Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Anglia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Anglia. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 14 kwietnia 2014

Anglia #13 O chirurgach




Zamierzałem pisać dzisiaj o niedzielnym Maratonie DOZ. Ale muszę nabrać do tego biegu trochę dystansu, a dzisaj w pracy spotkała mnie przemiła niespodzianka. Paula, mój nowy najlepszy dostawca pocztówek przyniosła mi dzisiaj 10 pocztówek z Berlina. Moment wręczenia odbył się w pokoju lekarskim Oddziału Chirurgii Ogólnej i Naczyniowej w obecności więszkości lekarzy. Pocztówki zobaczył doktor Górski, który dowiedział się kiedyś o pewnym stażyście z Pirogowa, który zbiera pocztówki medyczne. Najlepszy specjalista od USG Dopler naczyń kończyn dolnych pirogowskiego szpitala poprosił więć mnie, żebym poczekał chwilę i po chwili wręczył mi taką medyczną perełkę. Pewnie musiałbym usiąść z wrażenia, ale tak się składa, że siedziałem już, na wygodnej kanapie w towarzystwie dwóch mlodych lekarek.
Mam na blogu specjalną etykietkę katalogową Od lekarzy, ale do tej pory tyczyła się ona pocztówek od moich kolegów i koleżanek z roku, tudzież bliskich roczników (pomijając japońską postcrosserkę, z którą kiedyś prowadziłem wymiany). Teraz mam pierwsza pocztówkę od specjalisty z wieloletnim doświadczeniem. Jak widać kolekcja się rozwija.

6 tygodni pracy na oddziale chirurgii powoli zbliża się ku końcu. Po Świętach Wielkanocnych zacznę bowiem ginekologię i położnictwo. Muszę przyznać, że miałem mieszane uczucia przychodząc na oddział, ale spotkały mnie tutaj same pozytywy. Na chirurgii można oszlifować nieco internistyczne spojrzenie na pacjenta, dopracować do perfekcji umiejętność mierzenia współczynnika kostka/ramię oraz badania tętna na kończynach dolnych, potrenować pisanie zleceń i wiele, wiele innych. Dużym plusem jest fakt, że jest to też oddział chirurgii naczyniowej - na wakacyjnych praktykach poznałem chirurgię ogólną - naczyniową znałem tylko z krótkiego bloku na studiach. A jest to ciekawa działka medycyny, również dla internisty, któremu często trafiają się pacjenci z obajwami niedokrwienia kończyn, tętniakami aorty brzusznej czy zakrzepicą żył powierzchownych bądź głebokich. Także staż z chirurgii będę bardzo miło wspominał i stawiam go bardzo wysoko - na równi niemal ze stażem cząstkowym z chorób wewnętrznych.


czwartek, 27 marca 2014

Anglia #12 Cycki w górę


Cycki w górę - takie hasło widziałem u jednej z koleżanek na facebooku w Dniu Kobiet. Jak wiadomo akceptacja własnego biustu to dla przedstawicielek płci przeciwnej podstawa. Widocznie Dr Dave chciał dostosować się do wymogów rynku niezadowolonych ze swojego wyglądu pacjentek, ale użył zbyt radykalnych środków.
Chociaż pomysł genialny w swej prostocie. Hel jest gazem szlachetnym, niepalnym, stosuje się go choćby do sterowców. Później są takie wielkie, dostojne, unoszące się w przestworzach....

Brytyjski humor w czystej postaci. Wszystko dzięki autorce bloga klik, która przysłała mi tą uroczą kartkę ze swojego pobytu na Wyspach.


wtorek, 25 marca 2014

Anglia #11 Ach ten angielski



Wczoraj dostałem dwie pocztówki z Anglii, ale zanim je zeskanuję i opublikuję posłużę się inną, z odległej przeszłości. Dostałem ją w ramach Postcrossingu, od brytyjskiej postcrosserki.. No właśnie - takiej nie do końca brytyjskiej, lecz Polki mieszkającej na Wyspach. Przypomnijmy sobie: klik. Nieźle, ponad dwa i pół roku temu.. Jak widać czasem pocztówka musi swoje odleżeć.

Właśnie wróćiłem z czwartych zajęć z języka angielskiego w ramach kursu przygotowującego do egzaminu z tego języka. Wróciłem ze sporym mętlikiem w głowie. Czasy przeszłe i przyszłe nigdy nie były moją mocną stroną, a tempo zajęć jest dosyć intensywne. Szczególnie dla kogoś kto od 6 lat nie miał kontaktu z angielską gramatykją, a w latach wcześniejszych nawet jak czasem się z nią spotykał nigdy nie usystematyzował sobie wszystki8ch jej reguł. Także sporo pracy przede mną.

Demotywujący na pewno jest nieco fakt, że język angielski w odbiorze jest jezykiem bardzo prostym. Skoro jestem w stanie oglądać choćby "Big Bang Theory" bez napisów, to chyba z rozumeiniem mowy nie jest u mnie źle. Gorzej gdy trzeba samemu otworzyć usta, albo używac poprawnych czasów, a nie potocznego angielskiego.

piątek, 4 października 2013

Anglia #10 Staż cząstkowy z anestezjologi




Ahoj.
W poniedziałek zapowiadałem wielki powrót do regularnego pisania, a kolejny post pojawia się dopiero dziś... Ale co zrobić, skoro internet w akademiku woła o pomstę do nieba. Mam nadzieję że niedługo sytuacja sie ustabilizuje.

Mój staż podyplomowy zacząłem od anestezjologi i intensywnej terapii. Może dosyć nietypowo, ale myślę, że całkiem ciekawie. Anestezjologia to znakomita okazja do nabycia bardzo przydatnej umiejętności dla każdego lekarza - intubacji dotchawiczej. Poza tym warto przyswoić sobie leki, parametry monitorowania stanu pacjenta, postępowanie w stanach zagrożenia życia na bloku operacyjnym. Przy okazji mogę obserwować zabiegi z zakresu chirurgii naczyniowej i urologii, których na studiach było niezwykle mało.

Pocztówka od niezastąpionej Śpiącej, która potrafi znajdować prawdziwe medyczne perełki w internecie.


niedziela, 9 grudnia 2012

Anglia #9 Służba zdrowia



For life's litlle help emergencies
For help making the right choices
For help advice, right now
For ressurance, 24 hours a day


Pocztówka pochodzi z Anglii. NHS to National Helth Service, ichniejszy Narodowy Fundusz Zdrowia. Jak sie pewnie domyślacie o tym brytyjskim ustrojstwie nie zamierzam pisać zbyt wiele. Są znacznie poważniejsze tematy do poruszenia.

Ostatnio Medycyna Praktyczna zamieściła na YouTubie filmik bardzo dobrze obrazujący sytuację w polskiej służbie zdrowia. Materiał ten jest częścią akcji, wspólnego apelu lekarzy i pacjentów o zmianę wprowadzonych przez obecnego Ministra Zdrowia przepisów refundacyjnych, które weszły w życie w styczniu tego roku. Że są beznadziejne każdy widzi. Pisałem już o nich nieco tutaj. Ale teraz macie okazję zapoznać się (i poprzeć) apel przygotowany przez największych fachowców do spraw medycznych w Polsce, włączyć się do dyskusji. Zapraszam.

                                            http://www.mp.pl/premierzepomoz/




sobota, 27 października 2012

Anglia #8 Skyfall, czyli nowa odsłona Bonda



Dzisiaj byłem w kinie na nowym filmie o przygodach agenta 007. Musze przyznać, że jest naprawdę dobry. Nie byłem do tej pory zbyt wielkim zwolennikiem "Bondów" z Daniele Craigiem, a  szczególnie Quantum of Solace ale Skyfall bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Ciekawa fabuła, liczne zwroty akcji, przełamanie konwencji w kilku aspektach. Do tego znakomita postać przeciwnika Bonda - w którą wcielił się aktor znakomity, Javier Bardem. Naprawdę było co oglądać. Był to też pierwszy film o przygodach agenta Mi-6, na który wybrałem się do kina. I to nie sam - ale w towarzystwie atrakcyjnej koleżanki. Być może więc to zaburza nieco moją ocenę, ale `trudno - nie można być całe życie obiektywnym.



Pocztówkę którą widzicie na zdjęciu dostałem od Aty. Nie dość, że idealnie wpasowuje się w mój dzisiejszy dzień to jeszcze stanowi doskonałe uzupełnienie kolekcji medycznej. Beata po raz kolejny przewyższyła samą siebie. Ale chwila. Dzisiejszej pocztówce trzeba się przypatrzeć bardzo uważnie.

Napis na odwrocie kartki brzmi następująco:
James Bond (Pierce Brosnan) studies a holographic image of the head of Renard (Robert Carlyle) in The World is not enough (1999).
Nie zamierzam powracać do fabuły filmu "Świat to za mało." Jeśli ktoś jest nią zainteresowany zawsze może obejrzeć. Chciałbym natomiast nawiązać do ... medycyny sądowej. Jestem właśnie w trakcie odrabiania ćwiczeń z tego przedmiotu, egzamin będzie w okolicach sesji zimowej. Wspomniane zajęcia pozwalają na ciekawe spojrzenie na funkcjonowanie kryminalistyki w Polsce. Sekcje zwłok, badanie śladów nasienia, krwi, śliny, analiza DNA pod kątem potwierdzenia albo wykluczenia ojcostwa, wzory pozwalające na ustalenie czasu jaki minął od spożycia określonej ilości alkoholu, rola biegłych z medycyny sadowej w czasie rozpraw sądowych....

Nie wygląda to najgorzej. O technice rodem z filmów z Jamesem Bondem albo metodach znanych z licznych serii CSI można oczywiście pomarzyć. Ale medycy sądowi dają radę i w wielu kwestiach pomagają w pracy policji.
Przy okazji, może warto wiedzieć, że luminol (substancję emitującą światło ultrafioletowe w kontakcie z krwią), czy testy immunochromatograficzne (pozwalające na identyfikację śliny, nasienia czy też krwi) można kupić w ... aptece. A w każdym razie są ogólnie dostępne w internecie.. klik1

We współczesnej genetyce sądowej nie istnieje typ śladu biologicznego, którego analiza byłaby z góry skazana na niepowodzenie. Dzieje się tak z powodu że każda komórka ludzkiego organizmu zawiera w swym wnętrzu najdoskonalszy system identyfikacyjny - unikalny zestaw cech genetycznych dla każdej żywej istoty. Wszystko co człowiek wydziela, czy wydala, zawiera w swym wnętrzu materiał genetyczny uwięziony w komórkach naskórka, limfocytach, komórkach wyścielających przewód pokarmowy i innych. W praktyce labolatoryjnej bardzo często identyfikuje się profil genetyczny właściciela odzieży, badając ślady naskórka pozostawionego na otoku czapki, mankietach koszuli i kołnierzyku, czy śladach łupieżu. Dotyczy to również śladów kału i moczu czy wymiocin odnalezionych na miejscu zdarzenia. Wszystko to, co miało nawet bardzo krótkotrwały kontakt z ludzkim ciałem, czy też stanowi jedna z jego wydzielin i wydalin, nosi trwałe znamię z ukrytym dla przeciętnego człowieka podpisem jego właściciela bardzo czytelnym dla współczesnego genetyka sądowego. Technika zabezpieczania takich nietypowych śladów biologicznych nie odbiega od tych stosowanych dla śladów krwi, nasienia czy śliny. Również procedury analityczne stosowane do ich badania są typowe dla innych śladów biologicznych.  Annały kryminalistyki odnotowały przypadek identyfikacji sprawcy porwania i zabójstwa dziecka na podstawie analizy kodu genetycznego uzyskanego ze śladów łez dziecka pozostawionych na skórzanej tapicerce w samochodzie podejrzanego.

Wracając do Polski -sekcja zwłok może wykazać sporo rzeczy, często pomocne jest również badanie histopatologiczne. Niejednokrotnie 'nieme' bądź też 'czyste' sekcje po weryfikacji przez patomorfologa wskazują na konkretną przyczynę zgonu.. Nie jest źle z polską medycyną sadową. Nie można tylko wzorować swoich wyobrażeń na przerysowanych dziełach hollywoodzkich.


środa, 1 lutego 2012

Anglia #7 MRI - zastosowanie w chirurgii


Rezonans magnetyczny to jedna z najnowocześniejszych technik obrazowania w medycynie. Badanie to w swoim działaniu wykorzystuje ultrakrótkie fale radiowe. Rejon ciała pacjenta, który chcemy obrazować umiejscowiony zostaje w komorze aparatu, czyli polu magnetycznym o wysokim natężeniu, w którym znajdują się atomy pierwiastków. Jądra tych atomów reabsorbują fale radiowe, wzmacniają je i przekazują do ciała pacjenta. Powoduje to wytworzenie w ludzkich tkankach innych fal, o podobnych parametrach, które maszyna rejestruje i wychwycone różnice (rezonans) przedstawia jako obraz.

Rezonans jest badaniem dającym rezultaty diagnostyczne najbardziej zbliżone do tomografii komputerowej. MRI  w porównaniu do TK charakteryzuje się gorszą rozdzielczością przestrzenną, kontrast między różnymi tkankami jest natomiast w tym badaniu wyraźniejszy.

W chirurgii:
-> uważa się, że większość diagnostyki chirurgicznej może się obyć bez rezonansu magnetycznego, tym bardziej, iż jest to badanie bardzo drogie
-> do obrazowania trzustki MRI wydaje się nieprzydatne, złotym standardem jest Tomografia komputerowa z kontrastem
-> rezonans magnetyczny dróg żółciowych jest obiecującym badaniem. Opiera się na ocenie statycznej płynu, w tym żółci w drogach żółciowych. Zaletą tego badania jest mała inwazyjność, bez podawania środka cieniującego do dróg żółciowych. Wady to wysokie koszty, mała dostępność i fakt, ze jest to tylko badanie diagnostyczne.
--> przydatność rezonansu magnetycznego w diagnostyce chorób jelita grubego jest podobna jak tomografii komputerowej, z wyjątkiem lepszej zdolności do różnicowania wznowy miejscowej procesu nowotworowego od zwłóknienia w bliźnie pooperacyjnej


Pocztówka przywędrowała od Hannah z UK, w ramach wymiany za pośrednictwem Facebooka. Miałem się ograniczać z pisaniem bloga przed egzaminem z chirurgii. Ale sami widzicie - to zacz chirurgia!





sobota, 14 stycznia 2012

Anglia #6 Thorough examination.



Jeśli ktoś nie zna English to moje luźne tłumaczenie: "Gruntownie panią zbadałem, pani Ciacho i miło mi powiedzieć, że po pani infekcji ucha nie został żaden ślad."

Dzisiaj bardzo nietypowo. Jest to pierwsza pocztówka prezentowana na moim blogu, której fizycznie nie posiadam. Umówiłem się na wymianę z przemiłą Brytyjką, która zaoferowała mi dwie kartki medyczne do mojej kolekcji. W zamian posłałem swoje i teraz jedne i drugie wędrują gdzieś pomiędzy Wyspami a Polską. Ale mam silne przekonanie, graniczące z pewnością, że ta świetna kartka znajdzie się niedługo w moim posiadaniu.

Wymiany za pośrednictwem facebookowej Grupy Postcrossingowej to naprawdę niesamowita rzecz. Mają tylko jedną wadę - znalazłem sobie na nie niezbyt dobry czas. Egzamin z Chorób Zakaźnych zbliża się coraz większymi krokami, później Chirurgia, a taka wzmożona aktywność na fb i prowadzenie różnych, czasem zupełnie szalonych 'swapów' stanowi bardzo absorbujące zajęcie. Ale cóż poradzić, skoro w ciągu 4 dni  od dołączenia do tej grupy zaproponowano mi ponad 8 kartek medycznych i pocztówki z Trynidadu i Tobago, Filipin, Indonezji, Walii i Węgier. A być może uda się też Bahrajnem, Kolumbią i Kostaryką. Jakby nie patrzeć przybędzie wiele nowych, ciekawych kartek których zamieszczanie na blogu sprawi mi dużą frajdę.

Ale pora wracać do nauki. lekarz musi być przecież dokładny. W czasie nauki jak i w czasie badania pacjenta/tki. Profesja zobowiązuje. Mamy przecież w Polsce coraz bardziej roszczeniowych pacjentów, którzy czekają tylko na najmniejsze odstępstwo od zalecanych norm w postępowaniu lekarza. Ja oczywiście pisząc o tym pod ta kartką żartuje, ale czasem życie lekarza nękanego bezsensownymi pozwami ze strony wiecznie niezadowolonych pacjentów zakrawa o czarny humor.


niedziela, 1 stycznia 2012

Anglia #5 Jack Daniel's



Pocztówka wysłana z Torquay w Anglii - reklamującą amerykańską whiskey. Nie ma to jak konkurencja. Myślę, że wpasowuje się całkiem w klimat późnego popołudnia 1 stycznia Nowego Roku.

Jack Daniels to whiskey produkowana od 1866 roku. Jej pomysłodawca Jasper Newton Daniel, zwany "Jackiem" był synem szkockich imigrantów. Po śmierci matki, mając 6 lat trafił do pastora w Lincoln, duchowego przywódcy zarówno miejscowych dewotek, jak i bimbrowników. Już jako młody chłopak poznał więc od podszewki sekrety destylowania alkoholu. Kiedy miał 16 lat, odkupił od swojego nauczyciela aparaturę i zarejestrował oficjalną gorzelnię w Lynchburgu w stanie Tennessee - pierwszą w Stanach Zjednoczonych. Wiedział już, jak wyprodukować świetną whiskey, pozostało dopracować jeszcze kilka szczegółów marketingowych - jak  nazwa i kształt butelki.

Wiskey wyrabiana przez Jacka najpierw nosiła nazwę Belle of Lincoln, później przybrała już obecne miano. Dłużej zajęło znalezienie odpowiedniej dla niej oprawy. Z początku była rozlewana do ceramicznych dzbanków. Później Jack zdecydował się na szklane butelki ale nadal ich kształt i wielkość napawał wątpliwością. Przedstawiciel huty proponował Danielowi kilka różnych wzorów flaszek. Żaden nie zyskał akceptacji. Akwizytor miał jeszcze asa w rękawie - pękatą, kwadratową butelkę - ale bał się go zaprezentować, żeby kupiec nie pomyślał, że to przytyk do jego postury. Jack Daniel był wprawdzie bardzo eleganckim facetem, ale niskim i przysadzistym. Zrozpaczony kolejnymi odmowami handlowiec zaryzykował jednak i trafił w dziesiątkę. Gorzelnik natychmiast zamówił partię butelek, a charakterystyczna sylwetka jest znakiem rozpoznawczym Jacka Daniel’sa po dziś dzień.

Trzeba pamiętać, że nie jest to burbon (produkowany z resztą w sąsiadującym stanie Kentucky), lecz Tennessee whiskey. Cały sekret tej whiskey kryje się w procesie zwanym fachowo charcoal mellowing - filtrowaniu destylatu przez warstwę klonowego węgla drzewnego. Choć fani szkockiej whisky gardzą Jackiem Danielsem zyskał on miliony miłośników na całym świecie.

