Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rosja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rosja. Pokaż wszystkie posty

piątek, 16 maja 2014

Rosja #15 Spojrzenie na Saint Petersburg

Sobór Zmartwychstania Pańskiego w Petersburgu

Bardzo stylowa pocztówka od Asi. Przywieziona z wyjazdu do Petersburgu więc tym bardziej dla mnie cenna. Przedstawia Sobór Zmartwychstania Pańskiego. Asia mówi, że w środku jest bardzo ładnie i można nacieszyć wzrok dużą ilością mozajek. Spójrzmy co mówi Wikipedia.

Petersburg jest maistem muzeów. Przez UNESCO został uznany ósmym najbardziej atrakcyjnym turystycznie miastem świata. Najsłynniejszą z petersburgskich placówek muzealnych jest Ermitaż, jedno z trzech największych muzeów świata. Mieści się ono w pieciu pałacach nad brzegiem Newy.



sobota, 22 lutego 2014

Rosja #14 Rosja... Ukraina... Soczi... LEK... Powstaniec Dobra....



Męczący dzień.
A wszystko przez trwajacy 4 godziny, zupełnie wyczerpujący egzamin.
Igrzyska sie kończą - a nie miałem nawet siły obejrzeć wielkiej wygrnaje Finlandia nad USA w hokeju na lodzie. Medale polskich łyżwiarzy i łyżwiarek oglądałem z powtórek. Sytuacji na Ukrainie zupełnie nie miałęm kiedy śledzić i mam mgliste pojecie o tym, co się dzieje za naszą wschodnią granicą.

Ale jutro ejst bieg! Na 10 kilometrów. I mam nadzieję na odreagowanie.
http://www.powstaniecdobra.pl/?page_id=1402


sobota, 15 lutego 2014

Rosja #13 Bróóóódka! Złoty medal dla Głowna!


Rosja to stan umysłu. Gdybym dostał taką pocztówkę w ramach Postcrossingu, ale z innego kraju nie byłbym zadowolony. Ale z Rosji - proszę bardzo. Doskonale pasuje do dzisiejszego dnia, w którym miałem sie ostro uczyć, a ostatecznie poszedłem na konferencje naukową poświęconą EKG, dokończyłem powtórkę z psychiatrii i pochłonęły mnie igrzyska. Ale teraz już do rzeczy i do sukcesu pana Bródki.

Abstrakcja! Zbigniew Bródka, strażak z Domaniewic koło Głowna zdobył złoty medal w wyścigu na 1500 metrów łyżwiarzy szybkich. Wygrał ze srebrnym medalistą, Holendrem zaledwie o 3 tysięczne sekundy!

Rosyjska trzynastka wcale nie tak pechowa! Można różnie patrzeć na IO w Soczi, ale są to igrzyska dla Polski rewelacyjnie. Przed nimi w całym dorobku zimowych startów mieliśmy dwa złote medale. Teraz nasi reprezentanci zdobyli kolejne 3! A dziś jest jeszcze konkurs na dużej skoczni w skokach narciarskich, w następnym tygodniu konkurs drużynowy oraz start Justyny Kowalczyk na 30 km. Są drużyny panczenistek i panczenistów. Jest moc!







Swoją drogą niezwykle warty uwagi był również mecz hokeja na lodzie Rosja - USA toczący sie w tym samym czasie co zawody panczenistów. Remis, dogrywka i osiem serii rzutów karnych. Zakończony zwycięstwem Stanów Zjednoczonych.

niedziela, 9 lutego 2014

Rosja #12 "The bird of luck" tudzież relacja z pierwszego dnia prawdziwych zmagań w Soczi


Czeboksary nad rzeką Wołgą, stolica republiki Czuwaszja. "The bird of luck" and Taganait - the stone of sun and love. Takie rosyjskie atrakcje widokówkowe. Tanya z Postcrossingu napisała mi, że to miejsce dobre na ... piknik. Właściwie, czemu nie?

