niedziela, 17 czerwca 2012

Polska #68 No i dla Biało-Czerwonych już po Euro...





Nie było źle. Nie mam siły teraz więcej pisać. Ale w ciągu najbliższych dni uzupełnię tego posta dłuższym wywodem. Jakiś pozytyw? Już 20 kartka w kolekcji poświęconej Euro 2012!

EDIT 24.06.2012. No i wreszcie mam chwilę wolnego i mogę napisać to co obiecałem. Z perspektywy czasu, niezbyt odległej, ale na tyle dużej, żeby do pewnych spraw nabrać dystansu. Reprezentacji Polski po raz kolejny nie udał się start na wielkiej imprezie piłkarskiej. Tym razem rozgrywanej na stadionach w naszych krajach, i takiej, w której trafiliśmy do grupy marzeń. W czasie gdy mamy jednego z najlepszych napastników w Europie, prawego obrońcę którego chce Real Madryt, doskonałych bramkarzy i zaciąg zagraniczny w postaci Perquisa, Obraniaka, Polanskiego i Boenischa, całkiem dobrze uzupełniających skład. Jaki był tego efekt? Dwa punkty, dwa gole, ostatnie miejsce w grupie. Wydawałoby się, że to tragedia.

Jednak mimo wszystko ten turniej zdołował mnie mniej niż poprzednie piłkarskie mistrzostwa w moim życiu (MŚ 2002, MŚ 2006, ME  2008). Były tutaj ładne gole Polaków 0 tylko dwa, ale jakiej urody. I co ważne - w meczach o punkty. Tak to już jest z tą nasza reprezentacja, że swoich kibiców nie rozpieszcza. I bardzo skutecznie obniża oczekiwania sowich fanów. Na ME 2012 były przynajmniej 3 dobre połówki spotkań. Była obrona, którą przeciwnikowi nie było łatwo przejść. Piłkarze po raz kolejny nie zostali dobrze przygotowani kondycyjnie do turnieju, ale i tak wyglądało to lepiej niż na poprzednich turniejach. Mieliśmy bramkarza, który zaliczył wejście smoka i obronił jako jedyny do tej pory na mistrzostwach rzut karny. Mieliśmy kapitana, który strzelił ważnego gola w meczu z Rosją i pozwolił tym poczuć nam choć przez parę dni dumę narodową i nastrój, jaki charakteryzuje kibiców drużyny dobrze spisującej się na w wielkim piłkarskim turnieju.

Mimo wszystko było to za mało.



4 komentarze:

  1. Ech, nie chciałam być straszną pesymistką i zakładając się z Tobą na przekór swojemu przekonaniu napisałam, że wyjdą z grupy. Cóż, tym razem to rozum wygrał, a nie serce. Szkoda, kibicowałam wczoraj w strefie kibica pod Spodkiem i na początku byłam pewna, że to wygramy! Ale w drugiej połowie to już się prawie modliłam, by nie stracili bramki ;/
    Będziesz miał co liczyć z tym zakładem, już widzę, że nie wygram :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też kibicowałam i nici z tego, ale trudnoo...
    Co do pocztówek to zazdroszczę, bo ja jeszcze ani jednej z Euro nie mam :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trudno być kibicem naszej drużyny piłkarskiej - szczególnie przed wielkim turniejem.

      Usuń
    2. A na jakąś kartkę zawsze można się wymienić.

      Usuń