Whisky szkocka w przeciwieństwie do Tennesee whiskey nie jest filtrowana przez węgiel drzewny. Jest jedynie wlewana do dębowych beczek i zostawiana w nich na długie lata. Trwa to nieporównywalnie dłużej do analogicznego procesu w trakcie produkcji Tennesee whiskey. 
Węgiel drzewny w meodzie szkockiej obecny jest jedynie w postaci zwęglonej nieco warstwy wewnętrznej tych beczek, poddawanych w tym właśnie celu wypalaniu przed napełnieniem świeżym destylatem.

Beczki, w których leżakuje whisky to najczęściej beczki po bourbonie rzadziej po sherry i innych trunkach. Podstawowa różnica w dojrzewaniu między whisky szkocką, a amerykańską whiskey jest taka, że w USA prawo wymaga żeby whiskey dojrzewała w beczkach ze świeżej dębiny. Szkoci wykorzystują raz już użyte i dzięki temu wysezonowane drewno, z którego Amerykanie wyssali to, co najgorsze (głównie gorzko-cierpkie taniny) trafia na Wyspy i wykorzystywany jest do produkcji prawdziwej whisky. Takie opinie przeważają wśród fanów szkockiej. Twierdza oni, że Jack Daniels nadaje się tylko do wypełniania Coca Coli.

Uważa się że Jack Daniels najlepiej smakuje lekko schłodzony, bez niczego lub z dodatkiem maksymalnie dwóch kostek lodu. Serwowanie tej whiskey z colą wielu uznaje za profanację. Kiedyś trzeba się będzie przekonać - ja akurat jeszcze nie piłem Jacka Danielsa.







piątek, 23 grudnia 2011

Anglia #4 Poczuj magię tych Świąt Odcinek 3 - Mikołaj odwiedza Wyspy Brytyjskie



                                     

Magiczna świąteczna kartka od Nikoli. Jest to kartka rozkładana = trójwymiarowa = przestrzenna. Jak zwał tak zwał. Pocztówka jest po prostu rewelacyjna - co tu długo mówić. Przyszła do mnie oczywiście w kopercie - szarej, kwadratowej, bardzo niepozornej. Szkoda że nie mam aparatu fotograficznego i nie mogę zrobić zdjęcia tej konstrukcji w całej okazałości. Dodaje za to dwa skany na płasko - przy złożonej i rozłożonej kartce. Małe ćwiczenie na wyobraźnię przestrzenną.

Dla mieszkańców Wysp Brytyjskich święta Bożego Narodzenia to niezwykły czas. Pełen świątecznych dekoracji, muzyki, jarmarków, teatralnych przedstawień i specjalnych atrakcji dla dzieci. 24 grudnia obchodzony jest jednak zupełnie inaczej niż w Polsce. Nie ma tradycyjnej wieczerzy w gronie najbliższej rodziny - wprost przeciwnie. Dorośli często spędzają ten wieczór w pubach w gronie przyjaciół. Dzieci natomiast przed pójściem spać wieszają nad kominkiem specjalne skarpety na prezenty.



niedziela, 23 października 2011

Anglia #3 Ślub Williama i Kate


The Duke and Duchess of Cambridge
Royal Wedding, 29th April, at Westminster Abbey, London.

Świetna pocztówka z niezwykle medialnego wydarzenia. Ślub następcy tronu brytyjskiego, w dodatku z tak piękna i budzącą kontrowersje panną młodą... Local beauties jako jedna z etykiet dla tej kartki związana z Kate chyba nie może dziwić nikogo.
A pocztówkę wygrałem w Loterii królewskiej, którą zorganizowała Ania. I bardzo jej dziękuję za sam pomysł loterii.

Ślub księcia Walii to wydarzenie, którego dokładny opis możemy znaleźć nawet na Wikipedii: klik. Internetową transmisję na oficjalnym kanale monarchii brytyjskiej na YouTube obejrzały prawie 2 miliardy osób. Na uroczystość przybyło 46 monarchów i przedstawicieli rodów panujących spoza Wielkiej Brytanii. O ślubie, o kontrowersjach związanych z Kate i swojego rodzaju mezaliansem popełnianym przez Williama mówiło się wszędzie. On - następca tronu brytyjskiego, ona - absolwentka historii sztuki, była stewardessa. Zachwycająca... I odbył się ślub, który kosztował 20 milionów funtów.

Poprzedni wpis na blogu dotyczył bociana, który przynosi dzieci. Ten jest o ślubie, ciekawe... Przy kolejnej kartce można by się cofnąć do zaręczyn, ale odbyły się w Kenii. A nie mam jeszcze żadnej pocztówki z Afryki. Wyśle ktoś, wyśle? ;)




piątek, 16 września 2011

Anglia #2 Londyn w pigułce



Ostatnio uczę się mówić po angielsku. Systemem domowym, z podręcznika do którego dołączona jest płyta. Znam dobrze angielski w odbiorze, ale gdy sam mam otworzyć buzię zasób słów i konstrukcji gramatycznych okazuje się zbyt mały. Setki filmów, seriali i programów oglądanych w oryginale tutaj nie sprawdzają się zbyt dobrze. A korespondencja w języku angielskim to też nie to samo. Dlatego odpowiada mi, iż głównym zadaniem kursu z mojej książki jest przetłumaczenie zdania z języka polskiego i wymówienie go na głos, zanim zrobi to lektor. 20 zdań i kolejna lekcja.
Bardzo fajne zwroty, logicznie i sprytnie dobrane. Potem szybkie review z tłumaczeniem z angielskiego, później język potoczny i egzamin. Ale do tego jeszcze nie doszedłem. No i w tą książkę, którą zdążyłem bardzo polubić włożyłem sobie pocztówkę od Anii, jako zakładkę. Przyznacie, że całkiem przyjemna zakładka.

Pocztówka ta to multiview, ale zaprojektowany naprawdę w dobrym stylu. Poza tym Londyn, miasto z tyloma ogólnie rozpoznawalnymi symbolami, sprawia że zestawienie ich w jednym miejscu jest strzałem w dziesiątkę. Kiedyś trzeba będzie to miasto odwiedzić. Niewątpliwie.

poniedziałek, 16 maja 2011

Anglia #1 Londyn




Tą kartkę z Londynu dostałem od Nikoli. Bardzo pozytywnie nastroiła mnie do Anglii, a szczególnie jej stolicy. Pod względem pocztówkowym przynajmniej.

Londyn. Bardzo ważne miejsce na mapie świata. Największe miasto Unii Europejskiej, największy ośrodek polskiej emigracji, lokacja w której w 2012 roku odbędą się Igrzyska Olimpijskie, miejsce pełne zabytków i muzeów, przyciągające rocznie 30 milionów turystów. Siedziba takich klubów piłkarskich jak Chelsea, Arsenal, Fulham, Tottenham Hotspur, West Ham United, Crystal Palace. Miasto z największym lotniskiem Europy, najstarszym metrem i najlepiej znaną rodziną królewską.
Z punktu widzenia medycznego... pierwsze miasto w historii w którym pojawił się smog.

Na pocztówce widzimy najlepiej znany punkt w całym mieście. Jest to oczywiście Pałac Westminsterski z wieżą zegarową mieszczącą również dzwonnicę. Zarówno zegar, dzwon jak i sama wieża nazywana jest Big Benem. Czemu Ben? Do końca nie wiadomo. Jedne źródła podają że od imienia Benjamina Halla, głównego nadzorcy robót przy budowie dzwonnicy w 1858 roku, inne wywodzą pochodzenie nazwy od Benjamina Caunta, popularnego wówczas boksera wagi ciężkiej.
Ja stawiam na boksera, w końcu Big Ben to nazwa zwyczajowa która stała się bardzo popularna.

                                                                 Ben Caunt