środa, 29 czerwca 2011

Grenada #1 Plaża Grand Anse



To jak na razie kartka z najbardziej egzotycznego państwa w mojej kolekcji. Dostałem ją w dosyć niezwykłych okolicznościach od bardzo ciekawej osoby.

Grenada to państwo położone na Morzu Karaibskim. Składa się z 4 wysp - głównej, wysuniętej najbardziej na południe i  nazwanej Grenadą oraz 3 mniejszych: Carriacou, Ronde Island i Małej Martyniki. Powierzchnia tego państewka to 344 kilometry kwadratowe, a liczba ludności nie przekracza 110 tysięcy.

Grenada znana jest na całym świecie jako jeden z największych eksporterów gałki muszkatołowej oraz innych przypraw korzennych. Owoc muszkatołowca widnieje nawet na fladze państwa. W restauracjach obok pojemników z solą i pieprzem stoi trzeci, z gałką muszkatołową właśnie. Jak się okazuje dla entuzjastów może to być przyprawa, którą dodaje się do każdej potrawy.

Miejsce to, jak wiele państw położonych na Morzu Karaibskim ma liczne wpływy francuskie. Nazwiska, nazwy miejscowości, wiele potraw lokalnej kuchni, częściowo architektura - to tylko niektóre przykłady.

Najlepszym sposobem na zwiedzanie Grenady jest podróż po wyspie miejscowymi minibusami, zwanymi duf-duf. Przez całą drogę puszczana jest elektroniczna odmiana muzyki reggae - ragga, a wysiadanie w interesującym nas miejscu musimy zasygnalizować kierowcy bardzogłośnym pukaniem w dach busa.


No i zaczynamy pełną parą WAKACJE, czyli okres względnego uśpienia bloga. Ale co to będzie jak przyjdzie październik i trzeba będzie pokazać na blogu te wszystkie wakacyjne kartki, które w międzyczasie przyjdą....
Życzę udanych wakacji wszystkim zaglądającym na bloga!

wtorek, 28 czerwca 2011

Polska #8 Morze Bałtyckie na wakacje



Czas zacząć wakacje. Pora więc na tą klimatyczną kartkę od Matiego przedstawiającą Morze Bałtyckiego. Kto z nas bowiem nie lubi powylegiwać się na plaży?  Albo popluskać się w wodzie? Generalnie ja... Ale o tym może innym razem.

Jutro na blogu pojawi się druga wakacyjna kartka, również plażowa, ale z dużo bardziej egzotycznego miejsca. Utrzymana w podobnym klimacie. Chętni mogą zgadywać z jakiego kraju to będzie pocztówka w komentarzach. Do skutku. Dla zwycięzcy oczywiście przewidziana wakacyjna niespodziankowa nagroda pocztówkowa.

 Ja zaś dzisiaj wybieram się do Lasu Łagiewnickiego, czyli największego kompleksu leśnego położonego blisko dużego miasta w Europie. Kolejne łódzkie 'naj'. Powierzchnia lasu zajmuje 1256 hektarów. Średnia wieku drzew wynosi tam 80 lat a w części północnej znajdują się 200-letnie dęby. W 1996 roku utworzono liczący 70 hektarów Park krajobrazowy, zawierający najlepiej zachowaną część dawnej Puszczy Łódzkiej.
Można tam spotkać grądy i dąbrowy świetliste a dominujące gatunki drzew to  ponad stuletnie dęby i graby, którym towarzyszą brzozy, świerki i wiązy.



poniedziałek, 27 czerwca 2011

Białoruś #4 Na ludowo




Tym razem na ludowo i naturalnie.

