Pokazywanie postów oznaczonych etykietą USA. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą USA. Pokaż wszystkie posty

środa, 9 kwietnia 2014

USA #24 Wiosenie z Haaameryki


This is the Carriage Entrance, where major Thomas Snowden most likely greated Georg Washington when he logded here traveling to the Constitutional Convention in May, 1787. Other distinguished guests where Marta Washington and Abigail Adams. Inset: A rare triple blossom dogwood three graces the cariage entrace to the mansion. It was an anniversary gift from Mr. Long to his wife, the last private owners of Montpelier.

Jedna z ostatnich pocztówek, jakie dostałem uczestnicząc w projekcie Postcrossing.com. Ze Stanów Zjednocoznych, od osoby anglojęzycznej - ale, co całkiem typowe przyznającej się do polskich przodków.


piątek, 13 grudnia 2013

USA #23 Test-tube baby

Patients Tale - Test Tube Baby


Pierwszym człowiekiem, któremu udało się doprowadzić do zapłodnienia kobiety nasieniem męża w wyniku inseminacji strzykawką, był szkocki lekarz John Hunter. Po jego sukcesie zaczęto w Stanach Zjednoczonych badać możliwości zapłodnienia heterogenicznego, kiedy jeden z dawców gamety był spoza małżeństwa. Udało się tego dokonać z użyciem nasienia anonimowego dawcy w 1884 roku w Filadelfii Williamowi Pencoastowi. Kolejnym krokiem było udane zamrażanie komórek jajowych i plemników bez ich zabijania, co pozwalało na korzystanie z materiału dawcy. Wiąż jednak procedura odbywała się in vivo, czyli przez inseminację.

Sukces zapłodnienia „w szkle” został odniesiony przez Roberta Edwardsa, fizjologa z Cambrigde we współpracy z ginekologiem-położnikiem Patrickiem Steptoe. Po dziesięciu lat badań nad rozrodem w warunkach laboratoryjnych, pracując głównie na myszach, naukowcy przeprowadzili próbę na człowieku. Musieli mieć pewność, że przedsięwzięcie ma duże prawdopodobieństwo zakończyć się sukcesem. W lipcu 1978 roku na świat przyszła w Wielkiej Brytanii Louise J. Brown, pierwsze dziecko z „probówki”, po kilku latach dzięki tej samej metodzie urodziła się jej siostra Natalie. Obie mają już potomstwo poczęte naturalnie. Odtąd w podręcznikach obok nazwy ‘sztuczne zapłodnienie’ oznaczającej inseminację in vivo zaczęto używać terminu in vitro fertilisation.


Noworodek jaki by nie był to tylko i aż noworodek. Dziś miałem okazję zakończyć swój staż cząstkowy z neonatologii i przyjrzeć się grupie takich małych dzieci po raz prawdopodobnie ostatni. Uderzyła mnie jedna sprawa. Noworody w sali specjalnego nadzoru, gdy je odwiedziłem miały gaziki na główkach, nieco zakrwawione włosy i wyglądały nieszczególnie... Musiałem chwilę pomyśleć, żeby zrozumieć, że jest to efekt pobierania przez położną dosłownie parę minut wcześniej krwi na morfologię. Zawsze myślałem, że krew u noworodka pobiera się z żyły grzbietu ręki albo promieniowej. A tu takie odkrycie. Nie do końca zgodne z wytycznymi Medycyny Praktycznej: tu. Tutaj żyły powierzchowne głowy są dopiero na trzecim miejscu wśród preferowanych.. Wytyczne wytycznymi - nie są to normy prawnie obowiązujące a jedynie zalecenia ale jakiś mi niesmak po tym odkryciu pozostał.


wtorek, 22 października 2013

USA #22 Texas Medical Center vs Szpital Kopernika w Łodzi



Jakie fajne znaczki na odwrocie



Pora zacząć nowy staż cząstkowy. Tym razem pediatria. W największym szpitalu w Łodzi. Co prawda trochę mniejszym niż widoczne na pocztówce Texas Medical Center, ale jednak dosyć pokaźnym. Poza tym położonym nad największym w Łodzi rondem.

Co mnie czeka na oddziale Interny dziecięcej i Alergologii tego jeszcze nie wiem. Pierwszy dzień był stricte organizacyjny. A w środę wolne. Nie jestem zbyt zmartwiony z tego powodu. Na oddziale obecnie jest strasznie dużo infekcji, nawet wśród lekarek. A jestem w okresie ostatnich przygotowań do dużej niedzielnej imprezy biegowej, jaką niewątpliwie będzie IV Półmaraton Szakala w Lesie Łagiewnickim.


czwartek, 30 maja 2013

USA #21 Dbaj o zdrowie, bo...


różnie się może skończyć...
Kontynuacja klik oraz klik. Najpierw o nowotworzeniu, potem o profilaktyce, czujności onkologicznej i wczesnym wykrywaniu zmian proliferacyjnych.

Obiecane pięć poziomow opisujących proces nowotorzenia
1. Poziom genetyczny
Nowotwór może się rozwinąć u osoby z predyspozycją genetyczną do tej choroby, lub u osoby bez takiej predyspozycji. Zasadniczym zjawiskiem jest tu mutacja aktywująca którykolwiek z protoonkogenów. I tym samym prowadząca do powstania onkogenu. Komórka w której dojdzie do mutacji jest bardziej predysponowana do kolejnych, a pod drugie dzieli się nieco łatwiej niż inne w jej otoczeniu i dzięki temu jej potomstwo wygrywa konkurencję ze 'zdrowymi' komórkami. W ten sposób tkanka przerasta komórkami z pierwotną mutacją.

2. Poziom zmian komórkowych
Nowotwór jest chorobą powstającą pierwotnie na poziomie pojedynczej komórki, tej komórki, w której pojawia się pierwotna mutacja. Taka komórka nazywa się komórką macierzystą nowotworu. A jej potomstwo to klon komórkowy. Prędzej czy później wśród powstałych w ten sposób komórek pierwotnego klonu pojawia się druga mutacja. Komórka z taką mutacją dzieli się jeszcze łatwej i jej potomstwo wypiera zarówno komórki zdrowe, jak i te z jedną mutacją. Na tym poziomie mamy już do czynienia z nowotworem łagodnym.
Mutacja trzeciego podklonu to już zwykle nowotwór złośliwy.

3. Poziom narządowy
Same mutacje w obrębie komórek macierzystych nie są jeszcze wystarczającym warunkiem dla rozwoju choroby. Z wyjątkiem układu krwiotwórczego i stanowiącego jego część układu odpornościowego komórki nowotworowe wywodzące się ze wszystkich innych układów są osiadłe. A więc w swoim rozwoju ograniczone przez podaż pożywienia do miejsca, w którym sie znajdują. Ale nowotwór ma większe potrzeby niż 'normalne' komórki. Musi więc 'wymusić' wytworzenie dodatkowego unaczynienia i tkanki podporowej. Paradoksalnie odbywa się to za pomocą komórek które mają chronić organizm: makrofagów. Inicjują bowiem one proces gojenia nowotworu - wykorzystuje ten proces do angiogenezy.

4. Poziom przerzutowy
Pojawiają się wtedy, gdy komórki nowotworowe wydostają się z miejsca pierwotnego wzrostu i znajdują miejsce do wzrostu gdzie indziej, Nie dotyczy to nowotworów tzw. płynnych, albo rosnących w specjalnych miejscach – np. jamie opłucnej. Nowotwory których komórki macierzyste nie mają zdolności do przemieszczania muszą ją w tym etapie nabyć – głównie za pomocą mutacji których wytwarzają nowe enzymy – metyloproteinazy, tracą też często cząstki adhezyjne.

5. Poziom ogólnoustrojowy
Gdyby nowotwór był mechanicznie lub metabolicznie obojętny to organizm mógłby swobodnie zmieścić nawet wielokilogramowy guz. A człowiek chory na nowotwór złośliwy umiera zwykle mając około 1 kilograma komórek nowotworowych, co odpowiada liczbie wynoszącej około biliona.
Czemu? Komórki nowotworowe są metabolicznie bardziej czynne. I doprowadzają do wielu zmian w organizmie.


Jeśli czytelniku nie chcesz znaleźć się w sytuacji jak osoba z pocztówki, która budzi sie mając nad sobą pięć zamaskowanych osób w fartuchach, na bloku operacyjnym to ... uśmiechaj się więcej. Przyda się też regularny wysiłek fizyczny, nie jedzenie tego co popadnie i gdzie popadnie.
Przy tej okazji może jeszcze podzielę się wzorem na odpowiednią podaż energii. Zależy ona od trybu życia i od należnej masy ciała.
Obliczenia. Od wzrostu w centymetrach odejmujemy 100 (przy wzroście <164)
                                                                                  105 (przy wzroście 165-174)
                                                                                  110 (przy wzroście >175 cm)
Podaż energii wynosi w zależności od intensywności pracy:
- 20-25 kcal/kg nmc dla pracy siedzącej
- 25-30 kcal/kg mmc dla pracy związanej ze średnim wysiłkiem fizycznym
- 30-40 kcal/kg nmc dla ciężkiej pracy fizycznej
Dla mnie wychodzi około 2040 kcal/dobę.


Aktualny stan wiedzy na temat skreeningu chorób nowtwoorcy
Screening zalecany:
- Mammografia co 2-3 lata u kobiety w ieku 50-69 lat
- cytodiagnostka szyjki amcicy od 30 do 60 roku życia co 3-5 lat
- badanie stolca na krew utajona co 1-2 lata, począwszy od 50 roku życia
Co do tych nowotworów udowodniono w wielu badaniach, że przeprowadzanie wspomnianego screeningu realnie zmniejsza umieralność.


sobota, 18 maja 2013

USA #20 Juwenalia 2013. Prawie jak Hawaje czy Thahiti



FOTORELACJA z PIERWSZEGO DNIA JUWENALIÓW





                                          


                                          









A rok temu było tak: klik

wtorek, 14 maja 2013

USA #19 Wyniki onkologii


Czemu ludzie palą papierosy?
Przecież każdy chyba słyszał, albo przeczytał na paczce tychże o tym, że palenie zabija. W Polsce rak płuca jest najczęstszym nowotworem złośliwym mężczyzn, u kobiet w zestawieniu zachorowalności wyprzedza go obecnie tylko rak piersi. Rocznie notuje się ponad 20 tysięcy zachorowań i prawie tyle samo zgonów. Choroba występuje zwykle u osób po 40 roku życia, a szczyt zachorowań obserwuje się około 70 roku życia.

Po weekendzie majowym zdawałem egzamin z onkologii, a niedawno były jego wyniki. Poszło mi dobrze, ale przed Lekarskim Egzaminem Końcowym na pewno będę musiał parę kwestii z dziedziny onkologii powtórzyć. Macie ochotę zobaczyć przykładowe pytania?

Teścik
1. Objawem najbardziej wskazującym na duże zaawansowanie raka płuca jest:
A Krwioplucie
B Utrata masy ciała
C Chrypka
D Hiperkalcemia

2. U 68-letniego dotychczas mężczyzny rozpoznano na podstawie kolonoskopii raka okrężnicy oraz dwie duże zmiany przerzutowe w prawym płacie wątroby. Charakter zmian potwierdzono wykonując biopsję. Jakie leczenie zastosujesz?
A Resekcję ogniska pierwotnego i chemioterapię
B Resekcję ogniska pierwotnego i metastazektomię oraz chemioterapię uzupełniającą
C Chemioterapię
D Prawdziwe B i C

3. Nowotwór złośliwy jest chorobą genów, a czynniki środowiskowe i dietetyczne decydują o powstaniu tylko około 30% zachorowań
A Obie części zdania są prawdziwe
B Pierwsza część zdania jest prawdziwa, ale druga fałszywa
C Pierwsza części zdania jest fałszywa, ale druga prawdziwa
D Obie części zdania są fałszywe

Klucz odpowiedzi 1. C 2. B 3 B

I jak, trudne było?

Ciekawa jest patogeneza nowotworów.
Ale zacznijmy od definicji tego słowa, bo przekonałem się, że wiele osób nie do końca rozumie specyfikę tych podstępnych chorób. Nowotwór jest nabytą chorobą genetyczną polegającą na zaburzeniu (w następstwie mutacji w komórce somatycznej) czynności genu regulującego jej rozmnażanie i prowadzącą do zmniejszenia ograniczeń tego rozmnażania.

Nowotwór należy rozpatrywać jako chorobę polegającą na pojawieniu się w organizmie pierwszej komórki, która przestaje oddziaływać na wysłane przez organizm sygnały dotyczące ograniczeń jej dalszego życia, rozmnażania się i różnicowania, wytwarzająca coraz więcej komórek potomnych podobnie lub coraz bardziej opornie reagujących na te sygnały regulacyjne. Komórki-buntowniczki, która sama decyduje o sobie, mutuje do postaci niebezpiecznej dla człowieka i szerzy ekspansję swoich komórek potomnych, tak samo groźnych jak ona lub nawet groźniejszych. Proces regulacji komórki zaczyna się od tego, że za pomocą cząsteczki adhezyjnej przylega ona do podłoża, co czyni ją wrażliwą na następne sygnały dostarczane przez cytokiny. Reakcja komórki na to oddziaływanie normalnie zachodzi w ten sposób, że do receptora na powierzchni komórki przyłącza się cytokina, a następnie ten receptor przenosi informację o tym fakcie do wnętrza komórki i przekazuje ją białkom transdukcji sygnałów które aktywują czynniki transkrypcyjne w jądrze komórkowym. Pod ich wpływem zachodzi transkrypcja określonych genów i wytworzenie na bazie powstałego matrycowego RNA białek cyklu komórkowego lub białek różnych funkcji komórki. Pojawienie się białek cyklu komórkowego ostatecznie skutkuje podziałem komórki. Pojawienie się białek realizujących funkcję komórki skutkuje jej dalszym różnicowaniem. W komórce nowotworowej wszystkie opisane procesy są zaburzone i w znacznym stopniu autonomiczne.

Pierwszym i najważniejszym mechanizmem zabezpieczającym organizm przed rozrostem nowotworowym jest uzależnienie życia i apoptozy (umierania) normalnych komórek od swoistych cytokin. Regulację życia komórki można przedstawić we w miarę prosty sposób. Najpierw stosunkowo duża ilość cytokin oddziałuje na komórkę macierzystą dla naszej komórki i wyniku tego działania komórka macierzysta dzieli się i 'produkuje tym samym komórkę której się przyglądamy. Jej przeżycie zależy natomiast od stałej obecności tej samej cytokiny w bardzo niewielkich ilościach w jej otoczeniu. Z kolei jej nieobecność powoduje uruchomienie wewnętrznego programu śmierci komórki.

Jest to pierwszy z pięciu głównych etapów powstawania nowotworów. O kolejnych następnym razem.

środa, 21 listopada 2012

USA #18 Kupiona w Chinatown




Dawno nie prezentowałem tu żadnej pocztówki otrzymanej bezpośrednio z postcrossingu. A mam ich już w kolekcji  85, z czego 30 nie doczekało się jeszcze swoich blogowych "pięciu minut".
Jak możecie zobaczyć na stronie międzynarodowego projektu o wspomnianej wcześniej nazwie dotarcie do mnie tej skromnej kartce zajęło nieco dłużej niż zwykle to bywa. Stempel pocztowy jest zamazany, więc trudno powiedzieć, czy tyle zajęła sama podróż, czy był to resend, czy może nadawczyni z wysłaniem kartki nieco zwlekała. W każdym razie jeden z moich najdłuższych okresów oczekiwania. Chociaż w stosunku do postcrossingu nie jest to dobre określenie - nigdy nie wie się, ile kartek jest w danym momencie w drodze do nas. Można co najwyżej podejrzewać.

Tak więc 181 dni nie ma tu praktycznie większego znaczenia. Liczy się przecież efekt końcowy i fakt posiadania nowej zdobyczy. Samo uczucie dostania w swoje ręce pocztowej niespodzianki od nieznanej osoby z drugiego końca świata, która mogła przeczytać kilka zdań jakie napisałem o sobie w profilu i na tej podstawie zadecydowała co mi wysłać.
Pocztówka ta nie jest zbytnio w moim guście. Nie znaczy to jednak wcale, że mi się nie podoba. Ma ciekawy motyw azjatycki, jak na wysłaną z kraju popcornu i hot-dogów. A jeszcze nie tak dawno bardzo fascynowały mnie japońskie, jak również szerzej - azjatyckie klimaty.


czwartek, 21 czerwca 2012

USA #17 Immunologia zdana! Wakacje



Ostatni egzamin na V rok już za mną! Mam co prawda ambitne plany na najbliższy tydzień w Łodzi i okolicach, ale jakby nie patrzeć to już wakacje. Nie trzeba się już uczyć, zdawać egzaminów. Szczególnie na temat wiedzy o interleukinach. A nie jest to leki temat - i nie oszukujmy się - praktycznie nie potrzebny w dalszej karierze medycznej.

1. Granzymy:
a Mogą wykazywać aktywność proteolityczną
b Inaktywują IL-13 i IL-16
c Zabezpieczają komórki efektorowi przed działaniem własnych czynników cytotoksycznych
d Inaktywują perforynę i inne składniki ziaren cytotolitycznych
e Prawidłowe są odpowiedzi A i B

2. Wspólne komórki progenitorowe limfopoezy ( CLP) :
A. Są typowe jedynie dla szpiku kostnego
B. Po pobudzeniu receptora Noth-1 różnicują się w kierunku limfocytów T.
C. W szpiku kostnym różnicują się do erytrocytów i płytek krwi.
D. Są prekursorami komórki macierzystej hemopoezy  E. Są prekursorami granulocytow wszystkich subpopulacji

3. Dodatni test ASO potwierdza
a Aktualnie występującą ostrą infekcję paciorkowcową
b Istnienie w organizmie stanu odporności przeciwpaciorkowcowej
c RZS
d Gorączkę reumatyczną stawów lub serca. 
e Ostre zapalenie gardła

4. MCP (błonowy kofaktor białkowy) to: Inhibitor CD46
Czynnik wiążący C3b i C4a kaskady dopełniacza
Induktor kaskady MAP kinaz
Czynnik przyspieszający degradację uszkodzonych limfocytów
Czynnik przyśpieszający apoptozę

Dobra, skończmy już z tą immunologią. Mam już na szczęście za sobą. Nie mówię, że w życiu immunologia kliniczna się nie przyda. Tak brzmiała bowiem nazwa przedmiotu egzaminacyjnego. Ale 40% pytań z podstaw cytokinowo/interleukinowo/interferonowych to lekka przesada. Immunologii tyczy dzisiejsza pocztówka, zatytułowana; "The machine of the relief in asthma". Przyznać trzeba, że konstrukcja interesująca.  Marta z Nowego Jorku, która kartkę mi wysłał pisze, że metoda zwalczania objawów astmy wygląda niezbyt zachęcająco, a szczególnie spojrzenie pielęgniarki. Sami oceńcie.


sobota, 19 maja 2012

USA #16 Dead Heads


Dead Heads, Underwood Photo Archives

Kolekcja pocztówek związanych z medycyną to największa ozdoba mojego bloga, toteż dzisiaj z dumą prezentuję kolejny okaz. Dostałem ją od przesympatycznej "Śpiącej", która napisała na odwrocie, że znalazła tą kartkę w swoim pudełku z pocztówkami i stwierdziła, że jeśli komuś się będzie podobać, to tylko mi. Oczywiście miała rację. Czaszki prezentują się bardzo sympatycznie i całkiem pasują do ostanio zdawanego przeze mnie egzaminu z radiologii.

Ciekawe skąd pochodzi zdjęcie tej specyficznej kolekcji. Muzeum otwarte dla oglądających, czy może jakieś zbiory niedostępne dla zwiedzających? Czaszki znalezione w jakimś wspólnym grobowcu,czy zbiór okazów z różnych miejsc, tudzież różnych stron świata? Trudno jest mi to ustalić. Na odwrocie kartki nie ma żadnych dodatkowych informacji.

PS. Dziś Noc Muzeów. Program przygotowany przez łódzkie instytucje zapowiada się naprawdę ciekawie.
http://www.turystyczna.lodz.pl/page/131,dla-dzieci.html?id=1047
http://pdf.noc-muzeow.pl/pdf_2012/2012_Lodz_Noc_Muzeow.pdf
Już nie mogę się doczekać. Dziś tez rozstrzygnięcie konkursu na Najlepszego Pocztówkowego Bloga Roku. Ciekawe kto wygra i ile osób zagłosowało na Przypadki Pocztówkowe.

środa, 9 maja 2012

USA #15 Najpiękniejsza kartka urodzinowa jaką tylko postcrosser może sobie wymarzyć



We wtorkowe popołudnie akademikowy portier, Pan Marian wręczył mi taką oto, wybitnej urody pocztówkę, która przywędrowała prosto z Nowego Yorku, od Marty znanej jako Śpiąca. Kartka jest genialna w swej prostocie i po prostu idealna. Nikt jeszcze w tak efektywny i efektowny sposób nie złożył mi życzeń urodzinowych. Pocztówka trafiła też idealnie czasowo. Wprawdzie do moich urodzin pozostały jeszcze 3 dni, ale moment na jej otrzymanie był odpowiedni. A przyszłe dni, szczególnie piątek i sobota będą całe 'zabiegane', więc zapewne ciężko byłoby mi pokazać kartkę na blogu na bieżąco. A jest tego warta - dlatego też chcę podzielić się z Wami moją radością.

Na odwrocie znajdują się jedne z najpiękniejszych życzeń, jakie złożono mi kiedykolwiek. Sam za tą czynnością zbyt nie przepadam, bo nigdy nie wiem co powiedzieć czy napisać i wszystko sprowadza się do mnie lub bardziej wyświechtanych frazesów. A Marcie wszystko wyszło bardzo naturalnie, a życzenia są przy tym niepowtarzalne i spersonalizowane. Komu bowiem innemu można życzyć chociażby tysiąca ciekawych medycznych pocztówek? Na razie jest ich 35 klik. Wkrótce pojawią się nowe!

Wracając do tematu - bardzo podoba mi się dobór 5 przedmiotów, które znalazły miejsce dla siebie na kartce. Szczególnie worek pocztowy, ze strzałka objaśniająca 'fan mail'. Uczestnicy postcrossingu na pewno zinterpretują to sobie nieco inaczej i potraktują jako worek wypchany pocztówkami z całego świata.
Odcisk szminki - bezcenny! Kwiaty i wino dopełniają obrazek.

Z kolei jak patrzę na tort na pocztówce to cały czas staje mi przed oczami sytuacja z zajęć z ginekologii, która miała miejsce na kilka godzin przed tym, jak pocztówkę dostałem. Jedna z koleżanek z drugiej grupy odrabiającej ćwiczenia miała urodziny i jej koledzy w przerwie wręczyli jej tort z zapalonymi świeczkami. Po paru minutach lekarz mający prowadzić prelekcję wygłosił obu grupom wykład na temat tego, jak to zachowanie było nieodpowiedzialne i mogło doprowadzić do ewakuacji całego szpitala. Na klatce schodowej był bowiem czujnik dymu, który się ostatecznie chyba nie włączył w ogóle. Dowiedzieliśmy się też, że przed kilkoma laty w szpitalu wybuchł pożar spowodowany zapaleniem się laptopa. W jego wyniku ówczesny dyrektor stracił posadę, a szpital musiał wybudować dwie dodatkowe klatki schodowe.

czwartek, 12 kwietnia 2012

USA #14 Profesor Osz...kowski?


Jest pewna Polka w Nowym Jorku, która ma mnóstwo pięknych pocztówek. W dodatku w swoich zbiorach znalazła kilka kartek medycznych, które są teraz prawdziwą ozdobą mojej kolekcji. Na łamach tego skromnego bloga chciałbym jej bardzo podziękować prezentując pierwszą i zarazem chyba najfajniejszą z nich. Pocztówka przedstawia zdjęcie kolekcji preparatów mózgów stworzonej na przełomie XIX i XX wieku przez doktora Burta Wildera. Na terenie Cornell University w Nowym Yorku zgromadzono wtedy około 600 preparatów.

W wyniku różnych zaniedbań kolekcja mózgów trafiła do piwnic instytucji i w miarę upływu lat wiele z eksponatów uległo zniszczeniu. Podjęto jednak w latach 70. działania mające na celu uratowanie najcenniejszych okazów i dziś zbiór liczy ponad 70 preparatów kompletny ludzkich mózgów. Wśród nich znajdziemy mózg należący do sufrażystki, która ofiarowała swój mózg w celu udowodnienia, że mózg kobiecy nie jest mniejszy niż męski oraz Mózgowie Edwarda Rulloffa, który został skazany i powieszony w roku 1871.

Dzisiejsza kartka bardzo silnie przypomniała mi zajęcia z anatomii prawidłowej na pierwszym roku. To było już tak daaaawno temu. Byłem wtedy jednym z tych studentów pierwszych dwóch lat, którzy uczą się samej teorii, zdają egzaminy z często mało przydatnych przedmiotów, traktowanych przez profesorów i asystentów bardzo poważnie. Ale mimo wszystko wspominam chemię, biofizykę, fizjologię i histologię całkiem przyjemnie. No może poza tą ostatnią. A anatomia prawidłowa to był prawdziwy przebój. Szkoda, że nie mam z tamtych czasów żadnych zdjęć - chętnie zamieściłbym jakieś na blogu, żeby jeszcze bardziej oddać klimat tej kartki. Oczywiście zdjęć samych nas studentów w przeszłości, przy pustym stole prosektoryjnym albo przed drzwiami do 'lodówki'.

Kolekcja medyczna powiększa się w zatrważającym tempie i już dawno przerosła moja oczekiwania.

środa, 29 lutego 2012

USA #13 Przepis na grzechotnika



Jest dosyć liczna grupa kolekcjonerów pocztówek, którzy lubią kartki z przepisami. Ja do tej pory żadnej tego typu pocztówki nie posiadałem i nie byłem zbyt przekonany, czy chciałbym mieć. Wszystko zmieniło się, gdy odwiedziłem antykwariat "Gratka" mieszczący się na ulicy Piotrkowskiej, którego właściciel ma w ofercie poza książkami i czasopismami również stare i całkiem nowe pocztówki. Znalazłem kilka perełek wśród tych 'czystych' ale najbardziej spodobała mi się ta właśnie pocztówka. Zapisana, wysłana z Arizony do Niemiec. Nigdy nie pałałem miłością do 'cudzych' kartek, ale grzechotnik po prostu mówił "Kup mnie!" Więc kupiłem (a właściwie dostałem za darmo, bo pan z antykwariatu policzył tylko za niezapisane kartki) i dzisiaj prezentuje na moim blogu. Mam nadzieję, że wam również się podoba.

Sposób na przyrządzenie grzechotnika w garnku i podanie go z salsą - ciekawa sprawa! Ja amatorem takiej wyszukanej kuchni nie jest. Nawet gdybym miał możliwośc grzechotnika zapewne bym nie skosztował.



niedziela, 29 stycznia 2012

USA #12 Centrum Los Angeles


Aerial view of downtown Los Angeles.


Zapisałem się na egzamin dyplomowy z chirurgii na 8 lutego a oznacza to ni mniej ni więcej, że muszę się ostro wziąć do nauki. Szczególnie na jego drugą, ustną część. Tak więc jeśli chodzi o uaktualnianie bloga zapowiada się dłuższa przerwa. Może będą jakieś wyjątki, ale tylko w przypadkach szczególnych.

Spójrzcie na jedną z moich pierwszych postcrossingowych kartek. Dostałem ją 23 lutego 2011, ponad 11 miesięcy temu. Jej nadawca od 7 miesięcy nie uczestniczy już w tym międzynarodowym projekcie. Szkoda. Napisał mi bardzo fajną wiadomość na odwrocie. Przekonałem się o tym jak już udało mi się rozwikłać jego styl pisma.

Pamiętam ten dzień, w którym przyniosłem do pokoju 3 kartki z 3 różnych stron świata, aby je dokładnie obejrzeć. Moje pierwsze doświadczenia z Postcrossingiem. Parę dni wcześniej przyszła Japonia, ale tamtego dnia dotarły do mnie same dumnie prezentujące się pocztówki z wieżowcami: z Hong KonguAustralii i Los Angeles, każda innej wielkości. Wtedy ich ilość i zbliżona tematyka mnie nieco przytłoczyły - dzisiaj same kartki doceniłbym bardziej. Z drugiej strony fakt ich otrzymania smakował wtedy wyjątkowo i nie da się już tego powtórzyć.

Jak pokazuje pocztówka wszystko w USA jest duże, tak jak centrum Los Angeles. W USA wszystko jest wielkie: wielkie przestrzenie, wielkie pustynie, wielkie stepy, wielkie góry,wielkie drzewa, wielkie odległości, wielkie samochody, wielkie wiezowce, autostrady, stadiony, a Amerykanie mają wielkie ego!
Przypomina się od razu kilka dialogów z filmu "Kochaj albo rzuć". W filmie tym przewodnik oprowadzający głównych bohaterów po Chicago twierdził, że w USA jest największy na świecie pomnik Chopina, więc z pewnością lepszy niż ten w Warszawie. I wszystko inne też największe - rzecz jasna. A Pawlak po poznaniu Stanów stwierdził:  "Jaki czort kazał Kolumbowi odkrywać tę Amerykę." Choć chodziło mu w tym kontekście bardziej o luźne obyczaje i brak pewnych tradycyjnych wartości...


Wracając do wielkości. Oj dużo, dużo tej chirurgii jest...

Co prawda dużo lepszy jest drugi tom tej książki,
 ale niech będzie i pierwszy
Pozdrawiam z mroźnej Łodzi. Do następnego wpisu.

sobota, 10 grudnia 2011

USA #11 Baltimore'ski stadion futbolu amerykańskiego


Dzisiaj o 22.00 odbędą się Gran Derbi. Wielki, niezwykły mecz pomiędzy Realem Madryt a FC Barceloną, który obejrzy 500 milionów widzów na całym świecie. Już od długiego czasu wprost nie mogę doczekać się na to spotkanie i mam nadzieję, że będzie to świetne widowisko. Oczywiście ze zwycięstwem Realu! Z tego powodu dzisiejsza pocztówka jest sportowa, stadionowa. A skoro nie mam żadnej z Santiago Bernabeu , muszę zadowolić się M&T Bank Stadium z Baltimore. Naprawdę okazale prezentującym się obiektem z 1998 roku, mogącym pomieścić 71 tysięcy widzów.

Pocztówka przedstawia siedzibę zespołu Boltimore Ravens. Jest to zawodowy zespół futbolu amerykańskiego z siedzibą w stanie Maryland. Krukom (Ravens) udało się nawet zdobyć Super Bowl - a było to w roku 2001. Drużyna słynie z twardej i złożonej z wielu utalentowanych graczy defensywy. Najbardziej znanymi graczami drużyny są linebacker Ray Iewis i free safty Ed Reed. Linebacker to pozycja dla gracza, który odpowiada za przerywanie szarż rozgrywających i blokowanie skrzydłowych. Safty natomiast to rodzaj ostatniego obrońcy, który stoi 5-6 jardów za linebackerem i cornerbeckerami i 'kasuje' wszystkie akcje, które przebiły się przez linie defensywne.

Generalnie można by rzecz, że linebackerem w drużynie Realu Madryt jest Lassana Diarra, a free safty to Pepe i Sergio Ramos.

Na zakończenie obaczcie jak popularne Kruki z Boltimore motywują się przed meczem:





niedziela, 27 listopada 2011

USA #10 Teksański zachód słońca


Już od bardzo, bardzo dawna nie dodałem na blogu żadnej kartki do mojej kolekcji stanowej. I najwyższy czas, żeby to nadrobić. Przy okazji 10 kartka z USA. Więc już nie tylko Japonia i Polska mogą pochwalić się dwucyfrową reprezentacją.

Teksas leży w południowej części USA, na wybrzeżu Zatoki Meksykańskiej. Jest jednym z najbardziej znanych i najlepiej rozpoznawalnych wśród stanów. Dwa największe sektory gospodarki w Teksasie to wydobycie ropy naftowej i rolnictwo. Każdy zna tekst: "Houston, mamy problem!" - ośrodek lotów kosmicznych, o którym mowa to też Teksas!

Pocztówkę dostałem w ramach postcrosserskiego Round Robina. Jest to rodzaj wymiany, w której członek grupy wysyła po jednej pocztówce wszystkim pozostałym uczestnikom, a w zamian dostaje również po jednej od każdego z nich. Wymiany te mają oczywiście swoje modyfikacje i bardzo często dotyczą wąskich, ścisle określonych tematów lub uwzględniają kryteria geograficzne. Teksańska pocztówka pochodzi z Round Robin zatytułowanego USA vs Slavic Counties. Wysłałem kartki 3 Amerykanom, a każdy z nich dostał po jednej kartce z Serbii, Słowenii i ode mnie. Ciekawe rozwiązanie, choć zbyt czasochłonne. Kartki zostały jednak na pamiątkę skorzystania przeze mnie z tego, kolejnego już wariantu kolekcjonowania pocztówek.

A teksańska jest najbardziej niezwykła z nich wszystkich. Została wysłana przez Amerykankę, która ma europejskie korzenie i od jakiegoś czasu uczy się ...języka polskiego. Bardzo miło czytało się jej wiadomość na odwrocie skleconą z dosyć dużym trudem w tym, bądź co bądź jednym z najtrudniejszych języków świata.

Za każdym razem jak patrzę na przedstawiony powyżej zachód słońca przypomina mi się:

In the eyes of the ranger,
The unsuspecting stranger, 
Had better know the truth of wrong from right. 

Cause the eyes of the ranger are upon you. 
Any wrong you, he's gonna see... 
When you're in Texas, look behind you. 

Cause that's where the rangers gonna be.


wtorek, 18 października 2011

USA #9 Cleveland Ballpark


Na samym końcu września pojawiła się w mojej skrzynce pocztowej miła niespodzianka - klimatyczna pocztówka ze Stanów od Prezesa. Mateusz spędził bowiem całe trzy miesiące studenckich wakacji w Cleveland, pilnie doskonaląc swoje lekarskie umiejętności.

Cleveland to wspaniałe miasto nad pięknym jeziorem Erie, jak twierdzi sam nadawca. Mi się to miejsce najbardziej kojarzyło z Cleveland Cavaliers i LeBronem Jamesem. Cleveland to też ośrodek naukowy, kulturalny, siedziba Standard Oil Company.
Miasto to w 2010 roku, w rankingu Forbes zostało uznane najbardziej przygnębiającym w USA.

Na pocztówce widzimy Cleveland's Ballpark. Stadion baseballowej drużyny Cleveland Indians. Baseball, jakżeby inaczej - wszak to narodowy sport w USA. Mój pierwszy stadion na blogu i od razu dyscyplina do której nigdy nie mogłem się przekonać. Powiecie: No ba, przecież to w Polsce nie popularne. Otóż nie do końca. W Kutnie, w moim mieście znajduje się Centrum Małej Ligi EMEA. W wakacje na ulicach można zobaczyć barwne pochody młodzieży z całego świata. Ostatnio w czasie trwania Odysei Historycznej pod koniec lipca grupka młodych Holendrów usiłowała wepchnąć się przede mnie do kolejki po watę cukrową. Jeszcze wykrzykując w tych ichniejszym języku. Myśleli, że ich w Kutnie ktoś zrozumie?

Sami Kutnianie na tą całą Little League patrzą jak na małpy w cyrku. Przyzwyczaili się do jej obecności, nikomu ona nie przeszkadza, ale żeby ktoś się tym pasjonował - nigdy! Piłkarska drużyna MKS Kutno, grająca w III lidze (czyli na poziomie IV piłkarskiej hierarchii) - to jest dopiero coś! Klub ma kibiców, o meczach, składach, transferach i kontuzjach mówi się i pisze dużo. A o baseballu? Po co?




wtorek, 4 października 2011

USA #8 Body Worlds series


Z Arizony przyleciała do mnie moja ulubiona obecnie kartka. Pochodzi z wystawy Body Worlds, autorstwa kontrowersyjnego Gunthera von Hagensa. Jest duża, przykuwa uwagę - szybko znalazła dla siebie miejsce, przyklejona na półce nad moim regałem z książkami.
Straszy więc wszystkich wchodzących wrażliwych na te sprawy. A takich  mam jeszcze  w swoim otoczeniu, na szczęście.

W Polsce o plastynacji głośno było w roku 2005. Wtedy to Gunther von Hagens planował otworzyć w Sieniawie Żarskiej w województwie lubuskim zakład składowania swoich prac, półproduktów i całego ustrojstwa. Miała powstać firma zapewniająca mieszkańcom 300 miejsc pracy. W Polsce miało dojść do pierwszej wystawy z serii Body Worlds.

W naszym kraju wybuchła więc wrzawa. Wszystkie media na czele z katolickimi przedstawiły von Hagensa jako antychrysta, który przyjeżdża ze zgorszeniem i dziełem szatana do Polski. Niemcowi wytknięto, że jego ojciec był kucharzem w SS a on zwłoki zabitych więzniów politycznych nabywa od komunistycznych władz chińskich. Germaniak wyleciał więc z Polski z hukiem i nigdy więcej  się nie pojawił.
A najwększa produkcja plastynatów na świecie mieści się w ...  Kirgistanie. Hmm, jest to od teraz jedyna rzecz, która kojarzy mi się z Kirgistanem.

Moim zdaniem bardzo dobrze, że centrum plastynacji w Polsce nie powstało. Ale podobają mi się te pocztówki - cóż poradzę. Są takie... medyczne. W jakimś stopniu jest to wspieranie dzieł pana von Hagensa, ale Niemiec i tak radzi sobie bardzo dobrze bez tego. A pocztówki z kręgu medycyny naprawdę ciężko jest zdobyć.

Trzeba jeszcze powiedzieć parę słów o plastynacji. Jest to metoda opatentowana przez Gunthera von Hagensa, metoda dosyć skomplikowana. Polega na usunięciu z tkanek tłuszczów oraz wody i nasyceniu ich odpowiednimi polimerami.

W początkowej fazie procesu zwłoki poddaje się kąpieli w acetonie schłodzonym do temperatury minus 25 stopni Celsjusza. Powoduje to całkowite pozbawienie tkanek wody. Aceton, jako rozpuszczalnik, kolejno zastępujący wodę w tkance, w kolejnym etapie rozpuszcza tłuszcz w tkance i go z niej wypłukuje. W kolejnej fazie zwłoki składuje się w zbiornikach próżniowych, w których aceton zostaje ewakuowany (wyssany) z komórek. Tym sposobem uzyskuje się efekt deficytu objętości komórek. W dalszym procesie plastynacji komórki pozbawione wody i tłuszczu oraz acetonu pod dużym ciśnieniem nasączane są tworzywami sztucznymi (kilkoma odmianami żywic polimerowych, których składu Hagens nie ujawnia). Po zakończeniu procesu nasączania komórek, zależnie od zastosowanej żywicy polimerowej, preparat utwardza się przez podgrzewanie promieniami ultrafioletowymi  lub w komorach gazowych z zastosowaniem gazu o utajnionym składzie. Preparat następnie koloruje się barwinkami o również utajnionym składzie.
-------------
Nadawca kartki  był na wystawie w Ariozna Science Center w Phoenix. Przy okazji chwali sobie bardzo dużą przestrzeń i małe zaludnienie swojego stanu - dzięki czemu może przemierzać go swobodnie na motorze. Ach Ci Amerykanie.

sobota, 25 czerwca 2011

USA #7 'Duck Stamp'


Ta pocztówka pochodząca z USA jest moją nagrodą w 'Loterii prawie znaczkowej'. Jest ona bowiem takim trochę większym (10 na 15 cm) reprintem środka uiszczania opłaty za usługi pocztowe wydanego na zlecenie U.S. Department of Interior.

Znaczek pochodzi z serii Migratory Bird Hunting and Conservation Stamps, popularnie nazywanej Duck Stamps. Nie są to zwykłe znaczki. 95 centów z każdego dolara wydanego na ich zakup trafia bezpośrednio do kasy National Wildlife Refuge System, zajmującego się ochroną dzikich zwierząt na terenie całych Stanów. Jest to jeden z najbardziej pomysłowych programów ochrony przyrody. Duck Stampy oraz koperty FDC, pocztówki i inne walory filatelistyczne z nimi związane cieszą się również dużą popularnością wśród kolekcjonerów. Od 1934 zyski z tej akcji przeznaczone na ochronę przyrody sięgnęły 750 milionów dolarów. Nic tylko pozazdrościć kreatywności.
Istnieje również seria Junior Duck Stamps, w utworzenie której zaangażowano amerykańskie dzieci. Zwyciężył nastolatek z Vienny w Illinois, z propozycją tekstu do umieszczenia na znaczku: "Spread your wings, created a splash, makea difference". Fajna sprawa.

Przy okazji chciałem podzielić się bardzo fajnym materiałem video pokazującym proces powstawania znaczka pocztowego. Miłego oglądania.






czwartek, 16 czerwca 2011

USA #6 Colorado



The Maroon Bells, surrounded by pristine National Forest lands, are the most photographed peak in all of North America.

Colorado, czwarty stan, który pojawia się na moim blogu, jest ojczyzną różnych plemion indiańskich, które zostały podbite ostatecznie przez Hiszpan w 1541 roku. Leży on po obu stronach Gór Skalistych. Jest to jeden z 3 stanów, który nie ma naturalnych granic. Wyznaczają je jedynie długość i szerokość geograficzna. Nazwa stanu pochodzi od Rio Colorado (z hiszpańskiego Czerwona Rzeka). W Górach Skalistych poza Rio Colorado mają początek jeszcze Rio Grande i liczne dopływy Missisipi.
Stan ten jest jednym z najchętniej odwiedzanych przez turystów. Nic dziwnego; pełna różnorodność ukształtowania terenu, niezmienione przez człowieka, zapierające dech w piersi krajobrazy, 4 niesamowite parki narodowe, dobra  'atmosfera' w lokalnych miastach i ośrodkach kulturalnych i rozrywkowych. Trzeba kiedyś odwiedzić ten stan.

Symbole stanowe:
Zwierzę: Owca gruboroga, Muflon kanadyjski - gatunek owcy wolno żyjącej na terenach Ameryki Północnej z charakterystycznymi dużymi, mocno poskręcanymi rogami u samców. Samice rogi też posiadają, lecz dużo mniejsze i lekko poskręcane. Podgatunek zamieszkujący Góry Skaliste jest relatywnie większy od rodzin owczych z innych terenów. Bighorny nie potrafią przemieszczać się po głębokim śniegu, wybierają wię cstoki na których warstwa śniegu nie przekraczaj 60 centymetrów.
Kwiat: Orlik błękitny - biało niebieski kwiat, bardzo ładnie pachnący
Drzewo: Świerk kłujący, świerk srebrny, czyli wiecznie zielone drzewo z gatunku sosnowatych, dobrze znane w Polsce
Piosenka: Where the Columbines Grow klik
Dewiza: Nil sine numine Nic bez opatrzności Bożej




poniedziałek, 30 maja 2011

USA #5 Iowa


Kartka od Tammy, która pisze mi o Uniwesytecie Stanu Iowa, gdzie mają podobno rewelacyjną uczelnię medyczną. Na kartce widoczne jest jezioro East Okoboji. Jest ono częścią kompleksu The Iowa Great Lakes. Składa się on z największego, naturalnego jeziora stanu Iowa - Spirit Lake i pięciu z nim związanych: Upper Gar, Lower Gar, Minnewashta, West Okoboji i właśnie East Okoboji. 

Iowa określane jest jako The Howkeye State, czyli Stan Sokolego Oka. Trzeba przyznać, że ta kartka wygląda nieco jak kompleks jezior widziany z loku ptaka. Przez Iowa przepływają też dwie chyba najbardziej znane rzeki amerykańskie: Missouri i Missisipi. 
Stolicą stanu jest miasto Des Moines, a jednym z większych miast Sioux City, położone nad Missouri. Etymologii nazwy tego drugiego nie trzeba chyba tłumaczyć natomiast Des Moines pochodzi z języka francuskiego i w dosłownym tłumaczeniu oznacza Mnisią Rzekę (Riviere des Moines). Tak bowiem został nazwany fort zbudowany nad tą rzeką, który przekształcił się z biegiem czasu w stolicę stanu.

Szkoła o której wspominała Tammy to Carver Collage of Medicine (CCOM) Ostatnim osiągnięciem oddziału badawczego tej uczelni jest zidentyfikowanie receptora dla wirusa Ebola i wirusa Marburg. Wirusy te wywołują gorączkę krwotoczną, prowadzącą u 50-90% pacjentów do zgonu. Odkryty receptor TIM-1 został znaleziony na komórkach naskórka. Gorączka krwotoczna dotyka również innych narządów ciała ludzkiego, właściwie receptory w skórze nie są zbyt istotne. Jest to jednak pierwszy krok do skutecznej walki z wirusem Ebola. Wytworzono bowiem przeciwciało, które jest w stanie wiązać się z receptorem TIM-1 i blokować jego funkcję.


Logo drużyny Uniwersytetu Iowa