Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nietypowe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nietypowe. Pokaż wszystkie posty

piątek, 19 lipca 2013

Tajwan #8 Zrób to sam



Dzis przyjechałem do Kutna ze względu na Odyseję Historyczną: klik. Postanowiłem wiec przy okazji przerwać blogowa ciszę. Nietypowa pocztówka?

Już dawno nikt nie zmusił mnie do takiego wysiłku związanego z wyciągniętą ze skrzyni pocztowej kartką. Ale jak wiadomo na ekipę z Azji od kuchni można zawsze liczyć.

I tak do mojej kolekcji dołączyła miniaturka Chiang-Kai Shek Memorial Hall. Chyba nie do końca uchwyciłem podobieństwo sklejając kartkę ... Kropelką klik. Na usprawiedliwienie mogę powiedzieć że papier był chyba zbyt sztywny na wykonywanie tak precyzyjnych zagięć jakie przewidywała prowizoryczna instrukcja.

Chiang Kai-Shek to postać warta uwagi, o której wczesniej prawie nic nie słyszałem. Warto się zapoznać z wiedzą o tym przywódcy. "Niezły kozak".

O samy Tajwanie najciekawiej jak zawsze tu.


Zachowało się nawet sedno wiadomości z odwrotu


Swoją droga trochę się już tego "nietypowego' u mnie w domu nazbierało: wachlarz, klatka ze świerszczem, puzzle, sklejanka, czy stojące kartki przestrzenne jak Mikołaj z Wysp Brytyjskich czy specjalny "ołtarz" dla chłopców na japoński Dzień Dziecka. Która najbardziej efektowna?



niedziela, 12 maja 2013

Singapur #30 Urodziny! Ćwiarteczka





Dokonało się. Pełne ćwierć wieku za mną. Co by nie mówić był to bardzo ciekawy okres. Pierwsza refleksja jest taka, że dla studenta medycyny wiek 25 lat to w pewien sposób moment wchodzenia w prawdziwa dorosłość. Kończy się studia, zaczyna się zarabiać. Zdaje się Lekarski Egzamin Końcowy, trzeba podjąć decyzję o specjalizacji, o tym z jakim miastem związać sie na dłużej. Trzeba się wyprowadzić z akademika. Chociaż to niekoniecznie...

Kopertę z Singapuru dostałem w poprzednim roku, na poprzednie, nie tak 'okrągłe' urodziny. Zbiegła sie w czasie z kilkoma innymi kartkami więc zapobiegawczo pozostawiłem ją na ten rok. I chyba dobrze zrobiłem bo drugiej takiej kartki ze świecą szukać.
Jest połączeniem kilku rzeczy. Prostej urodzinowej radości, chłopięcego spojrzenia na świat, symbolicznego banknotu, który tradycja nakazuje zawsze do takiej kartki wkładać (co uświadomiła mi Kura z bloga Azja od kuchni), życzeń w obcym języku, 'szerokiego' świata, odrobiny szczęscia, któa bardzo w życiu się przydaje, prostego gestu, który ma duża wymowę..

No dobrze, to w końcu nie egzamin maturalny z języka polskiego i wypracowanie na temat co autor miał na myśli na podstawie czterowersowego wierszyka.

Fajnie jest!



PS. Zawsze lubiłem podsumowania, stawianie sobie nowych celów. Może więc jakieś mniejsze bądź większe opinie na temat mojego bloga? Co za mało rozwinąłem (lista jest długa..), co się sprawdziło, co nie sprawdziło. I takie tam. Życzeń naprawdę nie musicie mi składać.


piątek, 8 marca 2013

Singapur #24 Bardzo eleganckie kartki/karnety okolicznościowe





Ten elegancki karnet (to chyba najlepsza nazwa dla tego typu kartki) dostałem od autorów bloga "Azja od kuchni" z okazji Chińskiego Nowego Roku, jakiś czas temu. 9 lutego 2013 przywitano bowiem w Azji (i nie tylko) Rok Węża, a w cień odszedł Rok Smoka: klik1klik2, klik3.
Ręcznie robiona kartka zrobiła jak zwykle na mnie duże wrażenie, ale prawdziwym strzałem w dziesiątkę ze strony Kury było dołączenie do koperty dwóch chińskich zakładek książkowych, z których jedną możecie oglądać na powyższym zdjęciu. Naprawdę znakomity pomysł - bardzo pragmatyczny i efektowny upominek. W dodatku niezwykle trafiony. Tak się bowiem składa, że Rok Węża przypada na bardzo ważny okres w moim życiu: egzamin z interny, pediatrii i cztery mniejsze, zakończenie studiów, Lekarski Egzamin Końcowy, początek stażu. Trochę tego będzie.
Powodzenie się przyda, zakładki na pewno też - w końcu nic samo nie przyjdzie.

Jako że na Przypadkach Pocztówkowych mamy ciągle tydzień singapurski i staram się pokazywać to niezwykłe miejsce na bazie pocztówek o przeróżnej tematyce przypomnę inne bardzo eleganckie i stylowe karnety od Kurzej rodziny:
Karnet urodzinowy nr 1: klik
Karnet noworoczny nr 1: klik
Od Kury, Żywiciela i Przychówka posiadam jeszcze kolejną niespodziankę urodzinową, którą zaprezentuję, ale dopiero w maju. Robi się z tego niezła kolekcja.

wtorek, 24 stycznia 2012

Singapur #3 Kartka Noworoczna





Ta kartka, a właściwe ten bardzo elegancki karnet sprawił mi wiele radości. Został ręcznie wycięty przez zaawansowaną wiekiem Chinkę na chwilę przed  zakupem. Jest więc unikatowy. Przysłała mi go polska rodzina mieszkająca w Singapurze, prowadząca bloga Azja od kuchni. Noworoczny prezent przywędrował w dużej kopercie, która przed opuszczeniem kraju została sprawdzona przez singapurskie władze. Dlatego otrzymałem ją dopiero dziś. Pocztówka z orchideą wysłana równocześnie dotarła do mojego akademika już w piątek, idealnie na czas. Ale cóż, z cenzurą nie ma żartów. Do karnetu noworocznego dołączona została również gustowna kartka świąteczna. A do tego ciepłe, azjatyckie pozdrowienia.

Na bloga "Azja od kuchni trafiłem" przypadkiem i zostałem jego stałym bywalcem. Wszystkie wpisy na nim redagowane są bardzo ciekawym językiem a przygody głównych bohaterów: Żywiciela, Przychówka i głównej autorki tekstów Kury niesamowicie wciągają. Musze przyznać że nawet same 'pseudonimy' pierwszoplanowej trójki są zarazem proste jak i bardzo przemyślane i oryginalne. Cały blog pisany jest z dużym dystansem, bardzo szczegółowo - oddaje paradoksy i uroki życia w Singapurze. Myślę, że najlepsza książka podróżnicza, czy też przewodnik turystyczny pisany z polotem nie mogą się z tym blogiem równać. I jakby nie było "Azja od kuchni" jest dostępna online, poszczególne perypetie z życia bohaterów można skomentować, zadać pytanie. I być może dzięki temu zrozumieć kilka kwestii.

Tak więc w mojej ostatnio nieco zapomnianej Galerii Sendersów nowe miejsce honorowe dla Kury, Żywiciela i Przychówka.