Białoruś - kraj, w którym teraz dzieje się nie najlepiej. Ceny są wyższe niż w Polsce mimo tego, że średnia pensja jest 2,5 razy niższa. Nowym hobby Białorusinów stało się ostatnio chodzenie po sklepach i robienie zdjęć cenom. Pozytywni, młodzi ludzie, których opinie mogłem poznać żartują sobie, że teraz całe społeczeństwo będzie szczupłe i zaangażuje się w zajmowanie domowymi ogródkami warzywnymi. Przez to wszyscy zyskają jak twierdzą. Sama Białoruś nieuchronnie zmierza w kierunku Rosji. Szkoda. Jest to bowiem  kraj z nieskażaną przyrodą, bardzo czystymi miastami,zamieszkiwany przez skromnych i miłych ludzi. Warto byłoby, żeby te tereny, od 1991 uznawane na arenie międzynarodowej za niepodległe państwo nadal nim pozostały.

A co do kartki i jej klimatu. Aż się prosi o przywołanie wielkiego hitu polskiego disco polo z repertuaru zespołu Kolor. Przy okazji pozdrowienia dla kolegów i koleżanek z DS VIII Uniwersytetu Łódzkiego, którzy uwielbiają puszczać tego typu muzykę na całe osiedle.

Jarzębina czerwona

Zapadł cichy wieczór , już ucichł wiatru wiew
Gdzieś w oddali słychać , harmonii tęskny śpiew
Biegnę wąską dróżką , co pośród gór się pnie
Bo pod jarzębiną dwóch chłopców czeka mnie

Jarzębino czerwona , któremu serce dać
Jarzębino czerwona , biednemu sercu radź

Jeden dzielny tokarz , a drugi , kowal zuch
Cóż mam biedna robić , podoba mi się dwóch
Obaj tacy mili , a każdy dzielny druh 
Droga jarzębino , którego wybrać mów 

Jarzębino czerwona ...

tylko jarzębina , poradzić może mi
Ja nie mogę wybrać , choć myślę tyle dni
Przeszła wiosna lato , już jesień złotem lśni 
Już się ze mnie śmieją , dziewczęta z mojej wsi 

Jarzębino czerwona ...

Noc Kupały poza Białorusią obchodzona jest na Ukrainie, Łotwie, Litwie, w Estonii i Finlandii. Jest to magiczna noc. W jej trakcie tańczy się, śpiewa, pali ogniska, skacze przez ogień i kąpie nago w jeziorze. Legenda głosi, ze tylko tej nocy możliwe jest znalezienie magicznego kwiatu paproci.
Jest to też święto płodności, radości i miłości. Włączając też to, co z tego wynika...


sobota, 25 czerwca 2011

USA #7 'Duck Stamp'


Ta pocztówka pochodząca z USA jest moją nagrodą w 'Loterii prawie znaczkowej'. Jest ona bowiem takim trochę większym (10 na 15 cm) reprintem środka uiszczania opłaty za usługi pocztowe wydanego na zlecenie U.S. Department of Interior.

Znaczek pochodzi z serii Migratory Bird Hunting and Conservation Stamps, popularnie nazywanej Duck Stamps. Nie są to zwykłe znaczki. 95 centów z każdego dolara wydanego na ich zakup trafia bezpośrednio do kasy National Wildlife Refuge System, zajmującego się ochroną dzikich zwierząt na terenie całych Stanów. Jest to jeden z najbardziej pomysłowych programów ochrony przyrody. Duck Stampy oraz koperty FDC, pocztówki i inne walory filatelistyczne z nimi związane cieszą się również dużą popularnością wśród kolekcjonerów. Od 1934 zyski z tej akcji przeznaczone na ochronę przyrody sięgnęły 750 milionów dolarów. Nic tylko pozazdrościć kreatywności.
Istnieje również seria Junior Duck Stamps, w utworzenie której zaangażowano amerykańskie dzieci. Zwyciężył nastolatek z Vienny w Illinois, z propozycją tekstu do umieszczenia na znaczku: "Spread your wings, created a splash, makea difference". Fajna sprawa.

Przy okazji chciałem podzielić się bardzo fajnym materiałem video pokazującym proces powstawania znaczka pocztowego. Miłego oglądania.






piątek, 24 czerwca 2011

Francja #2 Nancy - Bazylika Saint Eprve



Druga erasmusowa kartka od Sergiusza a.k.a. Kapitan Krzepa. Do gustu jakoś wybitnie mi nie przypadła ale doceniam trud i pamięć nadawcy. Przedstawiona na pocztówce bazylika jest wybudowana w stylu neogotyckim. W roku 1999, po przejściu tornado, które poważnie uszkodziło budynek został on uznany oficjalnie za zabytek. Ciężko znaleźć o tym miejscu informacje w innym języku niż francuski więc zainteresowanym polecam francuską Wikipedię i podane strony źródłowe. Mnie jakoś dzieje tej budowli nie porywają.

