Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wojaże. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wojaże. Pokaż wszystkie posty

sobota, 10 maja 2014

Polska #148 Pracowity wyjazd do Warszawy


Bernardo Belotto, zwany Canaletto "Widok Warszawy od strony Pragi", 1770 rok.
Obraz w zbiorach Zamku Królewskiego w Warszawie.


Pocztówka to mój dzisiejszy warszawski zakup. Doskonale oddaje dzień, jaki spędziłem w stolicy. Na 10 maja wyznaczono elimancje do teleturnieju "1z10". Postanowiłem nie jechać do Warszawy tylko w tym celu. Skorzystałem z okazji, że była to sobota i postanowiłem wystąpić w warszawkim Parkrunie. Do tej pory brałem w tej inicjatywie udział tyłko na terenie Łodzi. Warto było więc zobaczyć jak radzi sobie inne miasto. Miałem do wyboru dwie dzielnice: Pragę - bieg z dużymi tradycjami oraz Żoliborz - dopiero raczkującą, jedną z nowych lokaliazcji. Jak widać po samej pocztówce zdecydowałem się na zmagania w Parku Skaryszewskim, na prawobrzeznej stronie miasta. Nie mogłem się oprzeć biegowi tuż obok Stadionu Narodowego.



Park okazał sie bardzo gościnny. Okazało się, że tamtejszy Parkrun właśnie obchodzi swoje pierwsze urodziny.  Trasa była więc bardzo gościnna i pozwoliła mi na poprawę rekordu życiowego, mimo że nie pobiegłem na 100%!


Po biegu nie pozostawało więc nic więcej jak tylko spokojnie przejść kwalifikacje do "1z10". Nie było to trudne zadanie. A Bernardo Belotto? Jedna z postaci chętnie wspominanych w pytaniach jakie pojawiają sie w teleturnieju.. O dziwo wielu osobom pytania o Caneletta sprawiają problemy.


sobota, 3 maja 2014

Polska #147 Wczoraj zimny wiatr, dzisiaj deszcz od rana



Majówkowa pogoda nie rozpieszcza.
W domu przynajmniej tak nie szkoda czasu, który spędza się w czterech ścianach.  Gorzej mają ludzie, którzy wybrali się gdzieś dużo dalej.

EDIT: Rozpogodziło się. Pospacerowałem trochę postanowiłem wybrać się na dosyć mocny trening biegowy. Na drugim kilometrze uświadomiłem sobie, że moje ulubione buty właśnie wyczerpały swoje zdolności amortyzacyjne. Co za strata... A już niedługo bardzo szybkie biegi na 5 i 10 kilometrów na terenie Łodzi na których chciałem poprawić swoje życiówki....


sobota, 7 grudnia 2013

Polska #126 Zima i Ksawery szaleją




Zimno. W okolicach mojego domu podobno niesamowite zawieje i zamiecie śnieżne. W piątek była tego eskalacja. Ksawery... W województwie łódzkim był prawdziwy sajgon: klik


wtorek, 3 grudnia 2013

Polska #125 Ustroń noch einmal



Do połowy XVII w. Ustroń był cichą, spokojna miejscowością, a jego mieszkańcy zajmowali się rolnictwem, pasterstwem oraz wyrębem drzew. Ta sytuacja zmieniła się, kiedy obszar śląska cieszyńskiego przejęli Habsburgowie. Książę Albrecht rozpoczął w Ustroniu intensywne poszukiwania geologiczne. Przyniosły one odkrycie całkiem zasobnych złóż rud żelaza, na bazie których zaczęto rozwijać przemysł hutniczy. Przez ponad 100 lat do miasta przyjeżdżały tłumy ludzi pragnących pracować przy wydobyciu rudy i wytopie żelaza. Pod koniec XIX wieku, z powodu wyczerpania złóż, wygaszono wielkie piece i od tej pory bardziej intensywnie zaczęły rozwijać się zakłady kuźnicze. To właśnie w Kuźni Ustroń w 1946 roku wykonano prototyp motocykla Sokół 125, później produkowanego w wytwórni warszawskiej.

O przemysłowym rodowodzie osady wiele można się dowiedzieć zwiedzając Muzeum Hutnictwa i Kuźnictwa, otwarte w 1986 roku w dawnym budynku dyrekcji Huty "Klemens". Prawie tysiąc eksponatów prezentuje zwiedzającym działanie różnych maszyn i urządzeń hutniczych oraz powstawanie wyrobów metalowych i technologicznych procesu kucia. Ponadto w obiekcie zgromadzono zabawki ludowe, zabytki sztuki użytkowej, dawne urządzenia wykorzystywane w lecznictwie sanatoryjnym oraz dzieła twórców beskidzkich, np. 20-metrowy obrazy Wesele Góralskie.Wokół muzeum utworzono interesujący skansen kuźniczy. Znajdują się w nim min. ogromne młoty, które dają wyobrażenie o trudach pracy w XIX wiecznych zakładach.

Pierwsze wzmianki o kuracjuszach w Ustroniu datuje się na połowę XVIII wieku, dlatego miejscowość tę można uznać za jedno z najstarszych uzdrowisk w Polsce. Żywiołowy rozwój turystyki zdrowotnej rozpoczął się tu na początku XIX wieku i był związany z ... intensywnie rozwijającym się w mieście przemysłem. Z pozoru te dwa wzajemnie wykluczające sie zjawiska - hutnictwo i usługi uzdrowiskowe - w Ustroniu przez ponad 100 lat doskonale się uzupełniały. W celach leczniczych stosowano gorący żużel wielkopiecowy, który wrzucano do zimnej wody, co uwalniało związki siarki skutecznie zapobiegające dolegliwościom reumatycznym i gośćcowym.


Pozdrowienia dla fotografa

środa, 27 listopada 2013

Polska #124 Trudności ze zidentyfikowaniem schroniska na Równicy




Zwiedzając położoną w Ustroniu Równicę napotkałem na mały problem. Mianowicie, gdzie dokładnie znajduje się osławione schronisko? Za pierwszym razem, gdy wbiegłem na górę nie miałem pojęcia jak ono wygląda i przy miernym oświetleniu za schronisko poczytałem sobie okazały Dwór Skibówki, znakomicie prezentujący się z oddali.

A właściwe schronisko ma taką niepozorną bramę i wygląda jak każda inna karczma z regionalnym jedzeniem. Jedynym faktem naprowadzającym na właściwe przeznaczenie budynku są drogowskazy PTTK i mapy regionu, zainstalowane kilkanaście metrów dalej. Ale też nie są one jednoznacznie identyfikowalne z budynkiem. Można by przyjąć, że ot, znalazły się tam, bo to główny punkt Równicy.




poniedziałek, 25 listopada 2013

Polska #123 Równica (884 m.n.p.m.)




Równica to pierwsza góra, którą zdobyłem w życiu. Wysokość nad poziomem morza - 884 metry.  Być może zbyt nie powala, ale satysfakcja pozostaje. Niezwykłe były też okoliczności. Wyruszyłem z Hotelu Belweder położonego 500 m.n.p.m. o godzinie 5.30. Próbowałem już o 5.10 ale okazało się, że hotel był zamknięty na głucho. Nikogo na recepcji. Zwłoka okazała się jednak nie najgorszym rozwiązaniem. Wróciłem do pokoju i przeprowadziłem dokładną, mocną rozgrzewkę, która być może uchroniła mnie od kontuzji.

Trasa początkowo była mi znana. Dzień wcześniej zrobiłem sobie pierwsze długie wybieganie po okolicy, a instynkt prowadził mnie prosto na Równicę. Zrezygnowałem jednak około 2,5 kilometra przed szczytem z powodu realnej oceny własnych sił, a przede wszystkim kierowany  brakiem wiedzy na temat odległości jaka dzieliła mnie od szczytu. Po powrocie sprawdziłem trasę i jasnym stało się, że środa będzie dniem zdobywania szczytu.

