Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Noc Muzeów Łódź 2012. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Noc Muzeów Łódź 2012. Pokaż wszystkie posty

sobota, 15 grudnia 2012

Obrazy Mariana Kępińskiego - Noc Muzeów Łódź 2013

Sen 2

Noc Muzeów była dawno temu. Teraz bliżej do edycji 2013 niż do wspomnień z poprzedniej ale zostało mi jeszcze z tamtego wydarzenia kilka nieopublikowanych pocztówek. Między innymi zestaw akwarel Mariana Kępińskiego, który dostałem od Szymona i Klaudii. 12 ciekawych pocztówek, które dołączyły do kolekcji  z siedzibą w pudełku z czystymi kartkami, głównie z Łodzi.

Malarstwem nigdy się nie interesowałem. I nie zmieniło się to aż do chwili obecnej. Czy zmieni się w przyszłości nie wiem. Ale czasem naprawdę warto poszerzyć horyzonty. Nigdy nie wiadomo, do czego podstawowa wiedza z dziedziny malarstwa może się przydać. Kiedyś nie mogłem zgadnąć przy jakiej ulicy mieszka pewna fajna dziewczyna, mimo, że naprowadzała mnie, że nazwa ulicy pochodzi od nazwiska znanego polskiego malarza. I nie mogłem niestety zgadnąć, ponieważ nie utożsamiałem Stanisława Wyspiańskiego z kariera malarską!

Marian Kępiński jest jednym z wykładowców Akademii Sztuk Pięknych w Łodzi imienia Władysława Strzemińskiego. Ani jedno ani drugie nazwisko niezbyt wiele mi mówi. Prawdę mówiąc praktycznie nic. Kępiński to postać niszowa, wystarczy obejrzeć te jego akwarele. Ale o Władysławie Strzemińskim wypadałoby wiedzieć co nie co. W końcu uważany jest za pioniera konstruktywistycznej awangardy lat 20 i 30. XX wieku.  W 1927 roku sformułował teorię unizmu co do malarstwa. Ogólna zasada głosiła warunek jedności dzieła pozbawionego wszelkich kontrastów. Artysta eliminował dynamikę, iluzję przestrzeni, ograniczał paletę barw, a wszystkie te zabiegi doprowadziły go w końcu do monochromatycznej, jednorodnej Kompozycji unistycznej 14 (1934). klik. Jedyną zróżnicowaną jakością tego obrazu była faktura zbudowana z wypukłych elementów o jednakowym kształcie. W centrum były zgromadzone elementy największe, przyciągające wzrok widza. Ich wielkość zmniejszała się stopniowo ku ramom kompozycji.
Podczas I wojny światowej Strzemiński stracił rękę i nogę, oraz wzrok w jednym oku, co nie przeszkodziło mu w karierze malarza. Zmarł w roku 1952 w Łodzi, został pochowany na Starym Cmentarzu.


Martwa natura
Martwa natura

Itaka 2


Laska Proroka
Narodziny Wenus
Drzewo


Itaka 3

Strefa ciszy
Autostrada

Chleb
Pejzaż z chmurami

wtorek, 29 maja 2012

Łódź - Muzeum Tradycji Niepodległościowych, Oddział Martyrologii Radogoszcz




Dzisiaj czas na kolejną relację z Nocy Muzeów 2012 w Łodzi. Najbardziej poważną i doniosłą, poświęconą w Oddziale Muzeum Tradycji Niepodległościowych - dawnym więzieniu na Radogoszczy. Pocztówkę kupiłem w czasie trwania wystawy "Obudzić Ducha w Narodzie..." Pocztówka orężem w walce o niepodległość w głównym oddziale Muzeum Tradycji Niepodległościowych. Pasuje jednak bardziej do radogoskiej martyrologii.

Radogoszcz to nazwa gminy graniczącej przed II wojną światową od północy z Łodzią, dziś rejon miasta w dzielnicy Bałuty. To tu, w fabryce włókienniczej Samuela Abbego, powstał obóz, przekształcony później na więzienie. Radogoszcz był więzieniem policyjnym, ale zadania jakie spełniał przekraczały funkcje wynikające z oficjalnej nazwy: „Poszerzone Więzienie Policyjne, Radogoszcz" (Erwei-tertes Polizeigefängnis, Radegast). W okresie 1940-1941 obóz spełniał również rolę obozu przesiedleńczego dla Polaków, masowo wysiedlanych ze swoich gospodarstw. Każdego dnia z głodu, chorób i wycieńczenia ginął na Ra-dogoszczu co najmniej jeden więzień. Całą załogę Radogoszcza (60-70 wachmanów) cechowała wyjątkowa bezwzględność w nieludzkim traktowaniu więźniów. Jedną z podstawowych form dręczenia więźniów były apele. Odbywały się kilka razy dziennie, podczas których więźniowie byli w najróżniejszy sposób maltretowani. Z braku pełnej dokumentacji szacuje się, że przez więzienie radogoskie przeszło około 40.000 ludzi (do tej pory pracownicy Muzeum ustalili 10.000 nazwisk byłych więźniów)

Długą listę zbrodni popełnionych na Radogoszczu zamyka najpotworniejsza - spalenie więzienia razem z przebywającymi tam ludźmi w nocy z 17 na 18 stycznia 1945 r. Tylko nieliczni spośród 1500 więźniów zdołali się uratować. Według dokumentów Okręgowej Komisji Badania Zbrodni Przeciwko Narodowi Polskiemu (obecnie Instytut Pamięci Narodowej) z masakry uratowało się tylko 25 więźniów.







środa, 23 maja 2012

Łódź - Kościół Ewangelicko-Augsburski św. Mateusza


Kościół Ewangelicko-Augsburski nalezy do rodziny kościołów wywodzących się  z XVI-wiecznej Reformacji Kościoła Chrześcijańskiego. Podstawowe zasady wiary zostały sformułowane przez ks. dr Marcina Lutra i jego zwolenników. Są one głęboko zakorzenione w Piśmie Świętym jak twierdzi kościelna broszura informacyjna.
Zasady wiary:
1. Sala scriptura - jedynie Pismo
2. Solus Christus - jedynie Chrystus
3. Sola gratia - jedynie łaska
4. Sola fide - jedynie wiara
5. Sola gratia et fide - jedynie z łaski przez wiarę
6. Sola gratia a dobre czyny
7. Sakramenty


Wciąż wzrastająca liczba ewangelików w Łodzi na przełomie XIX i XX wieku doprowadziła do podjęcia decyzji o utworzeniu trzeciej parafii. Postanowiono ją wyodrębnić z parafii św.Jana i wybudować nowy kościół pod wezwaniem św. Mateusza. W 1901 roku wybrano czterdziestoosobowy Komitet Budowy i już 31 października tegoż roku Konsystorz Kościoła zatwierdził budowę nowej świątyni. W 1904 roku zakupiono plac przy ulicy Piotrkowskiej 279/281. W dniu 8 października 1909 r. odbyła się uroczystość założenia kamienia węgielnego pod budowę.

W pierwszej kolejności wybudowano kaplicę św. Mateusza, zwaną obecnie "Mateusik", ufundowaną przez małżeństwo Herbstów. Następnie doprowadzono "pod dach" gmach główny całego kościoła. Budowę przerwała I wojna światowa. Wraz z jej wybuchem nastąpiła zmiana sytuacji materialnej ewangelików łódzkich. Przed parafią stanęły bardzo ważne zadania: walka z nędzą, głodem i sieroctwem. Kościół św. Mateusza stał się głównym ośrodkiem pracy charytatywnej w Łodzi. Niemal w całości został zamieniony na magazyn odzieży, żywności i opału. Po zakończeniu wojny, dzięki osobistemu zaangażowaniu administratora nowo powstającej parafii ks. J. Dietricha i ofiarności współwyznawców, dokończono budowę kościoła, który poświęcono 1 listopada 1928 roku.

W następstwie II wojny światowej ewangelicy narodowości niemieckiej w większości opuścili miasto. Zoorganizowanie na nowo życia parafialnego było zadaniem niezwykle trudnym. Jedynym kościołem ewangelickim, który udało się ocalić po wojnie był kościół św. Mateusza. W tamtych czasach nie zawsze był respektowany fakt, ze Kościół Ewangelicko-Augsburski był prawnie uznawanym  związkiem wyznaniowym w II Rzeczpospolitej. i w tych ramach prawnych rozpoczął po roku 1945 odbudowę swojej materialnej egzystencji.




niedziela, 20 maja 2012

Wygrana w Konkursie na Najlepszego Pocztówkowego Bloga oraz pierwsza relacja z Nocy Muzeów w Łodzi!!!






Oto jedna z moich dzisiejszych zdobyczy - pocztówka rozdawana w  Instytucie Pamięci Narodowej w związku z Nocą Muzeów w moim mieście. Tak się składa, że prawie w tym samym czasie, kiedy byłem na terenie IPNu zapadły wyniki w Konkursie na Najlepszego Pocztówkowego Bloga. Konkursie w którym ... użytkownicy Polskiego Forum Postcrossingu uznali mnie za zwycięzcę!!! Dziękuję wszystkim bardzo. Postanowiłem jednak, że w związku z tą wygraną postaram się zrobić coś, co sprawi, że mój blog będzie jeszcze ciekawszy:

Chcę rozbudować maksymalnie jak tylko się da część "Przypadków Pocztówkowych" poświęconą Łodzi. Łodzi widzianej na pocztówce, ale również w moim obiektywie, opisywanej moimi przemyśleniami. Do tego celu ma mi posłużyć jedna z podstron mojego bloga, która w tej chwili wygląda niesamowicie skromnie: klik. Ale tak jak już wcześniej stwierdziłem zamierzam 'porządnie się za nią zabrać' i stworzyć mój własny przewodnik po Łodzi, oparty o pocztówki z tego niezwykłego miasta. Mam ich już bardzo dużo - tematów na blogowe wpisy nie powinno więc zabraknąć. Chciałbym również zachęcić gorąco wszystkich, którzy mają o Łodzi wyrobione zdanie do zabrania głosu w temacie: klik. Szczególnie przydatna jak zawsze może okazać się konstruktywna krytyka.

Łódzki Oddział IPNu to miejsce niezwykle. Bardzo eleganckie, przyjazne, skupiające wokół siebie ludzi o wysokiej klasie. Miejsce, którego pracownicy w związku z Nocą Muzeów przygotowali mnóstwo atrakcji: konkursów, wystaw, koncertów, pokazów. Atrakcji, których żadne łódzkie muzeum nie mogłoby się powstydzić. Ale najważniejszy był sam klimat tego miejsca. Tutaj każdy zwiedzający przyszedł bo interesowała go ta tematyka. Nie było ani przez chwilę żadnych przepychanek, pędu w celu zwiedzenia tego dnia jak największej ilości muzeów i instytucji. Ja robiąc poniższe zdjęcia czułem się nieco niezręcznie - jak turysta. O samym IPNie chciałbym wiedzieć więcej niż teraz - to instytucja godna uwagi.