środa, 28 listopada 2012

Belgia #3 Zagadka



Dzisiaj dostałem niezwykła kopertę z Belgii. Zawierała trzy pocztówki o tematyce medycznej, oraz jedną nieco inną. A wszystko od przemiłej autorki bloga My favourite things. W związku z tym postanowiłem nieco urozmaicić blogową konwencję i zamiast pocztówkę opisywać, zadać wam na jej temat pytania.

W zrozumieniu tej pocztówki bardzo pomocny jest napis, ale może nawet bez tego macie jakieś pomysły czego ta kartka dotyczy? Dla podpowiedzi muszę dodać, że bardzo sprytna jest koncepcja jej twórcy. I na pewno pozostawia po sobie mocny przekaz.

Jakieś sugestie? Co jest na pocztówce napisane?

-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Nadszedł czas na komentarz odnośnie rozwiązanej już zagadki. Rzeczywiście pocztówka ta jest reklamą 'pigułki po stosunku'. Chociaż wolałbym ją interpretować nieco ogólniej, jako zachęcającą do rozważnej prokreacji, przypominającą o antykoncepcji nawet w czasie największych miłosnych uniesień. Pisałem razem z kolegą pracę na STN o antykoncepcji wśród polskich kobiet, dlatego tym bliższa jest mi ta tematyka. A patrząc z innej strony - jest to pierwsza pocztówka na której widnieje obraz dwójki uprawiających seks ludzi jaką widziałem ;P

Pocztóweczka zyskała też miejsce w dziale "O medycynie przy kawie i pocztówkach". Chyba nie muszę tłumaczyć dlaczego.

poniedziałek, 26 listopada 2012

Brazylia #5 Rio Grande



Bardzo podobają mi się kraje Ameryki Południowej. Jest ich tylko 12 (plus dwa terytoria zależne), są bardzo interesujące pod względem etnicznym, mają piłkarskie reprezentacje narodowe grające w naprawdę ciekawym stylu. Do tej pory pocztówki w kolekcji mam niestety tylko z Brazylii i Chile - z którego to państwa niesamowity okaz przywędrował do mnie przed kilkoma dniami. Ale zanim jeszcze go zeskanuję i się z wami chilijskimi spostrzeżeniami podzielę 'odgrzebałem' pocztówkę, którą dostałem w poprzednie wakacje. Z największego państwa Ameryki Południowej. Ale jakże unikatową i niesamowitą.

Gdy tę pocztówkę wyciągałem ze skrzynki byłem święcie przekonany, że przysłana została z Meksyku. Dostałem wtedy rekordową ilosść kartek jednego dnia - aż 12 i starałem się zgadnąć, patrząc tylko na obrazki od kogo, ale przede wszystkim z jakiego kraju dana kartka przywędrowala. Co do tej kartki i Meksyku bylem stuprocentowo pewien Tym bardziej, że na odwrocie widniał napis Rio Grande River a ja umawiałem się na wymianę z kimś z Meksyku. Wystarczyło jednak przyjrzenie się innym elementom pocztówkowego rewersu  Znaczki były z Brazylii, a na dole wpisany był brazylijski postcrossingowy numer identyfikacyjny. Więć jednak Brazylia? Meksykańska kartka z Brazylii? Noż chyba nie. Patrzmy dalej - pan mieszka w Kurytybie. I pisze, że kierując się moimi kryteriami 'local beauties' wysłał mi właśnie tę pocztówkę. Co za miły człowiek. Rewelacja.

niedziela, 25 listopada 2012

Łódź - Gwara



Na temat łódzkiej gwary jest w Wikipedii nawet całkiem logicznie i przejrzyście napisany artykuł: klik Z wieloma spośród przytoczonych określeń spotykam się nieustannie. Niektórych znaczenie nie było wcale takie łatwe do przyswojenia sobie. Przez jakiś czas nie wiedziałem co to obecny w większości piekarni żulik. Okazało się, że to rodzaj chleba czy też bułki tureckiej - słodkie i puchate ciasto drożdżowe z rodzynkami.  Dla chętnych na bardziej szczegółowe informacje przepis na żulika.

