Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Łódź. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Łódź. Pokaż wszystkie posty

sobota, 26 lipca 2014

Polska #153 591 urodziny Łodzi na Stawach Jana i w Parku 3 Maja


26 i 27 lipca w Łodzi obchodzone są 591 urodziny miasta - dokładniej rocznica nadania praw miejskich. O samym fakcie lokacji miasta możecie przeczytać choćby tutaj: klik. MOSIR Łódź z tej okazji zorganizował dwudniowy piknik. W niedzielę będzie można wystartowac w biegu na 5910 metrów, natomaist dzisiaj impreza toczyła się na Stawach Jana przy ulicy Rzgowskiej 247. Turneij piłki nożnej kobiet, pokazy rycerksie, przedstawienie nt. zasad ruchu drogowego, dmuchańce, food trucki i temu podbne atrakcje. Dla mnie była to pierwsza okazja pospacerowania po parku położonym na przeciwko Centrum Zdrowia Matki Polki. Uwagę przykuwa na pewno ściezka wokół stawu - ma około 1250 metrów i znakomicie nadaje się do biegania. Jej długość sprawia, że można łatwo odmeirzyć 5 czy 10 kilometrów. Może kiedyś wypróbuję, mimo że to 'kawał drogi"...








                    http://www.fabrykancka.pl/historia/artyku-y/o-janku-i-jego-kolumnie.html

piątek, 27 czerwca 2014

Polska #153 Festiwal Dobrego Smaku Łódź 2014




Właśnie odbywa się w Łodzi 11 Edycja Festiwalu Dobrego Smaku, i trzecia w której próbuję wybranych dań. Tym razem opiszę 2 restauracje i 2 kawiarnie, odwiedzone wczoraj i dzisiaj.

Zaczynamy od Ato Sushi. Lokal ten miałem okazję odwiedzić już dwa latemu, kiedy to sukcesy święciła przygotowana przez nich pasta z łososia: klik. Teraz zaserwowali danie jeszcze lepsze, w dodatku odbiór wizyty w lokalu wielokrotnie spotęgowały wrażenia wzrokowe. Potrawa prezentowała się znakomicie, szara ulica przy której mieści się Ato Sushi zamieniła się w piękny woonerf klik, a ozdobą wieczoru była urocza blondynka, która zaszczyciła mnie swoim towarzystwem. Sama potrawa - "różowa kaczka gotowana w niskiej temperaturze podawana z pomarańczowo-rozmarynową pianą na puree z zielonego chill" rozbudziła apetyt. Świetne pure, które dopiero po momencie przechodziło w ostrą nutę dopełniło efektu. Oceniam na 9/10. Punkcik odjąłem za smak kaczki - niespotykany, ciekawy, nigdy takiego nie jadłem. To niewątplwiie plusy... ale bardzo lubię mięso z kaczki i mimo wszystko zabrakło mi trochę smaku... kaczki w kaczce, znanego z dzieciństwa z drobiu przyrządzanego z własnego chowu przez babcię. Może argument miałki, ale czegoś mi w miesnym akcencie  festiwalowego dania po prostu zabrakło. Z drugiej strony dla samej blondynki 10/10. Więc nie czepiajmy się szczegółów.
Ato Sushi ma duże szanse na kolejne zwyciestwo w festiwalu.

Nastepnego dnia odwiedziłem trzy lokale - bylem głodny, poza tym nie miałem planów na piątkowe popołudnie. Na pierwszy ogień poszła Babkarnia, mieszcząca się na rogu Struga i Piotrkowskiej. Tu na gości czekała "Pijana babka". Wg organziatorów: (Kugelhopf, baba drożdżowa, baba al rum, savarin, rum baba). Geneza tego deseru nie jest jednoznaczna, ale pewne jest, że powstał dzięki królowi Stanisławowi Leszczyńskiemu. Połączenie baby z alkoholem nastąpiło w XVIII wieku i trwa aż do dziś. We Francji to savarin, we Włoszech rum baba. Babkarnia postanowiła spolszczyć wersję tego deseru i na festiwal proponuje ciasto drożdżowe z dodatkiem tartej skórki pomarańczy, nasączone sokiem z pomarańczy i polskim alkoholem (Żołądkowa Gorzka tradycyjna), ozdobione kremem. Dopełnieniem Pijanej Babki jest „kawa z jajem”, czyli kawa po turecku na zimno z lodowym kremem na bazie żółtek. Deser został wydany błyskawicznie. Nic w tym dziwnego, skoro babeczki były przechowywane w lodówce, a kawa podana na zimno. Babka była nasącozna alkoholem w stopniu średnim. Nie było go zbyt mało, na pewno też nie za dużo. Nieatplwiie lepiej smakowałaby z dobrym rumem, a nie Żołądkową Gorzką. Ale rozumiem oszczędności.  Za cały deser, klimat lokalu i historyczną otoczkę ze Stanisławem Leszczyńskim w tle ode mnie mocne 7/10.


Lili - jedna z restauracji w Off Piotrkowska i Sztufada  z cytrynową leguminą i warzywami polnymi z marmeladą i ziemią Adama, jak dodał kelner. Uprzedził również, że legumina została przygotowana z cytryn gotowanych wraz ze skrókami, tak aby nadać jej smak goryczki. Cóż. Dla mnie była średnio zjadliwa. Próbowąłem samej, próbowałem z mięsem w różnych konfiguracjach, z warzywami, a większośc leguminy i tak pzoostała na talerzu. Teraz o plusach. Sama sztufada - czyli duszona pieczeń z wołowiny szpikowana słoniną - palce lizać. Młoda marchewka, 'marmelada' wzmacniały różnorodnośc smaków na talerzu. Prawdziwym smaczkiem była dla mnie natomiast ziemia. Z nutą lawendy jak mi sie zdaje: klik.
Nota dla potrawy 7/10. Chociaż gdyby nie legumina mogło być zdecydowanie wyżej.


Na deser zostawiłem równeiż OFF-ową Meblotekę Yellow. Kawiarnia ta już dwa lata z rzędu broni tytułu najlepszego deseru festiwalowego. W tym roku przygotowali wręcz obłedną propozycję.                      SZALONY DZIAŁKOWIEC
To wariacja na temat ciasta czekoladowego – murzynka. To ciasto czekoladowo-pomidorowe z nutką chili, rozpływające się w ustach, aromatyczne, dzięki pomidorom – z odrobiną pikanterii.





Uwielbiam murzynka, a ten podany przez Meblotekę był nieziemski. W dodatku żółty słodki sos podany w małym dzbaneczku. Tak, nie mylicie się. Sos do ciasta. I to jaki. Deser rozpływający sie wustach. I ten żal z każdą łyżeczką, że na talerzu pozostaje coraz mniej wysypanej z donickzi ziemi...
Ale wszystko popsuła w mojej ocenie kawa.... Espresso z miętą podane w małym słoiku ze słomką. Mocne, ale z wieloma kostkami lodu na spodzie, gorzkie, jakieś takie... dziwne.... Niedobre.
Gdyby podali filiżankę zwykłego gciepłego cappucino byłoby 10/10. A tak jedynie 8/10.
Mebloteka tak jak Ato Sushi po raz kolejny chce zgarnąć "Grand Prix".


Tak wygląda 'spustoszony" szalony działkowiec.

Festiwal Dobrego Smaku potrwa do niedzieli. Kto jeszcze nie był - polecam. W dwóch restauracjach i dwóch kawiarniach wydałem łącznie 34 złote a spróbowałem naprawdę ściekawych potraw. Naprawdę warto.

niedziela, 8 czerwca 2014

Polska #152 Noc Muzeów 2014 w Łodzi



Noc Muzeów 2014 odbyła się w Łodzi, tak jak w całej Europie 17 maja. Nie było jednak czasu na jej podsumowanie - życie goni nieustannie... Dziś pocztówka wręczona mi przez pracowników Muzeum Farmacji. Dosyć zabawne jest to, że rok temu opisując wizytę w tym miejscu musiałem posłużyć się pocztówką z Krakowa: klik. Jak widać muzeum na Placu Wolności też się rozwija. Życzę wszelkiej pomyślności.

piątek, 11 kwietnia 2014

Pakiet startowy Maratonu Dbam o Zdrowie odebrany



Wielki dzień już bardzo blisko.
Dzisiaj zostalem w szpitalu do 14.00 czekając na amputację u jednej z pacjentek, a zaraz po pracy udałem się do Atlas Areny po odbiór pakietu startowego. Poczułem też atmosferę biegowego EXPO.





