piątek, 27 lipca 2012

Polska #79 Olimpijskie wspomnienia i marzenia





Dziś nadszedł czas na niezwykłą kartkę pocztową. W zasadzie według prawidłowej nomenklatury 'całostkę', ponieważ posiada ona nadrukowany znaczek pocztowy. Mateusz, który przysłał mi tą montrealską pamiątkę stworzył tak niesamowitą kompozycję, że nie mogę się powstrzymać od pokazania jej w całości. Mam nadzieję, że się za to na mnie nie pogniewa.
Czas więc na montrealskie wspomnienia.

W turnieju olimpijskim w Montrealu wystąpiło 10 zespołów. W grupie A, w której znalazła się Polska, rywalizowały również Czechosłowacja, Kanada, Korea Południowa i Kuba. Do półfinałów awansowały dwie najlepsze drużyny. Pierwszy mecz reprezentacja Polski rozegrała 18 lipca z Koreą Południową. Dwie pierwsze partie przegrała do 12 i 6, jednak w trzech kolejnych okazała się lepsza. Drugiego dnia w trzech setach pokonała gospodarzy. Trzecie spotkanie z reprezentacją Kuby  rozpoczęło się dla Polaków od dwóch przegranych setów. Polscy zawodnicy do 6 i 9 wygrali jednak trzecią i czwartą partię. O zwycięstwie decydował piąty set zakończony po 47 minutach wynikiem 20:18 dla Polaków. Polska pomimo braku porażki, aby awansować do półfinału, musiała pokonać w ostatnim spotkaniu Czechosłowację, ponieważ miała gorszy od niej stosunek setów i od prowadzących w grupie Kubańczyków. Polacy ten mecz wygrali 3:1, oddając jedynie pierwszego seta.

W meczu półfinałowym reprezentacja Polski zmierzyła się z obrońcą tytułu - Japonią. Trener Wagner wystawił Gawłowskiego, Skorka, Wójtowicza, Rybaczewskiego, Stefańskiego i Boska. Na zmianę wchodzili natomiast Zarzycki, Karbarz i Lubiejewski. Polacy po raz trzeci wygrali w pięciosetowym meczu. 31 lipca w finale zagrała z ZSRR, który w całym turnieju nie przegrał ani jednego seta. Na finał wyszła ta sama szóstka co w półfinale. Po przegraniu pierwszego seta Wagner wprowadził Karbarza za Rybaczewskiego. W drugim secie zwyciężają Polacy, w trzecim - ZSRR. W czwartej partii drużyna Związku Radzieckiego miała dwie piłki meczowe, Polacy je wybronili i ostatecznie wygrali 19:17. W ostatnim secie Polacy od stanu 7:7 nie stracili już punktu, zdobywając złoto igrzysk olimpijskich - trzeci medal imprezy mistrzowskiej pod wodzą Huberta Jerzego Wagnera.

Oglądałem niedawno piąty set tego spotkania na TVP Sport. Z 0-4 zrobiło się 7-5 dla nas. Trzeba pamiętać, że były to czasy kiedy punkty przyznawano tylko za wygrane akcje przy własnej zagrywce. Niemal zupełnie inny sport. Specyficzny rodzaj zagrywki, daleka od doskonałości piłka, bardziej pryncypialne przepisy co do 'czystego' odbicia piłki. Ale Polska była Mistrzem Świata, Mistrzem Olimpijskim. I to w czasach, kiedy było to nam bardzo potrzebne. Teraz sukcesów mamy nawet więcej: Mistrzostwo Europy, Wicemistrzstwo Świata, zwycięstwo w Lidze Światowej i drugie miejsce w Pucharze Świata. Przydałoby się ukoronowanie dorobku.

Jak pójdzie reprezentacji Polski na igrzyskach w Londynie nie mam pojęcia. Nie śledziłem dokładnie harmonogramu olimpijskich dyscyplin. Wiem, że siatkarze od niedzieli będą grać co drugi dzień. I mam nadzieję, że ten maraton potrwa aż do 12 sierpnia, kiedy to odbędzie się finał turnieju. Wierzę w ich sukces. Chciałbym też aby polskaekipa wróciła z co najmniej 10 medalami. Są jeszcze wioślarze, kajakarze, Agnieszka Radwańska, lekkoatleci, którzy zdobywają medale na każdych IO. A może Karolina Michalczuk, która samotnie broni honoru polskiego boksu?

Będą to dla mnie zapewne ostatnie igrzyska, które będę mógł oglądać w spokoju, 'od deski do deski', bez żadnych rozpraszaczy. Później już tylko praca, pewnie rodzina itp. itd.

1 komentarze:

  1. Tak bywa:) Ja mam w domu dwa rozpraszacze- jeden ma prawie 4 lata a drugi 7 tygodni. Więc dla mnie IO w Londynie prawie nie istnieją!

    OdpowiedzUsuń