Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bajki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bajki. Pokaż wszystkie posty

piątek, 8 czerwca 2012

Polska #63 Do boju Polsko!



Dziś jest ten dzień!

O godzinie 18.00 na Stadionie Narodowym Reprezentacja Polski zmierzy się z drużyną narodową Grecji, a o 20.45 w ciekawym dla dalszego układu naszej grupy meczu Rosja zagra z Czechami we Wrocławiu. Czekaliśmy bardzo długo na początek turnieju i wreszcie nadszedł. Mam wysokie oczekiwania co do całych Mistrzostw i postawy Reprezentacji Polski. Bo kiedy, jeśli nie teraz?

Reprezentacja ma klasowych piłkarzy - bramkarza Arsenalu Londyn, zgraną trójkę z Borussii Dortmund, trzymających linię defensywmą dwóch naturalizowanych piłkarzy, niezłych Obraniaka i Rybusa. Selekcjoner też wreszcie jak może się wydawać odpowiedni i sympatyczny. Martwi tylko, już po raz kolejny przed wielka impreza przygotowanie kondycyjne naszych piłkarzy. W ostatnich meczach Biało-Czerwoni byli wolni, mieli opóźniony start do piłki, brakowało im formy. A na tydzień przed mistrzostwami powinni kolokwialnie mówiąc 'śmigać". Miejmy nadzieję, że na Grecję odzyskają trochę świeżości.

1 czerwca dostałem przemiłą kopertę z Ukrainy. Zawierała 6 pocztówek oraz 2 magnesy na lodówkę. Ale jakie. Z bohaterami bajki: "Kozacy". Oglądałem tą bajkę kiedyś w dzieciństwie, ale wyciągając magnesy z koperty nigdy bym postaci z niej nie skojarzył: klik. Na szczęście z pomocą przyszła Beata i dzięki temu po raz kolejny obejrzałem tą uroczą, radziecką bajkę futbolową. Może Wojciech Szczęsny do Kozaka z kapeluszem podobny nie jest, ale reszta bajkowej ekipy w biało-czerwonych barwach prezentuje się znakomicie. Czy to znak? Polska myśl taktyczna zatrymfuje? :)

Oby. Dziś wiara całego narodu i doping kibiców na stadionie bardzo się przyda. A wszystko i tak w nogach piłkarzy. Nie mogę się doczekać.




piątek, 18 listopada 2011

Japonia #29 Wiry wodne Naruto (Gotochi Card)


Tydzień z Gotochi, dzień 5, Tokushima, Seria 3 Wiry wodne Naruto

Miałem dzisiaj problemy z internetem i już myślałem,
że nic nie wyjdzie z podtrzymania tygodnia z Gotochi Cards. Jednak stało się inaczej i mogę zaprezentować tą bardzo ciekawą kartkę z Tokushimy. Dostałem ją od Lyo, a więc zgodnie z tradycją znaczki są naprawdę rewelacyjne i dobrane tematycznie.

Prefektura Tokushima położona jest na wyspie Sikoku (najmniejszej, najsłabiej zaludnionej z głównych wysp Japonii). Nazwę bierze od największego miasta i swojej stolicy. Tokushima ma dostęp do Wewnętrznego Morza Japońskiego oraz do Oceanu Spokojnego. Między dwoma tymi zlewiskami wodnymi znajduje się cieśnina Naruto. Słynie ona z wodnych wirów, które osiągają prędkość 20 km/h i średnicę 20 metrów. Szybkość prądu przepływającego przez cieśninę jest oceniana jako najszybsza w Japonii i czwarta na świecie. Liderem w tej klasyfikacji jest norweski Saltstraumen, osiągający prędkość 27,8 km/h. Wiry można obserwować z pokładu statku lub z Mostu Naruto.

Jaki jest mechanizm powstawania tych wodnych wirów? Przeciwne prądy z Morza Japońskiego i Pacyfiku spotykają się w Cieśninie Naruto i napotykają dużą różnicę poziomów wody sięgającą wysokości 1,5 metra, która powodowana jest przez przypływy i odpływy. Doprowadza to do powstania wirów. Rekordowe prędkości Naruto Whirpools osiągają w czasie wiosennych przypływów.

Słynny japoński komiks został nazwany Naruto. Opowiada on o losach nastoletniego ninja, który niestrudzenie stara się zostać hokage - przywódca i najlepszym wojownikiem w wiosce. Anime utrzymuje równowagę między dramatem a komedią i jest pełne akcji.

Naruto

sobota, 29 października 2011

Finlandia #3 Bobek, czyli największy zbir Doliny Muminków


Tą pocztówkę od Ari dostałem w ramach Postcrossingu. Mam w profilu napisane, że lubię Muminki i trójwymiarowe kartki, więc powędrował do mnie Bobek na skrzyni ze skarbami. A do Finlandii powędrowała TYC z katowickiego zlotu.

Bobek to postać, która na pocztówka pojawia się dosyć rzadko. W końcu był to jedyny zbir w Dolnie Muminków, jak pisała sama Tove Jansson. Nie ma co ukrywać, że Bobek oraz Czarownica, babcia Alicji to postacie nadające tej bajce sporo dynamiki.

Czasy w których oglądałem Muminki były już dosyć dawno temu. Przy okazji tej kartki wróciłem nieco do wspomnień z dzieciństwa i obejrzałem dwa odcinki, z których jeden miał nawet tytuł; "Muminek, czy Bobek?"
W odcinku tym Muminki chciały wystawiać Czerwonego Kapturka. Bobkowi spodobała się jednak czerwona płachta z muminkowej choreografii i ją zabrał. Uciekł do lasu, nad skraj przepaści. Tam znalazł go Muminek i w wyniku szamotaniny oboje zesunęli się po stromym zboczu. W końcu wpadli do dziupli samotnego drzewa. I Muminek z Bobkiem ... zamienili się ciałami. Bobek oczywiście wykorzystuje sytuację i skupia się na wyjedzeniu całej spiżarni. Zaczął psocić, niszczyć i psuć reputację Muminka. Jak to Bobek.
Co było dalej? Zakończeń bajek się nie zdradza.




czwartek, 4 sierpnia 2011

Finlandia #2 W dolinie Muminków



Finlandia to kraj, który słynie z pocztówek. Finowie wysyłają ich więcej niż mieszkańcy USA, mimo znacznie mniejszej populacji. Najbardziej niezwykłymi kartkami z tego skandynawskiego państwa są serie przedstawiające Muminki. Powyżej moja jedyna dotychczas kartka tego typu.

Muminki to hipotamopodobne stwory o antropomorficznej budowie ciała rodem z Finlandii. Mają ciekawe imiona np. Muminek, mama Muminka, Tata Muminka, Migotek, panna Migotka.
Każdy z nas zna je z czasów dzieciństwa. Raczej tylko z wersji polskiej ekranizacji serialu animowanego, choć pewnie znajdą się też tacy, którzy czytali coś z twórczości Tove Jansson lub mieli okazję obejrzeć oryginalną ekranizację: japońsko-holendersko-fińską. Muminki to bajka nieco mroczna: kto bowiem nie bał się Buki, tego zimnego skandynawskiego klimatu bajki i fińskiej surowości. Jednak Muminki były mimo to
bardzo pozytywnymi i lubianymi stworami. Wystarczy spojrzeć na tą kartkę. Napis: Niech atmosfera zabawy udzieli się też Tobie! Wyjaśnia chyba wszystko

W wersji polskiej serialu Muminiki w rolę Migotka wcielił się Krzysiek Ibisz... Znaną wszystkim piosenkę śpiewał Wiktor Zborowski, a Muminkiem był Jerzy Kawalec, którego możemy teraz ogladać w serialu Ranczo w roli Witebskiego.




piątek, 24 czerwca 2011

Francja #2 Nancy - Bazylika Saint Eprve



Druga erasmusowa kartka od Sergiusza a.k.a. Kapitan Krzepa. Do gustu jakoś wybitnie mi nie przypadła ale doceniam trud i pamięć nadawcy. Przedstawiona na pocztówce bazylika jest wybudowana w stylu neogotyckim. W roku 1999, po przejściu tornado, które poważnie uszkodziło budynek został on uznany oficjalnie za zabytek. Ciężko znaleźć o tym miejscu informacje w innym języku niż francuski więc zainteresowanym polecam francuską Wikipedię i podane strony źródłowe. Mnie jakoś dzieje tej budowli nie porywają.

Kapitan Krzepa to postać wykreowana przez komiksy Michała Śledzińskiego 'Śledzia'. Autora również serii 'Osiedle Swoboda', 'Bears of War' i przygód Kapitana Żbika, czyli wnuka słynnego komisarza.

'Wartości rodzinne' to odcinkowa seria komiksowa opowiadająca o perypetiach polskiej rodziny Królów.
Jest to modelowa polska familia 2+2: tata Edgar pracujący w zbrojeniówce, mama Elżbieta przesiadująca w domu z najlepszym przyjacielem, kieliszkiem wina oraz dwójka dzieci w wieku szkolnym - Tobiasz (fan strongmenów) i Tara (emo dziewczyna). Oczywiście mają również psa. Gdy ich poznajemy wiodą sielskie życie w jednorodzinnym domku, nie wiedząc, że wkrótce wszystko się zmieni. A katalizatorem zmian, będzie niespodziewany gość, którego Królowie przygarnęli pod swój dach. Jezus. <tekst Kultura gniewu>

Pierwszy zeszyt serii 'Wartości rodzinne' autorstwa Śledzia zawierał zdjęcie Kapitana Krzepy wzywającego wszystkich czytelników do wysiłku fizycznego - a konkretniej robienia pompek. Aktywność miała zostać udokumentowana zdjęciem a w nagrodę do czytelnika wędrował darmowy komiks od Kapitana Krzepy.

Kapitan Krzepa

sobota, 14 maja 2011

Japonia #7 Bajki w 3D i te bardziej klasyczne...



Na tej świetnej kartce od Mari można zobaczyć Tokio Tower, Zojoi Temple, kwiaty wiśni i królika noszącego kimono. Plus znaczek z kabuki, jednym z rodzajów tradycyjnego teatru japońskiego. Pora więc na klasyczna bajkę z Japonii. Jedną  z tych, która kształtowała mentalność tego narodu jeszcze za czasów Edo.

Opowieść o młodym drwalu

Dawno, dawno temu żył sobie młody drwal. Pewnego dnia poszedł jak zwykle w góry i ścinał drzewa. Nagle z nieba spadł żuraw. Leżał na ziemi, trzepocząc skrzydłami nie mogąc wzbić się w powietrze.
Drwalowi zdawało się, że ptak jest zraniony, a kiedy podszedł bliżej, zobaczył strzałę wbitą w ciało żurawia…
- Jaki biedny ptak – pomyślał drwal. Wyciągnął strzałę i zaniósł żurawia
nad rzekę, aby przemyć ranę wodą. Rzekł do ptaka: - Wszystko będzie dobrze, tylko musisz teraz na siebie uważać. Powiedziawszy to, drwal odszedł w swoją stronę. A szczęśliwy ptak zatoczył nad młodzieńcem kilka kółek i wzbił się wysoko w niebo. Minęło kilka dni…

Pewnego wieczoru ktoś zapukał do chaty drwala. Zdziwiony otworzył drzwi i ujrzał piękną dziewczynę stojącą na progu. - Czy mogłabym zostać twoją żoną? – zapytała.
Drwal bardzo się ucieszył, ale odpowiedział:
- Ależ ja nie mogę ożenić się z dziewczyną tak piękną jak ty. Jestem tylko biednym drwalem.
Mimo odmowy nieznajoma nalegała:
- Bardzo cię proszę, pozwól mi zostać twoją żoną. W końcu drwal zgodził się. Piękna dziewczyna okazała się bardzo dobrą żoną - dobrze prowadziła dom, sprzątała i gotowała smaczne posiłki.

Pewnego dnia rzekła do męża:
- Potrafię bardzo dobrze tkać na krośnie. Czy mógłbyś przygotować mi miejsce do pracy?
Więc drwal wybudował chatkę i na jej środku postawił krosno. Żona bardzo się ucieszyła, od razu udała się do chatki, ale zanim weszła poprosiła męża by nie podglądał jej w czasie pracy. Kiedy była w chatce, pracując przy krośnie, drwal czekał na zewnątrz i zgodnie z umową nie przyglądał się jej.

Gdy wyszła z chaty wyglądała na bardzo zmęczoną, ale w rękach trzymała przepiękną tkaninę, którą zaraz wręczyła mężowi, mówiąc:
- Weź ją proszę, i sprzedaj w mieście.

Mąż usłuchał jej i następnego dnia poszedł do miasta. Mieszkańcy miasta byli bardzo zdziwieni, gdyż nigdy wcześniej nie widzieli tak pięknej tkaniny. A wieść o tym dotarła nawet do pana tego miasta.

Gdy dowiedział się o tej przepięknej tkaninie, kupił ją zaraz, płacąc wysoką sumę w złocie. Zadowolony drwal wrócił do domu i poprosił żonę, aby dalej tkała. Prośbę swą powtarzał jeszcze kilka razy, żona za każdym razem ją spełniała, a drwal stawał się coraz bogatszy. Dziwne jednak było to, że za każdym razem po skończonej pracy kobieta była bardzo zmęczona i zdawało się, że coraz bardziej chudnie. Mimo to mąż prosił o kolejne tkaniny.

- Dobrze – powiedziała żona. – Ale tkanina, którą dziś utkam będzie już ostatnia. Jeśli będę to robiła dalej – umrę. To powiedziawszy weszła do chatki z krosnem. Stuk, stuk, stuk… słychać było odgłos krosna. Gdy zaczęła tkać, drwal zapragnął zobaczyć swą żonę przy pracy, jak robi tak piękną tkaninę. I zajrzał po cichu do środka, mimo złożonej obietnicy. Tam przy krośnie siedział biedny, wychudzony żuraw, który wyskubywał swe ostatnie pióra i tkał z nich. Widząc to, drwal bardzo się wystraszył. Po chwili z chaty wyszła kobieta i rzekła smutnym głosem:
- Obiecałeś, że nie będziesz mnie podglądał. Prosiłam cię, a mimo to nie dotrzymałeś słowa. Jestem żurawiem, któremu kiedyś uratowałeś życie. Przybyłam tu by ci się odwdzięczyć, ale muszę odejść, bo poznałeś moją tajemnicę.

I podała mu ostatnią utkaną przez siebie tkaninę. Po chwili przemieniła się w żałośnie wychudzonego żurawia i odleciała daleko smutno zawodząc. [Autor Nieznany]


czwartek, 28 kwietnia 2011

USA #2 Roadrunner, czyli Struś Pędziwiatr



This is a roadrunner. This speedy inhabitant of the aried Southwest is known from its inusal behavior. The roadrunner (Geococcyx californianus) seldom flies and is often seen running, trailling its long tail. In addition to a variety of insects, it eats lizards,snakes and scorpions. (Mały wstęp od producenta kartki.)

Ta pocztówka ma swoją historię. Kiedyś miałem wielką ochotę wysłać coś komuś na Postcrossingu, a nie mogłem losować kolejnych adresów. Więc powstał drugi profil z którego wysłałem jedną kartkę. A w zamian wczoraj zawitał do mnie roadrunner. Niesamowity osobnik. Nadawca wysłał tą akurat kartkę ponieważ w sąsiedztwie jego domu żyje sobie aktualnie jeden z przedstawicieli tego gatunku!

Przyznam szczerze, że nie wiedziałem o tym, że pierwowzorem postaci z bajki  Looney Tunnes, mylnie przetłumaczonej na język polski jako Struś Pędziwiatr, jest ptak nazywany kukawką kalifornijską.
Jak widać człowiek całe życie się uczy, a szczególnie dzięki pocztówkom. Zmagania Kojota i Strusia zawsze miło się oglądało i jak się okazuje postacie te nie dają o sobie zapomnieć do tej pory.

Kukawki kalifornijski są niesamowicie szybkie: potrafią złapać kolibra w locie! Osiągają prędkość 17 mil na godzinę, preferują bardziej od latania bieganie. W zimne noce temperatura ich ciała spada do 33 stopni Celsjusza. Popadają w ten sposób w stan pewnego odrętwienia, oszczędzając tym samym energię. Jeśli ptak w tym czasie wysiaduje jaja temperatura nie spada!
Zwyczaje godowe również ciekawe. Samiec kukawki kalifornijskiej w porze lęgu zajmuje wybrany przez siebie teren i wabi głosem samiczkę. Jego "śpiew" składa się z serii "kuu-kuu". Potem samiec przynosi partnerce pożywienie, które zjeść może jednak dopiero po parzeniu. Całkiem sprytne.

Gatunek ten poza występowaniem w południowo-zachodnich rejonach USA można spotkać na terenie całego Meksyku.




A tutaj troszkę do poczytania o kukawkach kalifornijskich Roadrunner


wtorek, 26 kwietnia 2011

Holandia #2 Jip en Janneke


Zapragnąłem mieć kolekcje kartek związanych z medycyną i oto pierwsza z nich.
Przyszła dosyć niespodziewanie, razem z dwoma innymi z USA i Malezji. Niepozornie, gdzieś ukryta pod pozostałymi. Na pierwsze spojrzenie rozczarowywująca. Jednak chwila dokładnych oględzin i... Bomba! To jest to. Może nie o takich kartkach myślałem na początku ale jak widać postcroserzy potrafią zaskoczyć. Szczególnie ci mieszkający w Holandii. Już teraz wyczekuje kolejnego 'pocztówkowego przypadku'.

Kartka przedstawia dwójkę bohaterów słynnej holenderskiej serii książek dla dzieci autorstwa Annie M. G. Schmidt. Jip i Janneke to dwójka maluchów mieszkających naprzeciwko siebie, która w każdy weekend przeżywa jedną z niesamowitych, kreowanych przez samych siebie przygód. Pierwsza historia została opublikowana w roku 1952, a ostatnia z serii w 1957. Pani Schmidt za swoje książki o tej dwójce bohaterów dostała nagrodę Hansa Christiana Andersena. W roku 1988, czyli w tym samym, w którym autor tego bloga przyszedł na świat...

'Jip en Janneke' stali się częścią kultury, nie tylko holenderskiej. Bardzo modne w wielu krajach jest Jip and Janneke Wine, czyli napój bezalkoholowy, odpowiednik popularnego w Polsce Szampana Piccolo.
Istnieje również neologizm językowy Jip and Janneke language (Dutch: Jip-en-Janneketaal)  używany często w świecie polityki, oznaczający prosty język, trafiający bezpośrednio do odbiorcy, bez żadnych niedomówień.

Annie Schmidt dzień po swoich 84-tych urodzinach skorzystała z eutanazji (kombinacja pigułek i alkoholu) i została pochowana w Amsterdamie....

Kartka jest bardzo holenderska, nie mogłaby być wysłana równie dobrze z innego kraju - stąd znajduje się również pod etykietą Holandia.

A oto ilustracja znaleziona w sieci, dokładnie pokazująca opisywaną dwójkę.