Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Góry. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Góry. Pokaż wszystkie posty

sobota, 15 lutego 2014

Polska #134 Polska siła sportów zimowych!


Najpiękniejszy dla Polski dzień w historii zimowych igrzysk olimpijskich. Muszę więc zrobić kolejny w tym miesiącu wyjątek i napisać drugiego posta w tym samym dniu. Jakby nie patrzeć przyda się to również i samemu blogowi, który w ostatnim czasie nieco przygasł. A nie powiedziałem jeśli chodzi o jego pisanie ostatniego słowa. Zdecydowanie.

Kamil Stoch. Nowonarodzona legenda skoków narciarskich, następca Małysza, który prześciga samego mistrza jeśli chodzi o osiągnięcia olimpijskie, a w przypadku Pucharu Świata ma jeszcze czas na dominację w podobnym do Adama stylu. O tyle przyjemnie się Stocha ogląda, że w przeciwieństwie do Zbigniewa Bródki czy Justyny Kowalczyk nie musi wypluwać sobie płuc i długo dochodzić do siebie po starcie. Rusza z belki, wybija się z progu, majestatycznie szybuje w powietrzu, pewnie ląduje. To duży plus skoków narciarskich w mojej opinii. Taka 'posągowa' dyscyplina.





Wielkie słowa uznania też dla Łukasza Kruczka. Nigdy nie miałem dużego zaufania do jego umiejętności trenerskich, ale widać, że to duży talent pod tym względem, a poza tym człowiek z dużą klasą. W dysproporcji chociażby z Apoloniuszem Tajnerem. Decyzje Łukasza Kruczka dały nam na MŚ Juniorów złoto indywidualnie oraz drużynowo, w Soczi Stoch wygrał dwukrotnie. Jeszcze tylko konkurs drużynowy..Ja wierzę w naszą ekipę. Poza Stochem, Kotem i Ziobro wystąpi w niej zapewne Dawid Kubicki. Miejmy nadzieję, że wiatr mu powieje i nie będzie odstawał od pozostałej trójki.



sobota, 11 stycznia 2014

Polska #130 Woda Góry Las





Dzisiaj spotkała mnie miła niespodzianka. W czwartek zamówiłem chustę wielofunkcyjną z serii znaki zodiaku od firmy Woda Góry Las: http://www.wgl.pl/. "Buffy' z serii 4Fun od dawna zachęcały mnie swoim wyglądem, funkcjonalnością oraz niską ceną. Paczkę odebrałem w Paczkomatach i jak się okazało, oprócz rzeczonej chusty wielofunkcyjnej i faktury przesyłka zawierała taka sympatyczną pocztówkę. A akurat zaczynało mi brakować pretekstu dot ego by pisać dalej na blogu o mojej najnowszej pasji i zanudzać was kolejnymi relacjami z biegowych zawodów.

Obecnie dopadła mnie infekcja i z jutrzejszego startu w 1 Biegu łódzkim Policz się z cukrzyca chyba będę musiał zrezygnować. Nie powiem, że mi nie szkoda. W końcu na tylu konferencjach diabetologicznych byłem w tym roku. Ostatnia odbywała się.... dzisiaj. Ale o samym biegu ani słowa na niej nie powiedzieli.
http://www.lodz.sport.pl/sport-lodz/1,117108,15250723,WOSP___Sie_biega__w_Grand_Prix_Lodzi.html

niedziela, 22 grudnia 2013

Polska #129 Pierwszy dzień zimy



22 grudnia. Dziś pierwszy dzień zimy.

A za oknem 8 stopni Celsjusza i piękne słońce. I o to chodzi. Dla mnie cała zima może być taka! Chociaż schronisko na szczycie Śnieżki całe w śniegu bardzo ładnie wygląda.

wtorek, 3 grudnia 2013

Polska #125 Ustroń noch einmal



Do połowy XVII w. Ustroń był cichą, spokojna miejscowością, a jego mieszkańcy zajmowali się rolnictwem, pasterstwem oraz wyrębem drzew. Ta sytuacja zmieniła się, kiedy obszar śląska cieszyńskiego przejęli Habsburgowie. Książę Albrecht rozpoczął w Ustroniu intensywne poszukiwania geologiczne. Przyniosły one odkrycie całkiem zasobnych złóż rud żelaza, na bazie których zaczęto rozwijać przemysł hutniczy. Przez ponad 100 lat do miasta przyjeżdżały tłumy ludzi pragnących pracować przy wydobyciu rudy i wytopie żelaza. Pod koniec XIX wieku, z powodu wyczerpania złóż, wygaszono wielkie piece i od tej pory bardziej intensywnie zaczęły rozwijać się zakłady kuźnicze. To właśnie w Kuźni Ustroń w 1946 roku wykonano prototyp motocykla Sokół 125, później produkowanego w wytwórni warszawskiej.

O przemysłowym rodowodzie osady wiele można się dowiedzieć zwiedzając Muzeum Hutnictwa i Kuźnictwa, otwarte w 1986 roku w dawnym budynku dyrekcji Huty "Klemens". Prawie tysiąc eksponatów prezentuje zwiedzającym działanie różnych maszyn i urządzeń hutniczych oraz powstawanie wyrobów metalowych i technologicznych procesu kucia. Ponadto w obiekcie zgromadzono zabawki ludowe, zabytki sztuki użytkowej, dawne urządzenia wykorzystywane w lecznictwie sanatoryjnym oraz dzieła twórców beskidzkich, np. 20-metrowy obrazy Wesele Góralskie.Wokół muzeum utworzono interesujący skansen kuźniczy. Znajdują się w nim min. ogromne młoty, które dają wyobrażenie o trudach pracy w XIX wiecznych zakładach.