W skład pakietu startowego wchodzą:
# imienny numer startowy, agrafki
# koszulka techniczna na długi rękaw
# kamizelka odblaskowa z PZU
# gąbka - do zwilżania na trasie w specjalnych basenach z wodą i chłodzenia się w czasie biegu
# bardzo dziwne i niepraktyczne ponczo (to pomarańczowe po prawej stronie)
# dosyć oryginalna tablica od Acardu "Brawo! Biegnij dalej!
# kupon na Pasta Party - makaronowy posiłek w sobotę, w restauracji Meta w Atlas Arenie
# jedno opakowanie Immunoglukanu
# 1 plaster na pęcherze średni Compeed
# 1 ALE Gel Strawberry Banana
# maratońska broszura informacyjna
# worek na ubranie pełniący funkcję reklamówki na pakiet startowy, a w dniu biegu do przechowania rzeczy w depozycie - swoją drogą mój drugi taki worek - identyczny dostałem przed biegiem na 15 kilometrów w czasie Pucharu Maratonu

Zwiedzając skromne EXPO maratońskie do pakietu dołączyłem klika żeli pod prysznic, herbatki ziołowe, kilka ulotek. Można było też zmierzyć sobie ciśnienie tętnicze.



niedziela, 6 kwietnia 2014

Polska #143 Park Julianowski wiosną




Łódzkie parki mają wiele uroków. Brakuje tylko ciekawych pocztówek pozwalających na ich odkrywanie. Ale od czego jest produkcja własna. Dzisaj biegłem na 10 kilometrów w ramach pierwszej odsłony Letniego Grand Prix Łodzi. Organziatorzy przygotowali 3,333 kilometrowe kółko, któe każdy z biegaczy musiał pokonać trzy razy. Nie zabrakło góek, podbiegów, ostrych leśnych zakrętów. Właśnie w parku im. Adama Mickiewicza. Pojawiłem sie na miejscu dużo wcześniej, żeby wyrobić sobie zdanie o tym miejscu. I zrobić około 40 zdjęć. Powstał prezentowany właśnie kolaż.





sobota, 5 kwietnia 2014

Łódź - Mural Totalizator Sportowy (i treningi Biegam Bo Lubię)



Dawno żadnego murala nie pokazywałem. A prawda jest taka, że nie doszedłem jeszcze nawet do połowy mojej pocztówkowej kolekcji z nimi w roli głównej. Dzisiaj na sportowo. Rano bowiem wybrałem się na swój pierwszy z treningów "Biegam, Bo Lubię". O tym za chwilę dokładniej, ale spójrzmy na PRL-owską wielkoformatową reklamę "Totalizatora sportowego". Mimo upływu czasu prezentuje się całkiem okazale. Przynajmniej takie jest moje zdanie. Mural doskonale widoczny z okien tramwajów na trasie ŁTR.







Zdjęcia obejrzane, przejdźmy więc do drugiej części.

Biegam Bo Lubię - o tej akcji już dawno słyszałem, ale nie miałem pojęcia, że dzieli mnie od niej... jakieś 100 metrów. Na dzisiejszym treningu pojawiłem się dzięki wielkiej tablicy informacyjnej, umieszcoznej na bramie obiektu AZS. A było naprawdę warto. Zajęcia poprowadziła Małgorzata Pskit, którą oglądałem jeszcze kilka lat temu w telewizji reprezentującą Polskę na arenach międzynarodowych w biegu na 400 metrów przez płotki. Atmosfera była przyjazna, stopień zaawansowania kondycyjnego i wiekowego uczestników bardzo różnorodny. Trening zaczął siię od truchtu, potem wiele ćwiczeń rozciągających w więksozści połączonych z 30-metrowymi przebieżkami, później przebieżki około 100-metrowe i przysiady, pompki, brzuszki, wykroki, a na koniec przebieżki 200-metrowe z powrotem na linię startu po skosie stadionu - po trawie. 60 minut między 9.30 a 10.30 zostało przetrenowe dosyć intensywnie, ale muszę powiedzieć, że nie spociłem się zupełnie. To tylko kolejny plus tych treningów.