Mam teraz dodatkową motywację do zaglądania na singapurski blog. Prowadzą go przecież osoby mi znajome, które zechciały wysłać kartki, bo spodobały im się Przypadki Pocztówkowe i postanowiły wzbogacić nieco moją kolekcję jeśli chodzi o rejony świata, w których mieszkają. Czytanie o ich dalszych życiowych perypetiach zyskuje teraz nowy, niesamowity wymiar. A ja mogę się im odwdzięczyć przynajmniej pisząc tą krótką notkę o "Azji od kuchni." Mam nadzieję, że kogoś zachęcę do zagłębienia się w realia Singapuru.

sobota, 31 grudnia 2011

Holandia #7 Zimowy koniec roku i Staatsloterij




Jako ostatnią w tym roku postanowiłem zaprezentować pocztówkę, którą otrzymałem 3 dni wcześniej od Norberta z Hoorn w Holandii. Bardzo tajemnicą i zaskakującą pocztówkę noworoczną.Włożoną w kopertę razem z kartką papieru zadrukowaną drobniutką czcionką zawierającą wyjaśnienie i dokładne wskazówki co zrobić dalej oraz kuponem na kumulację holenderskiej loterii państwowej.

O tym za chwilę, teraz parę słów na temat samej pocztówki. Cała jej otoczka jest niesamowita ale kartka również nie pozostawia nic do życzenia. Postcrosser z Holandii, który sprawił mi tyle radości ma całą kolekcję takich noworocznych, ośnieżonych grudniowych pocztówek, co widać choćby tutaj: 123. Niezmiernie się cieszę, że jedna z nich przypadła mi w udziale. Rok 2011 przyniósł mi rewelacyjne bożonarodzeniowe kartki z Polski, Wielkiej Brytanii, Niemiec i Tajwanu a w przerwie, w dniach pracy poczty zameldowała się holenderska kartka noworoczna. Super sprawa. Kartki noworocznej nigdy wcześniej nie dostałem

Wracając do otoczki. 10 postcrosserów otrzymało kopertę o podobnej do mojej zawartości. Z 10 różnych państw, o selekcji zadecydował algorytm losowania na stronie www.postcrossing.com. Z tego co zauważyłem pozostałe powędrowały min. do Portugalii i Włoch, ale większość nie została jeszcze zarejestrowana na portalu. Nadawca zorganizował tą akcję 21 grudnia, czyli w datę w kalendarzu roku 2011 której noc jest najdłuższa a dzień najkrótszy. Na 10 dni przed Sylwestrem. Każda z osób otrzymała niespodziewaną szansę wygrania nagrody głównej kumulacji Holenderskiej Loterii Państwowej. A na kopertach naklejony był rzecz jasna holenderski specjalny znaczek postcrossingowy - mój drugi już, ale oba na szczęście różne.

Dla zainteresowanych tutaj jest strona główna tej loterii. Jak ktoś woli w rodzimym języku to tutaj nieco o doświadczeniach naszych rodaków. Losowanie 10 stycznia o godzinie 22.00 zimowego czasu Środkowo Europejskiego. Trzymajcie kciuki!

Mój kupon jest z Joostem van del Vondelem


Życzę wszystkim szampańskiej zabawy w noc sylwestrową! Niech Nowy Rok będzie lepszy od poprzedniego, niech przyniesie nam wszystkim wiele radości i pozwoli na zrealizowanie lub przybliżenie się do zrealizowania marzeń. A wszystkim kolekcjonerom pocztówek - niezwykłych zdobyczy z egzotycznych krajów, rewelacyjnych kartek z państw, które na Postcrossingu są najczęstsze i każdy musi co jakiś czas je dostawać oraz jak najwięcej pozytywnej energii przekazywanej w ramach odbieranych oraz wysyłanych kartek.