Pierwsze wzmianki o kuracjuszach w Ustroniu datuje się na połowę XVIII wieku, dlatego miejscowość tę można uznać za jedno z najstarszych uzdrowisk w Polsce. Żywiołowy rozwój turystyki zdrowotnej rozpoczął się tu na początku XIX wieku i był związany z ... intensywnie rozwijającym się w mieście przemysłem. Z pozoru te dwa wzajemnie wykluczające sie zjawiska - hutnictwo i usługi uzdrowiskowe - w Ustroniu przez ponad 100 lat doskonale się uzupełniały. W celach leczniczych stosowano gorący żużel wielkopiecowy, który wrzucano do zimnej wody, co uwalniało związki siarki skutecznie zapobiegające dolegliwościom reumatycznym i gośćcowym.


Pozdrowienia dla fotografa

poniedziałek, 25 listopada 2013

Polska #123 Równica (884 m.n.p.m.)




Równica to pierwsza góra, którą zdobyłem w życiu. Wysokość nad poziomem morza - 884 metry.  Być może zbyt nie powala, ale satysfakcja pozostaje. Niezwykłe były też okoliczności. Wyruszyłem z Hotelu Belweder położonego 500 m.n.p.m. o godzinie 5.30. Próbowałem już o 5.10 ale okazało się, że hotel był zamknięty na głucho. Nikogo na recepcji. Zwłoka okazała się jednak nie najgorszym rozwiązaniem. Wróciłem do pokoju i przeprowadziłem dokładną, mocną rozgrzewkę, która być może uchroniła mnie od kontuzji.

Trasa początkowo była mi znana. Dzień wcześniej zrobiłem sobie pierwsze długie wybieganie po okolicy, a instynkt prowadził mnie prosto na Równicę. Zrezygnowałem jednak około 2,5 kilometra przed szczytem z powodu realnej oceny własnych sił, a przede wszystkim kierowany  brakiem wiedzy na temat odległości jaka dzieliła mnie od szczytu. Po powrocie sprawdziłem trasę i jasnym stało się, że środa będzie dniem zdobywania szczytu.

Pierwsza połowa trasy
Najpierw kilometr i 150 metrów z górki, między ustrońskimi hotelami. Następnie około 2 kilometrów względnie płaskiego terenu. Gdy zaczęły się właściwe stromizny Równicy zaczął też padać lekki deszczyk. Pogoda w mojej opinii idealna do biegania (temp. ok 8 stopni Celsjusza).  Powoli świtało. Droga na szczyt była kręta ale na szczęście niezbyt wymagająca. Białą linię obok tabliczki Równica Witamy przekroczyłem już w rzęsistym deszczu. Niezbyt mi on doskwierał - miałem na sobie koszulkę termaoaktywną i takież legginsy biegowe, a na wierzch niebieską, leciutką kurtkę przeciwdeszczowa z kapturem. Byłem szczelnie chroniony, nie czułem zimna, nie czułem deszczu.

Druga połowa trasy
Z górki na pazurki. Tam można by ją najlepiej określić. Problemem byl fakt, że rzęsiste opady dodały dużej dozy niebezpieczeństwa biegowi w dół. Na szczęście buty warte były tych kilkaset złotych i nie wpadłem nawet w najmniejszy poślizg. Prawdziwym wyzwaniem okazała się końcówka - ponad kilometr mozolnego wspinania się aleją hotelową zwaną mylnie ulica Zdrojową. Ale dałem radę. Prysznic, śniadanie i zajęcia o radzeniu sobie z konfliktami poprzedzone pokazem zabawek antystresowych.






Poniżej i powyżej zdjęcia zrobione w sobotę. Tego dnia zdobyliśmy Równicę samochodem.

Czerwony Szlak - główny szlak beskidzki

Szlak czerwony rozpoczyna swój bieg w Ustroniu przy stacji PKP (Beskid Śląski) a kończy w Wołosatym (Bieszczady). Przebiega przez Beskid: Śląski, Żywiecki, Sądecki, Niski oraz przez Bieszczady. Pasma: Policy i Gorców. Prowadzi przez wysokie partie tych gór nie omijając szczytów do których w szczególny sposób należy zaliczyć: Stożek, Baranią Górę, Babią Górę, Policę, Turbacz, Lubań, Przechybę, Radziejową, Jaworzynę, Kozie Żebro, Chryszczatą, Okrąglik, Smerek, Tarnicę i Halicz. Każdy z tych szczytów bądź pasm górskich ma swój własny niepowtarzalny klimat i budowę geologiczną. Na szlaku można spotkać dziką zwierzynę i ptactwo. Do najczęściej spotykanych należą niewątpliwie sarny i zające. Do ptaków: sójki, bociany oraz wiele pospolitych " stworzeń " i niezidentyfikowanych do końca przeze mnie ptaków. Pomijając walory przyrodnicze szlaku, nadmienić muszę, że prowadzi on przez wiele ciekawych miejscowości do których niewątpliwie zaliczamy: Ustroń, Rabkę, Krościenko nad Dunajcem, Rytro, Krynicę, Hańczową, Komańczę, Cisną, Ustrzyki Górne. Nie sposób dokładnie opisać wszystkich walorów powyżej wymienionych miejscowości ponieważ każdy ma swój własny osąd którego choć cząstkę pozostawiam czytelnikowi. Poniżej zamieszczam opis trasy, którą przeszedłem w okresach wakacyjnych i nie tylko.





Wiele fajnych zdjęć Równicy i okolic znalazłem tutaj.

piątek, 15 marca 2013

Austria #1 Alpy od Kasi i Ernesta




Alpy. Jak Austria to tylko Alpy.

Za oknem śnieg. Powietrze mroźnie. Okno można otworzyć na pół godziny - potem robi się zdecydowanie za zimno. Polska, 15 marca 2013...
Trochę jak w Austrii...

Pocztówka powyższa sprawiła mi dużą niespodziankę. Właściwie to Kasia W., która o mojej pasji filokartystycznej dowiedziała się na ćwiczeniach z psychiatrii... Ten doktor Kostulski i jego metody poznawania studentów. Wszyscy po kolei, mniej więcej w kółeczku opowiadali o sobie. Niektórzy nawet zdradzili dużo więcej niż chcieli... A doktor o sobie nic. Tak to już z tymi psychiatrami jest.

Kasia obiecałą pocztówkę wysłać z jakiegoś egzotycznego miejsca, które być może odwiedzi w najbliższej przyszłości. Więc raczej w grę wchodziły wakacje. A tu proszę - zima, ferie, narty.
I Austria. Kraj popularny - nie można powiedzieć. Ale na moim blogu do tej pory z zerową reprezentacją. Jak to było możliwe? Myślę, że zupełnie normalnie.

Więc nadrabiam zaległości.

Austriacka wizytówka

* Turyści. Co roku do Austrii przybywa 19 mln turystów. Głównie odwiedzają Alpy i podziwiają zabytki Wiednia.
* Święto czekolady. W Austrii obchodzi się Wielkie Święto Czekolady (pierwszy tydzień VII, Bludenz, Vorarlberg). Święto to organizuje się szczególnie z myślą o dzieciach - wszystkie zaprasza się do zabaw i zawodów. Warto brać w nich udział, ponieważ jako podziękowanie dostaje się porcję pyszności. Co roku na nagrody przeznacza się 1000 kg wyrobów czekoladowych, a zwycięzca zabiera z sobą tyle czekolady, ile sam waży.
* Kraj znany jest jako miejsce narodzin Adolfa Hitlera autora akwarel, pokazujących piękno dolin alpejskich. Do dziś trwają debaty, czy jest to powód do chwały.
* Na odwrocie pocztówki są serdeczne pozdrowienia z Tyrolu. No właśnie - Tyrol.
Tyrol to region geograficzny w północnych Włoszech i w zachodniej Austrii, graniczący z Niemcami i Szwajcarią. Rozciąga się w Alpach Wschodnich, w dolinie górnego Innu, górnej Adygi i górnej Drawy. Główny region turystyczny Austrii, zawierający liczne uzdrowiska, ośrodki wypoczynkowe i sportów zimowych.

Także na narty można sobie pojechać.
Ja nie przepadam.


czwartek, 11 października 2012

Polska #85 Zdobyć szczyt



Zdobyć szczyt - bo to w życiu jest najważniejsze. Nie dać się zahukać, wierzyć w siebie i w swoje możliwości. Przeczekać chwile, w których nasze działania krytykowane są przez innych. Dotrwać do momentu gdy te same działania, czy też ich efekty zaczynają wzbudzać u tych samych ludzi podziw czy też zazdrość.

środa, 5 września 2012

Polska #82 Bobkociągiem na Kasprowy




Bardzo długo nie miałem w sowjej kolekcji żadnej pocztówkim z Zakopanego, ale jak już jakaś się pojawiła to razem z dwoma innymi, z tej samej miejscowości i wszystkie trzy trafiły do mojej skrzynki pocztowej jednego dnia. Ale na blogu wszystkie razem się nie mogą pojawić, więc wybór padł na tą największego formatu i pierwszą od Mariana.

Kolejka liniowa na Kasprowy Wierch działa już od ponad 70. lat. Była pierwszym tego typu urządzeniem nie tylko w całych Tatrach, ale i w Polsce. Dzisiaj już niewiele osób pamięta, że kiedyś nazywano ją "bobkociągiem" od nazwiska inicjatora jej budowy - Aleksandra Bobkowskiego - ówczesnego wiceministra transportu i prezesa Polskiego Związu Narciarskiego, a prywatnie zięcia prezydenta RP Ignacego Mościckiego.

Chociaż pomysł powstania koleji liniowej w Tatrach pojawił się jeszcze przed I wojną światową, dopiero dzięki Bobkowskiemu plany zrealizowano. Prace rozpoczęto w sierpniu 1935 roku, mimo iż inwestycja spotkała się z ogromnym protestem społecznym (przeciwni jej byli przede wszystkim obrońcy przyrody, co dziś się nie zmieniło). Projekt zrealizowano w rekordowym tepmie. Kolej budowało około 1000. osób, a materiały dowoziły konie huculskie. Po zaledwie ośmiu miesiącach na szczycie stanął pierwszy pasażer. bez dłuższych przerw ten cud techniki funkcjonował aż do 2007 roku. Wówczas kolejka przeszła gruntowną modernizację, min. wagony wymieniono na większe.

