Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Katowice. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Katowice. Pokaż wszystkie posty

piątek, 9 marca 2012

Polska #43 Nikiszowiec



Ta pocztówka jest jedną z moich pamiątek ze zlotu polskich postcrosserów w Katowicach. Poza podpisami fajnych ludzi na odwrocie, przedstawia niezwykłe miejsce, którego historia niesamowicie mnie zaciekawiła.

Nikiszowiec to osiedle w Katowicach, wybudowane według ściśle określonego, innowacyjnego planu, z przeznaczeniem dla robotników i ich rodzin. Miejsce uniklane w całym świecie, nazywane ceglanym arcydziełem, nieskutecznie promowane na skalę ... ogólnopolską. Po prostu Nikiszowiec.

"Najpiękniejsze osiedle robotnicze na Śląsku przypomina miasteczka na południu Europy. Są tu ciasne, wybrukowane uliczki oraz centralny mały plac z kościołem i arkadowymi podcieniami wokół. Magiczny Nikisz, jak zdrobniale nazywają go mieszkańcy, inspiruje od lat malarzy jak i filmowców. Tutaj kręcił swoje filmy Kazimierz Kutz, tutaj powstała większość ujęć ''Angelusa'', poetyckie dzieło Lecha Majewskiego o malarzach prymitywistach z pobliskiego Janowa, często przedstawiających nikiszowieckie pejzaże."- możemy przeczytać na jednej ze stron Gazety. "Nikiszowiec to jedno z najbardziej spójnych założeń mieszkalnych w regionie. Mimo uporządkowanej geometrycznie zabudowy nie ma tutaj monotonni. Architekci podobne budynki rozróżnili wieloma typami detali. Każdy dom ma inny kształt wykuszy, każde wejście do klatki schodowej ma inne obramienie. Niestety w trakcie ostatnich modernizacji wymieniono wiele drewnianych drzwi, rzeźbionych z różnym kształtem szybek, na typowe aluminiowe."

A ja - w Katowicach byłem  i nic o tym miejscu nie wiedziałem. Zostawiłem sobie czas na 'samozwiedzanie', poznając tym sposobem wiele ulic i uliczek największego miasta Górnego Śląska. O Nikiszowcu jednak wcześniej nie miałem okazji usłyszeć. Opisywaną pocztówkę kupiłem  najsłynniejszym pocztówkowym miejscu ponieważ bardzo mnie zaciekawiła i prezentowała się niezwykle korzystnie w porównaniu z innymi katowickimi kartkami, typu multiview. Później w Centrum Informacji Turystycznej  dostałem książeczkę z serii "Katowice in your pocket" i zrozumiałem, jak dużo straciłem. Takie miejsca po prostu trzeba zobaczyć na własne oczy. I wyrobić sobie o nich zdanie. Niewykluczone, że Nikiszowiec i Giszowiec nie przypadłyby mi do gustu, ale kto wie.

Więc na koniec spróbuję wywołać do głosu Katowiczankę, która czyta mojego bloga czasami. Nikiszowiec powinien rzucić jej się w oczy, więc - Pani Lauro - proszę się wypowiedzieć z autopsji na temat Nikiszowca. Mam przyjeżdżać do Katowic jeszcze raz, żeby nadrobić zaległości?