Happy New Year! <> Winshuyu sa  z Novym Godam! <>  BoasFeliz Ano Novo! <> Sang Nian Fai Lok! <> Hauskaa Joulua! <> Próspero Ano Nuevo!  <> Kurisumasu Omedeto! <> Ein glückliches Neues Jahr! 




wtorek, 29 listopada 2011

Japonia #33 Kartka rozkładana i grająca



Jesień trwa w najlepsze a kolejne pocztówki z Japonii mi o tym przypominają, Ta jest jednak najbardziej niezwykła spośród wszystkich, które kiedykolwiek dostałem. Przyszła do mnie w kopercie, razem z oryginalną instrukcją obsługi. Kartka była złożona, ale wystarczyło ją lekko rozsunąć aby moim oczom ukazał się obraz świerszczy siedzących śród traw zasłoniętych nieco altaną. Gdy naciśniemy odpowiedni guziczek kartka zaczyna działać na kolejny ze zmysłów - słyszymy odgłosy świerszczy.

Jak widać też na odwrocie kartki (który pozwoliłem sobie zamieścić za zgodą adresatki) pocztówka ta mogłaby na upartego zostać wysłana klasycznie, bez żadnej koperty. Ja jednak bardzo cieszę się, że dotarła do nie odpowiednio zabezpieczona i to z rewelacyjnymi piłkarskimi znaczkami z Mistrzostw Swiata 2010 w piłce nożnej, które zajęłyby dokładnie cały tył kartki, razem ze zdobieniami.

Wszystkie skany wyszły szare. Ulotka jest taka fabrycznie,a przód i tył kartki śą bardzo grube. Dlatego też skaner nie 'docisnął' ich odpowiednio i powstało szare tło. Jesień jest jednak barwna, kolorowa i na pewno nie tak bezbarwna. Muszę się zaopatrzyć w aparat fotograficzny i zrobić odpowiednie zdjęcie tej pocztówce.



A podkład dźwiękowy? Przejrzałem różne dostępne w internecie nagrania świerszczy i ten który emituje moja kartka najbardziej przypomina: klik

sobota, 5 listopada 2011

Tajwan #3 Kartka w przeciwdeszczowej folijce.


Kartkę tą dostałem od Nory, w ramach prywatnej wymiany. Jakież wielkie było zaskoczenie gdy zobaczyłem, że dostałem pocztówkę w przezroczystej folijce, z wyciętym otworem, umożliwiającym ostemplowanie znaczka. Jak się później okazało jest to patent Nory i za każdym razem gdy się z nią wymieniam otrzymuję tak zabezpieczoną kartkę. Bardzo fajna sprawa.

Na pocztówce widzimy pełen uroku pociąg dawnej linii kolejowej, która już niestety nie istnieje. Trzeba przyznać - ten most nie wygląda na zbyt solidny.
Nieprzypadkowo też taka kartka z Tajwanu - jest to bowiem miejsce na ziemi bardzo z pociągami i koleją związane. Nie tylko z tymi tradycyjnymi i malowniczymi. Wzdłuż całej zachodniej granicy tego ciekawego kraju można przejechać niezwykle szybkimi liniami kolejowymi - HSR, The Taiwan High Speed Rail.

Wspomniane linie kolejowe mają 8 przystanków, a docelowo ma ich być 12. HSR została zbudowana na zachodzie kraju nie bez powodu. Tamtejsze górzyste tereny stały się centrum rozwoju ekonomiczno-społecznego Tajwanu. Tu położone są wszystkie większe miasta. Było więc potrzebne sprawne i szybkie połączenie między nimi. Zadecydowano o wybudowaniu wysokiej klasy linii kolejowej, pozwalającej na szybkie przemieszczanie się z Tajwanu Północnego do Południowego i na odwrót. Koszt projektu wyniósł - bagatela - 18 bilionów dolarów. Większość pokryła prywatny koncern, do której cała linia należy.

HSR liczy sobie 345 kilometrów. Maksymalna prędkość z jaką poruszają się pociągi tej linii to 300 km/h. A są to naprawdę długie składy kolejowe- więc przy takiej prędkości widok z zewnątrz musi być dosyć niezwykły. Każdy pasażer 'tajwańskiego shinkansena' ma przed sobą wyświetlacz z aktualną prędkością i informacjami odnośnie następnego przystanku. W pociągu jest dużo otwartej przestrzeni. czystość jest utrzymana na najwyższym poziomie.
W relacji z przejazdu liniami HSR jednego z pasażerów wyczytałem, że podróżując tym pociągiem ma się twarz zawsze zwróconą w stronę kierunku jazdy. Dba o to liczna załoga, która 'przesuwa i rotuje' całe rzędy wygodnych foteli. Niebywałe.