Trasa przejazdu kolejki ma ponad 4 km długości, składa się z dwóch odcinków, pokonujących w sumie 936 metrów różnicy wysokości. Podróż, która dostarcza niesamowitych wrażeń rozpoczyna się w Kuźnicach (1027 m.n.p.m.). Wagonik, zabierający jednorazowo do 60 osób wznosi się z prędkością ok. 8 m/s w górę ponad czubkami świerków aż do stacji Myślenickie Turnie (1352 m.n.p.m.), gdzie trzeba przesiąść się w wagon obsługujący drugi odcinek. Ten porusza się nad skałami Doliny Suchej Kasprowej aż do stacji górnej Kasprowy Wierch (1959 m.n.p.m.).

Dzięki kolei Kasprowy Wierch (1987 m.n.p.m.) stał się jednym z najpopularniejszych polskich szczytów. Wznosi się w głównym grzbiecie Tatr i jest doskonałym punktem widokowym - wspaniale widać Śwnicę i słowacki Krywań. Na Kasprowym mają początek liczne trasy narciarskie, tutaj też łączy się wiele szlaków pieszych. Na zejście do Kuźnic potrzeba około 2,5 godzin. Można również kupić bilet powrotny, ale wtedy dozwolony czas przewidziany na górze wynosi tylko 1 godzinę i 40 minut.


wtorek, 7 sierpnia 2012

Kazachstan #1 Górzyście





Jestem cały czas pod wrażeniem wygranej Alexandra Winokurowa pierwszego dnia IO w kolarskim wyścigu ze startu wspólnego. W związku z tym postanowiłem pochwalić się moją pocztówką z ojczyzny tego zawodnika, czyli Kazachstanu. Tym bardziej, że na tych igrzyskach Kazachowie zdobyi już 5 złotych medali i żadnego z mniej cennego kruszca! Z samą pocztówką wiaże się ciekawa histria. Może nie tak porywająca jak ostatnie 50 kilometrów olimpijskiego wyścigu kolarskiego, ale warta opowiedzenia.

Otóż na pomysł zdobycia pocztówki z Kazachstanu wpadłem gdy dowiedziałem się o planowanej przez Pocztę Polską emisji znaczka mającego uczcić 20 lat niepodległości tego azjatyckiego państwa. Miał on nominał 2,40 PLN, więc akurat na list ekonomiczny do ... Europy. Pomyślałem sobie więc, że postcrosserzy z Kazachstanu mogliby chcieć pocztówkę z taki ciekawym dla nich znaczkiem. Uzgodniłem więc wymianę z Marią, która odpowiedziała mi jako pierwsza i po dosyć długim czasie w mojej skrzynce pojawiła się wspomniana pocztówka przedstawiająca kazachskie "Semirechie" - "Siedem rzek".

Ostatnio napatoczyły mi się w ręce "Małe tablice geograficzne" rocznik 2005... Zaciekawiło mnie co można znaleźć w tej książecce na temat Kazachstanu. Być może przez 7 lat aż tak wiele się nie zmieniło. A oto rezultaty: W tabeli wydobycia rud chromu kraj z Ałma-Aty plasuje się na 3 miejscu na świecie, za RPA i Indiami. Również na trzeciej pozycji lokuje się w eksploatacji rud uranu, ale tu wyprzedzają go Kanada i Australia. W zestawienu największych państw świata pod względem powierzchini Kazachstan zajmuje wysokie 9 miejsce, ale próżno szukać go w statystykach pod względem największej liczby ludności czy też najwyższego produktu krajowego brutto. Główne towary i surowce eksportowe to ropa, gaz, żelazo, miedź, warzywa i kamienie szlachetne. Pod względem struktury PKB w Kazachstanie dominują usługi składające się na 54 % produktu krajowego, dalej kolejno przemysł 38% i rolnciwo z aż 8%.

A na koniec pierwszej przygody z Kazachstanem fajny blog z dużą ilością kazachskich akcentów.


poniedziałek, 14 maja 2012

Indonezja #2 Wulkan Bromo



Ostatnimi czasy raczyłem moich czytelników nieco bardziej zwariowanymi postami, związanymi z bieżącymi wydarzeniami i fotorelacjami z nich. Mam nadzieję, że taka forma prowadzenia "Przypadków Pocztówkowych" również Wam się podoba, ale dzisiaj chcę wrócić nieco do klasyki. Sprawdzony motyw - pocztówka, inne zdjęcie tego samego miejsca, krótki bądź dłuższy opis.

Mount Bromo to aktywny wulkan będący nie lada turystyczną atrakcją Indonezji. Era, nadawczyni pocztówki poznana za pomocą Facebooka napisała mi, że jeśli zainteresował mnie Bromo to nie pozostaje nic prostszego - tylko przyjechać do Indonezji i zobaczyć go na własne oczy. Tia. W Indonezji jak widać też mają niezłe poczucie humoru.

