Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zwierzęta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zwierzęta. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 22 kwietnia 2014

Niemcy #18 Leniwy dzień



Siedzę w domu rodzinnym. Z moim psem. Wszyscy się rozjechali, a my pozastaliśmy na straży obejścia. Czas pożytkujemy na różne przyjemności. Pies uwielbia grać w piłkę, przy czym znaczenia nie ma rozmiar. Do koszykówki czy do tenisa - nie ma różnicy. Jest piłka - jest zabawa. Ja natomiast przeglądam zaległe czasopisma medyczne, trenuję mięśnie brzucha i gimnastykę, skanuję pocztówki i korzystam z uroków świeżego powietrza.

Ostatnio do domu przyjeżdżam zawsze na coś przypominającego wakacje, urlop. Takie naładowanie baterii i odpoczynek od codzienności.

Tak wyglądała rok temu

A tak teraz
I z wspomnianą piłką do koszykówki

poniedziałek, 4 marca 2013

Singapur #20 Zwierzaki domowe

Tydzień singapurski: Odsłona 1


Tydzień z fińskimi pocztówkami okazał się udaną inicjatywą, a dla mnie w dodatku szczególnie ciekawą, ponieważ ostateczny obraz Finlandii 'wyłoniony' z siedmiu odsłon bardzo mnie zaskoczył. A to moje kartki przecież były!
Teraz więc kontynuuję pomysł, tym razem na bazie pocztówek z Singapuru. A ich mam cały wybór. Wiele pojawiło się już na blogu. Zaczynamy z tego względu nietypowo. Ale przecież cały Singapur jest raczej nietypowy, szczególnie z perspektywy polskich realiów.




W Singapurze wydawane jest mnóstwo pocztówek reklamowych, tak zwanych add cards. Niektóre z nich są darmowe, za resztę trzeba zapłacić. Wiele o tego rodzaju inicjatywach dowiecie się ze strony ZoCards: klik. Spora część z nich jest naprawdę przekozacka. Dziś taka właśnie kartka. Jest to właściwie folder reklamowy pewnej artystki, do której strony z resztą sama pocztówka prowadzi: klik.


Dzisiaj o psach, bowiem w miniony weekend poznałem dwa nowe szczeniaki, które znalazły dla siebie dom w moim domu rodzinnym. Suczka jest mieszańcem spaniela i kundla, a piesek dwóch kundli. Fajne?







czwartek, 4 października 2012

Bez komentarza



Hmm... Pocztówka zakupiona w warszawskiej księgarni "Czuły Barbarzyńca", w czasie gdy rozgrywany był półfinał Mistrzostw Europy 2012. Tyle. Większego komentarza sama kartka chyba nie wymaga. Mam nadzieję, że zgodnie z obowiązującymi normami w trakcie wykonywania tego zdjęcia żadnemu zwierzęciu nie stała się krzywda.

środa, 29 lutego 2012

USA #13 Przepis na grzechotnika



Jest dosyć liczna grupa kolekcjonerów pocztówek, którzy lubią kartki z przepisami. Ja do tej pory żadnej tego typu pocztówki nie posiadałem i nie byłem zbyt przekonany, czy chciałbym mieć. Wszystko zmieniło się, gdy odwiedziłem antykwariat "Gratka" mieszczący się na ulicy Piotrkowskiej, którego właściciel ma w ofercie poza książkami i czasopismami również stare i całkiem nowe pocztówki. Znalazłem kilka perełek wśród tych 'czystych' ale najbardziej spodobała mi się ta właśnie pocztówka. Zapisana, wysłana z Arizony do Niemiec. Nigdy nie pałałem miłością do 'cudzych' kartek, ale grzechotnik po prostu mówił "Kup mnie!" Więc kupiłem (a właściwie dostałem za darmo, bo pan z antykwariatu policzył tylko za niezapisane kartki) i dzisiaj prezentuje na moim blogu. Mam nadzieję, że wam również się podoba.