IO w Soczi rozkręcają sie coraz bardziej. Dzisiaj nauka chirurgii szła mi całkiem nieźle. Na tyle nawet dobrze, że obejrzałem przynajmniej po fragmencie większości dzisiejszych transmisji z zimowych zmagań olimpijskich. Ciekawe doświadczenie. Dla letnich igrzysk olimpijskich w moim wykonaniu jako widza to niemal norma, ale jeśli chodzi o zimowe czempionaty dotychczas nigdy aż tak uważnie im się nie przeglądałem.

Niestety do LEKu pozostały tylko dwa tygodnie - tyle ile do końca igrzysk. I w kolejnych dniach będę mógł sobie pozwolić jedynie na absolutne minimum, czyli śledzenie poczynań naszych skoczków narciarskich i Justyny Kowalczyk.


Za nami właśnie pierwszy start Justyny, w którym nasza mistrzyni zajęła 6 miejsce i wyraźnie było widać, że rywalki w tym momencie są dla niej za mocne. Skoro Justyna nie była w formie bieg oczywiście wygrał babochłop Bjoergen, faszerowany sterydami i beta mimetykami pod aprobatą MKOL. Zawiodła po raz kolejny Therese Johaug - chyba najbardziej przereklamowana biegaczka narciarska naszych czasów.

Dosyć ciekawie było również na panczenach. Bardzo dobry występ zanotował Jan Szymański, który przez długi czas prowadził.  Wydawało się, że może przełożyć się to na bardzo wysokie miejsce. Niestety startujący na końcu stawki łyżwiarze przyćmili dokonania Polaka i ostatecznie zajął on 13 miejsce. Zanosiło się, że po medal sięgną reprezentanci gospodarzy. Jednak Holender Sven Kramer okazał sie bezkonkurencyjny i pobił rekord świata na 5 kilometrów. Jego rodacy zajęli z resztą pozostałe pozycje na podium. Holandia... W innych sportach zimowych reprezentanci tego kaju się nie liczą, ale znaleźli dla siebie idealną niszę i z każdej wielkiej imprezy wracają z workiem medali.


Kolejną transmisją na którą sie skusiłem były fragmenty biathlonu mężczyzn. Jedna z moich ulubionych dyscyplin. Bieg na nartach z karabinem na plecach. W pozycji stojącej strzela sie do czarnego pola wielkości pomarańczy, na leżąco do środka tego czarnego pola - wielkości orzecha włoskiego. Za każde pudło trzeba biegać rundę karną. Doskonała zabawa. A zawody (sprint na 10 km) wygrał Ole Einar Bjoerndalen. 40-letni sportowiec, który startuje z wielkimi sukcesami odkąd tylko pamiętam. Tragicznie zaprezentowali się nasi biathloniści, którzy plasując się poza pierwszą 60-tką wystąpili w roli turystów.


Prawdziwą wisienką na torcie były wieczorne kwalifikacje przed niedzielnym konkursem na średniej skoczni w skokach narciarskich. Zanim jednak zostały one rozegrane można było przeczytać o amerykańskim bobsleiście, który zatrzasnął sie w łazience. Uratowała go tylko jego niezwykła siła, która pozwoliła na zdemolowanie rosyjskich niedoróbkowych drzwi i oswobodzenie sie z opresji.


Zaiste zacny widok. Inne problemy miał polski narciarz alpejski, który zachorował z powodu warunków panujacych w hotelowym pokoju. Tak przynajmniej twierdzi: klik. Życzę powrotu do zdrowia na superkombinację panu Maciejowi. Może niech zrobi z hotelowymi dywanami, pościelami, drzwiami i oknami to co Amerykanin? Przynajmniej nie byłby odbierany jako taki bidulek, który skarży się na niedobrych Rosjan i cały świat.

Przypadła mi także do gustu transmisja z ostatniego przejazdu snowboardowego slopstyle'a, Sporo się w tej konkurencji dzieje. Ciekawym doświadczeniem było też oglądanie jazdy na muldach kobiet z podkładem dźwiękowym w postaci nieudolnych zmagań polskich operatorów dźwięku. Samo anrciarstwo na muldach dużo mniej ciekawe niż snowboard. Przyjemnie jak zawsze oglądało sie jazdę figurową na lodzie kobiet. Wrażenie zrobiła 15-letnia Rosjanka swoim programem krótkim. Startowała wśród solistek w ramach drużynowych zmagań - to jedna z innowacji na igrzyskach.

I wreszcie nadszedł czas na skoki narciarskie. Wystartowało 61 zawodników, więc tylko 11 odpadło ze zmagań i nie zobaczymy ich jutro po 17.00. Polacy nie zawiedli. Najsłabiej wypadł Jan Ziobro, któremu organizatorzy ostatecznie pozwolili startować z napisem na nartach "Luz w dupie". Oby tego luzu naszym skoczkom nie zabrakło jutro - wydają sie bowiem być w zacnej formie.Chciałbym widzieć cała czwórkę w pierwszej dwudziestce. A kciuki tak jak cała Polska bedę ściskał za Kamila Stocha. Ma wielu mocnych rywali, którym skocznia w Soczi leży: Austriaków Haybecka i Schlirenzauera, Niemca Andreasa Wanka i Severina Freunda, opuszczającego ostatnie zawody Norwega Andersa Bardala, zawsze mocnego na imprezach docelowych Szwajcara Simona Ammana oraz wicelidera Pucharu Śiwata - Słoweńca Petera Prevca. Ja jednak wierzę, że Kamil upora się z nimi wszystkimi.


Fatalnie zaprezentowali się reprezentanci gospodarzy, którzy nie zdobyli żadnego medalu.
Rosja - medal? Niet.

Dziś odbywały się też mecze hokeja na lodzie kobiet. Akurat nie przepadam, poza tym byłoby tego zbyt wiele na jeden dzień. Hokeiści zaczną zmagania od czwartku. Bardzo ciekawie zapowiada się pierwszy grupowy mecz Rosja - Finlandia.
Nadszedł wiec koniec mojej małej relacji. Wiem, ze bardzo odbiegłem od pocztówkowej tematyki. Nie pierwszy raz z resztą. Wybaaczcie.


sobota, 8 lutego 2014

Rosja #11 Pokaz siły


Rosja to kraj którego obywatele uwielbiają dawać pokazy siły. Albo przynajmniej marzą im się one w odniesieniu do ich ojczyzny. Rosja w obiegowej opinii to przecież stan umysłu.

Miałem się o tym nawet okazję przekonać na Postcrossingu. Dostałem bowiem pocztówkę od pewnej Rosjanki, upamiętniająca Dzień Czerwonej Armii. zwany inaczej Dniem Obrońcy Ojczyzny. W kontekście historii Rosji i Polski najbardziej stosowne to nie było, nie uważacie?

Ale jestem tolerancyjny, a kartka moim zdaniem dobrze oddaje rosyjską mentalność więc została dołączona do mojego zbioru jako jedna z najbardziej jaskrawych i mimo wszystko ulubionych z tego dzikiego kraju.

Jak Rosjanie będą prezentować swoją siłę na IO w Soczi?


Odpowiedź poznany w najbliższych dniach. Ale już ceremonia otwarcia dała do myślenia. Nie otworzył się płatek śniegu mający przekształcić się w piąte olimpijskie kółko. Ale zwróciliście uwagę, który z kontynentów został w taki sposób wyróżniony? Amerykański. Przypadek?

wtorek, 26 lutego 2013

Rosja #10 Ach ten znany wszystkim strach



Dzisiaj zacząłem laryngologię dziecięcą.
Pocztówka co prawda stomatologiczna (wydana z okazji rosyjskiego czy też Międzynarodowego  Dnia Stomatologa), ale od biedy daje radę. Czyż bowiem takie małe dziecko, które trafia z rodzicem (przeważnie mamą) do otolaryngologa nie jest przestraszone tak samo jak u dentysty? Co prawda laryngolog ogląda zawsze uszy, ogląda nos, co raczej straszne nie jest, ale gardło, i powiększone migdałki u dzieci też zawsze bardzo go interesują.
A jak zabiera się do tonsillektomi migdałka trzeciego, czyli gardłowego to wtedy zaczyna się horror.