Znakomitym studium gwary łódzkiej są książki Andrzeja Makowieckiego. Dwutomowe dzieło pisarza – Ziemia nawrócona, wydane przez łódzką Bibliotekę Expressu Ilustrowanego - to powieść współczesna z życia Łodzi, w której rozgrywają się losy jednostek i wielkich fortun, gdzie w szerokiej panoramie miasta ukazane są wszelkie dobre i złe aspekty życia łódzkiej metropolii.

Bardziej obszerny zbiór łódzkich określeń: tu. Wiele z nich kojarzę z dzieciństwa. W sumie zawsze mieszkałem na terenie województwa łódzkiego więc chyba nic w tym dziwnego nie ma.

sobota, 24 listopada 2012

Węgry #1 Szeged - trzecie co do wielkości miasto na Węgrzech


Do chwili dostania tej pocztówki o mieście Szeged nie słyszałem. Ani tym bardziej o polskiej wersji jego nazwy - Segedyn. Jak widać postcrossing czasem rozszerza horyzonty. Dowiedziałem się też przy tej samej okazji, że jednym z miast partnerskich Szegedu jest właśnie Łódź. Jaki ten świat mały. No ale w końcu "Polak Węgier dwa bratanki, I do szabli i do szklanki"

Segedyn nazywany jest często "Miastem słońca" ponieważ ma bardzo dużo słonecznych godzin w roku w porównaniu do innych węgierskich miast. Całkiem miłe, malownicze miejsce, położone blisko południowej granicy państwa, czyli granicy z Serbią. Mało kto wie, że to właśnie z Segedyn pochodzi słynna na całą Europę, węgierska kiełbasa salami, oraz charakterystyczna dla tego miasta zupa rybna. Okolice Segedyn natomiast są głównymi rejonami uprawy narodowej przyprawy Węgrów – czerwonej papryki.

Przy okazji warto wspomnieć o bardzo ciekawej postaci doktorze Albercie Szent-Györgyi . W 1937 roku otrzymał on Nagrodę Nobla w dziale medycyny i fizjologii. Pracował on na Uniwersytecie Segedyńskim jako profesor biochemii. Prowadził doświadczenia, które doprowadziły do zidentyfikowania witaminy C. Właśnie w swoich doświadczeniach używał segedyńską paprykę, która zawiera o wiele więcej witaminy C niż owoce cytrusowe.

Gdy już wiem to wszystko, o czym napisałem dochodzę do wniosku, że ta pocztówka to świetny wybór na zaczęcie przygody z kartkami z tego kraju.






piątek, 23 listopada 2012

Halucynoidy


Zwiedzając Warszawę w dniu półfinałowego meczu Niemcy-Włochy podczas Mistrzostw Europy 2012 trafiłem nieco przypadkiem do osławionej w postcrosserskim środowisku księgarni "Czuły barbarzyńca". Udało mi się tam znaleźć dwie pocztówki, w bardzo niebanalny sposób spełniające kryteria moje kolekcji medycznej. Jedną z nich zaprezentowałem już wcześniej, zbytnio sie nie wysilając. Druga natomiast z racji swojej specyfiki czekała na pomysł w jaki sposób oficjalnie włączyć ją do zaszczytnego grona. Olśnienia dostałem na wczorajszej prelekcji z psychiatrii. Nomen omen dotyczącej środków psychoaktywnych czyli również halucynogennych.

Czerwony krzyż na tym ... bananie skojarzył mi się z nielegalnymi substancjami psychoaktywnymi w Polsce. Mówiąc bardziej kolokwialnie narkotykami. Warto wiedzieć, że w terminologii sądowo-prawnej istnieje określenie środki odurzające, w medycynie te same związki nazywamy substancjami psychoaktywnymi. Inne nazwy są po prostu kolokwialne, nieprecyzyjne - mimo tego, iż środki masowe przekazu jak mantrę powtarzają słowo narkotyk. Ale to tylko mała dygresja w kwestii puryzmu językowego i trzymania się ścisłej nazewniczej terminologii.

