piątek, 28 października 2011

Japonia #24 Góra Fuji jesienią


Dzisiaj była bardzo ładna pogoda w Łodzi. Zachęcała do spacerów, przebywania na świeżym powietrzu i cieszenia się resztkami ciepłych dni przed nadchodzącą zimą. Dlatego też na blogu pojawia się kolejna jesienna kartka ... z Japonii. To właśnie Kraj Kwitnącej Wiśni jest liderem pod względem wszystkich sezonowych kartek. Co roku wydawane są nowe wzory a na ich różnorodność i ilość nikt nie może narzekać. Jesień spośród wszystkich pór roku dominuje, choć ma sporą konkurencję ze strony wiosennych kwitnących kwiatów wiśni i letnich Summer Greetings Cards.

Ta konkretnie kartka przedstawia piękno Góry Fuji. Do tej pory nie pisałem nic szerzej o największym szczycie państwa, które tak mnie fascynuje. Pora więc to nadrobić.

Mount Fuji , Fuji-San to w rzeczywistości krater po wygasłym wulkanie. Dla Japończyków 3776 metrowy, najwyższy szczyt kraju jest obiektem kultu. Mają oni nawet przysłowie: „Kto nigdy nie stanął na szczycie Fudżi-san, jest głupcem". W przysłowiu tym chodzi chyba o mistycyzm. W Japonii góry są traktowane jako siedziby bogów, a ich zdobywanie wiąże się z niezwykłymi przeżyciami duchowymi. Wszystkiego dopełnia piękno krajobrazów, nasilające się w miarę w miarę zbliżania się do szczytu.

Oficjalny sezon wspinaczkowy na Fuji to lipiec i sierpień. Szczególnie ceniony jest widok ze szczytu góry na całą okolicę, w godzinach wczesnoporannych. Dlatego większość 'zdobywców' przyjmuje podobną strategię. Pierwszego dnia rozbijają obóz na siódmej lub ósmej stacji (z 10). Spędzają w nim trochę czasu - śpiąc około czterech godzin. Następnie wyruszają tak, aby na 'summit' dotrzeć pomiędzy 4.30 a 5.00,  w celu zobaczenia pięknego wschód słońca. A później spacer wokół krateru Fuji, zajmujący około godzinę.

A prawda o Górze Fuji jest taka, że miejsce to zostało niesamowicie skomercjalizowane. To, że na szczycie znajduje się budynek poczty i można stamtąd wysłać pocztówkę wszystkim postcrosserom na pewno się spodoba. Ale fakt, że w drodze na samą górę ani na moment nie pozostaniemy sami już mniej. Fuji jest oblegana, nie tylko przez pojedyncze osoby ale przez całe zorganizowane grupy. Na trasie umieszczone są głośniki, które informują turystów co wolno, a czego nie w trakcie zdobywania szczytu. Nie wspominając już, że do stacji piątej, w pół drogi, można dojechać autobusem.
Sama Góra Fuji to też nie polskie piękne latem Tatry. Generalnie niezbyt atrakcyjny, wulkaniczny pył pokrywa cały górski stok. A w schroniskach w pobliżu ósmej stacji i wyżej jest cholernie drogo...



0 komentarze:

Prześlij komentarz