Pierwsza połowa trasy
Najpierw kilometr i 150 metrów z górki, między ustrońskimi hotelami. Następnie około 2 kilometrów względnie płaskiego terenu. Gdy zaczęły się właściwe stromizny Równicy zaczął też padać lekki deszczyk. Pogoda w mojej opinii idealna do biegania (temp. ok 8 stopni Celsjusza).  Powoli świtało. Droga na szczyt była kręta ale na szczęście niezbyt wymagająca. Białą linię obok tabliczki Równica Witamy przekroczyłem już w rzęsistym deszczu. Niezbyt mi on doskwierał - miałem na sobie koszulkę termaoaktywną i takież legginsy biegowe, a na wierzch niebieską, leciutką kurtkę przeciwdeszczowa z kapturem. Byłem szczelnie chroniony, nie czułem zimna, nie czułem deszczu.

Druga połowa trasy
Z górki na pazurki. Tam można by ją najlepiej określić. Problemem byl fakt, że rzęsiste opady dodały dużej dozy niebezpieczeństwa biegowi w dół. Na szczęście buty warte były tych kilkaset złotych i nie wpadłem nawet w najmniejszy poślizg. Prawdziwym wyzwaniem okazała się końcówka - ponad kilometr mozolnego wspinania się aleją hotelową zwaną mylnie ulica Zdrojową. Ale dałem radę. Prysznic, śniadanie i zajęcia o radzeniu sobie z konfliktami poprzedzone pokazem zabawek antystresowych.






Poniżej i powyżej zdjęcia zrobione w sobotę. Tego dnia zdobyliśmy Równicę samochodem.

Czerwony Szlak - główny szlak beskidzki

Szlak czerwony rozpoczyna swój bieg w Ustroniu przy stacji PKP (Beskid Śląski) a kończy w Wołosatym (Bieszczady). Przebiega przez Beskid: Śląski, Żywiecki, Sądecki, Niski oraz przez Bieszczady. Pasma: Policy i Gorców. Prowadzi przez wysokie partie tych gór nie omijając szczytów do których w szczególny sposób należy zaliczyć: Stożek, Baranią Górę, Babią Górę, Policę, Turbacz, Lubań, Przechybę, Radziejową, Jaworzynę, Kozie Żebro, Chryszczatą, Okrąglik, Smerek, Tarnicę i Halicz. Każdy z tych szczytów bądź pasm górskich ma swój własny niepowtarzalny klimat i budowę geologiczną. Na szlaku można spotkać dziką zwierzynę i ptactwo. Do najczęściej spotykanych należą niewątpliwie sarny i zające. Do ptaków: sójki, bociany oraz wiele pospolitych " stworzeń " i niezidentyfikowanych do końca przeze mnie ptaków. Pomijając walory przyrodnicze szlaku, nadmienić muszę, że prowadzi on przez wiele ciekawych miejscowości do których niewątpliwie zaliczamy: Ustroń, Rabkę, Krościenko nad Dunajcem, Rytro, Krynicę, Hańczową, Komańczę, Cisną, Ustrzyki Górne. Nie sposób dokładnie opisać wszystkich walorów powyżej wymienionych miejscowości ponieważ każdy ma swój własny osąd którego choć cząstkę pozostawiam czytelnikowi. Poniżej zamieszczam opis trasy, którą przeszedłem w okresach wakacyjnych i nie tylko.





Wiele fajnych zdjęć Równicy i okolic znalazłem tutaj.

niedziela, 24 listopada 2013

Polska #122 Ustroń nocą



Mój pobyt w Ustroniu miał ścisły harmonogram. Śniadanie między 7.00 a 8.30, pierwsze zajęcia warsztatowe od 8.30 do 10.30, potem przerwa kawowa i kolejne zajęcia od 11.00 do 13.00. Następnie obiad, a od 14.00 do 16.00 ostatni blok warsztatowy. Po czym następowała przerwa na kawę, a następnie kolacja od 18.00.
Zestawiając to z godzinami wschodu i zachodu słońca zostawał czas tylko na zwiedzanie Ustronia w okolicach brzasku albo już 'po ciemku". Centrum miasta może nie powalało, ale materiału na jeden skromny post blogowy na pewno starczy.




środa, 20 listopada 2013

Polska #121 Ustroń



Jestem już od trzech dni w Ustroniu. Ale dopiero dzisiaj zaopatrzyłem się w pocztówki. Korzystając z okazji, że WiFi w moim 5-gwiazdkowy hotelu wyjątkowo działa postanowiłem uaktualnić bloga.

Ustroń piękne miejsce.

Dzielę się widokami z balkonu mojego pokoju hotelowego. Sami więc możecie wyrobić sobie zdanie.






A wszystko z jednego balkonu, wykonane zwykłym, kompaktowym aparatem fotograficznym.

środa, 6 listopada 2013

Polska #118 Stary Marych



Poziom rozkopania i zakorkowania Łodzi sięgnął zenitu. Jedyny plus to powrót tramwajów nr 12 i 15 na swoje linie, ale czas przejazdu nie rzuca na kolana. Wczoraj drugi ze wspomnianych jechał z Lumumbowa do szpitala Kopernika 40 minut i to wcale nie w godzinach największego szczytu. A zwykle zajmowało mu to około 30-32 minut. Porównując z tym jak obecnie poruszają się tramwaje na ŁTR opóźnienie niemal żadne....

Pora przesiąść się na rowery? Mimo szczerych chęci nie bardzo. Zima niesie ze sobą zbyt wiele utrudnień. Swoją droga nie mam w Łodzi żadnego roweru, a ten który został w domu bardziej przypomina sprzęt którym posługuje się Stary Marych niż kolarzówkę.

piątek, 23 listopada 2012

Halucynoidy


Zwiedzając Warszawę w dniu półfinałowego meczu Niemcy-Włochy podczas Mistrzostw Europy 2012 trafiłem nieco przypadkiem do osławionej w postcrosserskim środowisku księgarni "Czuły barbarzyńca". Udało mi się tam znaleźć dwie pocztówki, w bardzo niebanalny sposób spełniające kryteria moje kolekcji medycznej. Jedną z nich zaprezentowałem już wcześniej, zbytnio sie nie wysilając. Druga natomiast z racji swojej specyfiki czekała na pomysł w jaki sposób oficjalnie włączyć ją do zaszczytnego grona. Olśnienia dostałem na wczorajszej prelekcji z psychiatrii. Nomen omen dotyczącej środków psychoaktywnych czyli również halucynogennych.

Czerwony krzyż na tym ... bananie skojarzył mi się z nielegalnymi substancjami psychoaktywnymi w Polsce. Mówiąc bardziej kolokwialnie narkotykami. Warto wiedzieć, że w terminologii sądowo-prawnej istnieje określenie środki odurzające, w medycynie te same związki nazywamy substancjami psychoaktywnymi. Inne nazwy są po prostu kolokwialne, nieprecyzyjne - mimo tego, iż środki masowe przekazu jak mantrę powtarzają słowo narkotyk. Ale to tylko mała dygresja w kwestii puryzmu językowego i trzymania się ścisłej nazewniczej terminologii.

Substancje psychoaktywne na bardziej masową skalę w Polsce pojawiły się około roku 1969. Wtedy to wraz z modą na ruch hippisowski zwolenników zyskały sobie również narkotyki. Wcześniej zdarzały się przypadki uzależnień, ale dotyczyły głównie lekarzy, personelu medycznego i artystów. Reakcja władz na nowa modę była jednak szybka - zabezpieczono dostęp do środków uzależniających, wprowadzono recepty z wtórnikiem. Osobom uzależnionym pozostały próby włamań do aptek. I w tym momencie po raz kolejny pokazało się, że potrzeba jest matką wynalazku. Pewien student chemii na politechnice opracował metodę pozyskiwania kokainy ze słomy makowej. Receptura została jednak upowszechniona i już dwa lata później środowisko narkomanów zaczęło stosować ją na bardzo duża skalę. Warto dodać, że 1974  był również rokiem w którym legenda MONARu, Marek Kotański podjął po raz pierwszy pracę jako psycholog-terapeuta na oddziale dla osób uzależnionych w Szpitalu psychiatrycznym w Garwolinie koło Warszawy.

Wracając jednak do 'okresu makowego' narkomanii w Polsce - był to czas kiedy idee hippisowskie, kontrkultury i konstelacji młodzieżowej w tych kręgach zanikały. Od 1976 opiaty zaczęły stwarzać poważny problem społeczny. W 1980 roku uzależnienie od tych substancji przyjmowanych dożylnie stanowiło 84 % wszystkich uzależnień.
Lata 90. sprowadziły natomiast modę na marihuanę i haszysz. Środowisko narkomanów stawało sie coraz bardziej apatyczne, a jedyna jego aktywność koncentrowała się na zdobyciu nowej 'działki'. Na polskie rynki zbytu zaczęła wchodzić amfetamina i jej pochodna - Ecstasy. W 1986 roku zanotowano pierwszy w Polsce przypadek zakażenia wirusem HIV, co spowodowało pewien popłoch. Środowisko narkomanów jednak nadal 'ewoluowało'. W obawie przed zakażeniami drogą iniekcji dożylnych wymyślono tzw. 'brown sugar", czyli heroinę do palenia.

Na zakończenie tego krótkiego rysu historycznego warto powiedzieć jeszcze parę słów o dopalaczach. Piszę tego bloga w końcu prosto z Łodzi, która stała się niejako polską stolicą dopalaczy. Środki te, reklamowane jako bezpieczna alternatywa dla narkotyków pojawiły się w naszym kraju w roku 2008. Był to przeważnie mieszanki substancji o działaniu amfetaminopodobnym, bądź halucynogennym. Pierwszy sklep, powstały w Łodzi na przełomie sierpnia i września 2008 oferował możliwość zakupu online tego typu substancji. Środki te, tak wychwalane przez sprzedawców zarejestrowane były jednak pod szyldem wyrobów kolekcjonerskich, a na każdym z nich było napisane, że nie nadają się do spożycia przez ludzi. To zawiązało na pewien czas ręce władz, które nie mogły zabronić sprzedaży tak zwanych dopalaczy. Pod koniec 2010 w wyniku stanowczej akcji walki z tych zjawiskiem zamknięto wszystkie legalnie działające sklepy oferujące w swoim asortymencie dopalacze. Jest to jednak zbyt dobry biznes, żeby tego typu żyła złota miała zniknąć z rynku. To że dzieciaki skakały z 9 piętra, było wiele przedawkowań, zgonów bądź uzależnień nikogo nie obchodziło. Sprzedaż dopalaczy przeszła do podziemia, obecnie można je kupić w internecie na serwerach np. czeskich, są też sprzedawane w handlu obwoźnym. Trwa nieustanny wyścig między rządem, który wpisuje kolejne substancje na listę środków zabronionych, a chemikami pracującymi nad podstawianiem coraz to nowych grup funkcyjnych substancji psychogennych, co skutkuje coraz to nowymi substancjami zaliczanymi do grupy dopalaczy, które nadal są legalne. Te które zostały już przez polskie władze 'rozpracowane' rzecz jasna z rynku nie znikają - schodzą tylko do podziemia i nadal "poszukujący" mogą je zakupić bez większego problemu.

Na ten temat już starczy moich wypocin. Teraz zmieniamy nieco przedmiot rozważań.
Marihuana. Coffe shopy. Bezpieczny narkotyk. Legalizacja. Marihuana nie daje żadnych efektów ubocznych. Otóż nie jest to prawda. Tutaj o skutkach ubocznych działania substancji pozyskiwanej z konopi indyjskich możecie poczytać szerzej, ja chciałbym się jednak skoncentrować na dwóch łatwo zapadających w pamięć faktach. Po pierwsze palenie marihuany powoduje pojawianie się w materiale genetycznym coraz większej liczby mutacji. Może to skutkować rozwinięciem się nowotworu, ale jeszcze niebezpieczniejszy jest inny aspekt: przekazanie mutacji potomstwu. I to zarówno przez ojca, jak i przez matkę. Jeśli oboje przyszli rodzice marihuanę palili ryzyko się kumuluje. A pala ją przecież ludzie młodzi, jest obecnie modna.
Drugi aspekt to impotencja i bezpłodność. W USA zbadano grupę 1500 młodych mężczyzn, których życie seksualne obserwowano przez pół roku, a następnie kazano im palić marihuanę codziennie i porównano to z wynikami z poprzedniego półrocza. Wnioski były druzgocące. Impotencja, bezpłodność. Warto mieć na uwadze, że marihuana często powoduje brak krytycyzmu wobec własnego libido i możliwości seksualnych, ale w praktyce sieje druzgoczące zmiany. I żadne zaprzeczanie tu nie pomoże.