Substancje psychoaktywne na bardziej masową skalę w Polsce pojawiły się około roku 1969. Wtedy to wraz z modą na ruch hippisowski zwolenników zyskały sobie również narkotyki. Wcześniej zdarzały się przypadki uzależnień, ale dotyczyły głównie lekarzy, personelu medycznego i artystów. Reakcja władz na nowa modę była jednak szybka - zabezpieczono dostęp do środków uzależniających, wprowadzono recepty z wtórnikiem. Osobom uzależnionym pozostały próby włamań do aptek. I w tym momencie po raz kolejny pokazało się, że potrzeba jest matką wynalazku. Pewien student chemii na politechnice opracował metodę pozyskiwania kokainy ze słomy makowej. Receptura została jednak upowszechniona i już dwa lata później środowisko narkomanów zaczęło stosować ją na bardzo duża skalę. Warto dodać, że 1974  był również rokiem w którym legenda MONARu, Marek Kotański podjął po raz pierwszy pracę jako psycholog-terapeuta na oddziale dla osób uzależnionych w Szpitalu psychiatrycznym w Garwolinie koło Warszawy.

Wracając jednak do 'okresu makowego' narkomanii w Polsce - był to czas kiedy idee hippisowskie, kontrkultury i konstelacji młodzieżowej w tych kręgach zanikały. Od 1976 opiaty zaczęły stwarzać poważny problem społeczny. W 1980 roku uzależnienie od tych substancji przyjmowanych dożylnie stanowiło 84 % wszystkich uzależnień.
Lata 90. sprowadziły natomiast modę na marihuanę i haszysz. Środowisko narkomanów stawało sie coraz bardziej apatyczne, a jedyna jego aktywność koncentrowała się na zdobyciu nowej 'działki'. Na polskie rynki zbytu zaczęła wchodzić amfetamina i jej pochodna - Ecstasy. W 1986 roku zanotowano pierwszy w Polsce przypadek zakażenia wirusem HIV, co spowodowało pewien popłoch. Środowisko narkomanów jednak nadal 'ewoluowało'. W obawie przed zakażeniami drogą iniekcji dożylnych wymyślono tzw. 'brown sugar", czyli heroinę do palenia.

Na zakończenie tego krótkiego rysu historycznego warto powiedzieć jeszcze parę słów o dopalaczach. Piszę tego bloga w końcu prosto z Łodzi, która stała się niejako polską stolicą dopalaczy. Środki te, reklamowane jako bezpieczna alternatywa dla narkotyków pojawiły się w naszym kraju w roku 2008. Był to przeważnie mieszanki substancji o działaniu amfetaminopodobnym, bądź halucynogennym. Pierwszy sklep, powstały w Łodzi na przełomie sierpnia i września 2008 oferował możliwość zakupu online tego typu substancji. Środki te, tak wychwalane przez sprzedawców zarejestrowane były jednak pod szyldem wyrobów kolekcjonerskich, a na każdym z nich było napisane, że nie nadają się do spożycia przez ludzi. To zawiązało na pewien czas ręce władz, które nie mogły zabronić sprzedaży tak zwanych dopalaczy. Pod koniec 2010 w wyniku stanowczej akcji walki z tych zjawiskiem zamknięto wszystkie legalnie działające sklepy oferujące w swoim asortymencie dopalacze. Jest to jednak zbyt dobry biznes, żeby tego typu żyła złota miała zniknąć z rynku. To że dzieciaki skakały z 9 piętra, było wiele przedawkowań, zgonów bądź uzależnień nikogo nie obchodziło. Sprzedaż dopalaczy przeszła do podziemia, obecnie można je kupić w internecie na serwerach np. czeskich, są też sprzedawane w handlu obwoźnym. Trwa nieustanny wyścig między rządem, który wpisuje kolejne substancje na listę środków zabronionych, a chemikami pracującymi nad podstawianiem coraz to nowych grup funkcyjnych substancji psychogennych, co skutkuje coraz to nowymi substancjami zaliczanymi do grupy dopalaczy, które nadal są legalne. Te które zostały już przez polskie władze 'rozpracowane' rzecz jasna z rynku nie znikają - schodzą tylko do podziemia i nadal "poszukujący" mogą je zakupić bez większego problemu.

