czwartek, 15 maja 2014

Japonia #78 Kurs z ratownictwa medycznego


Pocztówka pochodzi z Japonii, dostałem ją natomiast od pewnego duchownego z Torunia, w ramach wsparcia moje kolekcji medycznej. W rezonans magnetyczny wyposażone są nieliczne szpitale, ale przy okazji tej tematyki pozwolę sobie nieco napsiać o zagadnieniach poruszanych na kursie z ratowncitwa medycznego, w ramach lekarskiego stażu podyplomowego.

Ratownictwo medyczne to działanie w stanie nagłego zagrożenia, realizowane w trybie pilnym. Te dwie cechy mają charakter immamentny. W Polsce natomiast przez długi czas ambulanse jeździły do skaleczeń palców i innych banalnych przypadków, które powinny zostać zaopatrzone ambulatoryjnie albo często wręcz domowymi sposobami. Od kiedy dyspozytorzy systemu ratownictwa medycznego zostali przeszkoleni w ocenie faktycznego zagrożenia zgłąsznaych przypadków sytuacja się poprawiła, nie zmienia to jednak faktu, że zespoły ratownictwa medycznego wyruszają do setek alkoholików na przysłowiowym kacu, których rodziny zaczynają panikować i informują przez telefon o zagrożeniu życia. Banalnych 'zagrożeń' będących powodem wzywania ambulansu nadal nie brakuje. Są tylko maskowane kłamstwami w czasie rozmowy telefonicznej. Może warto byłoby wziąć przykłąd z Norwegii - najbogatszego kraju Europy. Tam cała służba zdrowai jest darmowa oprócz dwóch kwestii - tabletek i wyjazdów pogotowia do stanów nie spełniających kryteriów pliności i zagrożenia życia. Dzięki temu norwescy pacjenci niemają dwóch szafek wypełnionych lekami, jakby miała zbliżąć się II wojna światowa tak jak to czynią Polacy. Dzięki temu też  ambulanse w Norwegii nie są wzywane bez potrzeby, a wszystkie mniej nagłe stany zaopatrywane są w trybie ambulatoryjnym.

Ratownictwo medyczne to też pierwsza pomoc na miejscu zdarzenie. Jednym z jej ważnych elemntów jest bezpieczeństwo ratowników. Z uwag praktycznych warto zapamiętać, że podchodząc do nieprzytomnego przeciętnego Europejczyka lepiej nie nachylać policzka nad jego ustami, żeby sprawdzić oddech. Może to sie dla nas źle skończyć - przebudzony przeciętny Europejczyk może wymeirzyć nam cios, albo uroczyć nas degustacją tresci zalegajacej w jego żołądku. Dlatego w takich sytuacjach warto podchodzić do nieprzytomnnego od tyłu jego głowy, a oddech sprawdzać na skórze własnej dłoni, która to skóra ma czułość podobną do skóry policzka.


0 komentarze:

Prześlij komentarz