Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Palmy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Palmy. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 16 lipca 2012

Algieria #1 Prawdziwa Afryka




Algieria to pierwsze państwo w Afryce, z którego przywędrowała do mnie ostemplowana i oznaczkowana pocztówka. Dostałem ją od Faizy, która trafiła przypadkiem na mojego bloiga i jak się okazało również zbiera pocztówki. Dała się skusić na łódzkiego Lampiarza, ponieważ zbiera kartki z wszelakimi ... lampami. Musi mieć zatem ciekawą kolekcję.

W zamian za wysłanie reprezentanta Galerii Wielkich Łodzian dostałem fajny widoczek jej rodzinnego miasta, Annaby. Jest to miasto w północno-wschodniej Algierii, nad Morzem Śródziemnym. W 1987 roku  miało 306 000 mieszkańców, a w 2003 roku według niektórych danych liczba mieszkańców przekroczyła milion osób. Miasto jest kąpieliskiem i ośrodkiem turystycznym. Można tam zwiedzić zabytkowe meczety, takie jak Said Abu Marwan zbudowany w 1035 roku. Zabytkami są także kasba i fragmenty murów miejskich.

Kartka została wysłana trzynastego stycznia 2012 roku, w dzień Nowego Roku (2962) w kalendarzu berberskim. Tak przynajmniej napisała na odwrocie nadawczyni. Fajnie się składa, że akurat dziś poczytałem trochę o sposobach liczenia czasu w różnych miejscach na świecie klik. Przyznam się, że o Berberach słyszałem, ale zanim nie dostałem tej pocztówki nie wiedziałem, że jest to rdzenna ludność Algierii. W VII w. zajęte przez Arabów terytorium przyłączono do kalifatu Umajjadów a berberska ludność została poddana islamizacji i arabizacji.


Algieria to bardzo duże i ciekawe państwo, więc postanowiłem wykorzystać moją Mądrą Księgę, do przybliżenia wam jednego z interesujących, opisanych w niej miejsc.





600 km na południe od Algieru, pomiędzy szczytami Atlasu Saharyjskiego a płaskowyżami Wielkiego Ergu Zachodniego, w wadi Al-Mizab leżą miasta z otynkowanymi na różowo budynkami i wąskimi, często zadaszonymi uliczkami. Klimat jest tutaj bardzo suchy, gorący i wietrzny, a deszcz pada niezwykle rzadko. Jednakże założone w XI wieku miasta są cudami, które nie przestają zadziwiać największych architektów, takich jak Le Courbusem, Rovenau, Frank Loyd Wright. Wykazują nadzwyczajną spójność. Wszystkie miasta doliny Al-Mizab są zbudowane w wyższych partiach płaskowyżów, aby uniknąć rzadkich, lecz gwałtownych powodzi. Rozmieszczone są według tego samego schematu - domy zbudowane w górnej części miasta wokół meczetu schodzą w dół, gdzie znajdują się mury obronne, a gaje palmowe dostarczają owoców, warzyw o ochłody w okresie upałów. Domy są zaprojektowane wokół centralnego patio, głównego pomieszczenia ze sklepieniem przebitym szerokim, kwadratowym otworem. Na tym patio zbiera się rodzina. Schody prowadzą na taras, który jest częściowo zabudowany, a czasem otoczony małymi pokojami, w których niekiedy sypia się zimą.

Afryka jest niezwykłym kontynentem i mam nadzieję, że jeszcze nieraz będę miał okazję tu o niej pisać. 



czwartek, 1 marca 2012

Palau #2 "All gave some, some gave all" cz. 2



Dzisiaj druga palauska kartka na moim blogu. Jeśli ktoś nie widział lub nie pamięta pierwszej bardzo proszę się zapoznać: klik. Na pocztówce przedstawiony jest tutorial upamiętniający poległych na Palau w czasie drugie wojny światowej. Została ona wydana przez Muzeum Narodowe w Palau i dotyczy najdramatyczniejszego wydarzenia  w historii tego miejsca. Palau najpierw należało do Hiszpanii, później zostało sprzedane Niemcom, a w związku z I wojną światową przeszło we władanie Japonii. Żadna z tych zmian nie wiązała się jednak z rozlewem krwi. Inaczej było w przypadku bitwy o Pelieu, która rozegrała się od września do listopada 1944 roku.

Pelieu miało być kolejną wyspą, którą Amerykanie w czasie operacji Stalemate II mieli zająć bez problemu. Tymczasem stało się ono miejscem najbardziej zaciętych walk w całej wojnie na Pacyfiku. Były dowódca Korpusu Piechoty Morskiej, gen. Clifton B. Cates, powiedział, że walki o Peleliu należały do najbardziej zaciekłych i toczonych z największym uporem bitew wojny i nigdzie piechota morska Stanów Zjednoczonych nie zademonstrowała swej skuteczności bojowej w sposób bardziej przekonujący.  Z drugiej strony nigdy wcześniej wojska japońskie nie zastosowały tak skutecznej metody obrony wyspy przed armią wroga. Na Peleliu dowódca sił japońskich, pułkownik Kunio Nakagawa, pozwolił oddziałom amerykańskim zbliżyć się do blisko 10 tysięcy żołnierzy jego dumnej 14. Dywizji Piechoty. Zajmując wspierające się pozycje, Japończycy kontrolowali niemal każdy metr wyspy od plaży aż do centrum stanowiska dowodzenia Nakagawy, znajdującego się pod powierzchnią koralowca, wewnątrz kompleksu grzbietów górskich. Niektóre stanowiska obronne były tak małe, że mieściły tylko jednego człowieka. W innych zaś grotach znajdowały się setki żołnierzy. Japończycy stworzyli perfekcyjny, głęboki system obrony, w którym cała wyspa była linią frontu. Walczyli dotąd, aż nie padło ostatnie stanowisko.

W czasie zmagań wojennych na Palau zginęło około 13 tysięcy Japończyków i niewiele mniej Amerykanów.
Relacje naocznego świadka bitwiy o Pelieu  możecie poczytać tutaj. Tekst jest autorstwa Eugine B. Sledge'a, wtedy dwudziestoletniego żołnierza, postaci znanej z serialu HBO "Pacific".

Na Palu można spotkać bardzo wiele pozostałości po II wojnie światowej. Jest to równiez wykorzystywane w celach turystycznych. Palau poza atrakcjami typowymi dla tropikalnych wysp oferuje wycieczki w przeszłość w poszukiwaniu śladów dawnych działań wojennych. Oto kilka zdjęć tego typu miejsc, znalezionych w internecie: