piątek, 28 września 2012

W trosce o czystość języka


Języka pisanego rzecz jasna. Przyznaję, że na moim blogu różnie z tym bywało. O ile błędów ortograficznych, interpunkcyjnych czy gramatycznych staram się unikać, o tyle literówki przy pisaniu na klawiaturze są moją prawdziwą zmorą. Ale od dzisiaj postaram sie podwyższyć standard blogowego ( i nie tylko) języka.

Zainspirowała mnie do tego lektura broszurek przygotowanych przez Stowarzyszenie Inicjatyw Edukacyjnych "Delta" w ramach Płockiego Festiwalu Kultury Języka Polskiego. Naprawdę ciekawe opracowanie, z którego wynika że dotychczasowe stosowanie na przemian przeze mnie form tą pocztówkę i tę pocztówkę było sporym błędem. Tak więc od dzisiaj będę starał się stosować do wszystkich reguł rządzących językiem polskim. Jest on tak piękny, że po prostu na to zasługuje.

Myślę, że to ważne. Nikt bowiem nie chce dopuścić do sytuacji, w której dbałość o czystość języka polskiego będzie  kojarzyła się powszechnie ze 'sferą antykwariatową". Zupełnie tak jak w dzisiejszych czasach mówi się o pisaniu listów czy tez wysyłaniu pocztówek...Odwołując się do zwrotów frazeologicznych nie chcę, aby wspomniane wartości odeszły do lamusa. Samo powiedzenie zna prawie każdy, ale ciekawe ile osób zapytanych na ulicy wiedziałoby czym w dawnej Polsce był lamus...

Dodam jeszcze, że dzisiejsza pocztówka została wyprodukowana w Austrii, a natrafiłem na nią w łódzkim antykwariacie Gratka.





6 komentarze:

  1. Przekonywający - jak użyłam tego słowa w swojej pracy magisterskiej, to mi zarówno word jak i o.o podkreśliły go jako błądm, na to więc wygląda, że ta forma też już odeszła do lamusa. Kiedy zaś używam w mowie formy ,,tę", to ludzie patrzą na mnie z miną świadczącą o tym, że mnie mają za przemądrzałą polonistkę, ale cóż, nie będę mówić tą, bo tak się ludziom podoba, bo tę ma długą historię :) Bardzo ciekawa inicjatywa!
    A tak btw, wydaje mi się czy właśnie widziałam Cię w 1 z 10? :) Nie oglądałam prezentacji, więc nazwiska nie słyszałam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak, to byłem ja. Tylko jakaś bardzo dziwnie, beznamiętnie mój głos wypadł...

    Ale z odpowiadaniem na pytania jakoś radę dałem.
    A że z medycyny żadnych pytań nie było...

    OdpowiedzUsuń
  3. Prawdę mówiąc na to ostatnie, też odpowiedziałam ,,adiutant" i się zdzwiłam słysząc ten niemiły dźwięk oznaczający złą odpowiedź.
    Nieźle Ci poszło, ale szkoda, że nie wszedłeś do ostatniej trójki. Wyjątkowo lubię ten teleturniej, jak mogę to oglądam codzienie.

    OdpowiedzUsuń
  4. To kiedy sama spróbujesz swoich sił?

    Chętnie bym Cie zobaczył.
    Moje trzecie pytanie rzeczywiście było trudne. Tydzień po nagraniu, które było 14 września oglądałem film "Hubal". I tam jest dziewczyna, Tereska, której Hubal się spodobał, chciała mu koszule prasować, guziki przyszywać itd./ A on jej odpowiedział, że ma od tego ordynansa. Dosyć wymowna scena. A termin ordynans powstał dopiero w 1921 roku, więc ciężko go z historii, filmów, lektur szkolnych kojarzyć.

    Szkoda tych dwóch pierwszych. Miałem strzelać w bulwę czyli korzeń cykorii zanim pan Tadeusz przeczytał trzy warianty ale przez ten cały stres ta łodyga mnie podkusiła....

    Ale mówi się trudno.

    OdpowiedzUsuń
  5. Prawdę mówiąc myślałam nawet nad tym. I nad Postaw na milion też. Tam mogłabym z chłopakiem iść, bo się uzupełniamy wiedzą, on ratowałby szczegółowe pytania historyczne, wojskowe i itp. a ja geograficzne, kulturalne itp. Co dwie głowy to nie jedna. W 1 z 10 trzeba mieć też szczęście, są takie odcinki, kiedy odpowiadam na 90% pytań bez zająknięcia, a w innym więcej techniki, fizyki, albo jakichś dziwnych i tyle, ledwo połowa.
    Co do tego pytania o cykorię, to też bym strzelała w bulwę albo łodygę - to było jedno z tych dziwnych pytań :)
    Zaś co do tego adiutanta: oglądałam program z Babcią i Mamą i wszystkie trzy odpowiedziałyśmy właśnie w ten sposób, więc chyba rzeczywiście kojarzy się bardziej niż ordynas - co też nie jest przecież stricte polskim słowem, bo mi łaciną brzmi.
    A Pan Taduesz jest w rzeczywistości też taki sympatyczny? Bo mnie się wydaje bardzo sympatyczny!

    OdpowiedzUsuń
  6. Jest sympatyczny, jak najbardziej. Idealny prowadzący dla takiego przedsięwzięcia "Jak Jeden z dziesięciu".

    No to Lauro - zgłoś się na eliminacje - nic przecież na tym nie stracisz. Eliminacje odbywają się co pół roku, bodajże w lutym/marcu i chyba właśnie październiku. Eliminacje są w Warszawie, nagrania odcinków w Lublinie.

    OdpowiedzUsuń