Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Egzotyka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Egzotyka. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 12 maja 2014

Palau #3 Urodzinowo



Mam dzisiaj urodziny. Już 26-te. Z tej okazji chciałem przebiec 26 kilometrów - ale pogoda zniechęciła i postanowiłem porzełożyć długie wybieganie na środę. Rano na ginekologii zrobiłem za to 13 przyjęć.

Liczyłem nieco, że do moich urodzin licznik odwiedzin bloga dobije do 200 tysięcy wyświetleń. Troszeczkę zabrakło, ale i tak blogowe statystyki bardzo mi się podobają i zachęcają do dalszego pisania. Dziękuje Wam za tak liczne odwiedziny.

A wygląd tancerek z Palau chyba cąłkiem dobrze oddaje radosny dla mnie charakter tego dnia.


środa, 8 sierpnia 2012

Wyspa Pitcairn #1 Po prostu Pitcairn






Dziś prawdziwy hit, czyli bardzo egzotyczna, wulkaniczna wyspa na Oceanie Spokojnym, a przy okazji kraj numer 50* na blogu. Konkretniej terytorium zależne Wielkiej Brytanii, w którym jednym z głównych towarów eksportowych są znaczki pocztowe i turystyczne souveniry. Punkcik na mapach świata o którym na lekcjach geografii nikt nawet nie wspomina. Ale warto o takich miejscach posiadać choćby elementarną wiedzę.


" . . . . we discovered land to the northward of us. Upon approaching it the next day (Friday, 3 July), it appeared like a great rock rising from the sea. . . and it having been discovered by a young gentleman, son of Major Pitcairn of the Marines, we called it Pitcairn’s Island." - tak opisał kapitan Philip Carteret w dzienniku pokładowym HMS Swalow, okrętu, który odkrył wyspę. Stała się ona kolejnym punktem na żeglarskich mapach, z którego korzystano w celu uzupełnienia zapasów świeżego jedzenia.
Los jednak sprawił, że przeznaczenie wyspy stało się inne. W 1787 roku do Pitcairn przypłynęła z Tahitii załoga HMS Bounty. Okazało się, że duża część marynarzy wraz z kapitanem statku nie ma ochoty na powrót do Anglii. Załoga za pół roku miała być bowiem rozwiązana, a na wyspie żeglarzom bardzo się podobało. Gdyby wrócili na Tahiti mogliby zostać latwo odnalezieni przez ekspedycję wysłaną niechybnie na ich poszukiwania. Na Pitcairn mogli być stosunkowo bezpieczni. W 1970 osadnicy założyli więc Adamstown - pierwszą i miejscowość całego terytoium na Pacyfiku.

Wyspa Pitcairn jest położona jako druga od zachodu spośród czterech wysp wchodzących wskład terytorium i jedyną zamieszkałą. Znajduje się ok. 5500 km od wybrzeży Nowej Zelandii jak również w podobnej odległości od wybrzeży Ameryki Południowej. Powierzchnia wyspy wynosi 4,53 km2. Jakby nie patrzeć jedna z największych perełek w całej mojej kolekcji. Wysłała mi ją przemiła autorka bloga klik.
Do tego temat dzisiejszego posta to nie tylko pocztówka z kraju* numer 50, ale też kartka numer 300 zaprezentowanana Przypadkach Pocztówkowych! Kolekcja rozwija się coraz bardziej i nie wiadomo co będzie dalej! Może kiedyś dobije do setki, ale nie jest to bynajmniej najważniejsze.




*Liczba obejmuje również terytoria zależne Francjii (Martynika), Wielkiej Brytanii (Pitcairn), kraje Wielkiej Brytanii (dotychczas Anglia) klasyfikowane osobno, quasi-państwo Tajwan, terytorium chińskie HongKong oraz Watykan.

poniedziałek, 16 lipca 2012

Algieria #1 Prawdziwa Afryka




Algieria to pierwsze państwo w Afryce, z którego przywędrowała do mnie ostemplowana i oznaczkowana pocztówka. Dostałem ją od Faizy, która trafiła przypadkiem na mojego bloiga i jak się okazało również zbiera pocztówki. Dała się skusić na łódzkiego Lampiarza, ponieważ zbiera kartki z wszelakimi ... lampami. Musi mieć zatem ciekawą kolekcję.

W zamian za wysłanie reprezentanta Galerii Wielkich Łodzian dostałem fajny widoczek jej rodzinnego miasta, Annaby. Jest to miasto w północno-wschodniej Algierii, nad Morzem Śródziemnym. W 1987 roku  miało 306 000 mieszkańców, a w 2003 roku według niektórych danych liczba mieszkańców przekroczyła milion osób. Miasto jest kąpieliskiem i ośrodkiem turystycznym. Można tam zwiedzić zabytkowe meczety, takie jak Said Abu Marwan zbudowany w 1035 roku. Zabytkami są także kasba i fragmenty murów miejskich.

Kartka została wysłana trzynastego stycznia 2012 roku, w dzień Nowego Roku (2962) w kalendarzu berberskim. Tak przynajmniej napisała na odwrocie nadawczyni. Fajnie się składa, że akurat dziś poczytałem trochę o sposobach liczenia czasu w różnych miejscach na świecie klik. Przyznam się, że o Berberach słyszałem, ale zanim nie dostałem tej pocztówki nie wiedziałem, że jest to rdzenna ludność Algierii. W VII w. zajęte przez Arabów terytorium przyłączono do kalifatu Umajjadów a berberska ludność została poddana islamizacji i arabizacji.


Algieria to bardzo duże i ciekawe państwo, więc postanowiłem wykorzystać moją Mądrą Księgę, do przybliżenia wam jednego z interesujących, opisanych w niej miejsc.





600 km na południe od Algieru, pomiędzy szczytami Atlasu Saharyjskiego a płaskowyżami Wielkiego Ergu Zachodniego, w wadi Al-Mizab leżą miasta z otynkowanymi na różowo budynkami i wąskimi, często zadaszonymi uliczkami. Klimat jest tutaj bardzo suchy, gorący i wietrzny, a deszcz pada niezwykle rzadko. Jednakże założone w XI wieku miasta są cudami, które nie przestają zadziwiać największych architektów, takich jak Le Courbusem, Rovenau, Frank Loyd Wright. Wykazują nadzwyczajną spójność. Wszystkie miasta doliny Al-Mizab są zbudowane w wyższych partiach płaskowyżów, aby uniknąć rzadkich, lecz gwałtownych powodzi. Rozmieszczone są według tego samego schematu - domy zbudowane w górnej części miasta wokół meczetu schodzą w dół, gdzie znajdują się mury obronne, a gaje palmowe dostarczają owoców, warzyw o ochłody w okresie upałów. Domy są zaprojektowane wokół centralnego patio, głównego pomieszczenia ze sklepieniem przebitym szerokim, kwadratowym otworem. Na tym patio zbiera się rodzina. Schody prowadzą na taras, który jest częściowo zabudowany, a czasem otoczony małymi pokojami, w których niekiedy sypia się zimą.

Afryka jest niezwykłym kontynentem i mam nadzieję, że jeszcze nieraz będę miał okazję tu o niej pisać. 



czwartek, 1 marca 2012

Palau #2 "All gave some, some gave all" cz. 2



Dzisiaj druga palauska kartka na moim blogu. Jeśli ktoś nie widział lub nie pamięta pierwszej bardzo proszę się zapoznać: klik. Na pocztówce przedstawiony jest tutorial upamiętniający poległych na Palau w czasie drugie wojny światowej. Została ona wydana przez Muzeum Narodowe w Palau i dotyczy najdramatyczniejszego wydarzenia  w historii tego miejsca. Palau najpierw należało do Hiszpanii, później zostało sprzedane Niemcom, a w związku z I wojną światową przeszło we władanie Japonii. Żadna z tych zmian nie wiązała się jednak z rozlewem krwi. Inaczej było w przypadku bitwy o Pelieu, która rozegrała się od września do listopada 1944 roku.

Pelieu miało być kolejną wyspą, którą Amerykanie w czasie operacji Stalemate II mieli zająć bez problemu. Tymczasem stało się ono miejscem najbardziej zaciętych walk w całej wojnie na Pacyfiku. Były dowódca Korpusu Piechoty Morskiej, gen. Clifton B. Cates, powiedział, że walki o Peleliu należały do najbardziej zaciekłych i toczonych z największym uporem bitew wojny i nigdzie piechota morska Stanów Zjednoczonych nie zademonstrowała swej skuteczności bojowej w sposób bardziej przekonujący.  Z drugiej strony nigdy wcześniej wojska japońskie nie zastosowały tak skutecznej metody obrony wyspy przed armią wroga. Na Peleliu dowódca sił japońskich, pułkownik Kunio Nakagawa, pozwolił oddziałom amerykańskim zbliżyć się do blisko 10 tysięcy żołnierzy jego dumnej 14. Dywizji Piechoty. Zajmując wspierające się pozycje, Japończycy kontrolowali niemal każdy metr wyspy od plaży aż do centrum stanowiska dowodzenia Nakagawy, znajdującego się pod powierzchnią koralowca, wewnątrz kompleksu grzbietów górskich. Niektóre stanowiska obronne były tak małe, że mieściły tylko jednego człowieka. W innych zaś grotach znajdowały się setki żołnierzy. Japończycy stworzyli perfekcyjny, głęboki system obrony, w którym cała wyspa była linią frontu. Walczyli dotąd, aż nie padło ostatnie stanowisko.

W czasie zmagań wojennych na Palau zginęło około 13 tysięcy Japończyków i niewiele mniej Amerykanów.
Relacje naocznego świadka bitwiy o Pelieu  możecie poczytać tutaj. Tekst jest autorstwa Eugine B. Sledge'a, wtedy dwudziestoletniego żołnierza, postaci znanej z serialu HBO "Pacific".

Na Palu można spotkać bardzo wiele pozostałości po II wojnie światowej. Jest to równiez wykorzystywane w celach turystycznych. Palau poza atrakcjami typowymi dla tropikalnych wysp oferuje wycieczki w przeszłość w poszukiwaniu śladów dawnych działań wojennych. Oto kilka zdjęć tego typu miejsc, znalezionych w internecie:











piątek, 20 stycznia 2012

Grenada #2 Mapa Grenady


Ta kartka jest wyjątkowa. Pomijając fakt, że jest jedną z najbardziej egzotycznych i przy tym najładniejszych w całej mojej kolekcji wiąże się również z nią niesamowita historia. Dostałem ją od Arkadiego, człowieka urodzonego w Moskwie, dorastającego na Litwie, wyedukowanego w Montrealu i absolwenta medycyny z Grenady. Arkadi przebywa obecnie w Montrealu. Dzięki jego karaibskiej przygodzie mam w swoje kolekcji dwie kartki z "Korzennej Wsypy". Z tą drugą, czyli wyżej zaprezentowaną mapcard był duży problem. Napisałem na odwrocie pocztówki z Polski swój adres, ale "Litewski sąsiad' bardzo rozczarował się moim pismem i aby ostatecznie wysłać mi kartkę musiał znaleźć mój adres w Google, kierując się kodem pocztowym. Tak więc na odwrocie pocztówki znajduje się życiowa rada dla mnie: "Popraw pismo ręczne". Nie wiem czy się zastosuję... Ale co do samego adresu następnym razem błędu nie popełnię i go wydrukuję.

Zapewne to już moja ostatnia kartka z tej pięknej karaibskiej wyspy, więc chciałbym napisać o niej jak najwięcej charakterystycznych rzeczy i ciekawostek. Tym bardziej, że sama pocztówka zadanie bardzo ułatwia.

Nurkowanie. Grenada jest idealnym miejscem dla amatorów snorkelingu. Można wykupić nawet wycieczki reklamujące się w ten oto sposób: "Unikalny plan podróży prowadzi przez wody terytorialne dwóch krajów: Grenady i Saint Vincent, oraz Grenadines. Ten plan podróży zawiera wszystko: przejrzystą wodę, piękne rafy, niepowtarzalną florę i wiele niesamowitych wraków."
Podwodna sceneria Grenady po prostu zapiera dech w piersiach. Oprócz ryb, ukwiałów i innych żyjątek morskich wody Grenady zawierają najpiękniejszy podwodny wulkan Karaibów oraz największy wrak statku w tym rejonie -> zajrzyjcie, warto: klik.

Ryby. O ich walorach estetycznych bądź co bądź było już nieco przy nurkowaniu. Ale ryby się przede wszystkim je: klik. W jednym z miast Grenady, Gouyave odbywają się Rybne Piątki - rodzaj festynu połączonego z dużą ilością smażonych i pieczonych ryb do kupienia przez turystów.

Rozgwiazdy. Jest to gromada morskich drapieżników z rodziny szkarłupni. Żyją one na dnie mórz i oceanów, pod skałami i na rafach koralowych. Są bardzo powolne - zwykle pełzają z prędkością około 15 centymetrów na minutę. Rozgwiazdy polują na jeżowce i małże, żywią się też padliną, mułem dennym i detrytusem. Ciekae jest to, że rozgwiazda może stracić w walce z innym drapieżnikiem wszystkie ramiona oprócz jednego i po pewnym czasie w pełni zregenerować wygląd oraz funkcjonalność swojego organizmu.

Przyprawy. Obecnie Grenada nazywana jest Korzenną Wyspą - ze względu na prowadzoną tu na szeroką skalę uprawę muszkatołowców (nutmeg, mace) oraz goździków, cynamonu, kakaowca, imbiru i karkumy. Zgodnie z legendą pewien lekarz, który przybył na Grenadę z Indii Wschodnich, doprawił startą gałką muszkatołową miejscowy rum, co wzbudziło ogólne uznanie. Do rozwoju uprawy muszkatołowca na Grenadzie przyczyniła się zaraza, która zaatakowała w połowie XIX wieku plantacje muszkatołowca w Indiach Wschodnich (Grenada należy do tzw. Indii Zachodnich). Wtedy rozpoczęto na masową skalę uprawę muszkatołowców.

Saint George's to stolica i największe miasto Grenady. Jest to również główny port morski oraz lotniczy kraju. Miasto zostało założone przez Francuzów, pierwszych kolonizatorów wyspy.

Granice: Grenada położona jest  na północny-zachód od Trynidadu i Tobago, na północ od Wenezueli i na południowy-zachód od Saint Vincent. Państwo to ma 344 kilometry kwadratowe powierzchni i 110 tysięcy ludności. 82% mieszkańców jest czarnoskórych, język urzędowy to angielski. .Niepodległość Grenada uzyskała w roku 1974, od Wielkiej Brytanii.

środa, 26 października 2011

Tanzania #1 Big Five, czyli Afryka Dzika

Lion, Buffalo, Elephant, Leopard, Rhino
        Lewi, Bawół afrykański, Słoń afrykański sawannowy, Lampart Nosorożec czarny


Wersja ostateczna z 12 listopada
Oto moja rewelacyjna kartka z Tanzanii. O tym, że przedstawia Big Fave już wcześniej słyszałem, ale tak rewelacyjna kompozycja? To jedna z moich ulubionych pocztówek w całej kolekcji. Poza tym świetny pomysł z lekkim zachodem słońca i przedstawieniem zwierząt wraz z ich młodymi.

Wielka Piątka to zwierzęta w całej Afryce najbardziej niebezpieczne i najtrudniejsze do upolowania przez myśliwych. Termin ten toteż został wprowadzonych przez samych 'łówców skór'. Cała przedstawiona piątka to zwierzęta, które mają genetycznie zaprogramowane atakowanie i niszczenie wszystkiego co odbierają jako niebezpieczeństwo. Bywają jednak bowhunterzy, którzy zapuszczają się na słonie z łukiem i strzałami.
Trzeba też wspomnieć, że zwierzęta z The Big Five najbardziej zaciekle walczą, gdy bronią swoich młodych. Być może dlatego na zdjęciach występują w towarzystwie swojego potomstwa.


Wersja z 26 października
Dostałem pocztówkę z Afryki od Ani. Skan będzie później.

Dziękuję, dziękuje, dziękuję. ładnie dziękuję, bardzo ładnie dziękuję.
I dziękuje, dziękuję, dziękuję.
I jeszcze raz bardzo, ale to bardzo dziękuję! - Pewna bardzo fajna dziewczyna mniej więcej tak mi dziękowała swoim cudnym głosem ostatnimi czasy za pocztówkę z różnych względów dla niej ważną, miłą, niesamowitą itp. Czuła zapewne podobnie jak ja teraz. Aniu - dziękuję Ci niesamowicie! Jesteś mega.

A dla niewtajemniczonych było tak:
1. Wygrałem w loterii Ani pocztówkę ze ślubu Kate i Williama.
2. Doszła już w październiku, na mój adres domowy, więc podziękowałem, nie wiedząc jeszcze jak wygląda.
3. Jak zobaczyłem  w końcu to podziękowałem jeszcze ładniej.
4. Wrzuciłem skan i opis kartki na bloga klik, proszę zwrócić uwagę na ostatni akapit
5. Wczoraj doszła do domu pocztówka zakupiona z Tanzanii, z Big Fave, czyli piątką najbardziej znanych zwierząt Afryki. Skanu nie mam ze względów oczywistych, a to Big Fave znalezione w internecie:




środa, 29 czerwca 2011

Grenada #1 Plaża Grand Anse



To jak na razie kartka z najbardziej egzotycznego państwa w mojej kolekcji. Dostałem ją w dosyć niezwykłych okolicznościach od bardzo ciekawej osoby.

Grenada to państwo położone na Morzu Karaibskim. Składa się z 4 wysp - głównej, wysuniętej najbardziej na południe i  nazwanej Grenadą oraz 3 mniejszych: Carriacou, Ronde Island i Małej Martyniki. Powierzchnia tego państewka to 344 kilometry kwadratowe, a liczba ludności nie przekracza 110 tysięcy.

Grenada znana jest na całym świecie jako jeden z największych eksporterów gałki muszkatołowej oraz innych przypraw korzennych. Owoc muszkatołowca widnieje nawet na fladze państwa. W restauracjach obok pojemników z solą i pieprzem stoi trzeci, z gałką muszkatołową właśnie. Jak się okazuje dla entuzjastów może to być przyprawa, którą dodaje się do każdej potrawy.

Miejsce to, jak wiele państw położonych na Morzu Karaibskim ma liczne wpływy francuskie. Nazwiska, nazwy miejscowości, wiele potraw lokalnej kuchni, częściowo architektura - to tylko niektóre przykłady.

Najlepszym sposobem na zwiedzanie Grenady jest podróż po wyspie miejscowymi minibusami, zwanymi duf-duf. Przez całą drogę puszczana jest elektroniczna odmiana muzyki reggae - ragga, a wysiadanie w interesującym nas miejscu musimy zasygnalizować kierowcy bardzogłośnym pukaniem w dach busa.


No i zaczynamy pełną parą WAKACJE, czyli okres względnego uśpienia bloga. Ale co to będzie jak przyjdzie październik i trzeba będzie pokazać na blogu te wszystkie wakacyjne kartki, które w międzyczasie przyjdą....
Życzę udanych wakacji wszystkim zaglądającym na bloga!

wtorek, 24 maja 2011

Martynika #1 Plaża



Martinika to egzotyczna wyspa, która jest terytorium zależnym Francji. Jako departament zamorski tego kraju de facto należy do Unii Europejskiej.  UE ma właściwie 7 regionów peryferyjnych: 4 francuskie (Martinika, Gujana Francuska, Gwadelupa, Reunion), 2 portugalskie (Azory, Madera) i jedno hiszpańskie (Wyspy Kanaryjskie). Prawo unijne jest w nich stosowane, lecz dopuszczalne są wyjątki ze względu na specyfikę danego rejonu. Martinika nie należy właśnie taką drogą do strefy Schengen ani do Unii VAT, stosując w całości pozostałe przepisy prawne europejskiej wspólnoty.

Martinika została odkryta w 1502 roku przez Krzysztofa Kolumba, podczas jego czwartej podróży do Ameryki. W 1635 roku wyspę podbito i została skolonializowana przez Francuzów. Pod ich panowaniem pozostaje też aż do dziś, z wyjątkiem trzech krótkich okresów okupacji przez inne kraje. Tuż po II wojnie światowej w 1946 uzyskała oficjalny status departamentu zamorskiego.

Teren wyspy jest stosunkowo górzysty. Znajdziemy tu sawannę jak i lasy tropikalne z wodospadami. Panuje tutaj wieczne lato z temperaturą na ogół około 26 stopni Celsjusza. Turyści znajdą na wyspie tak cenione przez siebie piękne plaże i ekskluzywne hotele. Martinika jest jednak narażona na erupcję wulkanu Mont Pelee, trzęsienia ziemi oraz huragany... Nie można jej więc nazwać rajem na ziemi.

Lokalne specjały Martiniki to min. boudin créole (pikantne kiełbaski), colombo de cabri (kozie mięso z sosem curry) oraz rum i drinki na bazie tegoż alkoholu.

Kartka od Bogny.