. Japończycy stworzyli perfekcyjny, głęboki system obrony, w którym cała wyspa była linią frontu. Walczyli dotąd, aż nie padło ostatnie stanowisko.
W czasie zmagań wojennych na Palau zginęło około 13 tysięcy Japończyków i niewiele mniej Amerykanów.
Relacje naocznego świadka bitwiy o Pelieu możecie poczytać tutaj. Tekst jest autorstwa Eugine B. Sledge'a, wtedy dwudziestoletniego żołnierza, postaci znanej z serialu HBO "Pacific".
Na Palu można spotkać bardzo wiele pozostałości po II wojnie światowej. Jest to równiez wykorzystywane w celach turystycznych. Palau poza atrakcjami typowymi dla tropikalnych wysp oferuje wycieczki w przeszłość w poszukiwaniu śladów dawnych działań wojennych. Oto kilka zdjęć tego typu miejsc, znalezionych w internecie:
czwartek, 11 sierpnia 2011
Brazylia #2 Elevador Lacerda
Elevador Lacerda and Mercado Modelo by night
Salwador to państwo w Ameryce Południowej, miasto w Chile jak również w Brazylii. Dzisiaj o tym trzecim. Salvador, pierwsza stolica Brazylii w latach 1549-1763, świadczy o wymieszaniu kultur europejskiej, afrykańskiej oraz Indian Amerykańskich. Począwszy od 1558 r. Salvador był również pierwszym w Nowym Świecie rynkiem niewolników przeznaczonych do pracy na plantacjach trzciny cukrowej. Zachowały się liczne, cenne przykłady architektury renesansowej. Jedną z cech zespołu miejskiego są różnobarwne domy, często zdobione wysokiej klasy sztukaterią.
Salwador da Bahia w Kraju Kawy ustępuje pod względem wielkości tylko Sao Paulo i Rio de Jannerio. Słynie z malowniczych plaż, rozpoczynających się przy 'Barra' twierdzą i latarnią morską Pełna nazwa miasta to Święty Wybawca Zatoki Wszystkich Świętych (Sao Salvador da Baia de Todos os Santos). Ten ważny port na Oceanie Atlantyckim został odkryty w 1501 roku przez Amerigo Vespucciego. Dziś jest to miejsce bardzo malownicze. Przetrwały tutaj stare, afrykańskie religie pięlegnowane przez potomków niewolników
Na zdjęciu widzimy bardzo unikalne ustrojstwo: dźwig osobowy Elevador Lacerda z roku 1863. Codziennie winda ta obsługuje 50 tysięcy osób, kursując pomiędzy dzielnicą Comercio z "Mercado Modelo' w Dolnym Mieście a położonym 72 metry wyżej Starym Miastem w Pelourinho, którego część została wpisana na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Innym środkiem transportu między Górnym i Dolnym Miastem jest "Plano Inclinado Gonçalves" - miejska kolej linowa.
Ciekawostka: W centrum miasta stoi pomnik Ludwika Łazarza Zamenhofa - polskiego lekarza pochodzenia żydowskiego, twórcy języka esperanto
środa, 29 czerwca 2011
Grenada #1 Plaża Grand Anse
To jak na razie kartka z najbardziej egzotycznego państwa w mojej kolekcji. Dostałem ją w dosyć niezwykłych okolicznościach od bardzo ciekawej osoby.
Grenada to państwo położone na Morzu Karaibskim. Składa się z 4 wysp - głównej, wysuniętej najbardziej na południe i nazwanej Grenadą oraz 3 mniejszych: Carriacou, Ronde Island i Małej Martyniki. Powierzchnia tego państewka to 344 kilometry kwadratowe, a liczba ludności nie przekracza 110 tysięcy.
Grenada znana jest na całym świecie jako jeden z największych eksporterów gałki muszkatołowej oraz innych przypraw korzennych. Owoc muszkatołowca widnieje nawet na fladze państwa. W restauracjach obok pojemników z solą i pieprzem stoi trzeci, z gałką muszkatołową właśnie. Jak się okazuje dla entuzjastów może to być przyprawa, którą dodaje się do każdej potrawy.
Miejsce to, jak wiele państw położonych na Morzu Karaibskim ma liczne wpływy francuskie. Nazwiska, nazwy miejscowości, wiele potraw lokalnej kuchni, częściowo architektura - to tylko niektóre przykłady.
Najlepszym sposobem na zwiedzanie Grenady jest podróż po wyspie miejscowymi minibusami, zwanymi duf-duf. Przez całą drogę puszczana jest elektroniczna odmiana muzyki reggae - ragga, a wysiadanie w interesującym nas miejscu musimy zasygnalizować kierowcy bardzogłośnym pukaniem w dach busa.
Życzę udanych wakacji wszystkim zaglądającym na bloga!
czwartek, 2 czerwca 2011
Malezja #1 Tioman Island
Tą kartkę dostałem od Magdy w ramach wsparcia mojej kolekcji pocztówek przedstawiających egzotyczne plaże. Widok jest niesamowity, a ujęcie z perspektywy szachownicy wprost genialne. Myślę, że dla miłośników tej gry wśród turystów partyjka lub dwie w takich okolicznościach stanowić będzie czystą przyjemność, lecz na pewno nie dłuższe siedzenie nad szachownicą. Szkoda takiej plaży.
Malezja to państwo składające się z dwóch terytoriów, przedzielonych Morzem Południowochińskim. Na Półwyspie Malajski graniczy z Tajlandią i Singapurem, natomiast na Borneo z Brunei i Indonezją. Jest to kraj wielokulturowy, głównie z powodu swej historii oraz częstych migracji z Chin, Indonezji, Indii.
Przedstawiona na zdjęciu Tiomand Island to jedna z najbardziej imponujących wysp na wschodnim wybrzeżu Malezji. W światowych rankingach najbardziej atrakcyjnych "rajskich tropików" również plasuje się zawsze bardzo wysoko. Turyści mogą tutaj nurkować w krystalicznie czystej wodzie, korzystać z uroków słońca lub odkrywać tajemnice dżungli. W czasie drugiej wojny światowej Tioman było miejscem stacjonowania dla okrętów brytyjskich i japońskich. Ciekawi wrażeń nurkowie mogą wybrać się w okolice spoczywających w morzu okrętów takich jak: HMS Repulse i HMS Prince of Wales.
Według legend malezyjskich Tiomand Island była miejscem odpoczynku dla magicznej smoczycy-księżniczki, która zatrzymywała się by zaczerpnąć krystalicznie czystej wody w drodze z Chin do swojego księcia w Singapurze. Wyspa była tak piękna, że smoczyca postanowiła na niej zamieszkać aż do śmierci. Z wdzięczności miała otoczyć magiczną opieką tamtejszą roślinność i faunę.
wtorek, 24 maja 2011
Martynika #1 Plaża
Martinika to egzotyczna wyspa, która jest terytorium zależnym Francji. Jako departament zamorski tego kraju de facto należy do Unii Europejskiej. UE ma właściwie 7 regionów peryferyjnych: 4 francuskie (Martinika, Gujana Francuska, Gwadelupa, Reunion), 2 portugalskie (Azory, Madera) i jedno hiszpańskie (Wyspy Kanaryjskie). Prawo unijne jest w nich stosowane, lecz dopuszczalne są wyjątki ze względu na specyfikę danego rejonu. Martinika nie należy właśnie taką drogą do strefy Schengen ani do Unii VAT, stosując w całości pozostałe przepisy prawne europejskiej wspólnoty.
Martinika została odkryta w 1502 roku przez Krzysztofa Kolumba, podczas jego czwartej podróży do Ameryki. W 1635 roku wyspę podbito i została skolonializowana przez Francuzów. Pod ich panowaniem pozostaje też aż do dziś, z wyjątkiem trzech krótkich okresów okupacji przez inne kraje. Tuż po II wojnie światowej w 1946 uzyskała oficjalny status departamentu zamorskiego.
Teren wyspy jest stosunkowo górzysty. Znajdziemy tu sawannę jak i lasy tropikalne z wodospadami. Panuje tutaj wieczne lato z temperaturą na ogół około 26 stopni Celsjusza. Turyści znajdą na wyspie tak cenione przez siebie piękne plaże i ekskluzywne hotele. Martinika jest jednak narażona na erupcję wulkanu Mont Pelee, trzęsienia ziemi oraz huragany... Nie można jej więc nazwać rajem na ziemi.
Lokalne specjały Martiniki to min. boudin créole (pikantne kiełbaski), colombo de cabri (kozie mięso z sosem curry) oraz rum i drinki na bazie tegoż alkoholu.
Kartka od Bogny.
Subskrybuj:
Posty (Atom)










.jpg)
