Tak jak wobec każdego innego narkotyku warto pamiętać złota zasadę: Spróbowałeś raz? To o jeden raz za dużo. Z punktu widzenia medycznego powstał dlatego podział na uzależnienie od substancji psychoaktywnych oraz używanie szkodliwe substancji psychoaktywnych. Do tej drugiej grupy zaliczamy już nawet pierwsze spożycie - spróbowanie danej substancji.

Ja definiujemy uzależnienie od narkotyków? Uzależnienie rozpoznaje się, gdy przez co najmniej jeden miesiąc lub w sposób powtarzający się przez okres 12 miesięcy stwierdza się łącznie trzy z wymienionych poniżej objawów, przy czym trzy pierwsze sa najważniejsze i występują we wszystkich rodzajach uzależnień.
- silna potrzeba, przymus używania substancji psychoaktywnej
- trudności w kontroli zachowania związanego z przyjmowaniem substancji (np. niemożność przerwania jej używania, brak kontroli przyjmowanych dawek)
- występowanie po przerwaniu używania substancji zespołu abstynencyjnego, charakterystycznego dla danej substancji, lub używanie substancji w celu uniknięcia występowania zespołu abstynencyjnego
- występowanie tolerancji (w miarę używania danej substancji występuje zmniejszenie efektu jej działania, co wywołuje potrzebę zwiększania dawki, w celu uzyskania pożądanego efektu działania
- zmiana zainteresowań, przeważnie spadek aspiracji życiowych, przebywanie głównie w kręgu innych osób zażywających narkotyki, skupienie wszystkich zainteresowań wokół chęci zdobycia i ich użycia, inne zainteresowania rozpoczęte przed rozpoczęciem używania ulegają spłyceniu lub stają sie obojętne
- uporczywe przyjmowanie substancji z narażeniem się na straty w stanie zdrowia psychicznego i somatycznego oraz społeczne, o których wiadomo sobie przyjmującej narkotyki, że są związane z ich używaniem


Na koniec definicja słowa z nagłówka. Cóż to są halucynoidy? To grupa zaburzeń psychosensorycznych, w których omamy (słuchowe, wzrokowe, węchowe) występują bez żadnego konkretnego bodźca je wywołującego, ale człowiek ich doświadczający jest do nich nastawiony krytycznie i wie, że nie są prawdziwe. Halucynacjami (inaczej omamami) nazywamy zaś takie zaburzenia spostrzegania które występują bez żadnego bodźca i są pozbawione krytycyzmu.


czwartek, 4 października 2012

Bez komentarza



Hmm... Pocztówka zakupiona w warszawskiej księgarni "Czuły Barbarzyńca", w czasie gdy rozgrywany był półfinał Mistrzostw Europy 2012. Tyle. Większego komentarza sama kartka chyba nie wymaga. Mam nadzieję, że zgodnie z obowiązującymi normami w trakcie wykonywania tego zdjęcia żadnemu zwierzęciu nie stała się krzywda.

niedziela, 30 września 2012

Polska #83 Lublin nocą



Dwa tygodnie temu miałem okazję po raz pierwszy odwiedzić Lublin i tym samym województwo lubelskie. Nie było niestety czasu na zwiedzanie miasta - po nagraniu Jednego z dziesięciu zostało mi tylko jakieś półtorej godziny do pociągu. Wystarczyło to jedynie na 'delikatny spacer' po mieście i rzecz jasna obowiązkowy punkt - zakup pocztówek. Tak więc dziś prezentuje się najładniejsza z nich.

Wczoraj pisałem jakie miałem pytania we wspomnianym teleturnieju, dzisiaj mogę zaprezentować nawet wersję wideo. http://www.youtube.com/watch?v=5MUnI8nYXUI