wtorek, 26 lutego 2013

Rosja #10 Ach ten znany wszystkim strach



Dzisiaj zacząłem laryngologię dziecięcą.
Pocztówka co prawda stomatologiczna (wydana z okazji rosyjskiego czy też Międzynarodowego  Dnia Stomatologa), ale od biedy daje radę. Czyż bowiem takie małe dziecko, które trafia z rodzicem (przeważnie mamą) do otolaryngologa nie jest przestraszone tak samo jak u dentysty? Co prawda laryngolog ogląda zawsze uszy, ogląda nos, co raczej straszne nie jest, ale gardło, i powiększone migdałki u dzieci też zawsze bardzo go interesują.
A jak zabiera się do tonsillektomi migdałka trzeciego, czyli gardłowego to wtedy zaczyna się horror.

Moja koleżanka z grupy ma do dziś traumę przed laryngologiem. Ja na szczęście nigdy jako dziecko u takiego rodzaju specjalisty medycyny nie byłem.
Ale 'prawdziwego kotła' jaki co dzień czekający rodzice pod poradnią do foniatry i laryngologa urządzają mam już po dziurki w nosie. Wchodzenie do gabinetu trzech pacjentów naraz, proszenie o to, czy mogliby poczekać w środku, bo na zewnątrz jest prawdziwa walka. Masakra!

Pochwale się jeszcze jedną kwestią związaną i ze stomatologią i z laryngologią. Skorzystałem z automatu stojącego przed holem poradni szpitala na Spornej i kupiłem sobie za 2 złote szczoteczkę do zębów. Z zawsze świeżą pastą! Zmyślny wynalazek. I dobrze, że nie trafiłem na kolor różowy zestawu. Szczoteczka bardzo poręczna. Niezbyt wygodna do codziennego mycia zębów, ale przynajmniej łatwiej się nią dostać w niektóre zakamarki uzębienia.
Fajny gadżet.




0 komentarze:

Prześlij komentarz