Ostatnio czytałem sobie nieco o Indonezji, korzystając ze strony polskiego podróżnika: klik. Również o Wulkanie Bromo znajdziemy tam wiele cennych informacji. Ja przynajmniej poznałem nowe słowo - kaldera. Jest to wielkie zagłębienie w szczytowej części wulkanu, powstające w wyniku zniszczenia górnej części stożka wulkanicznego. 





poniedziałek, 20 lutego 2012

Tajwan #5 Taiping Mountain


Tę pocztówkę dostałem do ręki, prosto od listonosza, na którego akurat trafiłem. Przywędrowała z Tajwanu, w ramach postcrossingu, a zajęło jej to 7 dni. Samo zdjęcie przypomina mi jakiś bardziej egzotyczny kraj w typie Kambodży czy Wietnamu. A w rzeczywistości kartka przedstawia całkiem dobrze znane mi (pocztówkowo) azjatyckie państwo, które kiedyś zbuntowało się przeciw komunistycznym Chinom. I teraz jego mieszkańcy wiodą całkiem ciekawe i jakieś takie prostsze, pozbawione pędu a za to pełne wolności życie.

Podpis na odwrocie dzisiejszej pocztówki to: Taipingshan Forest Recreation Area, Yilan. Jeśli ktoś uważa to miejsce za piękne i warte poznania ma już wszystkie niezbędne wskazówki do znalezienia interesujących go szczegółów, zdjęć itp. na ten temat. Ja napiszę parę zdań gwoli tradycji.

Taiping jest jednym z 3 największych lasów na wyspie Tajwan (dawniej Formoza). Pełen dzikiej roślinności, niezwykłe czystej przyrody - kwintesencja ekologii. Las powstał wokół góry o tej samej nazwie, sięgającej swym szczytem na wysokość 1950 metrów nad poziomem morza. Powierzchnia  Taipingshan Forest Recreation Area wynosi  12 tysięcy 631 hektarów. Turyści i mieszkańcy okolic odwiedzają go przez cały rok, ponieważ każda kolejna pora roku odkrywa inne walory tego cudu natury.
ecreation.forest.gov.tw/RA_En_JP/0100001/RA_En-01.htm



niedziela, 20 listopada 2011

Japonia #31 Fujisan (Special Gotochi Card)

Tydzień z Gotochi: część siódma


Na sam koniec zostawiłem specjalną pocztówkę z tej serii. Nie odnoszącą się do konkretnej prefektury - choć niewątpliwie będącą nieodłączną częścią kolekcji. Możemy ją zobaczyć bowiem na oficjalnej stronie serii najeżdżając na linię między wyznaczonymi granicami Yamanashi i Shizuoki. Tam również w rzeczywistości położona jest Góra Fuji.

Kartka przywędrowała od Lyo. To moja 4 written and stamped Gotochi Card od tej przemiłej Japonki. I jak zwykle rewelacyjne, super dopasowane znaczki. Trudno od pocztówki wymagać czegokolwiek więcej. Z resztą - mnie cieszy naprawdę każdy, w która nadawca włożył choć odrobinę serca. Spotkałem się kiedyś z opinia, jednej z polskich postcrosserek, że pocztówka cieszy ją tylko raz w życiu, w momencie gdy wyjmuję ja ze skrzynki i uważnie ogląda. U mnie jest zupełnie odwrotnie, mnie pocztówki cieszą zawsze, gdy je przeglądam - choćby w wersji blogowych wpisów.

O samej górze Fuji pisałem już sporo tutaj. I przyznam, że nie mam pomysłu na to, co mógłbym napisać więcej. Może zainteresuje kogoś ciekawa, polska relacja z wspinaczki na szczyt tego wygasłego wulkanu.






Z Gotochi na razie przerwa - w końcu ile można. Jest tyle świetnych kartek z całego świata. Co do bloga to też trzeba będzie przystopować. Czekam mnie w końcu egzamin z chirurgii.

piątek, 28 października 2011

Japonia #24 Góra Fuji jesienią


Dzisiaj była bardzo ładna pogoda w Łodzi. Zachęcała do spacerów, przebywania na świeżym powietrzu i cieszenia się resztkami ciepłych dni przed nadchodzącą zimą. Dlatego też na blogu pojawia się kolejna jesienna kartka ... z Japonii. To właśnie Kraj Kwitnącej Wiśni jest liderem pod względem wszystkich sezonowych kartek. Co roku wydawane są nowe wzory a na ich różnorodność i ilość nikt nie może narzekać. Jesień spośród wszystkich pór roku dominuje, choć ma sporą konkurencję ze strony wiosennych kwitnących kwiatów wiśni i letnich Summer Greetings Cards.

Ta konkretnie kartka przedstawia piękno Góry Fuji. Do tej pory nie pisałem nic szerzej o największym szczycie państwa, które tak mnie fascynuje. Pora więc to nadrobić.

Mount Fuji , Fuji-San to w rzeczywistości krater po wygasłym wulkanie. Dla Japończyków 3776 metrowy, najwyższy szczyt kraju jest obiektem kultu. Mają oni nawet przysłowie: „Kto nigdy nie stanął na szczycie Fudżi-san, jest głupcem". W przysłowiu tym chodzi chyba o mistycyzm. W Japonii góry są traktowane jako siedziby bogów, a ich zdobywanie wiąże się z niezwykłymi przeżyciami duchowymi. Wszystkiego dopełnia piękno krajobrazów, nasilające się w miarę w miarę zbliżania się do szczytu.

Oficjalny sezon wspinaczkowy na Fuji to lipiec i sierpień. Szczególnie ceniony jest widok ze szczytu góry na całą okolicę, w godzinach wczesnoporannych. Dlatego większość 'zdobywców' przyjmuje podobną strategię. Pierwszego dnia rozbijają obóz na siódmej lub ósmej stacji (z 10). Spędzają w nim trochę czasu - śpiąc około czterech godzin. Następnie wyruszają tak, aby na 'summit' dotrzeć pomiędzy 4.30 a 5.00,  w celu zobaczenia pięknego wschód słońca. A później spacer wokół krateru Fuji, zajmujący około godzinę.

A prawda o Górze Fuji jest taka, że miejsce to zostało niesamowicie skomercjalizowane. To, że na szczycie znajduje się budynek poczty i można stamtąd wysłać pocztówkę wszystkim postcrosserom na pewno się spodoba. Ale fakt, że w drodze na samą górę ani na moment nie pozostaniemy sami już mniej. Fuji jest oblegana, nie tylko przez pojedyncze osoby ale przez całe zorganizowane grupy. Na trasie umieszczone są głośniki, które informują turystów co wolno, a czego nie w trakcie zdobywania szczytu. Nie wspominając już, że do stacji piątej, w pół drogi, można dojechać autobusem.
Sama Góra Fuji to też nie polskie piękne latem Tatry. Generalnie niezbyt atrakcyjny, wulkaniczny pył pokrywa cały górski stok. A w schroniskach w pobliżu ósmej stacji i wyżej jest cholernie drogo...



środa, 12 października 2011

Niemcy #4 Najsłynniejszy zamek Niemiec


Neuschwanstein - tak nazywa się ten niezwykły zamek. Trudna nazwa? Trzeba rozebrać ją na części składowe. Neu - nowy, Schwan - łabędź, Stein - kamień. Czyli - Nowy łabędzi kamień. Styl w którym został zbudowany jest niemal tak samo lub nawet bardziej ciekawy od samej nazwy. Jest to bowiem neoromańsko-pseudomauretańsko-neogotycka budowla.

Położony w górach (Alpy Bawarsko-Tyrolskie), na pograniczu niemiecko-austriackim, malowniczy, widniejący na milionach pamiątek, zbudowany przez szalonego króla, który słynął z miłości do gołębi.
Ale co tam. Zamek Neuschwanstein był pierwowzorem dla tego w paryskim Disneylandzie. A każdy jego zarysy kojarzy z kreskówek wytwórni Walta Disneya! I pewnie nigdy bym się o tym nie dowiedział, gyby nie całe to pocztówkowe szaleństwo.

Schloss Neuschwanstein to absolutnie kultowe miejsce pielgrzymek turystów odwiedzających Bawarię i chyba najbardziej wytęskniony wariant pocztówek z Niemiec w preferencjach wielu postcrosserów. Ot taki tam sobie zameczek z ładnym krajobrazem wokół...

Pierwsze prace nad budową tego zamku zostały rozpoczęte 5 września 1869 roku z rozkazu Ludwika II Bawarskiego. Młoego, kontrowersyjnego króla, który kierował się naprawdę wzniosłymi i romantycznymi intencjami (taka wtedy była epoka). Ludwik tak pisał na temat Neuschwanstein do Richarda Wagnera, człowieka, którego bardzo podziwiał 

     It is my intention to rebuild the old castle ruin of Hohenschwangau near the Pöllat Gorge in the authentic style of the old German knights' castles, and I must confess to you that I am looking forward very much to living there one day (in 3 years); there will be several cosy, habitable guest rooms with a splendid view of the noble Säuling, the mountains of Tyrol and far across the plain; you know the revered guest I would like to accommodate there; the location is one of the most beautiful to be found, holy and unapproachable, a worthy temple for the divine friend who has brought salvation and true blessing to the world. It will also remind you of "Tannhäuser" (Singers' Hall with a view of the castle in the background), "Lohengrin'" (castle courtyard, open corridor, path to the chapel); this castle will be in every way more beautiful and habitable than Hohenschwangau further down, which is desecrated every year by the prose of my mother; they will take revenge, the desecrated gods, and come to live with Us on the lofty heights, breathing the air of heaven.

Budowę sali tronowej ramowo zamknięto w roku 1880, ale król nigdy nie ujrzał swego dzieła w pełni. W roku 1886 zarzucono mu chorobę psychiczną i pozbawiono władzy. 3 dni później jego ciało znaleziono w jeziorze Stanberg. Dopiero w 1892 roku zrealizowano cały projekt budowy, nakreślony 23 lata wcześniej.



sobota, 1 października 2011

Japonia #17 Koi-nobori, czyli o dojrzewaniu


Dorastanie to najważniejszy etap w naszy życiu. Najpierw rodzimy się i przez pierwsze kilka lat jesteśmy białą kartą, którą kształtują nasi rodzice, rodzina, dzieci z sąsiedztwa. Później zaczynamy chodzić do szkoły, zderzamy się z różnorodnymi poglądami i charakterami, poznajemy świat. A jeszcze później to od nas
wszystko zależy i sami wybierzemy sobie w pełni świadomie otoczenie w którym jest nam najlepiej.

Na pocztówce widoczne są carp streamery rozpostarte na tle Góry Fuji. Niebieski, zawieszony najniżej należy do pierworodnego syna, czarny do matki dziecka, czerwony do ojca, a te rozpostarte yżej prawdopodobnie do dziadków.. Unoszą się one na wietrze tak jak człowiek unosi się w porywach swego życia. Te ogromne proporce mają symbolizować odwieczną ciężką drogę jaką przemierzamy zmagając się z życiowymi trudami. Wywiesza się je nieprzypadkowo w Kodomo-no-chi, czyli japoński dzień dziecka, ale z przeważającym akcentem Tango-no Sekku, czyli Święta wszystkich chłopców.

Młodzi Japońscy chłopcy mają bowiem wyrosnąć do odważnych, wytrwałych i praworzadnych mężczyzn. A inspirowac ma ich ta oto legenda.
Był sobie karp, który chciał płynąć w górę rzeki, przeskakując wodospad. Starał się bardzo mocno, ale nie mógł sobie poradzić. W końcu bogowie zlitowali się nad karpiem i zamienili go w smoka, który nie tylko wspiął się na wodospad, ale również poleciał do nieba. Opierając się na tej legendzie, Chińczycy obchodzą Święto Smoczych Łodzi, podczas gdy w Japonii, wystawia się koi-nobori. Karp stał się symbolem siły i zdolności pokonywania przeszkód, a więc cech przydatnych chłopcom w życiu.

Ta kartka to ostatnia z koperty kulturowej, którą dostałem na początku mojej przygody z Japonią od Mari.
Tutaj przypominam poprzednie:
   1. Kodomo-no-hi
   3. Jedzenie
   4. Maiko i gejsze
   5. Nowoczesność
Carp streamery były jako drugie

Kolejny etap przygody z japońskimi pocztówkami zamknięty. W odwiecznym boju Polski i Kraju Kwitnącej Wiśni na moim blogu kolejny remis - po 17. 



wtorek, 26 lipca 2011

Polska #11 Bieszczadzka Chatka Puchatka



Wakacje w pełni więc pora na jedną z moich bieszczadzkich kartek. Dostałem ją od Agnieszki (Pancake) w ramach tagu na polskim oficjalnym forum postcrossingu. Kartka podoba mi się, szczególnie dlatego, że sam w Bieszczadach nigdy nie byłem.  A wszyscy mają z tego miejsca bardzo pozytywne wrażenia

'Chatka Puchatka', zwana też 'Tawerną' to bardzo znane, najwyżej położone w Beskidach schronisko. Oferuje 20 miejsc noclegowych przez cały rok. Obiekt ten powstał w latach pięćdziesiątych jako punkt obserwacyjny Obrony powietrznej Polski. Szybko miejsce to przeszło w ręce Polskiego Towarzystwa Turystyczno-Krajoznawczego, a od 1967 roku zaczęło działać jako całoroczne schronisko z obsługą.

Wcześniej z Chatką Puchatka nie działo się dobrze. Brak dróg asfaltowych i ciężkie warunki sprawiły, że schronisko nie mogło przez 2 lata znaleźć kierownika i stało opuszczone. Spowodowało to totalną dewastację tego miejsca. Turyści, którzy znaleźli schronienie w opustoszałej Chatce wielokrotnie wykorzystywali drewno z sufitu, podłóg i mebli jako opał lub w celu sporządzenia strawy. mało kto przecież w naszym kraju zadałby sobie trud schodzenia po drewno do lasu i wnoszenia go na górę, do schroniska. Przecież wszystko było na miejscu... Budynek na szczęście nie został rozebrany doszczętnie. Z pomocą przyszli harcerze, którzy zaczęli dbać o ład i porządek tego miejsca. Później funkcję tą przejęli studenci-ochotnicy. Dzięki wspólnym staraniom schronisku zaczęło sprawnie funkcjonować i ostatecznie oddano je w dzierżawę i wprowadzono obsługę turystycznych wypraw wędrownych.




czwartek, 16 czerwca 2011

USA #6 Colorado



The Maroon Bells, surrounded by pristine National Forest lands, are the most photographed peak in all of North America.

Colorado, czwarty stan, który pojawia się na moim blogu, jest ojczyzną różnych plemion indiańskich, które zostały podbite ostatecznie przez Hiszpan w 1541 roku. Leży on po obu stronach Gór Skalistych. Jest to jeden z 3 stanów, który nie ma naturalnych granic. Wyznaczają je jedynie długość i szerokość geograficzna. Nazwa stanu pochodzi od Rio Colorado (z hiszpańskiego Czerwona Rzeka). W Górach Skalistych poza Rio Colorado mają początek jeszcze Rio Grande i liczne dopływy Missisipi.
Stan ten jest jednym z najchętniej odwiedzanych przez turystów. Nic dziwnego; pełna różnorodność ukształtowania terenu, niezmienione przez człowieka, zapierające dech w piersi krajobrazy, 4 niesamowite parki narodowe, dobra  'atmosfera' w lokalnych miastach i ośrodkach kulturalnych i rozrywkowych. Trzeba kiedyś odwiedzić ten stan.