Moja koleżanka z grupy ma do dziś traumę przed laryngologiem. Ja na szczęście nigdy jako dziecko u takiego rodzaju specjalisty medycyny nie byłem.
Ale 'prawdziwego kotła' jaki co dzień czekający rodzice pod poradnią do foniatry i laryngologa urządzają mam już po dziurki w nosie. Wchodzenie do gabinetu trzech pacjentów naraz, proszenie o to, czy mogliby poczekać w środku, bo na zewnątrz jest prawdziwa walka. Masakra!

Pochwale się jeszcze jedną kwestią związaną i ze stomatologią i z laryngologią. Skorzystałem z automatu stojącego przed holem poradni szpitala na Spornej i kupiłem sobie za 2 złote szczoteczkę do zębów. Z zawsze świeżą pastą! Zmyślny wynalazek. I dobrze, że nie trafiłem na kolor różowy zestawu. Szczoteczka bardzo poręczna. Niezbyt wygodna do codziennego mycia zębów, ale przynajmniej łatwiej się nią dostać w niektóre zakamarki uzębienia.
Fajny gadżet.




piątek, 4 stycznia 2013

Rosja #9 Kardiochirurg - zegarmistrz od serca




Wczoraj mówiłem że kartki z Rosji rządzą ostatnimi czasy, a dziś się to potwierdziło, i to w postępie logarytmicznym. Rewelacyjna pocztówka z prywatnej wymiany z mieszkanką Moskwy  przywędrowała dzisiaj do mojego akademika. Zgadniecie jaki przedmiot na klinikach mam od wczoraj?

Zagadka chyba nie trudna, bowiem jego nazwa zawiera sie w tytule posta. Kardiochirurg to jest własnie taki zegarmistrz od serca - bardzo mi się ten koncept podoba. Zajęcia z tej dziedziny dla studentów VI roku wydziału lekarskiego w Łodzi odbywają się w szpitalu przy ulicy Sterlinga. Jest bardzo mało kontaktu z pacjentami, czy udziału w operacjach, ale za to oferowane są nam dosyć ciekawe prelekcje, filmy nakręcone podczas trudnych operacji kardiochirurgicznych, bardzo ciekawie zrealizowane, na których wszystko znakomicie widać. W przeciwieństwie do sali operacyjnej, gdzie poza dwoma operatorami i instrumentariuszką nie ma miejsca, żeby zbyt wiele zobaczyć. Z tych filmów można się  nauczyć więcej niż stojąc 4 godziny przy stole operacyjnym. Wiem, bo kiedyś sam przyglądałem się trwającemu mniej więcej tyle zabiegowi  CABG. W dodatku mamy do dyspozycji asystenta, który odpowie chętnie na wszystkie pytania. Więc całkiem pozytywnie. Jak ktoś chce sie znacznie więcej nauczyć z tej dziedziny niż oferuje to 'standard' ma całkiem duże możliwości.

Łódź to miasto z ogromnymi kardiochirurgicznymi. Profesor Moll i jego uczniowie. Na jednych z zajęć dowiedziałem się, że wszyscy obecnie szefowie klinik kardiochirurgicznych w Polsce mają związek z klinika przy ulicy Sterlinga.
Do poczytania: http://drugieserce.jaw.pl/lekarz/?pionier-kardiochrurki-kardiochirurg-moll,31

czwartek, 3 stycznia 2013

Rosja #8 Mocarstwo



Jak pokazują postcrossingowe statystyki ostatni rok należał do Rosji. A konkretniej do rosyjskich pocztówek, które w moich zbiorach zaczynają odgrywać coraz większą rolę. Trudno się dziwić patrząc globalnie na liczebność osób zainteresowanych Postcrossing.com albo inną wymianą pocztówek. Z drugiej strony Rosja była dopiero 24 państwem z którego dostałem pocztówkę. Dosyć ciekawe zjawisko.
A oto oficjalne statystyki:


CountryReceivedAvg travel
Russia760
Netherlands610
Germany413
Taiwan263
China225
U.S.A.18
Ukraine1107
Indonesia1313
Brazil191
Switzerland13
Finland111
Austria18
Japan111


CountrySentAvg travel
Netherlands412
Russia321
Germany321
U.S.A.38
Taiwan255
Canada29
Belarus227
Finland111
China119
Turkey117
Slovenia19
Latvia113
Portugal119

Ciekawe że kartki wysłane przeze mnie do Rosji docierały w przyzwoitym czasie (średnio 21 dni), ale już w druga stronę przeciętna była trzy razy dłuższa. W głównej mierze przez tę kartkę: klik. Ale dla porównania pocztówka którą możecie dzisiaj oglądać dotarła w jedyne 9 dni: klik

wtorek, 14 sierpnia 2012

Rosja #7 Z szerszej perspektywy



Igrzyska, igrzyska i po igrzyskach. Myślę, że nadeszła odpowiednia pora na bliższe zapoznanie się z klasyfikacją medalową londyńskiej imprezy: klik. Tym bardziej, że z perspektywy prowadzenia bloga o takiej tematyce jest to ciekawa lekcja geografii i dobra okazja do przyjrzenia się państwom z jakich mam do tej pory pocztówki, a jakich mi wciąż w kolekcji brakuje. Doskonale do tej tematyki pasuje dzisiejsza kartka, którą dostałem na początku roku w ramach Postcrossingu. From Russia with love.




Sama Rosja na igrzyskach spisała się dobrze, tryumfując szczególnie w ostatnim tygodniu tej imprezy. A do historii siatkówki przejdzie wyczyn zawodników Alekny, którzy od trzeciego seta finałowego spotkania grali przeciw Brazylii trójką środkowych na parkiecie, a atakującym na przyjęciu zagrywki. Postawili wszystko na jedną kartę i zwyciężyli w pięknym stylu. Zwykle nie kibicuję Rosji ale w meczu finałowym byłem zdecydowanie po ich stronie, a siatkarze Sbornej nie przestawali mnie zadziwiać.

Rosję mamy odhaczoną więc pora wrócić do nieco szerszej perspektywy. Na igrzyskach w Londynie co najmniej jeden medal zdobyli zawodnicy z aż 85 krajów. Idea olimpizmu tryumfuje. Mam pocztówki spośród 46 z nich! Myślę, że to naprawdę sporo. Z okazji londyńskiego finału na 400 metrów mężczyzn cały świat szerzej usłyszał o liczącej około 110 tys. mieszkańców Grenadzie, która zdobyła swój pierwszy olimpijski medal w historii. Korzenną Wyspę znam całkiem dobrze, z czasów pocztówek od Grigorija: klik1, klik2. Ciekawie zaprezentowało się też obficie reprezentowane na Przypadkach Pocztówkowych miasto-państwo Singapur. Do dotychczas wywalczonych dwóch srebrnych medali singapursko-chiński tenis stołowy dodał dwa brązowe krążki.

Do tabeli medalowej spośród mojej pocztówkowej kolekcji nie załapały się tylko Sfederowane Stany Mikronezji, Palau, Oman, Tanzania i Fidżi oraz z wiadomych względów Watykan, Pitcairn oraz Martynika. O Mikronezji, Fidżi oraz Palau sporo można było usłyszeć jeśli oglądało się pływackie poranne eliminacje. Reprezentantów Tanzanii i Omanu widziałem tylko na ceremonii otwarcia igrzysk. Swoją drogą widowisko rozpoczynające igrzyska jakie by nie było zawsze kojarzy mi się przede wszystkim z przemarszem wszystkich startujących państw. Szczególnie małych afrykańskich krajów, których chorążowie przebierają się w egzotyczne, lokalne stroje. I tak naprawdę to ich najważniejsza część występu na igrzyskach.

Na koniec jeszcze parę słów o krajach z pierwszej 30 klasyfikacji medalowej, z których jeszcze pocztówek się nie doczekałem. Niezła zbieranina: Kuba, Nowa Zelandia, Iran, Jamajka, Korea Północna, RPA, Etiopia, Chorwacja, Kenia i Azerbejdżan. Ciekawe jak będzie za cztery lata?

wtorek, 17 lipca 2012

Rosja #6 Fragment Kolei Transsyberyjskiej nad jeziorem Bajkał




The whole engineering talent of the Baical Railways builders one can estimate
 in the stone viaduct over the Bolshaya Krntaya Guba river.

Syberyjskie jezioro Bajkał może poszczycić się co najmniej trzema rekordami na skalę światową: jest najgłębsze (maksuymalnie 1637 metrów), jest największym zbiornikiem słodkiej wody w stanie płynnym (23 tysiące km 2, co stanowi 20% słodkiej wody obecnej na powierzchni Ziemi), a także, z geologicznego punktu widzenia jest najstarszym jeziorem, gdyż powstałoprzed 25 milionami lat. Ma długość 636 km i szerokość 80 km. Leży w rowie tektonicznym, zwanym ryftem bajkalskim. Rów ten stale się rozszerza z prędkością 20 mm rocznie. Na dnie zgromadziły się osady, których grubość ocenia się dziś na 7 km.

Jezioro charakteryzuje się wielkim bogactwem flory i fauny. 60% spośród zaobserowwanych tu 1200 gatunków zierząt i roślin nie występuje nigdzie indziej. Od lat pięćdziesiątych XX wieku na brzegach jeziora działa ogromna papiernia, będąca źródłem poważnych zanieczyszczeń chemicznych. Miasto, zakłady przemysłowe często pozbawione są oczyszczalni ścieków, a także gospodarka rolna na terenie zlewni jeziora rozciągającej się aż do Mongolii przyczyniają się do skażenia wód.



poniedziałek, 19 marca 2012

Rosja #5 Szamanka


Przed Wami pocztówka przedstawiająca rosyjską szamankę, z etnicznego festiwalu. Nie bez powodu taka tematyka. Chciałem się bowiem odnieść do dzisiejszego Finału Ligi Mistrzów, rozegranego w łódzkiej Atlas Arenie, w którym Skra Bełchatów po tie breaku i 3 niewykorzystanych piłkach meczowych uległa Rubinowi Kazań.: klik klik. Obejrzałem trzy pierwsze sety tego spotkania, po których Bełchatowianie prowadzili 2-1 a gracze prezentowali się bardzo dobrze. Widać było, że podopieczni trenera Nawrockiego złapali swój rytm i pewnie zmierzali do historycznego zwycięstwa. Na tym skończyłem oglądanie tego spotkania. Miałem bowiem mecz ... siatkówki w ramach turnieju akademików planowany na godzinę 19.45. Po powrocie okazało się, że Skra uległa przeciwnikowi po pięciosetowej walce. Po raz kolejny.

Mamy z tymi Rosjanami spory problem. Zarówno w rozgrywkach klubowych jak i na poziomie reprezentacji narodowych. A w czerwcu, też w Polsce czeka nas spotkanie drużyn piłkarskich obu państw na Stadionie Narodowym w Warszawie. Będzie się działo. Szamani tez 'pójdą w ruch'. A swoją droga bardzo wiele hoteli łódzkich na EURO 2012 jest rezerwowanych.. przez Rosjan. Całkiem mały ten świat.

W trakcie tego typu przemyśleń przypomniała mi się własnie ta pocztówka, na której opisie wcześniej nie miałem zbyt dobrego pomysłu. A tu proszę - życie samo dostarcza tematów. Mówiąc o Rosji, szamanach, czarach i mistycyzmie nie sposób nie wspomnieć o Grigorim Rasputnie. Ale jest to postać godna osobnego wpisu. Może kiedyś dostanę jakąś pocztówkę z Rasputinem związaną?



środa, 22 lutego 2012

Rosja #4 Faberge i jaja carskie



Dokładnie 160 lat temu urodził się Karl Faberge, jubiler, artysta, designer, konserwator i wybitny przedsiębiorca.  Carl Faberge zamienił niewielką pracownię jubilerską w ogromne przedsiębiorstwo, które stało sie znane na całym świecie.  (Napis na kapeluszu - 30 maja)

Słowa powyżej to napisy w języku rosyjskim znajdujące się na tej uroczej pocztówce. Tłumaczenia dokonali: martewa i AnnoD-A. Dziękuje Wam raz jeszcze! Moja znajomość rosyjskiego pisanego jest zerowa, a mówionego sprowadza się do najpopularniejszych i najbardziej podobnych do naszego rodzimego języka zwrotów. Także bez pomocnych dusz nie mógłbym w pełni zinterpretować. tej pocztówki.

Napis na kapeluszu oznacza datę - 30 maja. W tym dniu, w roku 1846, urodził się Peter Carl Faberge, rosyjski jubiler i złotnik. Jego wyroby w kształcie jaj, wykonywane ze złota, bogato zdobione szlachetnymi kamieniami, macicą perłową, a także kością słoniową w środku zazwyczaj zawierały niespodziankę, okrytą ścisłą tajemnicą, aż do momentu otwarcia. Te słynne na całym świecie skarby sztuki jubilerskiej były odpowiednikiem ... pisanek. Jaja Faberge stanowiły bowiem prezent na Wielkanoc dla wybranek życia rosyjskich cesarzy. Pierwsze powstało w 1884 na zlecenie Aleksandra III, jako prezent dla jego zony Marii.
Ta tradycja podtrzymywana była co roku, a po śmierci Aleksandra jego syn Mikołaj "złoconymi" pisankami obdarowywał swoją żonę oraz matkę. Ostanie z dzieł jubilerów pracujących dla Faberge powstało w 1914 roku. Z 54 okazów do naszych czasów zachowało się 46 sztuk.

Jest to kartka w całej moje kolekcji, na którą najdłużej przyszło mi czekać: klik. Było warto!





niedziela, 4 grudnia 2011

Rosja #3 Sborna zdobywcą Pucharu Świata siatkarzy


Czwarty pod rząd, ostatni na razie, wpis sportowy na moim blogu. Trzeba przyznac, że fajnie mieć jakiś zapas kartek do opublikowania  - można wtedy dobierać je tematycznie do aktualnych wydarzeń na świecie.

Polscy siatkarze zajęli historyczne, drugie miejsce w Pucharze Świata, przegrywając w ostatnim meczu po tie-breku z Rosją. Dzisiejsza porażka, tak jak wczorajsza na pewno boli. Ale nasza drużyna odniosła wielki sukces, zajęła w turnieju drugie miejsce i z tego wyniku trzeba się ciszyć. Dla naszych siatkarzy było to już trzecie podium ważnej imprezy ww tym roku, po Mistrzostwach  Europy i Lidze Światowej.
Jako ciekawostkę trzeba dodać, że obie drużyny (Polska i Rosja), przystępowały jako jedyne do imprezy z dzikimi kartami.

Na skanie biblioteka Tatarstanu mieszcząca się w Kazaniu. Na zdjęciu 'pożyczonym' z Onetu kadr z dzisiejszego meczu.



wtorek, 25 października 2011

Rosja #2 Stolica Syberii nocą


Nowosybirsk State Academic Opera and Ballet Theatre

Fajnie jest dostać kartkę z Syberii. I to z jej nieoficjalnej stolicy, jaką jest Nowosybirsk.

Mam mieszane uczucia co do całej Rosji, a szczególnie Syberii. Pierwsze skojarzenia każdego chyba Polaka jest takie same - zimno, daleko, władze rosyjskie zsyłały tam Polaków - choćby za czasów powstania listopadowego. Przypominają mi się tu też od razu "Dziady' Adama Mickiewicza z licznymi nawiązaniami do tego tematu. Lubiłem tą książkę - szczególnie przed maturą, gdy ją sobie przypominałem i przeczytałem wszystkie przypisy historyczne. A na samej maturze z języka polskiego, oczywiście: "Dziady", a dokładniej
Jak symbolika ziarna z bajki opowiedzianej przez Żegotę objaśnia sens  męczeństwa młodzieży polskiej? Analizując przytoczony fragment Dziadów Adama Mickiewicza, zwróć uwagę na sytuację studentów i ich postawy.

Sytuację studentów, a no proszę. Świetny temat maturalny, naprawdę. Łatwy do przewidzenia, ciekawy historycznie, z wieloma odniesieniami których można było użyć, aby dostać dodatkowe punkty za walory pracy. Rezultat na świadectwie maturalnym też mi się spodobał.