Zostalbym stałym bywalcem tej formy aktywności w sobotnie poranki, gdyby nie Parkrun. Parkrun startuje też w soboty, o 9.00. Pokonanie trasy zajmuje mi około 23 minut, ale powrót z Parku Poniatowskiego do Lumumbowa to kolejne 30 minut. Teoretycznie można by jeszcze zdążyć na końcówkę BBL, ale chyba jednak nie o to w tym wszystkim chodzi..





wtorek, 1 kwietnia 2014

Uroki Łodzi



Prima Aprilis.
W wykonaniu łódzkim:  klik 1
Wielu komentujących nie wpadło na to, że bieg odbył się w sobotę, a artykuł opublikowano dopiero 1 kwietnia. Cóż - taka mentalność internetowych komentatorów. Parkrunerzy przynajmniej mieli dużo zabawy. I pamiątkowe zdjęcia z radarem.



A tu już bardziej wątpliwa kwestia. Wielkie otwarcie szpitala w obrębie CKD Uniwersytetu Medycznego. Otwarcie po 39 latach... 1 kwietnia...   klik 2. Ciężko mi sobie wyobrazić funkcjonowanie tego molocha. Żal też ortopedii z Sonnenberga, która doskonale sobie radziła w spokojnym szpitalu na Stokach... Zobaczymy co czas pokaże.

I sprawa z gatunku Prima Aprilis, która okazała się prawdziwa: klik Jestem w szoku. Przecież to taki typowy 'news' na 1 kwietnia...
Dużo tych trójkropków, wiem.

sobota, 15 marca 2014

Polska #137 Pogoda nie straszna




Obudziłem się przed 7.00. Właściwie to obudził mnie padający za oknem deszcz. Nie była to miła niespodzianka. Przeciez właśnie na dziś planowałem mój pierwszy Parkrun w roku 2014. Od poniedziałku warunki atmosferyczne wprost rozpieszczały. A tu.... Ale przecież nie jestem z cukru. Zebrałem się i wyruszyłem do Parku Ponaitowskiego. Deszcz akurat przestał padać - pozostał tylko zimny, nieprzyjemny wiatr.

22 minuty 30 sekund i 5 kilometrów przebiegnięte. Wczoraj stworzozna pocztówka za posrednictwem PhotoFancy, którą widzicie powyżej na szczęście wcale nie straciła na aktualności. Wyprawa na Parkrun w dzień, w który nikomu nie chce wychodzić sie na dwór okazała się strzałem w dziesiątkę. Nie tylko ja tak pomyślałem co możecie zobaczyć na poniższych zdjęciach.

Obserwując dantejskie sceny, jakie teraz dzieją sie za oknem stwierdzam, że o 9.00 pogoda była kapitalna do biegania. Ot, kolejny argument za bieganiem w sobotnie ranki.






Skoro już tyle o Parkrunie mówie zdradze wam też, że incijatywa ta rozwija sie w Polsce coraz prężniej. Dotychczas odbywała sie w dziesięciu lokalziacjach - teraz w 3 kolejnych a to dopiero początek>
Niedługo cosobotnie biegi zagoszczą w Konstancinie-Jeziornej, w Cieszynie - bieg przekraczajacy granicę z Czechami oraz w lewobrzeżnej części Warszawy.

                                                            http://www.parkrun.pl/biegi/

czwartek, 13 marca 2014

Łódź - Maraton już za 30 dni!


Został ostatni miesiąc do zmierzenia się z dystansem 42 kilometów i 195 metrów. Wiem już, że dzięki łągodnej i krótkiej zimie moje przygotowania były prostsze i wygodniejsze. Daleko odbiegały jednak od ideału. Zaliczyłem kilka startów kontrolnych, z których najdłuższym dystansem było 25 kilometrów - przebiegnięte 2 marca. Na nic dłuższego przed maratonem się nie zdecyduję. Za tydzień czeka mnie próba generalna - Półmaraton Pabianicki. Na podstawie czasu w nim uzyskanego można będzie ostrożnie prognozować rezultat na 'dystansie królewskim'.