Symbole stanowe:
Zwierzę: Owca gruboroga, Muflon kanadyjski - gatunek owcy wolno żyjącej na terenach Ameryki Północnej z charakterystycznymi dużymi, mocno poskręcanymi rogami u samców. Samice rogi też posiadają, lecz dużo mniejsze i lekko poskręcane. Podgatunek zamieszkujący Góry Skaliste jest relatywnie większy od rodzin owczych z innych terenów. Bighorny nie potrafią przemieszczać się po głębokim śniegu, wybierają wię cstoki na których warstwa śniegu nie przekraczaj 60 centymetrów.
Kwiat: Orlik błękitny - biało niebieski kwiat, bardzo ładnie pachnący
Drzewo: Świerk kłujący, świerk srebrny, czyli wiecznie zielone drzewo z gatunku sosnowatych, dobrze znane w Polsce
Piosenka: Where the Columbines Grow klik
Dewiza: Nil sine numine Nic bez opatrzności Bożej




czwartek, 12 maja 2011

Chiny #1 Tarasy ryżowe



To jest moja pierwsza kartka z Azji.  Dostałem ją od Bogny. Jak widać Bogna ma dobry gust, bo kartka jest naprawdę niesamowita. Patrząc na sam obrazek, jakość wydania pozostawia bowiem wiele do życzenia. Piękno tarasów ryżowych w zestawieniu z nadludzką pracą prostych ludzi przy powstawaniu tego terenu. Wszystkie te składowe przedstawiają Chiny w miniaturze. Któżby nie chciał więc dostać takiej kartki?

Pocztówka pokazuje nam tarasy ryżowe w okolicy Guilin. Miasto jak na chińskie realia jest średniej wielkości, można do niego dotrzeć w 12 godzin wyjeżdżając z Hongkongu.  Nazywane jest chińską perłą i miejscem do którego popularne w Chinach określenia: największe, najpiękniejsze, najstarsze zdecydowanie najbardziej pasują. Sam nie byłem, nie wiem, więc o Guilin niech świadczą słowa prezydenta USA Richarda Nixona (1976): „Odwiedziłem z żoną ponad osiemdziesiąt krajów świata i ponad sto miast, i mogę powiedzieć z całą pewnością, że żadne z tych miejsc nie dorównywało pięknem Guilin. Teraz rozumiem, co mieli na myśli moi chińscy przyjaciele, kiedy mówili, że Guilin jest niczym jaśniejąca perła osadzona w ogromie Chin”.

Najsłynniejsze tarasy ryżowe znajdują się w Filipinach i są wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Te przedstawione na kartce to zapewne wioska Longji, położona około dwóch godzin drogi z Guilin. Tarasy te wyglądają jak wielkie łańcuchy lub taśmy, ponieważ wiatr wieje od podłoża do szczytów gór tego rejonu. Zostały one 'założone' za czasów dynastii Yuan, czyli w latach 1279-1368, Dziś są arcydziełem sztuki rolniczej. Dzięki temu, że są wypełnione wodą odbijają barwę nieba i nadają niesamowity klimat otoczeniu.




poniedziałek, 9 maja 2011

USA #3 Idaho



Kartka od Kalpany

Idaho jest położone w północnej części Stanów Zjednoczonych, graniczy z Kanadą. Tym też można tłumaczyć fakt, że sama kartka została wydrukowana właśnie w Kraju Klonowego Liścia. Pocztówka przedstawia zachód słońca nad McGown Peak. Szczyt ma 9860 stóp czyli jak podaje kalkulator Google  trochę ponad 3 kilometry wysokości. Więcej niż Rysy, których najwyzszy punkt ma 2499 metrów nad poziomem morza. McGown Peak leży w Górach Sawtooth, jednej z części Gór Skalistych.

Idaho. Dopiero drugi stan, który pojawia się na tym blogu. Stan zdecydowanie górzysty, którego 2/3 zajmują Rocky Mountains (Góry Skaliste) a pozostałą część dolina rzeki Snake. Stan którego dwa największe miasta  Boise i Nampa zapewne nie są znane nawet z słyszenia przeciętnemu Europejczykowi.



                                                    McGown Peak i Stanley Lake



piątek, 29 kwietnia 2011

Polska #1 Tatry



Kartka od Bernadety. Z serii Edycja Św. Pawła. Całej serii raczej unikam, ale kartki z Tatr, a szczególnie ta mają w sobie pewną głębie i odrobinę mistycyzmu.
Bardzo mi się podoba z wielu względów i nie bez powodu umieszczam ją na blogu jako pierwszą pocztówkę z Polski.

Autorem sentencji na kartce jest Tomasz z Kempis, XIV-wieczny niemiecki kanonik regularny, teolog i mistyk. Przedstawiciel nurtu devotio moderna, czyli nowej pobożności, który na przełomie XIV i XV, zrzeszał głównie przedstawicieli zamożnego i wykształconego mieszczaństwa.
Inny cytat z Kempis'a "Najpierw sam powinieneś trwać w pokoju, aby ten pokój zanieść później innym."
Proste słowa a czasem tak trudno się do nich stosować.

Tatry - skąd wzięła się nazwa? Teorii tłumaczących etymologię tego słowa jest dużo. Mi podoba się najbardziej ta szukająca korzeni w Tatri czy też Tatari, oznaczających tatarskie chordy, które w tych rejonach wcześniej przebywały. Same góry mają w sobie to coś. Łączą alepejski charakter ze stosunkowo niewielką wysokością i wiążącą się z tym dość łatwą dostępnością.



Warto pamiętać, że cały obszar Tatr zajmuje 785 km2, z czego tylko 175 przypada na tereny Polski.