Załączony film robi wrażenie, ale wnętrze wagonów po wszystkim co o HSR przeczytałem nieco mnie rozczarowało. Chyba, że to klasa turystyczna była.

piątek, 2 września 2011

Rosja #1 Japanese Style


Legenda o cesarzu Nintoko z końca XVI wieku
W 355 r. imperatorowi Nintoku podarowano dziwnego ptaka. Opowiedziano mu, że takie ptaki nazywa się sokołami, a w Korei używa się ich do polowań. Wyszkolony sokół, ku wielkiemu zadowoleniu właściciela, złapał mnóstwo bażantów. Od tego czasu polowanie z sokołem stało się ulubioną rozrywką Nintoku.

Takie pocztówki wydawane są w Rosjii! Zaskoczenie to mało powiedziane. Gdy wyjmowałem tą kartkę ze skrzynki byłem pewien, ze przyszła z Japonii. Zobaczyłem jednak rosyjskie znaczki i stemple więc druga myśl wiodła nieuchronnie do stwierdzenia, ze ktoś wysłał mi z Rosji kartkę pochodzącą z Kraju Kwitnącej Wiśni. Lekki zawód, ale zaraz... - przecież tekst wydrukowany fabrycznie na kartce jest po rosyjsku! Ta pocztówka to perełka, cudo. Dziękuję, bardzo,  bardzo dziękuję nadawczyni - Svietlanie. Nie znam języka rosyjskiego, więc o pomoc musiałem ostatecznie poprosić rusofili - i teraz wiem dokładnie, co na kartce jest napisane. I znam legendę o cesarzu Nintoku i jego sokole.

O cesarzu Nintoku warto wiedzieć również, że wybudowano dla niego największy w Japonii grobowiec - Daisen Kogun  Sakai, prefektura Osaka. Tak wygląda on z lotu ptaka.




sobota, 25 czerwca 2011

USA #7 'Duck Stamp'


Ta pocztówka pochodząca z USA jest moją nagrodą w 'Loterii prawie znaczkowej'. Jest ona bowiem takim trochę większym (10 na 15 cm) reprintem środka uiszczania opłaty za usługi pocztowe wydanego na zlecenie U.S. Department of Interior.

Znaczek pochodzi z serii Migratory Bird Hunting and Conservation Stamps, popularnie nazywanej Duck Stamps. Nie są to zwykłe znaczki. 95 centów z każdego dolara wydanego na ich zakup trafia bezpośrednio do kasy National Wildlife Refuge System, zajmującego się ochroną dzikich zwierząt na terenie całych Stanów. Jest to jeden z najbardziej pomysłowych programów ochrony przyrody. Duck Stampy oraz koperty FDC, pocztówki i inne walory filatelistyczne z nimi związane cieszą się również dużą popularnością wśród kolekcjonerów. Od 1934 zyski z tej akcji przeznaczone na ochronę przyrody sięgnęły 750 milionów dolarów. Nic tylko pozazdrościć kreatywności.
Istnieje również seria Junior Duck Stamps, w utworzenie której zaangażowano amerykańskie dzieci. Zwyciężył nastolatek z Vienny w Illinois, z propozycją tekstu do umieszczenia na znaczku: "Spread your wings, created a splash, makea difference". Fajna sprawa.

Przy okazji chciałem podzielić się bardzo fajnym materiałem video pokazującym proces powstawania znaczka pocztowego. Miłego oglądania.