Sposób na przyrządzenie grzechotnika w garnku i podanie go z salsą - ciekawa sprawa! Ja amatorem takiej wyszukanej kuchni nie jest. Nawet gdybym miał możliwośc grzechotnika zapewne bym nie skosztował.



poniedziałek, 27 lutego 2012

Japonia #45 Red fox (Gotochi Card)


Pocztówka ta tworzy harmonijną całość ze znaczkiem na jej odwrocie. Po tym szczególe (jeśli czytaliście moje poprzednie posty dotyczące Gotochi) możecie łatwo wywnioskować, że dostałem ją od Lyo. Nikt inny bowiem nie ma tak wielkiej puli znaczków aby dopasowywać je w tak perfekcyjny sposób. Japonka napisała mi na odwrocie, że wspominany gatunek lisa jest 'cute' ale trzeba na niego uważać, ponieważ może przenosić alweokokozę. Słuszna uwaga. Bąblowica wielojamowa, bo taka jest druga nazwa tej choroby to bardzo niebezpieczne schorzenie. Jedynym jej leczeniem jest zabieg operacyjny polegający na wycięciu torbieli tworzących się w wątrobie, płucach i mózgu.

Lis z Hokkaido, Vulpes vulpes schrencki  to bardzo charakterystyczny gatunek ssaka dla prefektury położonej na wyspie Hokkaido (poza nim żyją tam dziko sobole i niedźwiedzie brunatne). Jest on jednym z największych przedstawicieli rodziny lisowatych. Lisy żyją gromadnie, żywią się głównie małymi gryzoniami, również ptakami, i małymi bezkręgowcami. Czasem muszą zadowolić się leśnymi owocami. Na skanie widać charakterystyczna kolorystykę futra tego gatunku: za uszami i na dystalnych powierzchniach łap posiada on ciemną sierść. Jeśli to zapamiętamy możemy powiedzieć, że o czerwonych lisach z Hokkaido wiemy całkiem dużo. Teraz pora dowiedzieć się czegoś o kitsune.

Kitsune to japońska nazwa lisa używana w języku polski jako określenie mitologicznej lub bajkowej postaci. Przeglądając wyniki wyszukiwania grafiki związanej z tym określeniem rzucają się w oczy takie Kitsune. Odchodząc jednak od anime i wracając do mitów i podań trzeba stwierdzić, iż lisy są bohaterami japońskiego folkloru, o cechach podobnych do europejskich skrzatów. W mitologii japońskiej przedstawiane są jako istoty rozumne i posiadające magiczne zdolności. Umiejętności te rosną wraz z wiekiem i zdobytą wiedzą. Przede wszystkim mają one zdolność przyjmowania ludzkiej postaci. Niektóre legendy opisują kitsune wykorzystujące te cechy do oszukiwania i omamiania, inne ukazują je jako wiernych, opiekunów, przyjaciół, kochanków i żony.

Nasza polska kultura wiąże się z nieco innymi skojarzeniami co do tego zwierzęcia: 1. Chytry jak lis 2. Futro z lisa 3. Lis w kurniku. Najważniejsze jest zdecydowanie to pierwsze. W życiu warto być sprytnym i umieć zadbać o swoje. Nie mówię tego z przekąsem,z żadnymi podtekstami ani ukrytym dnem. Po prostu.



sobota, 25 czerwca 2011

USA #7 'Duck Stamp'


Ta pocztówka pochodząca z USA jest moją nagrodą w 'Loterii prawie znaczkowej'. Jest ona bowiem takim trochę większym (10 na 15 cm) reprintem środka uiszczania opłaty za usługi pocztowe wydanego na zlecenie U.S. Department of Interior.

Znaczek pochodzi z serii Migratory Bird Hunting and Conservation Stamps, popularnie nazywanej Duck Stamps. Nie są to zwykłe znaczki. 95 centów z każdego dolara wydanego na ich zakup trafia bezpośrednio do kasy National Wildlife Refuge System, zajmującego się ochroną dzikich zwierząt na terenie całych Stanów. Jest to jeden z najbardziej pomysłowych programów ochrony przyrody. Duck Stampy oraz koperty FDC, pocztówki i inne walory filatelistyczne z nimi związane cieszą się również dużą popularnością wśród kolekcjonerów. Od 1934 zyski z tej akcji przeznaczone na ochronę przyrody sięgnęły 750 milionów dolarów. Nic tylko pozazdrościć kreatywności.
Istnieje również seria Junior Duck Stamps, w utworzenie której zaangażowano amerykańskie dzieci. Zwyciężył nastolatek z Vienny w Illinois, z propozycją tekstu do umieszczenia na znaczku: "Spread your wings, created a splash, makea difference". Fajna sprawa.

Przy okazji chciałem podzielić się bardzo fajnym materiałem video pokazującym proces powstawania znaczka pocztowego. Miłego oglądania.