Na ten temat już starczy moich wypocin. Teraz zmieniamy nieco przedmiot rozważań.
Marihuana. Coffe shopy. Bezpieczny narkotyk. Legalizacja. Marihuana nie daje żadnych efektów ubocznych. Otóż nie jest to prawda. Tutaj o skutkach ubocznych działania substancji pozyskiwanej z konopi indyjskich możecie poczytać szerzej, ja chciałbym się jednak skoncentrować na dwóch łatwo zapadających w pamięć faktach. Po pierwsze palenie marihuany powoduje pojawianie się w materiale genetycznym coraz większej liczby mutacji. Może to skutkować rozwinięciem się nowotworu, ale jeszcze niebezpieczniejszy jest inny aspekt: przekazanie mutacji potomstwu. I to zarówno przez ojca, jak i przez matkę. Jeśli oboje przyszli rodzice marihuanę palili ryzyko się kumuluje. A pala ją przecież ludzie młodzi, jest obecnie modna.
Drugi aspekt to impotencja i bezpłodność. W USA zbadano grupę 1500 młodych mężczyzn, których życie seksualne obserwowano przez pół roku, a następnie kazano im palić marihuanę codziennie i porównano to z wynikami z poprzedniego półrocza. Wnioski były druzgocące. Impotencja, bezpłodność. Warto mieć na uwadze, że marihuana często powoduje brak krytycyzmu wobec własnego libido i możliwości seksualnych, ale w praktyce sieje druzgoczące zmiany. I żadne zaprzeczanie tu nie pomoże.

Tak jak wobec każdego innego narkotyku warto pamiętać złota zasadę: Spróbowałeś raz? To o jeden raz za dużo. Z punktu widzenia medycznego powstał dlatego podział na uzależnienie od substancji psychoaktywnych oraz używanie szkodliwe substancji psychoaktywnych. Do tej drugiej grupy zaliczamy już nawet pierwsze spożycie - spróbowanie danej substancji.

Ja definiujemy uzależnienie od narkotyków? Uzależnienie rozpoznaje się, gdy przez co najmniej jeden miesiąc lub w sposób powtarzający się przez okres 12 miesięcy stwierdza się łącznie trzy z wymienionych poniżej objawów, przy czym trzy pierwsze sa najważniejsze i występują we wszystkich rodzajach uzależnień.
- silna potrzeba, przymus używania substancji psychoaktywnej
- trudności w kontroli zachowania związanego z przyjmowaniem substancji (np. niemożność przerwania jej używania, brak kontroli przyjmowanych dawek)
- występowanie po przerwaniu używania substancji zespołu abstynencyjnego, charakterystycznego dla danej substancji, lub używanie substancji w celu uniknięcia występowania zespołu abstynencyjnego
- występowanie tolerancji (w miarę używania danej substancji występuje zmniejszenie efektu jej działania, co wywołuje potrzebę zwiększania dawki, w celu uzyskania pożądanego efektu działania
- zmiana zainteresowań, przeważnie spadek aspiracji życiowych, przebywanie głównie w kręgu innych osób zażywających narkotyki, skupienie wszystkich zainteresowań wokół chęci zdobycia i ich użycia, inne zainteresowania rozpoczęte przed rozpoczęciem używania ulegają spłyceniu lub stają sie obojętne
- uporczywe przyjmowanie substancji z narażeniem się na straty w stanie zdrowia psychicznego i somatycznego oraz społeczne, o których wiadomo sobie przyjmującej narkotyki, że są związane z ich używaniem


Na koniec definicja słowa z nagłówka. Cóż to są halucynoidy? To grupa zaburzeń psychosensorycznych, w których omamy (słuchowe, wzrokowe, węchowe) występują bez żadnego konkretnego bodźca je wywołującego, ale człowiek ich doświadczający jest do nich nastawiony krytycznie i wie, że nie są prawdziwe. Halucynacjami (inaczej omamami) nazywamy zaś takie zaburzenia spostrzegania które występują bez żadnego bodźca i są pozbawione krytycyzmu.


czwartek, 22 listopada 2012

Polska #89 Nie rozdepcz mnie!


|



Na dzisiejszych porannych zajęciach z psychiatrii wymyśliłem bardzo fajny temat blogowe wpisu. Niestety do akademika wróciłem tak późno, że nie mam siły podjąć się tak ambitnego przedsięwzięcia. Odłożę je więc na jutro.

Możecie ostatnio obserwować powrót do dobrych tradycji uaktualniania niemal codziennie Przypadków Pocztówkowych. Z tego powodu mimo późnej pory poszukałem w swoje kolekcji kartki leciutkiej, nie wymagającej zbyt 'ambitnych' przemyśleń i padło na własnie tę. Dostałem ją od Szymona i Klaudii (wybierał Szymon). W pakiecie była jeszcze druga kartka, wybrana przez Klaudię. Która się wam bardziej podoba?