środa, 22 czerwca 2011

Japonia #11 Thank you from Japan



Thank you card to pocztówka, wysyłana w podzięce za kartkę od nas, która bardzo przypadła adresatowi do gustu. To co dzisiaj dostałem jest jednak o kilka poziomów wyżej od standardowych TYC. Czekała na mnie bowiem niesamowita niespodzianka przyniesiona przez listonosza.
Pocztówka którą dostałem dzisiaj od Michiho jest częścią wzruszającego, mającego trwać dwa tygodnie projektu władz Japonii. Zaczął się on 6 czerwca, a polega na rozdawaniu na lotniskach pasażerom wylatującym z Japonii specjalnie przygotowanych pocztówek z serii Thank you from Japan. Japońscy podróżni mają następnie przekazać kartki ludziom na całym swiecie, którzy pomagali im w tych trudnych chwilach.

Są one wydane przez Japan Association of Travel Agency (JATA), zawierają nazwę jednego z czterech lotnisk (Narita International Airport, Central Japan International Airport, Haneda International Flight Passenger Terminal, Kansai International Airport (KIX)) oraz taki oto tekst: We Japanese would like to express our heartfelt appreciation to everyone for the great help from the world. 
Front kartek, poza jednym z bardzo ładnych zdjęć zdobią również zwroty 'Dziękuję' w 8 różnych językach oraz napis 'Hope to see you again in Japan'
Więcej można dowiedzieć się tutaj

Moja kartka pochodzi z lotniska KIX i przedstawia Matsushimę, w prefekturze Miyagi. Nie ma jej wśród wyżej zamieszczonych, ale to nie ważne. Dodam zdjęcie, gdy będę miał okazję kartkę zeskanować. Matsushima to grupa bardzo wąskich małych wysepek - z jap. shima. Każda z nich porośnięta jest sosnami, nazywającymi się po japońsku matsu. Stąd też właśnie nazwa tego 'archipelagu'. Tereny Matsushimy zostały znacznie zniszczone w czasie trzęsienia ziemi, które wybuchło 14 marca 2011. Spójrzcie na zdjęcie.


Pozostaje nam tylko podziwiać tych niezwykłych ludzi, którzy mieszkając na wielkiej wyspie, odgrodzeni od świata, potrafią w każdej sytuacji zachować honor, spokój, postępować szlachetnie. Nie mogę się doczekać kiedy będzie mi dane odwiedzić Japonię i spotkać takich ludzi. Myślę, że od prawie każdego z nich można się wiele nauczyć. Przybysz z Polski na pewno dozna w Kraju Kwitnącej Wiśni szoku kulturowego, ale będzie to jak najbardziej pozytywny szok.

EDIT: A oto moja kartka, już po zeskanowaniu


sobota, 21 maja 2011

Calamita Cosmica by Gino De Dominicis


Szkielet dorosłego człowieka składa się z około 206 kości i waży średnio 10-12 kilogramów. Ten szkielet też składa się z 206 kości. Ale waży ciut więcej.

Świetna kartka od Enderejewa, wysłana dzień po moich urodzinach. Zdjęcie przedstawia Calamita Cosmica, czyli Szkielet Gigant zwany też Kosmicznym Magnesem. Jest to projekt włoskiego artysty Gino de Dominicisa.
Cała konstrukcja ma wymiary 24 na 913 na 7.60 metra. Została zaprezentowana w 1990 roku na wystawie retrospektywnej Muzeum Sztuki w Grenoble. Artysta umieścił rzeźbę w specjalnie odizolowanej przestrzeni, tak, żeby widzowie mogli oglądać całość tylko z jednego punktu - z perspektywy czaszki Calomita Cosmica.