Marzec jest dla mnie miesiącem, w którym chce zrobić duży kilometraż na treningach i zawodach. Na dzień dzisiejszy mam przebiegnięte jednak tylko 51 km.  Trzeba się więc brać do roboty. Pogoda fenomenalna, staż cząstkowy z chirurgii wcale nie najgorszy do treningów o 15-16.00.

A pocztówka - tak wiem, bardzo z bieganiem związana... Ale ma w sobie jakąś tajemniczość, wyzwanie, różnorodność. Taką jak pierwszy w życiu maraton. I jest po prostu kozacka.




A to logotyp oficjalnej koszulki - ma być jednak z długim rękawem


Organziatorzy pokazali nawet jaką wdoę przygotowali na maraton. Nie bez pwoodu z dodatkiem magnezu.

piątek, 7 lutego 2014

Polska #132 Czas jak rzeka płynie...



Czas płynie bardzo szybko. Jak dziś pamiętam dzień w którym w roku 2007 przyjechałem z rodzicami złożyć dokumenty rekrutacyjne na Uniwersytet Medyczny. Było wtedy ciepło, ale zaczęło lać jak z cebra. Taki mały chrzest bojowy na powitanie od wyjątkowego miasta w centrum Polski, w którym przyszło mi spędzać (co najmniej) kolejne 7 lat.

Przez ten czas Łódź niewątpliwie Łodzią pozostała, ale bardzo wiele się zmieniło. Nie tylko w samym mieście, ale też w moim jego postrzeganiu, korzystaniu z ofert i możliwości, jakie Łódź oferuje.

Dzisiaj zebrało mi się na refleksję ponieważ moim oczom ukazał się taki widok. Studencik - legenda osiedla akademickiego został zamknięty. Teraz pod tą nazwą funkcjonować będzie jedynie supermarket internetowy.


Kolejne zmiany na Lumumbowie to wiele nowych lokali użytkowych: piekarnia, kolejna pizzeria, bar z fast foodami, restauracja chińska i indyjska, Rossman.oraz najbardziej oblegane ustrojstwo - Biedronka, która stała się dużą konkurencją dla lokalnych sklepów. Wprowadziły wiele zmian na korzyść, ale jak widać Kurczaka ostatecznie trzeba było i tak zamknąć.

Na korzyść zmieniła się tez stołówka. Można tam nabyć naprawdę smaczne obiady w cenie 8,50.





Zmienił się też wygląd mojego akademika po ostatniej termomodernizacji.

\

sobota, 21 grudnia 2013

Łódź - mnóstwo... imprez biegowych




Tak wiem, nudny się ostatnio robię. Ale o możliwościach licznych biegowych startów w Łodzi nie sposób nie napisać. Jako że koszula bliska ciału zacznę od tych zawodów, w których sam wziąłem udział.

1. Łódź Park Tour - genialna, niemal bezpłatna (8 złotych) forma biegu na orientację. Biegu po bardzo atrakcyjnych rejonach jak Księży Młyn, Kampus UŁ, czy może mniej znany ale rewelacyjny Park Zaruskiego i jego okolice. I właśnie w tym ostatnim miejscu miałem okazję pierwszy raz wystartować z czołówką na głowie, z chipem na palcu i mapą w ręku. Było rewelacyjnie. Chociaż na trzech punktach kontrolnych straciłem zdecydowanie zbyt wiele czasu, żeby być w pełni zadowolonym.
http://orientuslodz.pl/nasze-zawody/lodz-park-tour

2. Parkrun Łódź. Co tydzień w sobotę o 9.00, w Parku Poniatowskiego ponad 100 osób staje na linii startu biegu na 5 kilometrów. Dwa okrążenia po 2,5 kilometra ściślej mówiąc. Profesjonalny pomiar czasu, możliwość zmierzenia się z zawodnikami wszelkiego pokroju, wiele atrakcji dodatkowych. A wszystko zupełnie za darmo. Tam po prostu trzeba bywać.
Dzięki Parkrunom 5 kilometrów staje się jednym z moich ulubionych dystansów. Dzisiaj udało mi się nawet poprawić rekord życiowy, pomimo słabej formy i ciężkiego biegu.
http://www.parkrun.pl/lodz/

3. Grand Prix Łodzi, w Parku 3 Maja. Bieg na 5 km albo nordic walking na 5 km. Grand Prix Łodzi to akurat zawody, na które jeszcze się nie skusiłem. Dużo błota... Wpisowe... Nie opłaca się.Wiem, wiem - marudzę. Ale z czegoś w końcu trzeba zrezygnować.
http://www.gplodzi.pl/

4. Wycieczki biegowe Accenture i Szakali
Kolejna świetna sprawa. Ale dla ludzi, którzy mogą własnym autem pod Las Łagiewnicki podjechać, przebrać się w samochodzie, zostawić rzeczy. Dla mnie Las Łagiewnicki bez szatni w zimę zupełnie w grę nie wchodzi. Mimo to planowane na jutro 20 kilometrów w mocnym tempie kusi bardzo. Szkoda...
http://biegampolodzi.pl/szakale-balut/sciezki-biegowe-accenture-i-szakali-biegamy-caly-weekend

5. Bieg Sylwestrowy
Ciekawa opcja. Jeszcze rozważam to 10 kilometrów, ale przypada w okres planowanego roztrenowania. Poza tym około 10 km nie robi takiego wrażenia jak atestowane przez PZLA 10 km.
http://biegampolodzi.pl/szakale-balut/sciezki-biegowe-accenture-i-szakali-biegamy-caly-weekend

czwartek, 12 grudnia 2013

Łódź - Znamy już trasę Maratonu Dbam o Zdrowie


Wyczekiwałem momentu kiedy zostanie przedstawiona trasa tegorocznego łódzkiego maratonu. I stało się to właśnie dziś na poznanym przeze mnie całkiem niedawno Hotelu Double Tree by Hilton klik.
Trasa wygląda tak:


Tu mapka w większym formacie: klik

Jest ulica Maratońska, są okolice ZOO i Ogrodu Botanicznego, jest i Las Łagiewnicki, który już na zawsze będzie kojarzył mi się z Półmaratonem Szakala. A organizatorzy postarali się, żeby z Lasu Łagiewnickiego wybiegać mniej więcej na półmetku, czyli jakby nie patrzeć swoistym półmaratonie... W skład tegorocznej trasy wchodzą również okolice Manufaktury, Park Staromiejskiego, ulica Pałki i ulica Wycieczkowa. Trasa zapowiadana jest na płaską i szybką i taka de facto chyba będzie. Zobowiązuje to do pokuszenia się o godny czas na mecie

Właśnie. Dobry czas może być tylko i wyłącznie wynikiem dobrych przygotowań. Jak do tej pory różnie to z tym u mnie bywa. Na plus na pewno mogę zaliczyć mini obóz kondycyjny w Ustroniu, jaki Unia Europejska całkiem przypadkowo mi sprezentowała, oraz starty w Parkrunach w Parku Poniatowskiego. Zamierzam też wziąć udział w dwóch zbliżających się ossłonach Pucharu Maratonu: biegu na 15 km i na 25 km.

Ale jest jeszcze coś. Dzisiaj ruszyły zapisy na Półmaraton Pabianicki. Zbieg okoliczności? Myślę, ze organizatorzy tego ostatniego mają głowę na karku i liczą na obecność wielu kwietniowych maratończyków na swoim biegu
2 marca jest Puchar Maratonu na 25 km, 23 marca Półmaraton Pabianicki, 13 kwietnia Maraton Dbam o Zdrowie. Zastanawiam się, czy aby za dużo tych startów by dla mnie nie było. 25 kilometrów na pewno pobiegnę - opłata startowa to tylko 20 złotych, a dystans bardzo ciekawy. Ale ten półmaraton. Cztery dyszki, równo 3 tygodnie przed moimi pierwszymi w życiu 42 kilometrami 198 metrami.. Trzeba to dobrze przemyśleć.