piątek, 6 lipca 2012

Polska #75 Warszawskie syrenki



Tak jak Wrocław krasnalami, a Łódź Galerią Wielkich Łodzian i gwiazdami artystów na Piotrkowskiej, tak Warszawa pomnikami syreny stoi. Syrenka Staromiejska, Nadwiślańska, z Karowej. Na czas Euro w stolicy Polski pojawiło się dodatkowych ... 16 syrenich pomników. Nagłe rozmnożenie kobieco-rybich stworzeń? Nie, to tylko warszawski sposób na uczczenie statusu miasta gospodarza Mistrzostw Europy


Pierwszą syrenka piłkarską na którą trafiłem była ta w barwach Portugalii. Ustawiono ją
przy Krakowskim Przedmieściu, gdzieś na wysokości ulicy Karowej.

O piłkarskich syrenkach słyszałem dużo wcześniej, ale dopiero gdy w dniu meczu półfinałowego zobaczyłem pierwszą z nich wpadłem na pomysł, że fajnie byłoby znaleźć i sfotografowac jak najwięcej tych Euro-pomników. Ty bardziej, że miałem dużo czasu na zwiedzanie miasta, a to doskonale współgrało z wypatrywaniem kolejnych syrenich statuetek.              

Syrena w barwach Włoch, którzy grali tego dnia mecz półfinałowy trafiła w 
centralne miejsce miasta - stanęła tuż obok Zamku Królewskiego. 
Cieszyła się przy tym bardzo dużą popularnością u turystów.

Na nastepną syrenkę złowioną aparatem przyszło mi trochę poczekać. Spotkałem ją dopiero w czasie
nieco okrężnej drogi na stadion, przy Nowym Świecie, na wysokości Pomnika Kopernika.

Logiczne wydawało się, że kolejny Euro-pomnik znajde gdzieś na skrzyżowaniu
 z Alejami Jerozolimskimi.  Tak tżz było. Stanęła tam syrenka francuska.

Kolejną syrenkę znalazłem dopiero w drodze powwrotnej ze stadionu.
całkiem przypadkiem - szukając ... Biedronki, żeby zaopatrzyć się w prowiant. I natrafiłem
na pomnik w barwach Irlandii, ulokowany przy ulicy Tamka.

Ostatni pomnik 'na mieście' znalazłem na Placy Trzech Krzyży. Stanęła tam Syrenka Niemiecka.


Zapewne idąc dalej, wzdłuż Aleji Ujazdowksch znalazłbym co najmniej 3 kolejne Syrtenki. Ale czas mnie gonił a na 'zebraniu' wszystkich (jak Pokemonów...) aż tak mi nie zależało... Zbliżał sie czas rozpoczęcia meczu Niemiec z Wlochami. Wszedłem do Strefy Kibica na Placu Defilad i tu czekała na mnie siódma syrenka.

W barwach Polski!
To było idealne zwieńczenie całej zabawy.

Generalnie szukanie syrenek w czasie zwiedzania Warszawy poszło mi całkiem nieźle. Żałuje, że nie widzialem tej hiszpańskiej, w końcu syrenie barwy zwycięzców turnieju to byłoby coś. Szkoda też, że nie spotkałem tej, której ktoś ukradł piłkę - zdaje się, że chodzi o angielską.

Już po fakcie znalazłem informacje o lokalizacji pozostałych syrenek. klik. Jak widać, wystarczyło lepiej porozglądać się po Fan Zone pod PKiN, żeby namierzyć 3 kolejne syrenki. A hiszpańska czekała tuż po wyjściu ze strefy kibica. Chyba za bardzo pochłonęły mnie wówczas wydarzenia sportowe, koncert Lady Pank i planowanie powrotu do Łodzi. Trochę szkoda - co najmniej 4 były na wyciągnięcie ręki.

Syrenki warszawskie w mojej opinii okazały sie całkiem fajnym pomysłem. Choć nie brak też głosów, że symbol Warszawy przez decyzję władz miasta zszedł na psy. Ja tak nie uważam. Cała akcja była ciekawym promującym miasto pomysłem

1 komentarze: