wtorek, 29 listopada 2011

Japonia #33 Kartka rozkładana i grająca



Jesień trwa w najlepsze a kolejne pocztówki z Japonii mi o tym przypominają, Ta jest jednak najbardziej niezwykła spośród wszystkich, które kiedykolwiek dostałem. Przyszła do mnie w kopercie, razem z oryginalną instrukcją obsługi. Kartka była złożona, ale wystarczyło ją lekko rozsunąć aby moim oczom ukazał się obraz świerszczy siedzących śród traw zasłoniętych nieco altaną. Gdy naciśniemy odpowiedni guziczek kartka zaczyna działać na kolejny ze zmysłów - słyszymy odgłosy świerszczy.

Jak widać też na odwrocie kartki (który pozwoliłem sobie zamieścić za zgodą adresatki) pocztówka ta mogłaby na upartego zostać wysłana klasycznie, bez żadnej koperty. Ja jednak bardzo cieszę się, że dotarła do nie odpowiednio zabezpieczona i to z rewelacyjnymi piłkarskimi znaczkami z Mistrzostw Swiata 2010 w piłce nożnej, które zajęłyby dokładnie cały tył kartki, razem ze zdobieniami.

Wszystkie skany wyszły szare. Ulotka jest taka fabrycznie,a przód i tył kartki śą bardzo grube. Dlatego też skaner nie 'docisnął' ich odpowiednio i powstało szare tło. Jesień jest jednak barwna, kolorowa i na pewno nie tak bezbarwna. Muszę się zaopatrzyć w aparat fotograficzny i zrobić odpowiednie zdjęcie tej pocztówce.



A podkład dźwiękowy? Przejrzałem różne dostępne w internecie nagrania świerszczy i ten który emituje moja kartka najbardziej przypomina: klik

poniedziałek, 28 listopada 2011

Niemcy #5 Figlarnie


Czy ta pani wygląda wam na Niemkę? Mi troszkę tak - na taką jedną z najładniejszych kobiet z tego kraju. W każdym bądź razie bardzo miło było w ramach Postcrossingu dostać tą kartkę.

Przedstawiona pin-up girl budzi niezwykłą sympatię. Przywędrowała do mnie z Wuppertalu, miasta w rejonie Nadrenia Północna-Westfalia. Nadawczynią jest 44 letnia pielęgniarka. Zawsze twierdziłem, że ludzie związani z branżą medyczną są bardzo fajni i sympatyczni.

Kartki z pin-up girls pokazują jeden z najfajniejszych walorów kobiecości. Przedstawione panie są bowiem ładne i uśmiechnięte, ubrane we frywolne sukienki lub częściej w skąpe stroje bądź bieliznę. Mają mocne, czarne kreski nad oczami, czerwone, 'wyszminkowane' usta i loki, kokardki na włosach. Każdy mężczyzna chciałby widzieć swoją kobietę tak ubraną - tylko dla siebie.

No i jakie duże pani ma ... oczy.

niedziela, 27 listopada 2011

USA #10 Teksański zachód słońca


Już od bardzo, bardzo dawna nie dodałem na blogu żadnej kartki do mojej kolekcji stanowej. I najwyższy czas, żeby to nadrobić. Przy okazji 10 kartka z USA. Więc już nie tylko Japonia i Polska mogą pochwalić się dwucyfrową reprezentacją.

Teksas leży w południowej części USA, na wybrzeżu Zatoki Meksykańskiej. Jest jednym z najbardziej znanych i najlepiej rozpoznawalnych wśród stanów. Dwa największe sektory gospodarki w Teksasie to wydobycie ropy naftowej i rolnictwo. Każdy zna tekst: "Houston, mamy problem!" - ośrodek lotów kosmicznych, o którym mowa to też Teksas!

Pocztówkę dostałem w ramach postcrosserskiego Round Robina. Jest to rodzaj wymiany, w której członek grupy wysyła po jednej pocztówce wszystkim pozostałym uczestnikom, a w zamian dostaje również po jednej od każdego z nich. Wymiany te mają oczywiście swoje modyfikacje i bardzo często dotyczą wąskich, ścisle określonych tematów lub uwzględniają kryteria geograficzne. Teksańska pocztówka pochodzi z Round Robin zatytułowanego USA vs Slavic Counties. Wysłałem kartki 3 Amerykanom, a każdy z nich dostał po jednej kartce z Serbii, Słowenii i ode mnie. Ciekawe rozwiązanie, choć zbyt czasochłonne. Kartki zostały jednak na pamiątkę skorzystania przeze mnie z tego, kolejnego już wariantu kolekcjonowania pocztówek.

A teksańska jest najbardziej niezwykła z nich wszystkich. Została wysłana przez Amerykankę, która ma europejskie korzenie i od jakiegoś czasu uczy się ...języka polskiego. Bardzo miło czytało się jej wiadomość na odwrocie skleconą z dosyć dużym trudem w tym, bądź co bądź jednym z najtrudniejszych języków świata.

Za każdym razem jak patrzę na przedstawiony powyżej zachód słońca przypomina mi się:

In the eyes of the ranger,
The unsuspecting stranger, 
Had better know the truth of wrong from right. 

Cause the eyes of the ranger are upon you. 
Any wrong you, he's gonna see... 
When you're in Texas, look behind you. 

Cause that's where the rangers gonna be.


piątek, 25 listopada 2011

Japonia #32 Inspiracyjnie



Moja przygoda z Postcrossingiem trochę już trwa. Zgodnie z maksymą "send a postcard and receive a postcard back from a random person somewhere in the world!" wysłałem już 60 kartek, a otrzymałem do tej pory 56. Zbieranie pocztówek to dla mnie jednak dużo więcej niż tylko zabawa w projekt Postcrossing. Prywatne wymiany z moja ulubioną Japonką, kolekcjonowanie Gotochi cards, zaglądanie na polskie forum postcrosserów i udział w rozlicznych tagach, loteriach, prywatnych wymianach, możliwość poznania innych miłośników tej zabawy na zjazdach - to najbardziej mnie bawi.

Ta pocztówkę dostałem od Ani, której zawdzięczam już rewelacyjne kartki z Tanzanii oraz Ślubu Williama i Kate. Żeby ją otrzymać musiałem sobie zasłużyć - Ania ma bowiem kartki obecnie ze 120 krajów i potrzebowała inspiracji i pomysłów, w jaki sposób mogłaby zdobyć kolejny. Zaproponowałem pójście na lotnisko i 'upatrzenie' sobie jakiejś młodej, radosnej pary, która wybiera się wspólnie np. na Madagaskar. Następnie poleciłem Ani podejść, przedstawić sytuację w jakiej jest (pocztówki ze 120! krajów w kolekcji i poszukiwanie kolejnych) i poprosić o wysłanie kartki, gdy już wylądują oraz zaproponowanie zwrotu kosztów. Ciekawe, czy Ania kiedyś spróbuje tej metody.

Ja na razie nie mam takich dylematów. Kartki które mam i od czasu do czasu dostaje nowe sprawiają mi sporą radość. Nie muszę też polować na egzotykę - do tej pory nie mam żadnej pocztówki z krajów takich jak Czechy, Dania, Norwegia, Austria czy Portugalia. I nie mogę powiedzieć, aby mi to w jakimkolwiek stopniu przeszkadzało. Bardzo cieszę się natomiast z moich niecodziennych zdobyczy: Tanzanii, Grenady i Martyniki. Nadają one całemu zbiorowi moich pocztówek dodatkowy smaczek.

Japonia to kraj, który zdecydowanie dominuje na moim blogu. Jest bowiem głównym obiektem moich zainteresowań. A wszystko zaczęło się od Postcrossingu. Pierwszą i dotąd moją jedyną, w ramach tego międzynarodowego projektu wymiany kartek pocztówkę dostałem właśnie z Japonii, od Marii, z którą tak często mam okazję korespondować. A dzisiejsza zdobycz to moja pierwsza oryginalna, japońska kartka, która przywędrowała do mnie z Polski, a konkretniej z Warszawy. Pierwsza wygrana na loterii, pierwsza japońska z zimową nutą i pierwsza, o której nie mam zupełnie żadnych informacji, na temat tego, co jest na niej przedstawione.

czwartek, 24 listopada 2011

Polska #26 Kutno


Jest takie miasto w centrum Polski. Miasto nie byle jakie - z Małą Ligą Baseballa, niezwykłą ulica Królewską i Placem Piłsudskiego. Miejsce, w którym odbywają się takie imprezy kulturalne jak Święto Róży, Odyseja Historyczna, Festiwal im. Szaloma Asza.
Centrum Polski. Moje Miasto.

Znam je od dzieciństwa, choć w samym Kutnie mieszkałem tylko kilka lat. Tutaj jednak była moja podstawówka, gimnazjum, liceum. Do Kutna też zawsze wracam, przyjeżdżając na weekendy z Łodzi. A że bywa to dosyć rzadko mam okazję patrzeć na miasto z szerszej perspektywy - lepiej dostrzegając zmiany, które w nim zachodzą. A jest ich całe mnóstwo.
Weźmy na przykład takie budki z kebabami... Jak kończyłem liceum w całym Kutnie było jedne, dosyć obskurne miejsce, gdzie można było zjeść kebab jako fast food. Teraz jest ich co najmniej 5, a pewnie o niektórych nie wiem.

Powstaje aquapark, miejska biblioteka ma hotspot - kiedyś nie do pomyślenia!. Kutno się zmienia i zawsze kiedy do niego wracam jest odrobinę inne. Niepodważalnie świadczy o tym choćby remont dworca PKP.
Ale ja też za każdym razem wracając do Kutna jestem trochę inny. Naturalna kolej życia.


Jak widać Kutno jest znane jako bardzo ważny węzeł kolejowy. Kto bowiem nie miał przesiadki w Kutnie? A dworzec wreszcie się remontuje i nie będzie kojarzył się tylko z tekstem piosenki Kazika.



Refleksje na temat Kutna można nawet obejrzeć w tvnowskich Faktach: klik

A jak już mowa (we wspomnianym materiale) o filmach Roberta Glińskiego to z jedna z bohaterek jego filmu pisała razem ze mną egzamin gimnazjalny. Ale nie Tereska (Aleksandra Gietner), tylko  jej filmowa kumpela Karolina Sobczak. Gliński swojego czasu odnalazł ją na skraju Kutna w czworaku postawionym przed wojną dla robotników dawnej cukrowni. O losach 'aktorek' z Cześć, Tereska możecie poczytać tutaj.

poniedziałek, 21 listopada 2011

Holandia #6 Nocne życie w Amsterdamie


Foto i videoreportaż.

Amsterdam to europejska stolica gejów, seksu, rozpusty, marihuany i symbol nocnego życia Europy. Dzielnica czerwonych latarni jest jego główną atrakcją turystyczną. Mieszkańcy miasta właściwie tu nie zaglądają. Na obszarze ponad sześciu kilometrów kwadratowych, poza domami publicznymi znajduje się wiele sex-shopów, peep show, coffee shopów, a nawet muzeum seksu i marihuany. Ponadto na De Wallen odsłonięto w 2007 roku pierwszy na świecie pomnik prostytutki. Sylwetka z brązu stoi tuż przed wejściem do kościoła Oude Kerk. Pod posągiem umieszczono napis: "Szanuj prawa prostytutek na całym świecie".

W Holandii, gdzie prostytucja jest legalna, kobiety rejestrują swoją działalność i zakładają jednoosobowe firmy, przechodzą regularne badania i mają zagwarantowane prawa socjalne. Obowiązkowe badania wykazały między innymi, że w 2006 roku około 7 proc. wszystkich holenderskich prostytutek było zarażonych wirusem HIV.



Co do materiałów filmowych nie będę przecież wrzucał filmów z Youporna, które sięgają głębi Dzielnicy Czerwonych Latarni. Za to trochę kultury:



niedziela, 20 listopada 2011

Japonia #31 Fujisan (Special Gotochi Card)

Tydzień z Gotochi: część siódma


Na sam koniec zostawiłem specjalną pocztówkę z tej serii. Nie odnoszącą się do konkretnej prefektury - choć niewątpliwie będącą nieodłączną częścią kolekcji. Możemy ją zobaczyć bowiem na oficjalnej stronie serii najeżdżając na linię między wyznaczonymi granicami Yamanashi i Shizuoki. Tam również w rzeczywistości położona jest Góra Fuji.

Kartka przywędrowała od Lyo. To moja 4 written and stamped Gotochi Card od tej przemiłej Japonki. I jak zwykle rewelacyjne, super dopasowane znaczki. Trudno od pocztówki wymagać czegokolwiek więcej. Z resztą - mnie cieszy naprawdę każdy, w która nadawca włożył choć odrobinę serca. Spotkałem się kiedyś z opinia, jednej z polskich postcrosserek, że pocztówka cieszy ją tylko raz w życiu, w momencie gdy wyjmuję ja ze skrzynki i uważnie ogląda. U mnie jest zupełnie odwrotnie, mnie pocztówki cieszą zawsze, gdy je przeglądam - choćby w wersji blogowych wpisów.

O samej górze Fuji pisałem już sporo tutaj. I przyznam, że nie mam pomysłu na to, co mógłbym napisać więcej. Może zainteresuje kogoś ciekawa, polska relacja z wspinaczki na szczyt tego wygasłego wulkanu.






Z Gotochi na razie przerwa - w końcu ile można. Jest tyle świetnych kartek z całego świata. Co do bloga to też trzeba będzie przystopować. Czekam mnie w końcu egzamin z chirurgii.

sobota, 19 listopada 2011

Japonia #30 Rzepak (Gotochi Card)


Tydzień z Gotochi, dzień 6, Chiba, Seria 2, Rzepak

Dzisiaj kartka, która niezbyt przypadła mi do gustu. Ale kolejna (już 10) prefektura do kolekcji i nie ma co wybrzydzać. Rzepak znalazł się też nie przypadkowo jako jeden z reprezentantów Chiby. Nanohana, bo tak w języku japońskim brzmi nazwa popularnej rośliny oleistej jest kwiatowym symbolem prefektury. Dosłownie wszędzie w tym rejonie można spotkać pola porośnięte rzepakiem, który cieszy oczy przechodniów swoim ciepłym, żółtym kolorem.

Chiba wchodzi w skład południowego regionu Kanto. Pozostałe trzy składowe autonomiczne rejony tego obszaru to prefektury Tokio i Kanagawa oraz Fuji-kawaguchoko Town.  South Kanto stanowi polityczny, ekonomiczny i gospodarczy rdzeń Japonii. Chiba ma około 6 mln ludności, co daje jej 6 miejsce, wśród 47 prefektur Japonii