To zacytuję nieco o Syberii, z tegoż tekstu źródłowego z matury:


ŻEGOTA
6
Jużci przecież bez winy w Sybir nas nie wyślą; 
A jakąż winę naszą znajdą lub wymyślą? 
Milczycie,  – wytłumaczcież, co się tutaj dzieje, 
O co nas oskarżono, jaki powód sprawy? 
TOMASZ
7
Powód – że Nowosilcow przybył tu z Warszawy. 
Znasz zapewne charakter pana Senatora.  
[...] pomimo największych starań i zabiegów 
Nie może w Polsce spisku żadnego wyśledzić; 
Więc postanowił świeży kraj, Litwę, nawiedzić, 
I tu przeniósł się z całym głównym sztabem szpiegów. 
Żeby zaś mógł bezkarnie po Litwie plądrować
I na nowo się w łaskę samodzierżcy wkręcić, 
Musi z towarzystw naszych
8
 wielką rzecz wysnować
I nowych wiele ofiar carowi poświęcić.
-----------------------------------------------------------------------

Kilku więźniów
No, Janie! Nowiny?

JAN SOBOLEWSKI 
ponuro 
Niedobre – dziś – na Sybir – kibitek dwadzieście 
Wywieźli. […] 
Wszystkich, – do jednego. 
Sam widziałem. […] 
Małe chłopcy, znędzniałe, wszyscy jak rekruci 
Z golonymi głowami; – na nogach okuci. 
Biedne chłopcy! – najmłodszy, dziesięć lat, nieboże, 
Skarżył się, że łańcucha podźwignąć nie może; 
I pokazywał nogę skrwawioną i nagą. […] 
Wywiedli Janczewskiego; – poznałem, oszpetniał, 
Sczerniał, schudł, ale jakoś dziwnie wyszlachetniał. […] 
On postrzegł, że lud płacze patrząc na łańcuchy, 
Wstrząsł nogą łańcuch, na znak, że mu niezbyt ciężył.  
A wtem zacięto konia – kibitka runęła – 
On zdjął z głowy kapelusz, wstał i głos natężył, 
I trzykroć krzyknął: „Jeszcze Polska nie zginęła”. – 
Wpadli w tłum; – ale długo ta ręka ku niebu, 
Kapelusz czarny jako chorągiew pogrzebu, 
Głowa, z której włos przemoc odarła bezwstydna, 
Głowa niezawstydzona, dumna, z dala widna, 
Co wszystkim swą niewinność i hańbę obwieszcza […]

I taką znam Syberię. A budynek teatru i opery ładny. Ale dużo bardziej w nocy - zdjęcia przy świetle dziennym nie robią wielkiego wrażenia.



piątek, 2 września 2011

Rosja #1 Japanese Style


Legenda o cesarzu Nintoko z końca XVI wieku
W 355 r. imperatorowi Nintoku podarowano dziwnego ptaka. Opowiedziano mu, że takie ptaki nazywa się sokołami, a w Korei używa się ich do polowań. Wyszkolony sokół, ku wielkiemu zadowoleniu właściciela, złapał mnóstwo bażantów. Od tego czasu polowanie z sokołem stało się ulubioną rozrywką Nintoku.

Takie pocztówki wydawane są w Rosjii! Zaskoczenie to mało powiedziane. Gdy wyjmowałem tą kartkę ze skrzynki byłem pewien, ze przyszła z Japonii. Zobaczyłem jednak rosyjskie znaczki i stemple więc druga myśl wiodła nieuchronnie do stwierdzenia, ze ktoś wysłał mi z Rosji kartkę pochodzącą z Kraju Kwitnącej Wiśni. Lekki zawód, ale zaraz... - przecież tekst wydrukowany fabrycznie na kartce jest po rosyjsku! Ta pocztówka to perełka, cudo. Dziękuję, bardzo,  bardzo dziękuję nadawczyni - Svietlanie. Nie znam języka rosyjskiego, więc o pomoc musiałem ostatecznie poprosić rusofili - i teraz wiem dokładnie, co na kartce jest napisane. I znam legendę o cesarzu Nintoku i jego sokole.

O cesarzu Nintoku warto wiedzieć również, że wybudowano dla niego największy w Japonii grobowiec - Daisen Kogun  Sakai, prefektura Osaka. Tak wygląda on z lotu ptaka.