Kapitan Krzepa to postać wykreowana przez komiksy Michała Śledzińskiego 'Śledzia'. Autora również serii 'Osiedle Swoboda', 'Bears of War' i przygód Kapitana Żbika, czyli wnuka słynnego komisarza.

'Wartości rodzinne' to odcinkowa seria komiksowa opowiadająca o perypetiach polskiej rodziny Królów.
Jest to modelowa polska familia 2+2: tata Edgar pracujący w zbrojeniówce, mama Elżbieta przesiadująca w domu z najlepszym przyjacielem, kieliszkiem wina oraz dwójka dzieci w wieku szkolnym - Tobiasz (fan strongmenów) i Tara (emo dziewczyna). Oczywiście mają również psa. Gdy ich poznajemy wiodą sielskie życie w jednorodzinnym domku, nie wiedząc, że wkrótce wszystko się zmieni. A katalizatorem zmian, będzie niespodziewany gość, którego Królowie przygarnęli pod swój dach. Jezus. <tekst Kultura gniewu>

Pierwszy zeszyt serii 'Wartości rodzinne' autorstwa Śledzia zawierał zdjęcie Kapitana Krzepy wzywającego wszystkich czytelników do wysiłku fizycznego - a konkretniej robienia pompek. Aktywność miała zostać udokumentowana zdjęciem a w nagrodę do czytelnika wędrował darmowy komiks od Kapitana Krzepy.

Kapitan Krzepa

czwartek, 23 czerwca 2011

Belgia #1 Gandawa



Kartka która ostatnio wzbogaciła moją kolekcję i bardzo pozytywnie zaskoczyła. Przedstawia Saint Michael Church w Gandawie. Miasto to położone jest w północno-zachodniej części Belgii i należy do regionu Flandria Wschodnia. Gandawa liczy sobie 235 tysięcy mieszkańców i jest nazywana 'miastem kwiatów'. A to z powodu tego, że wyjeżdżając z miasta, obojętnie w którym kierunku, natkniemy się na olbrzymie pola kwiatowe. Samą Gandawę  najłatwiej poznać urządzając sobie rejs łódką po tamtejszych kanałach. Wypływając z jednej z 3 zatok można wybrać różne trasy prowadzące przez całe stare miasto - od najkrótszej 40 minutowej, po najdłuższą, trwająca ponad 1,5 godziny.

Gent ma niesamowicie barwną historię. Oto tylko kilka faktów z dziejów tego miejsca:
1. Pierwszymi mieszkańcami tych rejonów byli Celtowie.
2. Mieszkańcy zostali nawróceni na chrześcijaństwo wraz z przybyciem francuskiego mnicha Armanda. Wiążą się z tym wydarzeniem legendy o cudownych uzdrowieniach dokonywanych przez mnicha, które zaskarbiły mu zaufanie tubylców.
3.Opatem obu klasztorów Gandawy był za czasów Karola Wielkiego jego kronikarz - co zapewniło obu przybytkom olbrzymi rozwój.
4. W IX wieku Gent opierało się inwazji Wikingów.
5. W średniowieczu ponad 60% rodzin gandawskich czerpało zyski z sukiennictwa. Władze sprawowali przedstawiciele 40 najzamożniejszych rodów.
6. W czasie wojny stuletniej miasto opowiedziało się po stronie Anglii - gdyż ten kraj był dla nich największym dostawcą wełny.
7. W XVI wieku miasto stało się bardzo ważnym ośrodkiem kulturalnym i intelektualnym.
8. W XVI wieku kryzys na rynku sukienniczym oraz wysokie podatki nałożone przez ówczesnego władce Karola V spowodowały strajki mieszkańców Gandawy. Zostały one surowo ukarane. Miasto straciło wszystkie przywileje a Karol V, kiedy osobiście przybył na miejsce postanowił ukarać najważniejsze osoby  mieście na oczach tłumu. 30 najznamienitszych mieszkańców, 50 członków cechu tkaczy oraz 138 członków mniejszych cechów musiało przemaszerować przed cesarzem boso, będąc ubranymi tylko w białe koszule. Za nimi podążała grupa 50 najwiekszych buntowników ('krzykaczy' - 'kreesers'), którzy mieli dodatkowo założone stryczki na szyje. Jeśli chcieli przeżyć musieli oni uklęknąć i błagać o przebaczenie Karola V.
9. Do dziś dzień mieszkańców Gent nazywa się z tego powodu stroppendragers - czyli 'tymi, którzy noszą stryczki'. Po dziś dzień organizowane są pochody najznakomitszych glidii kupieckich,  dla których taki przemarsz jest zaszczytem.

Kościół Świętego Michała widoczny na pocztówce jest obiektem wybudowanym w stylu romańskim, z neogotyckim wnętrzem. Budowa trwała bardzo długo, była podzielona na dwa główne etapy. Zaczęto ją w XV wieku a kościół uzyskał swój obecny kształt dopiero w roku 1659. Wnętrze kościoła ozdabiają liczne obrazy i rzeźby słynnych artystów.




środa, 22 czerwca 2011

Japonia #11 Thank you from Japan



Thank you card to pocztówka, wysyłana w podzięce za kartkę od nas, która bardzo przypadła adresatowi do gustu. To co dzisiaj dostałem jest jednak o kilka poziomów wyżej od standardowych TYC. Czekała na mnie bowiem niesamowita niespodzianka przyniesiona przez listonosza.
Pocztówka którą dostałem dzisiaj od Michiho jest częścią wzruszającego, mającego trwać dwa tygodnie projektu władz Japonii. Zaczął się on 6 czerwca, a polega na rozdawaniu na lotniskach pasażerom wylatującym z Japonii specjalnie przygotowanych pocztówek z serii Thank you from Japan. Japońscy podróżni mają następnie przekazać kartki ludziom na całym swiecie, którzy pomagali im w tych trudnych chwilach.

Są one wydane przez Japan Association of Travel Agency (JATA), zawierają nazwę jednego z czterech lotnisk (Narita International Airport, Central Japan International Airport, Haneda International Flight Passenger Terminal, Kansai International Airport (KIX)) oraz taki oto tekst: We Japanese would like to express our heartfelt appreciation to everyone for the great help from the world. 
Front kartek, poza jednym z bardzo ładnych zdjęć zdobią również zwroty 'Dziękuję' w 8 różnych językach oraz napis 'Hope to see you again in Japan'
Więcej można dowiedzieć się tutaj

Moja kartka pochodzi z lotniska KIX i przedstawia Matsushimę, w prefekturze Miyagi. Nie ma jej wśród wyżej zamieszczonych, ale to nie ważne. Dodam zdjęcie, gdy będę miał okazję kartkę zeskanować. Matsushima to grupa bardzo wąskich małych wysepek - z jap. shima. Każda z nich porośnięta jest sosnami, nazywającymi się po japońsku matsu. Stąd też właśnie nazwa tego 'archipelagu'. Tereny Matsushimy zostały znacznie zniszczone w czasie trzęsienia ziemi, które wybuchło 14 marca 2011. Spójrzcie na zdjęcie.


Pozostaje nam tylko podziwiać tych niezwykłych ludzi, którzy mieszkając na wielkiej wyspie, odgrodzeni od świata, potrafią w każdej sytuacji zachować honor, spokój, postępować szlachetnie. Nie mogę się doczekać kiedy będzie mi dane odwiedzić Japonię i spotkać takich ludzi. Myślę, że od prawie każdego z nich można się wiele nauczyć. Przybysz z Polski na pewno dozna w Kraju Kwitnącej Wiśni szoku kulturowego, ale będzie to jak najbardziej pozytywny szok.