Jej autor (zmarł w 1998) był człowiekiem niezwykłym. Malarz, rzeźbiarz, architekt, poeta i filozof, który jak ognia unikał kontaktów z dziennikarzami i zawsze tworzył wokół siebie aurę tajemniczości. Jego prace są inspirujące, nietypowe, wiąże się z nimi masa zagadek. Jak z Calamita Cosmica, który po śmierci artysty został zdemontowany i umieszczony w stodole widocznej na zdjęciu. W Castel Sant Elmo w Neapolu.
Obecnym właścicielem projektu jest Fondazione Cassa di Risparmio Foligno.





Kartka zakupiona w warszawskiej księgarni "Czuły Barbarzyńca"... Coś w sam raz dla mnie.


niedziela, 15 maja 2011

Francja #1 Francuzy i Plac Stanisława w Nancy



Pocztówka od Sergiusza, z pobytu na Erasmusie w Nancy. Z takim oto tekstem:

Francja. Oto znajdujemy się w krainie samouwielbienia. Kraj, w którym co drugi mieszkaniec kolaborował z Niemcami w czasie drugiej wojny światowej, którego jedna ósma narodu jest czarna i żyje w arabskich gettach i w którym co dziesiąty mieszkaniec wyznaje islam, a zaledwie co dwudziesty wierzy w Boga. Kraj, który wymyślił czołgi z 4 biegami wstecznymi i jednym do przodu w razie gdyby czołg został zaatakowany od tyłu; kraj, w którym tradycje tchórzostwa sięgają wieków. Kraj, którego obywatele myślą, że żyją w mocarstwie mimo iż jedyny lotniskowiec jaki posiadają stoi od trzech lat w remoncie. Kraj w którym toczył się proces przeciw kolejom francuskim, które w czasie drugiej wojny światowej wywoziły Żydów do obozów zagłady przy współpracy z Niemcami i w którym Żydzi ci ten proces przegrali ponieważ sąd uznał, że argumentacja obrony jakoby Żydzi mogli skorzystać z usług transportowych innego przewoźnika była słuszna! Kraj, w którym większość mieszkańców z rządem na czele jest przeciw stosowaniu broni jądrowej ,ale nie przeszkadza to władzom Francji dokonywania prób jądrowych na atolu Mururoa w archipelagu Tuamotu. Kraj, w którym przeciętny Francuz wydaje dwa razy więcej niż kradnie z funduszy innych krajów UE. Kraj, w którym kultura kulinarna sięgnęła cywilizacyjnego maximum poprzez takie potrawy jak żaby w sosie własnym czy ślimaki na gorąco. Kraj, w którym prezydent będzie lizał tyłek przywódcy każdemu innemu państwu byle by tylko osiągnąć cele wyznaczone w konstytucji. Kraj, w którym mieszkańcy stolicy masowo korzystają z metra, zabijając przy tym kilku kontrolerów biletów rocznie. Kraj, który potrafi zorganizować wybory miss Europy, a przy tym kompletnie się skompromitować gdy okaże się że nikt poza wodzirejem językiem francuskim nie włada. Kraj, który potrafi zorganizować i wygrać mistrzostwa świata w piłce nożnej następnie już tylko przegrać je w pięknym stylu i zwalić winę na sędziów którzy z racji mocarstwowej pozycji Francji "zapomnieli" podyktować dla niej po 5 rzutów karnych w każdym meczu. Kraj, który głosi że będzie zwalczał terroryzm i antydemokratyczne formy rządów, a jednocześnie nie widzi problemu by sprzedawać broń do Iraku czy Korei Północnej. Kraj, którego prezydent potrafi powiedzieć o nowych członkach UE, że "małe kraje straciły swoją szanse by siedzieć cicho" aby następnego dnia domagać się od nich równych wpłat na konto pomocowe dla byłych kolonii francuskich. Cudzoziemiec musi tu zrezygnować z jakiejkolwiek logiki, bo czy można logiką nazwać stojąca kupę złomu w centrum stolicy? Dziwny kraj, w którym mimo nauki dwóch języków obcych w szkole młodzież nie rozumie podstawowych zwrotów w j.angielskim, posługując się w zamian płynnie niemieckim zwrotem "jude raus". Francuzi, jak wy to robicie?"

To artykuł, który powstał w odpowiedzi na jeden z tekstów gazet francuskich, dotyczących Polski. Szkoda nawet cytować. Sami Francuzi o Polsce nie wiedzą prawie nic. 
Oto wypowiedż Katarzyny Chorożeniewskien,nauczycielki języka francuskiego odnośnie stereotypów dotyczących Polaków.
"Francuzi o Polsce wiedzą niewiele. Niektórzy z nich nie wiedzą, gdzie dokładnie leży Polska. Ponadto myślą, że u nas jest zimno i ludzie muszą się ciepło ubierać. Najczęstszym skojarzeniem jest bieda, ubóstwo, zacofanie i brak pracy. Część Francuzów nie chce wierzyć swoim znajomym, którzy odwiedzili nasz kraj, że w Polsce jest sieć supermarketów. Niektórzy myślą, że u nas wciąż jest komunizm(!)"



Nancy jest ośrodkiem administracyjnym regionu Lotaryngia. Widoczny na pocztówce Plac Stanisława zaprojektowany w latach 1752-1755 przez Stanisława Here jest główną atrakcją miasta. Inicjatorem budowy był król polski, ówczesny książę Lotaryngii i Baru Stanisław Leszczyński. Król który w historii Polski odegrał dosyć ciekawą, niezbyt jednak chwalebną rolę. Dość powiedzieć o popularnej, opisywanej w książkach ucieczce z Gdańska do Kwidzyna.
Warto też wiedzieć, że córka Leszczyńskiego poślubiła króla Francji Ludwika XV-stego. To zapewniło mu znaczące wpływy w w tym kraju i zapewne umożliwiło sprawowanie władzy w Lotaryngii. Aby zjednać sobie niechętnych mieszkańców regionu stał się mecenasem kultury i zapewne temu zawdzięczamy powstanie placu.

W 1983 Plac Stanisława został wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO ze względu na nowatorskie i niespotykane nigdzie indziej jak na owe czasy rozwiązania architektoniczne. Jest długi na 125 i szeroki na 106 metrów.


sobota, 7 maja 2011

Japonia #5 Kodomo-no-hi czyli moje małe cudo z Japonii



Wyciągnęliście kiedyś takie cudo z koperty? Pewnie, że nie...

Nie jest to klasyczna kartka trójwymiarowa.W pełnym odzwierciedlaniu rzeczywistości idzie o krok dalej. Niczym rozkładane książki dla dzieci przenosi nas w magiczny świat, tym razem Kodomo-no-hi, czyli niezwykłego dnia dla wszystkich małych pociech w Japonii.


Kodomo-no-hi to japoński Dzień Dziecka, od 1948 roku obchodzony piątego maja, nie tak jak w innych krajach 1 czerwca. Dzień wolny od pracy, wspólne święto chłopców i dziewczynek, jednak ze zdecydowanym akcentem na tych pierwszych. 5 maja był bowiem od dawien dawna dniem festiwalu chłopców- Tango-no Sekku. W tym dniu rodzice modlą się za dzielność, zdrowie  i prawidłowy rozwój swoich męskich potomków. 
Na wszystkich domach wywieszane są Koi-nobori, czyli ogromne proporce symbolizujące karpie. Jeśli w rodzinie jest wielu chłopców największy proporzec przeznaczony jest dla najstarszego z nich, drugi dla drugiego z kolei itd. Unoszące się na wietrze proporce mają symbolizować karpie, które płyną pod prąd strumienia. Tak też mali Japończycy mają iść przez życie nie uginając się przed jego trudnościami i nie schodząc z właściwiej ścieżki.

Święto dziewczynek w Japonii przypada 3 marca. Jest to Hina-Matsuri, czyli Festiwal Lalek. Ale o tym może kiedyś przy okazji innej kartki.