Do ćwiczeń z psychiatrii zdecydowanie bardziej pasuje zielono-czarna. ;)

środa, 21 listopada 2012

USA #18 Kupiona w Chinatown




Dawno nie prezentowałem tu żadnej pocztówki otrzymanej bezpośrednio z postcrossingu. A mam ich już w kolekcji  85, z czego 30 nie doczekało się jeszcze swoich blogowych "pięciu minut".
Jak możecie zobaczyć na stronie międzynarodowego projektu o wspomnianej wcześniej nazwie dotarcie do mnie tej skromnej kartce zajęło nieco dłużej niż zwykle to bywa. Stempel pocztowy jest zamazany, więc trudno powiedzieć, czy tyle zajęła sama podróż, czy był to resend, czy może nadawczyni z wysłaniem kartki nieco zwlekała. W każdym razie jeden z moich najdłuższych okresów oczekiwania. Chociaż w stosunku do postcrossingu nie jest to dobre określenie - nigdy nie wie się, ile kartek jest w danym momencie w drodze do nas. Można co najwyżej podejrzewać.

Tak więc 181 dni nie ma tu praktycznie większego znaczenia. Liczy się przecież efekt końcowy i fakt posiadania nowej zdobyczy. Samo uczucie dostania w swoje ręce pocztowej niespodzianki od nieznanej osoby z drugiego końca świata, która mogła przeczytać kilka zdań jakie napisałem o sobie w profilu i na tej podstawie zadecydowała co mi wysłać.
Pocztówka ta nie jest zbytnio w moim guście. Nie znaczy to jednak wcale, że mi się nie podoba. Ma ciekawy motyw azjatycki, jak na wysłaną z kraju popcornu i hot-dogów. A jeszcze nie tak dawno bardzo fascynowały mnie japońskie, jak również szerzej - azjatyckie klimaty.


wtorek, 20 listopada 2012

Luksemburg #1 Wielkie Księstwo Luksemburga




1. Luksemburg graniczy z Francją, Niemcami i Holandią
2. Państwo to należy do Unii Europejskiej (jest jednym z państw założycieli) oraz NATO.
3. Luksemburg nie ma dostępu do morza.
4. Głową Wielkiego Księstwa Luksemburgu jest ... Wielki Książę Henryk
5. Wielki Książę Henryk, z którym pocztówkę miałem kiedyś obiecaną, należy do z wszechmiar znanej dynastii Burbonów
6. Henryk jest gorliwym przeciwnikiem eutanazji. W marcu 2009 roku zawetował ustawę zezwalająca na eutanazję, przyjęta przez luksemburski parlament. Parlament wprowadził jednak poprawkę do konstytucji, która pozwoliła mu większością 2/3 głosów przegłosować Wielkiego Księcia.
7. W ten sposób Henryk stracił został jeszcze bardziej odsunięty od władzy. Na osłodę dostał nagrodę Papieskiej Rady "lustitia et pax".
8. Reprezentacja narodowa Luksemburga w piłce nożnej jest uznawana za jedną z najsłabszych drużyn na świecie.
9. Państwo to ma najniższą stawkę VAT wśród państw członkowskich Unii Europejskiej.
10. Luksemburg rozciąga się na długości 82 kilometrów i szerokości 57 kilometrów.
11. Powierzchnia kraju wynosi zaledwie 2 586 km2.
12. Stolicą Luksemburga jest miasto Luksemburg.
13. W całym państwie jest 12 miast.
14. Budynek, który możemy obserwować na pocztówce to Pałac Wielkich Książąt.
15. Przed pałacem cały czas wartę pełni uzbrojony żołnierz. (Znacie inne przykłady poza Londynem i Atenami?)
16. W Luksemburgu mieści się siedziba Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej vel Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości. ( nie mylić z Międzynarodowym Trybunałem Sprawiedliwości, który mieści sie w Hadze, czyli praktycznie drugiej stolicy Holandii).
17. Pałac przedstawiony na pocztówce jest częścią centrum miasta Luksemburg, wpisanego na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. http://whc.unesco.org/en/list/699/video