EDIT: A oto moja kartka, już po zeskanowaniu


wtorek, 21 czerwca 2011

Polska #7 Poznań - Zamek Cesarski, czyli siedziba Wilhelma II i Hitlera



Jak się okazuje, w wieku XX również budowano zamki. Przynajmniej w Polsce. I tak oto poznański obiekt jest najmłodszą siedzibą cesarską Starego Kontynentu i według wielu źródeł najmłodszym zamkiem Europy. Ciekawe.
A wszystko zaczęło się od Wilhelma II. Trzeba bowiem wiedzieć, iż od 1815 roku miasto znajdowało się pod panowaniem Prus jako Wielkie Księstwo Poznańskie. W 1931 roku autonomię WKP ograniczono, a od 1848 całkowicie zniesiono.  W tymże roku Frankfurckie Zgromadzenie Narodowe przemianowało Wielkie Księstwo na Prowincję Poznańską. I tereny te funkcjonowały pod taką nazwą aż do 1918, gdzie po odzyskaniu przez Polskę niepodległości objęły nazwę województwa poznańskiego

Zamek Cesarski wybudowano w latach 1904-1910, czyli bliżej schyłku istnienia Prowincji Poznańskiej. Miał on pełnić funkcje propagandowe i reprezentacyjne. Z jednej strony luksusowa siedziba dla Wilhelma II, z drugiej sztandarowy punkt tzw. Dzielnicy Zamkowej, która miała podkreślać 'germańskie' korzenie miasta.
Oddany do użytku w 1910 roku zamek miał 5 kondygnacji i liczył 585 pomieszczeń. Wybudowano go w stylu neoromańskich a zamiarem rozbudowanej bryły budowli było nawiązanie do zamków średniowiecznych.  Burgrabią zamku został Bogdan Hutten-Czapski. Osoba o dosyć bogatym życiorysie, ale o tym być może kiedy indziej.

Po I wojnie światowej Zamek Cesarski przejęło państwo i gmach stał się siedzibą prezydenta RP. Po części zajmowały go również sale wykładowe Uniwersytetu Poznańskiego. Wszystko zmieniło się w czasie niemieckiej okupacji. Budowla bardzo spodobała się Adolfowi Hitlerowi. Zapragnął on uczynić z niej jedną ze swoich siedzib, a na stałe przeznaczyć pieczę nad obiektem Arturowi Greiserowi, namiestnikowi Kraju Warty (czyli ziem polskich włączonych do Rzeszy w czasie II wojny). Wnętrze zamku urządzono w stylu totalitarnym i propagandowym. Zburzono Kaplicę Bizantyjską, a w jej miejsce wybudowano gabinet dla dyktatora z obszernym balkonem. Hitler chciał również dla zamku sali konferencyjnej na 2000 miejsc, stąd kazał wyburzyć mieszczącą 600 osób salę tronową. Planował również inne zmiany, ale jego plany zniweczyli Sowieci odnosząc sukcesy na froncie.

Gdy Rosjanie przejęli zamek bardzo zastanawiało ich jedno zjawisko. W zimie śnieg, który padał na balkon gabinetu przeznaczonego dla Hitlera niewiarygodnie szybko topniał. Zaczęły krążyć legendy. W końcu zdecydowano się na przeprowadzenie śledztwa. Po dokładnych oględzinach okazało się, że w posadzkę balkonu wmontowano rury ogrzewania, które miały umożliwić Adolfowi w zimie swobodne wychodzenie z gabinetu na balkon.

Pod koniec wojny i po jej zakończeniu zamek popadł w ruinę. Były plany jego wyburzenia. Ostatecznie miejscem tym zaczęto powoli się zajmować, a w 1979 obiekt został wpisany do rejestru zabytków. Dzisiaj znajdziemy tu centrum Kultury, kino pałacowe, galerie sztuki a w podziemiach puby, restauracje i dyskotekę.

A tak Zamek Cesarski wyglądał jakiś czas temu:


Kartkę dostałem od Michała w ramach Poczty Helikopterowej. Okolicznościowe stemple są rewelacyjne!